Kategorie artykułu: Biznes Finanse osobiste

Portret polskiego milionera. Kim jest, jak się dorobił majątku i jak nim zarządza?

Zbudował majątek dzięki własnej firmie, jest pracowity i bardzo odporny na ryzyko. Lubi mieć kontrolę nad wszystkim, co jest jego siłą, ale bywa też słabością. Oto portret statystycznego polskiego milionera, o którym nie przeczytacie na pierwszych stronach gazet.

Polscy milionerzy
Polscy milionerzy deklarują, że pieniądze zapewniają im spokój na wypadek niestabilnych czasów i nieoczekiwanych sytuacji życiowych. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak profesjonalnie definiuje się pojęcie najbogatszych Polek i Polaków
  2. Kim jest statystyczny polski milioner
  3. Czy najbogatsi Polacy chętnie korzystają z usług profesjonalnych doradców finansowych
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Na początku zastrzeżenie: mówienie o „polskim milionerze” trzeba dziś koniecznie uzupełnić określeniem „milionerka”. Pokutujące przez pierwsze dekady transformacji przekonanie, że wśród najbogatszych Polaków są niemal wyłącznie mężczyźni, należy już bowiem odłożyć do lamusa. Z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Warszawskim przez dr hab. Michała Brzezińskiego wynika, że od 2002 r. udział majątku należącego do Polek w ogólnej fortunie najbogatszych Polaków wzrósł aż pięciokrotnie. Choć więc statystycznie polski milioner to wciąż mężczyzna, kobiety coraz odważniej wchodzą do elitarnego klubu bogatych.

Kim są najbogatsi?

Zanim stworzymy portret polskiego bogacza, należy zdefiniować to pojęcie. W wielu polskich instytucjach finansowych za próg wejścia do grona najzamożniejszych przyjmuje się majątek na poziomie miliona złotych. W krajach Unii Europejskiej i w USA jest to zwykle – odpowiednio – milion euro lub milion dolarów. Tacy klienci określani są mianem High Net Worth Individuals (osoby o wysokiej wartości majątku). Ilu Polaków mieści się w tej kategorii?

Według różnych statystyk (w zależności od przyjętych kryteriów) do grupy HNWI należy od 150 do 300 tys. Polaków. Na ogół przyjmuje się, że w krajach rozwiniętych odsetek najbogatszych to ok. 1 proc. populacji. Wspomniane szacunki dotyczące Polski można więc w znacznej mierze uznać za wiarygodne. Oznacza to, że pod względem liczby milionerów wyprzedzamy takie kraje jak Grecja, Czechy czy Rumunia, ale – oczywiście – daleko nam np. do Niemiec, które zamieszkuje prawie 3 mln HNWI.

Według raportu KPMG „Rynek dóbr luksusowych w Polsce” liczba zamożnych osób nad Wisłą (niekoniecznie mieszczących się jednak w kategorii HNWI) rośnie od kilku do kilkunastu procent rocznie. Nic dziwnego – Polska od lat notuje stabilny wzrost gospodarczy. Statystyczny polski milioner mieszka w dużym mieście na Mazowszu, w Wielkopolsce, Małopolsce lub na Śląsku (najwięcej w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i aglomeracji katowickiej). Wzrost zamożności rodaków może być powodem do dumy – nie wszystkie społeczeństwa się bogacą. W 2022 r. poziom zamożności na świecie spadł po raz pierwszy od 2008 r., zmniejszyła się też globalna liczba milionerów. Później sytuacja uległa poprawie, ale np. kraje takie jak Belgia czy Turcja nadal notują słabszą dynamikę.

Młode pokolenie milionerów

Z badań „Oblicza Polskiej Zamożności” wynika, że w gronie osób uzyskujących dochody od 600 tys. zł brutto wzwyż dominują osoby wykształcone. Co dziesiąty ma nawet tytuł doktora. Większość pozostaje w związkach małżeńskich, a połowa ma dorosłe dzieci. Aż 60 proc. polskich bogaczy uzyskuje dochód pasywny z inwestycji.

