Kategorie artykułu: Biznes Świat

Hongkong globalną przystanią bogactwa. Co czeka Szwajcarię?

Hongkong po raz pierwszy w historii wyprzedził Szwajcarię w dziedzinie zarządzania majątkiem transgranicznym. Ale zależność od Pekinu może się okazać dla azjatyckiego centrum finansowego piętą Achillesową.

Kobieta patrzy na nowoczesne wieżowce w miejskim centrum biznesowym
Hongkong po raz pierwszy w historii wyprzedził Szwajcarię w dziedzinie zarządzania majątkiem transgranicznym. Według Boston Consulting Group wartość zagranicznych aktywów tam zarządzanych sięgnęła w 2025 r. 2,95 biliona dolarów. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Hongkong wyprzedził Szwajcarię w zarządzaniu majątkiem transgranicznym i co stoi za tym przełomem.
  2. Jak koncentracja kapitału z Chin kontynentalnych staje się systemowym ryzykiem dla azjatyckiego miasta.
  3. W jaki sposób bogaci zmieniają podejście do lokowania majątków w czasie geopolitycznej niepewności.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Różnica wyniosła „zaledwie” 10 miliardów dolarów. W wielobilionowej skali, o której tutaj mowa, to ułamek procenta. A jednak to właśnie ten ułamek zdecydował o historycznej zmianie w rankingu. W 2025 r. hongkońskie firmy zarządzające majątkiem po raz pierwszy wyprzedziły konkurencję ze Szwajcarii.

Według tegorocznego „Global Wealth Report” amerykańskiej firmy doradczej Boston Consulting Group (BCG) wartość zagranicznych aktywów zarządzanych przez firmy w azjatyckim mieście wzrosła o 10,7 proc. rok do roku, osiągając poziom 2,95 biliona dolarów. Szwajcaria – tradycyjne centrum ponadnarodowej bankowości i usług finansowych – zanotowała wzrost o 7,6 proc. Rok zakończyła z wynikiem 2,94 bln dolarów.

Hongkong został największym centrum zarządzania majątkiem transgranicznym na świecie

Azja przyciąga, lecz Zachód nadal silny

Awans Hongkongu nie był przypadkowy. Eksperci oceniają, że pomógł mu napływ kapitału z Chin kontynentalnych i ożywienie na rynku pierwotnych ofert publicznych. Mocne wyniki giełdowe podniosły wyceny aktywów zarządzanych z Hongkongu.

Analitycy BCG szacują, że do 2030 r. Hongkong i Singapur będą rosły w tempie około 9 proc. rocznie. Szwajcaria ma osiągać jedynie 6 proc., ale mimo spowolnienia do końca dekady wartość zarządzanych tam aktywów dojdzie do imponujących 4 bln dolarów. Singapur, który zakończył ubiegły rok z wynikiem 2,1 bln dolarów, ma urosnąć do 3,3 bln. Stany Zjednoczone przejdą z 1,6 bln do 2,1 bln. BCG prognozuje, że przewaga Azji będzie się jednak systematycznie powiększać, a luka między Hongkongiem a Szwajcarią za cztery lata sięgnie 600 mld dolarów.

Michael Kahlich, dyrektor zarządzający BCG i współautor raportu ocenił, że świat dzieli się na dwa bieguny. Singapur i Hongkong dla Azji, Szwajcaria, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone dla Zachodu.

„Obserwujemy koncentrację tworzenia bogactwa, transgranicznych przepływów kapitałowych i ekosystemów inwestycyjnych w coraz mniejszej liczbie globalnie połączonych węzłów. To, co ostatecznie ma znaczenie, to bliskość klienta” – podkreślił Michael Kahlich.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Koniec hegemonii Szwajcarów?

Szwajcaria przez dziesięciolecia budowała swą pozycję na kombinacji atutów, które trudno było skopiować. Alpejski kraj słynął ze swojej neutralności politycznej i stabilności, legendarnej tajemnicy bankowej i bogatej infrastruktury prawnej. Ten model, zbudowany po drugiej wojnie światowej, napotyka teraz strukturalne ograniczenia i ugina się pod presją USA i Unii Europejskiej.

Bankowiec UBS z Zurychu, cytowany anonimowo przez brytyjski dziennik „Financial Times”, postawił jednak pytanie, które brzmi jak wyrzut sumienia wobec branży. Czy Szwajcaria aktywnie broniła swojej pozycji w dziedzinie zarządzania majątkiem, czy jedynie korzystała ze swojej reputacji i stabilności?

Spadek w rankingu bynajmniej nie oznacza jednak upadku szwajcarskiego systemu. Autorzy raportu BCG wskazują, że światowe zmiany gospodarcze i polityczne do pewnego stopnia wzmacniają pozycję Szwajcarów.

„Geopolityczna niepewność potwierdza rolę Szwajcarii jako głównego światowego ośrodka rozliczeniowego aktywów, przyciągającego przepływy z bardziej niestabilnych regionów, takich jak Bliski Wschód” – napisali analitycy.

