Prezes Grupy HREIT wyszedł z aresztu. Prokurator zgodził się na 7 mln zł kaucji

Michał S., prezes Grupy Kapitałowej Hreit, wyszedł z aresztu po wpłaceniu 7 mln zł kaucji. Śledczy przekazali także, że postawiono zarzuty kolejnym ośmiu osobom zamieszanym w działalność kierowanego przez Michała S. przedsięwzięcia deweloperskiego. Straty w tej sprawie sięgają już miliarda złotych.

Grupa HREIT działała w branży deweloperskiej i inwestycyjnej. Firma usłyszała od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zarzuty wprowadzania w bład konsumentów co do zysku z inwestycji.

Śledztwo w sprawie grupy kapitałowej Hreit prowadzone jest w całym kraju. Prokuratura Okręgowa w Łodzi została wyznaczona jako właściwa do prowadzenia śledztwa obejmującego wszystkie wątki łączące się z grupą kapitałową HRE Investment i osobami nią zarządzającymi.

We wrześniu 2025 r. łódzka prokuratura poinformowała o zatrzymaniu prezesa HREIT, któremu postawiono zarzuty oszustwa inwestorów i nabywców nieruchomości. Poza Michałem S. zarzuty w śledztwie usłyszeli dotychczas także dyrektor korporacyjna spółki, dyrektor zespołu prawnego oraz doradca sprzedaży mieszkań.

Prezes HREIT wyszedł z aresztu. Sąd zgodził się na zmianę środka zapobiegawczego

Informacje o zarzutach dla kolejnych osób i wyjściu Michała S. na wolność za poręczeniem majątkowym przekazał w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, prokurator Paweł Jasiak.

Prokurator Jasiak wskazał, że Sąd Apelacyjny w Łodzi niedawno utrzymał w mocy tymczasowe aresztowanie Michała S. Dał jednak podejrzanemu możliwość zmiany środka zapobiegawczego z aresztu na poręczenie majątkowe.

– Wskazana przez sąd kwota 7 mln zł poręczenia wpłynęła kilka dni temu na konto Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Jej przyjęcie zostało poprzedzone przeprowadzeniem śledztwa finansowego, które miało wykazać źródło pochodzenia wpłaconych pieniędzy. Stwierdziliśmy, że te środki nie pochodzą bezpośrednio ani pośrednio z przestępstwa, w związku z czym przyjęliśmy poręczenie i podejrzany we wtorek opuścił areszt śledczy – powiedział prokurator Jasiak.

Michał S. na wolności będzie musiał pięć razy w tygodniu meldować się w komisariacie policji. Ma też zakaz kontaktowania się ze wszystkimi osobami powiązanymi z grupą kapitałową, której był prezesem.

Rzecznik łódzkiej prokuratury podał także, że kolejnych osiem osób usłyszało zarzuty w związku ze sprawą w ciągu kilku ostatnich dni. Zarzuty postawiono osobie odpowiedzialnej za pozyskiwanie i szkolenie pośredników finansowych sprzedających udziały w spółkach celowych grupy, dwóm pośrednikom, trzem kierownikom budów i osobie, na której polecenie podejrzani dokonywali wpisów w dziennikach budowy wskazujących, że inwestycja trwa bez zakłóceń, podczas gdy już dawno była wstrzymana. Zarzuty dokonania oszustw związanych z fikcyjnymi umowami cesji mieszkań usłyszała też 34-letnia kobieta, która ma stać za podpisywaniem umów dla pozoru we wcześniejszym terminie, przed ich faktyczną sprzedażą na rzecz pokrzywdzonych.

– Takie działanie determinowało zastosowanie niekorzystnego brzmienia tzw. ustawy deweloperskiej i pozbawiało nabywców mieszkań ochrony wpłaconych przez nich pieniędzy przez Fundusz Deweloperski – powiedział prokurator Jasiak.

Zarzuty obejmują oszustwa w stosunku do mienia wielkiej wartości popełnione ze z góry powziętym zamiarem oraz w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Grozi za to do 25 lat pozbawienia wolności. Samo działanie w zorganizowanej grupie bądź kierowanie nią zagrożone jest karami odpowiednio do 8 bądź do 10 lat pozbawienia wolności. Poświadczenie nieprawdy w dokumentach zagrożone jest karą do 5 lat więzienia.

Według prokuratora podejrzani reprezentujący firmę deweloperską wprowadzili pokrzywdzonych w błąd co do możliwości wywiązania się z zawartych umów w ustalonym terminie. W rezultacie nabywcy mieszkań, którzy włożyli pieniądze w inwestycje, nie otrzymali obiecanych lokali. Wobec podejrzanych zastosowano dozory policji, poręczenia majątkowe oraz zakazy opuszczania kraju.

Źródło: PAP