Ekstremalny klimat uderza w banki centralne. Narodziny ery „weatherflation”
Jeszcze kilka lat temu ekstremalne zjawiska pogodowe traktowano głównie jako problem środowiskowy lub humanitarny. Dziś bankierzy centralni mówią o nich językiem inflacji, niewypłacalności kredytów i ryzyka systemowego. W Paryżu odbyło się na ten temat spotkanie banków centralnych G7.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak klimat może wpływać na stabilność finansową krajów.
- Czym jest tzw. weatherflation.
- Przed czym ostrzegają banki centralne zrzeszone w NGFS.
Paryż i Francja doświadczają obecnie fali upałów, temperatura sięga 38-40 stopni Celsjusza w departamentach, gdzie średnia dla maja sięga 15 stopni Celsjusza, jak np. Morbihan w północno-zachodniej części kraju. W tym roku w maju padły rekordy wysokich temperatur we Francji, jak podał w czwartek krajowy instytut meteorologiczny. Rekordowe temperatury notowane są również w Hiszpanii, Portugalii i Niemczech.
Nowy raport Network for Greening the Financial System (NGFS) – sieci zrzeszającej banki centralne i nadzorców finansowych – jest ostrzeżeniem: fale upałów, susze, powodzie i cyklony stają się trwałym źródłem niestabilności gospodarczej. A świat finansów nie jest na to gotowy.
Dokument opublikowany w końcu maja 2026 roku analizuje 31 przypadków ekstremalnych zjawisk pogodowych z 28 krajów. Wnioski są jednoznaczne: klimat coraz częściej działa jak klasyczny szok makroekonomiczny – obniża wzrost, podnosi ceny i osłabia system finansowy. To nie jest już scenariusz przyszłości. To dzieje się teraz.
Na spotkaniu państw G7 w Paryżu rozmawiano o wpływie ekstremalnych zjawisk pogodowych na stabilność finansową. NGFS przekazał ministrom finansów i prezesom banków centralnych raport do dyskusji na temat ekstremalnych zjawisk pogodowych.
Narodziny „weatherflation”
Bankierzy centralni mają nowy problem: inflację klimatyczną. Autorzy raportu używają pojęcia „weatherflation” do opisania sytuacji, w której ekstremalne zjawiska pogodowe podbijają ceny żywności, energii i transportu, jednocześnie spowalniając gospodarkę. W praktyce oznacza to coś, czego banki centralne boją się najbardziej: stagflacji, czyli kombinacji:
- wyższej inflacji,
- słabszego wzrostu,
- oraz pogarszających się warunków finansowych.
W Zambii susza z lat 2023-2024 obniżyła prognozy wzrostu PKB z 4,7 proc. do 2,3 proc. Jednocześnie ceny żywności eksplodowały, a kraj doświadczał blackoutów trwających nawet 21 godzin. W Pakistanie powodzie doprowadziły do skoku inflacji żywności do 37 proc., podczas gdy gospodarka niemal całkowicie się zatrzymała. PKB zanurkował z +6,1 proc. do -0,6 proc. Dla banków centralnych to koszmar. Bo tradycyjne podwyżki stóp procentowych nie zatrzymają suszy ani nie odbudują zniszczonych mostów.
Zdaniem eksperta
Wstrząsy pogodowe a stabilność finansowa
Klimatyczny szok podaży
Raport NGFS pokazuje, że ekstremalne zjawiska pogodowe działają przede wszystkim przez kanały podażowe. Najpierw niszczona jest infrastruktura: drogi, porty, linie energetyczne, magazyny, gospodarstwa rolne. Potem przychodzą zakłócenia wtórne: zerwane łańcuchy dostaw, przerwy w produkcji, utrata produktywności, niedobory energii.
