Fluentbe rozwija AI do nauki języków. Kaia rośnie, ale spółka nie rezygnuje z lektorów
Sztuczna inteligencja coraz mocniej zaznacza swoją obecność na rynku edukacji językowej, jednak jej rola wciąż jest przede wszystkim wspierająca. Taką strategię przyjęło Fluentbe, które rozwija "wirtualną lektorkę" Kaię jako uzupełnienie tradycyjnych kursów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak bardzo sztuczna inteligencja realnie zmienia naukę języków obcych w Polsce i czy może zastąpić tradycyjnych lektorów.
- Które elementy procesu nauki języków już dziś przejmują systemy AI, a w których obszarach nadal nie da się zastąpić człowieka.
- Czy rynek edukacji językowej stoi przed rewolucją, czy raczej przed stopniową ewolucją modelu „człowiek + sztuczna inteligencja”.
Znajomość języków obcych pozostaje jedną z najbardziej pożądanych kompetencji na rynku pracy, a rozwój sztucznej inteligencji (AI) zmienia sposób, w jaki Polacy je zdobywają. Jak wynika z raportu „Rynek pracy, edukacja, kompetencje. Aktualne trendy i wyniki badań (maj 2026)” Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, w kwietniu br. jedna oferta pracy zawierała średnio 4,6 wymagania, a od kandydatów oczekiwano przede wszystkim doświadczenia (68 proc.), odpowiedniego wykształcenia (47 proc.), znajomości języka obcego (31 proc.) oraz dyspozycyjności (28 proc.).
Rosnące znaczenie kompetencji językowych sprawia, że szkoły, platformy edukacyjne i firmy obsługujące klientów korporacyjnych coraz intensywniej poszukują nowych sposobów pozyskania i utrzymania kursantów. Sięgają przy tym po rozwiązania oparte na AI, które pozwalają tworzyć skalowalne usługi, automatyzować część procesu nauczania i oferować użytkownikom całodobowe wsparcie bez konieczności angażowania dodatkowych lektorów.
Czy sztuczna inteligencja faktycznie zmienia sposób nauki języków obcych, czy przede wszystkim model biznesowy przedsiębiorstw działających na tym rynku?
AI rośnie szybko, ale lektorzy nadal dominują
Jeszcze rok temu „wirtualna lektorka” Kaia funkcjonowała jako projekt rozwijany wewnątrz Fluentbe. Dziś jest już komercyjnym produktem, dostępnym zarówno w ramach Smart Learning, jak i jako samodzielne rozwiązanie kierowane głównie do klientów korporacyjnych.
– Przeszliśmy drogę od fazy pilotażowej do pełnej komercjalizacji – mówi Miłosz Ryniecki, prezes Fluentbe.
Według danych spółki liczba dostępów do Kai wzrosła z około 800 do ponad 5 tys., a liczba aktywnych użytkowników przekroczyła 1600. Firma wskazuje także na 11-krotny wzrost liczby godzin realizowanych z wykorzystaniem AI.
Skala ta nadal pozostaje jednak niewielka na tle podstawowej działalności przedsiębiorstwa. W ostatnim miesiącu użytkownicy zrealizowali ponad 800 godzin zajęć z Kaią i w programie Smart Learning, podczas gdy liczba godzin lekcji prowadzonych przez lektorów przekroczyła 33 tys. Oznacza to, że rozwiązanie AI odpowiada za mniej niż 3 proc. wszystkich godzin nauki.
To istotny kontekst dla oceny rozwoju produktu. Wysoka dynamika wynika z niskiej bazy, a tradycyjny model nauczania nadal stanowi podstawę działalności Fluentbe.
Warto wiedzieć
Jednorożec stawia na model „AI + człowiek”
„Już dziś łączymy ludzi z najlepszymi lektorami na świecie, wspieranymi przez AI, osiągając efektywność nauki na poziomie wcześniej nieosiągalnym” – mówił Kirill Bigai, współzałożyciel i prezes Preply, podczas ogłoszenia ostatniej rundy finansowania. Spółka została wówczas wyceniona na 1,2 mld dolarów i uzyskała status jednorożca.