Michael Pellman Rowland ze szwajcarskiej Baseline Wealth Management podkreślił w „Financial Times”, że zmieniło się podejście zamożnych klientów do dywersyfikacji. Dawniej wybór jurysdykcji był wtórny wobec poszukiwania zysku. Dziś właściciele wielkich majątków znacznie częściej starają się rozproszyć je w różnych krajach, chcąc zabezpieczyć się przed ryzykiem napięć międzynarodowych, sankcji i niestabilności politycznej. Dywersyfikacja stała się dominującą strategią klientów niezależnie od stóp zwrotu. Prawdopodobnie Hongkong nie zostanie więc nowym hegemonem.

Azja odpowiada już za 21 proc. światowego bogactwa, a do końca dekady może przekroczyć jedną czwartą.

Pięta Achillesowa Hongkongu

W XXI wieku azjatyckie bogactwo rośnie na niespotykaną skalę. Jak podkreślają w swoim raporcie UOB Private Bank i Boston Consulting Group, jeszcze 25 lat temu Azja stanowiła zaledwie 6 proc. światowego bogactwa. Dziś odpowiada już za 21 proc., a do końca tej dekady może przekroczyć jedną czwartą. Zasoby finansowe mieszkańców Chin kontynentalnych wzrosły w 2025 r. o 15 proc., a przez kolejne pięć lat mają rosnąć w tempie 9 proc. rocznie. Oznacza to jedno: przewaga Hongkongu nad Szwajcarią i zacięta konkurencja ze strony Singapuru biorą się prawdopodobnie z przyczyn strukturalnych.

Największą część swojego sukcesu Hongkończycy zawdzięczają jednak tylko jednemu źródłu: przepływom z Chin kontynentalnych. Majątki z Państwa Środka stanowią ponad 60 proc. zarządzanych tam aktywów transgranicznych. To jednocześnie siła i największa słabość tego globalnego centrum finansowego.

Majątki z Państwa Środka stanowią ponad 60 proc. zarządzanych w Hongkongu aktywów transgranicznych.

Perła Orientu pozostaje dla Chin bramą do globalnych rynków, ale to jednocześnie wiąże jej trajektorię z rozwojem gospodarczym i regulacjami w Chinach kontynentalnych. Każdy błąd w polityce stymulacyjnej Pekinu czy regulacjach technologicznych przełoży się bezpośrednio na wyceny aktywów.

Analitycy prawni z serwisu Lexology podnieśli dodatkową kwestię. W miarę jak powiązania między Hongkongiem a Pekinem coraz bardziej się zacieśniają, pojawia się pytanie, czy aktywa pochodzące z Chin można nadal traktować jako autentyczne bogactwo transgraniczne. Gdyby odpowiedź zabrzmiała „niekoniecznie”, liczby z rankingów przestałyby być tak imponujące.

Bogacze stawiają na wiele koni

Zachodnie sankcje wobec Chin, napięcia na linii Pekin-Waszyngton i postępująca fragmentacja gospodarcza mogą utrudnić Hongkończykom budowę wizerunku bezpiecznego centrum finansowego. Globalne finanse nadal operują zresztą w systemach opartych na zachodnich instytucjach prawnych i monetarnych. Nadal dominuje dolar, a zachodnie rynki kapitałowe pozostają niezastąpione.

Zamożni klienci na niepewność geopolityczną reagują racjonalnie. Zamiast wybierać między Hongkongiem a Szwajcarią, stawiają na obydwa – i dodają do listy Singapur, Dubaj, Londyn i Luksemburg. Szybki rozwój centrów w Hongkongu i Singapurze w dużej mierze wynika z faktu, że coraz więcej z najbogatszych ludzi świata to Azjaci.

Główne wnioski

  1. Hongkong wyprzedził Szwajcarię jako największe centrum zarządzania majątkiem transgranicznym na świecie. Ale przewaga o wartości 10 miliardów dolarów jest krucha. Ponad 60 proc. aktywów pochodzi z Chin kontynentalnych. Oznacza to, że każdy wstrząs w Pekinie uderzy w hongkońskie wyniki. Część analityków kwestionuje też samą klasyfikację tych aktywów jako „transgranicznych”, biorąc pod uwagę rosnącą kontrolę Pekinu nad Hongkongiem.
  2. Przesunięcie centrum finansowego świata na wschód ma solidne podstawy demograficzne i gospodarcze. Azja, która ćwierć wieku temu skupiała 6 proc. globalnego bogactwa, dziś dysponuje 21 procentami. W 2029 r. może to być już jedna czwarta. Jednak wzrost azjatyckiego bogactwa wciąż odbywa się w systemach prawnych, monetarnych i instytucjonalnych kontrolowanych przez Zachód.
  3. Najbogatsi klienci firm zarządzających majątkiem coraz rzadziej pytają tylko o dywersyfikację portfela. Dążą do jak największej dywersyfikacji rezydencji podatkowej, jurysdykcji prawnej i ekspozycji na ryzyka geopolityczne. W dziedzinie zarządzania majątkiem transgranicznym największymi graczami są Hongkong, Szwajcaria, Singapur, USA, Wielka Brytania i Zjednoczone Emiraty Arabskie.