W Ekwadorze susza tak mocno ograniczyła hydroenergetykę, że kraj doświadczał blackoutów trwających do 14 godzin. Elektrownie formalnie istniały – ale nie miały wody. W Japonii tajfun z 2018 roku pozbawił energii elektrycznej 1,7 mln gospodarstw domowych. Pełne przywrócenie zasilania zajęło dwa tygodnie. W Republice Południowej Afryki powodzie sparaliżowały port Durban – kluczowy węzeł eksportowy kraju. Transport winogron eksportowych wydłużył się do nawet 50 dni.
To właśnie tutaj raport staje się szczególnie interesujący: autorzy pokazują, że nawet lokalna katastrofa może wywołać globalne skutki gospodarcze. Przykładu nie trzeba szukać daleko – Cieśnina Ormuz, choć w innym kontekście – politycznym, a nie klimatycznym w tym momencie.
Jeden tajfun potrafi zatrzymać świat
NGFS bardzo mocno podkreśla rolę efektów spillover — międzynarodowych skutków lokalnych katastrof.
Przykład: powodzie w Tajlandii w 2011 roku. Katastrofa zalała strefy przemysłowe produkujące dyski twarde i komponenty elektroniczne. Efekt? Globalny niedobór HDD, wzrost cen o 24-33 proc., zakłócenia produkcji elektroniki na całym świecie.
Dziś, gdy światowa gospodarka jest zależna od globalnych łańcuchów dostaw, ryzyko podobnych szoków tylko rośnie. Raport pokazuje też bardziej subtelne mechanizmy: susza w Zambii zwiększa import energii, powódź w Pakistanie podnosi ceny żywności, huragan na Jamajce osłabia sektor turystyczny, powódź w Brazylii zamyka lotniska i ogranicza handel zagraniczny. Lokalny kryzys bardzo szybko staje się kryzysem globalnym.
Klimat zaczyna uderzać w banki
Najmocniejszy politycznie fragment raportu dotyczy sektora finansowego. Jeszcze niedawno ryzyko klimatyczne analizowano głównie w perspektywie dekad. Dziś banki centralne obserwują jego skutki niemal natychmiast: wzrost niespłacanych kredytów, spadek wartości zabezpieczeń, problemy płynnościowe, lokalne napięcia bankowe.
Po powodzi w Niemczech w 2021 roku spadły wartości nieruchomości stanowiących zabezpieczenia kredytów hipotecznych. W Pakistanie po katastrofalnych powodziach gwałtownie wzrosły non-performing loans, szczególnie w sektorze mikrofinansowym.
W Kanadzie po pożarach lasów wskaźnik zaległości hipotecznych wzrósł z 0,59 proc. do ponad 0,9 proc. To wciąż nie był kryzys systemowy, ale NGFS wyraźnie sugeruje, że przy częstszych i bardziej intensywnych katastrofach taki scenariusz staje się coraz bardziej realistyczny.
Wielki problem: świat jest dramatycznie niedoubezpieczony
Raport pokazuje brutalny podział świata. Bogate kraje amortyzują szoki przez rozwinięte systemy ubezpieczeń, silne państwo, dostęp do taniego finansowania.
Biedniejsze kraje często zostają same. W Pakistanie jedynie około 1 proc. strat było objętych ubezpieczeniem. W efekcie doszło do gwałtownego wzrostu ubóstwa, utraty majątku przez obywateli, ale też państwo, załamanie lokalnego biznesu, co doprowadziło do długotrwałych skutków społecznych. Ponad 9 mln ludzi doświadczyło tam ubóstwa po powodziach z 2022 roku.
Dla kontrastu: Hiszpania wypłaciła ponad 4 mld euro odszkodowań po powodzi w Walencji, a Francja wykorzystała system CatNat (ubezpieczenia od katastrof naturalnych) do stabilizacji gospodarki po suszach i powodziach. Ale nawet tutaj pojawia się nowy problem. Jeśli państwo staje się „ubezpieczycielem ostatniej instancji”, ryzyko przesuwa się na sektor publiczny, to znaczy z bilansów gospodarstw domowych na bilans państwa.