Preply jest największą na świecie platformą pośredniczącą w nauce języków obcych. Działa w 180 krajach, łączy ponad 100 tys. lektorów z uczniami i oferuje naukę ponad 90 języków.
Rozwój sztucznej inteligencji firma traktuje jako jeden z kluczowych kierunków, ale nie zamierza budować modelu opartego wyłącznie na automatyzacji. AI służy przede wszystkim do personalizacji nauki, monitorowania postępów, przygotowywania materiałów i odciążania lektorów od zadań administracyjnych. Prowadzenie zajęć i bezpośredni kontakt z uczniem nadal pozostają domeną człowieka.
Rozbudowa narzędzi opartych na AI jest jednym z głównych celów, na które Preply zamierza przeznaczyć 150 mln dolarów pozyskanych w rundzie D. Model „human-led, AI-powered” ma pozwolić firmie skalować działalność, a jednocześnie zachować indywidualny charakter nauki.
Strategia: AI jako uzupełnienie, nie zastępstwo
Fluentbe nie buduje przekazu opartego na zastępowaniu nauczycieli i lektorów sztuczną inteligencją. Przedstawiciele spółki podkreślają, że od początku zdawali sobie sprawę z obaw części użytkowników związanych z nauką języków obcych z wykorzystaniem AI.
– Sztuczna inteligencja na pewno nie jest jeszcze równoważna lektorowi. Jesteśmy od tego wciąż daleko, dlatego traktowałbym ją jako alternatywę w sytuacji, w której nie możemy przeprowadzić lekcji z lektorem lub jako uzupełnienie takich zajęć – mówi Miłosz Ryniecki.
Takie podejście znajduje odzwierciedlenie w strukturze sprzedaży. Firma koncentruje się przede wszystkim na klientach B2B, traktując Kaię jako narzędzie, które pozwala pracownikom częściej obcować z językiem obcym.
– Dla klienta korporacyjnego ważne jest, żeby produkt dawał realną wartość na stanowisku pracy, a nie był wyłącznie benefitem dającym poczucie posiadania lekcji językowych – podkreśla prezes Fluentbe.
Jednocześnie spółka rozbudowała dział sprzedaży B2B, podwajając w ciągu roku liczbę jego pracowników.
W rozwoju produktu widoczne jest także poszerzenie zakresu zastosowań Kai. Jeszcze rok temu narzędzie było dostępne wyłącznie w kursach języka angielskiego. Obecnie wspiera naukę sześciu języków.
Warto wiedzieć
Fluentbe i Kaia – biznes i technologia w liczbach
- ponad 5 tys. aktywnych dostępów do Kai
- ponad 1,6 tys. regularnie aktywnych użytkowników
- 800+ godzin lekcji z AI miesięcznie
- 33 tys.+ godzin lekcji z lektorem miesięcznie
- mniej niż 3 proc. udziału AI w całkowitej liczbie godzin nauki
- 11-krotny wzrost liczby godzin realizowanych z Kaią rok do roku
- 5-krotny wzrost liczby aktywnych użytkowników rok do roku
- 2-krotny wzrost działu sprzedaży B2B w ciągu roku
Rynek oswaja się ze sztuczną inteligencją
Jednym z ciekawszych wniosków płynących z doświadczeń Fluentbe jest zmiana zachowań użytkowników. Według spółki osoby, które korzystają z Kai od początku projektu, obecnie spędzają z nią miesięcznie dwukrotnie więcej czasu niż rok temu.
– Myślę, że dzieje się tak dlatego, że Kaia nie ocenia, pozwala popełniać błędy, cierpliwie je poprawia i pomaga przełamać pierwszą barierę w mówieniu – mówi Miłosz Ryniecki.
Zauważa również, że użytkownicy oczekują od AI innego modelu nauki niż od tradycyjnych lekcji. Pierwotnie zajęcia z Kaią miały długość zbliżoną do spotkań z lektorem. Testy pokazały jednak, że kursanci preferują krótsze, ale częstsze sesje.