Banki centralne wchodzą na nowy teren
Jeszcze dekadę temu większość banków centralnych traktowała klimat jako temat poboczny. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Raport pokazuje, że niektóre banki centralne uwzględniają katastrofy pogodowe w prognozach inflacji, analizują wpływ klimatu na stabilność finansową, wprowadzają stress testy klimatyczne i przygotowują procedury kryzysowe dla sektora bankowego. To ogromna zmiana filozoficzna. Bo klimat przestaje być domeną wyłącznie: ekologów, ministerstw środowiska, aktywistów. Staje się problemem polityki pieniężnej.
Najbardziej niepokojący wniosek raportu
Autorzy raportu sugerują, że świat może wchodzić w epokę permanentnych szoków pogodowych: częstszych, bardziej kosztownych, coraz trudniejszych do amortyzowania.
A jednocześnie modele ekonomiczne są niedostosowane do tych szoków, posiadane dane są niekompletne, a sektor finansowy jest słabo przygotowany. Raport wielokrotnie podkreśla ogromne luki w danych o stratach, w modelowaniu efektów wtórnych, w analizie globalnych spillovers oraz w ocenie długoterminowych skutków inflacyjnych.
Innymi słowy, bankierzy centralni coraz lepiej rozumieją, że klimat destabilizuje gospodarkę.
Warto wiedzieć
Jak działa NGFS
Sieć na rzecz Ekologizacji Systemu Finansowego (NGFS), powołana na paryskim szczycie One Planet Summit 12 grudnia 2017 r., to grupa banków centralnych i organów nadzoru, która na zasadzie dobrowolności pragnie dzielić się najlepszymi praktykami i przyczyniać się do rozwoju zarządzania ryzykiem środowiskowym i klimatycznym w sektorze finansowym. Także mobilizować główne sektory finansowe do wspierania transformacji w kierunku zrównoważonej gospodarki. NGFS zrzesza 152 banki centralne i organy nadzoru oraz 24 obserwatorów. Przewodniczącą NGFS jest Sabine Mauderer, pierwsza wiceprezes Deutsche Bundesbank, a jej wiceprzewodniczącą Fundi Tshazibanę, wiceprezes Południowoafrykańskiego Banku Rezerw i prezes Urzędu Ostrożnościowego. Sekretariat, na którego czele stoi Yann Marin, jest obsługiwany przez Banque de France.
Główne wnioski
- Według raportu sieci banków centralnych zrzeszonych w Network for Greening the Financial System klimat coraz częściej działa jak klasyczny szok makroekonomiczny – obniża wzrost, podnosi ceny i osłabia system finansowy krajów dotkniętych ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Zjawiska te mogą prowadzić do stagflacji, recesji, zakłóceń na rynku kredytów, ubezpieczeń oraz znacząco zwiększać ubóstwo.
- Autorzy raportu używają pojęcia „weatherflation” do opisania sytuacji, w której ekstremalne zjawiska pogodowe podbijają ceny żywności, energii i transportu, jednocześnie spowalniając gospodarkę. W praktyce oznacza to coś, czego banki centralne boją się najbardziej: stagflacji, czyli kombinacji: wyższej inflacji, słabszego wzrostu oraz pogarszających się warunków finansowych.
- Autorzy ostrzegają, że świat może wchodzić w epokę permanentnych szoków pogodowych: częstszych, bardziej kosztownych, coraz trudniejszych do amortyzowania. A jednocześnie modele ekonomiczne są niedostosowane do tych szoków, posiadane dane są niekompletne, a sektor finansowy jest słabo przygotowany. Raport podkreśla ogromne luki w danych o stratach, w modelowaniu efektów wtórnych, w analizie globalnych spillovers oraz w ocenie długoterminowych skutków inflacyjnych.