– Użytkownicy zakomunikowali nam, że wolą spotkać się na pięć czy dziesięć minut zamiast uczestniczyć w jednej długiej lekcji. W związku z tym podzieliliśmy lekcje z Kaią na krótsze części. Może to sugerować, że użytkownicy traktują AI bardziej jako narzędzie do regularnego treningu niż pełnowartościową alternatywę dla tradycyjnych zajęć – wskazuje Miłosz Ryniecki.
Ograniczenia technologii nadal są widoczne
Fluentbe otwarcie wskazuje również obszary, w których AI nie radzi sobie równie dobrze jak człowiek. Największym problemem pozostaje prowadzenie rozmów w głośnym otoczeniu, ponieważ system ma trudności z odróżnieniem głosu użytkownika od dźwięków otoczenia.
Paradoksalnie, Kaia lepiej sprawdza się w pracy z osobami o wyższym poziomie znajomości języka. Początkujący wymagają częstszego wykorzystania języka ojczystego oraz dostosowania tempa rozmowy, co stanowi dla systemu większe wyzwanie.
Przedstawiciele Fluentbe podkreślają, że Kaia została zaprojektowana jako narzędzie realizujące określony proces dydaktyczny. Nie jest więc wirtualnym rozmówcą zdolnym do prowadzenia dowolnego dialogu.
– Spotkania z Kaią nie są swobodną konwersacją, podczas której AI ma pełną dowolność. Działa ona w określonych ramach metodycznych i opiera się na materiale edukacyjnym, który ma przerobić z użytkownikiem w ramach kursu – wyjaśnia Miłosz Ryniecki.
Zdaniem inwestora
Dlaczego Movens Capital postawił na BeeSpeaker? AI to dopiero początek przewagi
Spółka Beespeaker zwróciła naszą uwagę przede wszystkim połączeniem trzech czynników: jakości zespołu, jakości produktu, widocznej m.in. w efektywnym wykorzystaniu wydatków marketingowych, oraz wielkości rynku, na którym działa. Wierzymy, że przy odpowiednim finansowaniu ma szansę walczyć o miejsce w światowej czołówce aplikacji do nauki języków. Polska jest dla spółki jednym z rynków wybranych na podstawie wskaźników konwersji, a nie na podstawie sentymentów założycieli. Już dziś Beespeaker zajmuje wysokie miejsca w rankingach na różnych rynkach, m.in. w Azji i Europie systematycznie poprawia swoją pozycję.
Rynek jest bardzo konkurencyjny, ale jednocześnie ogromny – miliony ludzi na całym świecie uczą się języków obcych, dlatego nadal jest na nim miejsce dla kilku silnych graczy. O sukcesie nie decyduje wyłącznie technologia, lecz także umiejętność zbudowania rozpoznawalnej marki, efektywnego pozyskiwania użytkowników oraz ich utrzymania. Dlatego za rozwiązaniami, które z perspektywy użytkownika mogą wydawać się proste, stoją często setki eksperymentów i drobnych optymalizacji – zarówno w obszarze marketingu, jak i w samym procesie nauki.
Samodzielna nauka i zmieniające się benefity pracownicze
Drugim kierunkiem rozwoju spółki jest segment samodzielnej nauki, określany jako „self-study”. Zdaniem Fluentbe pracodawcy coraz częściej odchodzą od oferowania wszystkim pracownikom identycznych benefitów edukacyjnych.
– Pracodawcy nie chcą już udostępniać jednego benefitu dla wszystkich w tej samej formie. Dostosowują go do potrzeb i możliwości swoich pracowników – wskazuje Miłosz Ryniecki.
W tym modelu firma chce łączyć tradycyjne lekcje dla menedżerów z samodzielną nauką wspieraną przez AI, przeznaczoną dla większych grup pracowników.
O zainteresowaniu takim rozwiązaniem świadczy bezpłatny kurs dla branży HR, do którego zapisało się 1300 osób. Jak podkreśla spółka, zainteresowanie było na tyle duże, że jeszcze w trakcie zapisów zdecydowano o wstrzymaniu kampanii reklamowej.
Jednocześnie firma zaznacza, że bezpłatna edycja miała charakter promocyjny i służyła budowaniu rozpoznawalności marki. Komercyjna wersja produktu pozostaje w ofercie spółki.
Na drodze do kolejnego etapu rozwoju
Fluentbe rozwijało się przy wsparciu inwestorów venture capital, pozyskując w czterech rundach finansowania łącznie 1 mln euro. W gronie udziałowców znaleźli się m.in. Mariusz Gralewski, twórca ZnanegoLekarza i GoldenLine, a także fundusze Xevin Investments, bValue i Black Pearls VC.
Wcześniej spółka zapowiadała, że pozyskany kapitał wesprze ekspansję na nowe rynki. Równolegle przygotowywała się do kolejnej rundy inwestycyjnej.
Obecnie jednak Fluentbe nie ujawnia dalszych planów strategicznych ani harmonogramu kolejnych działań. W komunikacji koncentruje się na rozwoju oferty i wykorzystaniu sztucznej inteligencji w nauce języków obcych.
Warto wiedzieć
Nowi gracze próbują swoich sił na rynku AI w nauce języków
Rosnące zainteresowanie nauką języków obcych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji przyciąga na rynek nowych graczy. Wydawnictwo [ze słownikiem] rozwija Glivię – narzędzie AI, które działa jako wyspecjalizowany nauczyciel i trener językowy zintegrowany z autorskimi materiałami edukacyjnymi. Chatbot prowadzi rozmowy w konkretnych kontekstach zawodowych, poprawia błędy, wyjaśnia zagadnienia gramatyczne i odpowiada na pytania użytkowników, korzystając z przygotowanej bazy wiedzy.
Firma wykorzystuje AI również do tworzenia nowych materiałów edukacyjnych.
– Poszliśmy wyłącznie w kierunku wyspecjalizowanej nauki języków obcych. Stworzyliśmy podręczniki dla różnych grup zawodowych, na przykład lekarzy czy farmaceutów, którzy chcą poszerzyć swoją znajomość specjalistycznego słownictwa w języku obcym. […] Napisanie takiego materiału w sposób tradycyjny trwa około dziewięciu miesięcy – mówi Maciej Stanusch, prezes Wydawnictwa [ze słownikiem], cytowany w komunikacie.
Rozwój Glivii wpisuje się w szerszy trend wykorzystania AI w edukacji językowej – od chatbotów konwersacyjnych po narzędzia wspierające tworzenie spersonalizowanych treści i specjalistycznych kursów dla konkretnych branż.
Rozwój narzędzia został wsparty dotacją w ramach programu PARP „Ścieżka SMART”.
Główne wnioski
- Znajomość języków obcych pozostaje jedną z kluczowych kompetencji na rynku pracy. Potwierdzają to dane, według których należy ona do najczęściej stawianych wymagań w ofertach pracy. W efekcie firmy i platformy edukacyjne coraz częściej poszukują sposobów na skuteczniejsze nauczanie języków, które można prowadzić na większą skalę.
- Sztuczna inteligencja zaczyna odgrywać coraz większą rolę w nauce języków, ale jej udział w rzeczywistym procesie edukacyjnym pozostaje ograniczony. Na przykładzie Fluentbe widać, że rozwiązania AI odpowiadają za mniej niż 3 proc. wszystkich godzin nauki, podczas gdy podstawą działalności nadal są zajęcia prowadzone przez lektorów. Jednocześnie dynamicznie rośnie liczba użytkowników korzystających z narzędzi opartych na AI, co wskazuje na szybką adaptację tej technologii.
- Zarówno Fluentbe, jak i inne platformy, w tym znacznie większe Preply, rozwijają model łączący naukę z udziałem człowieka ze wsparciem sztucznej inteligencji. AI jest wykorzystywana przede wszystkim do personalizacji nauki, wspierania użytkowników oraz automatyzacji części procesów, podczas gdy lektorzy nadal odpowiadają za prowadzenie zajęć. Dane i obserwacje rynkowe wskazują, że przyszłość nauki języków będzie oparta raczej na modelu hybrydowym niż na pełnej automatyzacji.