Statystyczny polski milioner jest dobrze po pięćdziesiątce. Malując ten portret, nie można jednak pomijać zmiany pokoleniowej. Sukcesja biznesowa to temat stary jak świat, ale w Polsce ma wymiar szczególny. Wielu najbogatszych zaczynało w latach transformacji i dziś naturalnie wycofuje się z aktywnego zarządzania. Chcą przekazać firmy kolejnemu pokoleniu, jednak z badań Instytutu Biznesu Rodzinnego wynika, że tylko 8 proc. dzieci przedsiębiorców deklaruje chęć przejęcia biznesu. To niewiele, choć trend jest rosnący.

– Sukcesorzy powoli nabierają gotowości do przejęcia odpowiedzialności za dorobek życia swoich rodziców, czyli firmę rodzinną. Widzę wzrost zainteresowania sukcesją wśród młodych, którzy chętniej przejmą biznes po rodzicach. Pozwala to wierzyć, że mimo ogromnego wyzwania nadchodzącej fali procesów sukcesyjnych firmy rodzinne z kolejnym pokoleniem właścicieli na pokładzie będą dalej stanowić o sile polskiej gospodarki – twierdzi dr Adrianna Lewandowska, prezeska Instytutu Biznesu Rodzinnego.

W przedpokoju klubu milionerów znajduje się też grupa określana skrótem HENRY (High Earners, Not Rich Yet – dobrze zarabiający, jeszcze nie bogaci). To osoby o wysokich dochodach, które jednak nie zdążyły jeszcze zgromadzić znaczącego majątku. W dużej mierze konsumują bieżące dochody, częściej korzystając z dóbr luksusowych niż z usług doradztwa inwestycyjnego. Większość z nich jest przed czterdziestką. Właśnie dlatego to grupa, która w najbliższych latach może w istotny sposób zasilić szeregi polskich milionerów.

Komentarz partnera cyklu

Większa świadomość inwestycyjna młodego pokolenia najbogatszych

Młode pokolenie najbogatszych Polaków wyraźnie różni się od generacji rodziców w sposobie zarządzania majątkiem. Widać większą świadomość inwestycyjną, ale też większą gotowość do podejmowania decyzji szybciej i w szerszym, globalnym kontekście.

Starsza generacja często budowała kapitał wokół jednego, dominującego źródła – najczęściej własnego biznesu i nieruchomości – traktując inwestowanie przede wszystkim jako zabezpieczenie już wypracowanego majątku. Młodsi inwestorzy częściej myślą kategorią portfela: dywersyfikują szerzej, również geograficznie, sięgają po różne klasy aktywów – w tym rozwiązania międzynarodowe, fundusze tematyczne czy inwestycje alternatywne. Technologię i narzędzia cyfrowe traktują jako naturalny element codziennego zarządzania finansami, pozwalający na bieżąco monitorować i optymalizować portfel w środowisku dynamicznych zmian rynkowych.

Zmienia się też podejście do ryzyka i płynności. Młodsi są bardziej otwarci na dynamiczne strategie, ale równocześnie stawiają większy nacisk na kontrolę ryzyka, transparentność oraz bieżący dostęp do informacji. Dla nich inwestowanie to nie tylko ochrona kapitału, ale świadome jego pomnażanie w długim horyzoncie – często z uwzględnieniem megatrendów, takich jak innowacje technologiczne czy ESG.

Bardzo istotną różnicą jest także podejście do sukcesji. Tam, gdzie wcześniej temat bywał odkładany lub prowadzony intuicyjnie, młodsze pokolenie coraz częściej mobilizuje nestorów, aby traktować sukcesję jako integralną część strategii majątkowej – planowaną, uporządkowaną i opartą na konkretnych narzędziach prawnych. W praktyce oznacza to wykorzystanie rozwiązań zapewniających transparentne zasady dziedziczenia i podejmowania decyzji oraz struktur właścicielskich, takich jak fundacje rodzinne czy holdingi.

Tym, co łączy oba pokolenia, jest rosnąca potrzeba profesjonalnego doradztwa. Różnica polega na oczekiwaniach: młodsi klienci szukają nie tylko doświadczenia, ale też elastyczności, szybkości działania i partnera, który rozumie, jak bardzo zmienił się świat inwestowania.

Pieniądze jednak dają szczęście

Z cytowanych już badań „Oblicza Polskiej Zamożności” wynika, że większość milionerów ceni sobie wolność wyboru stylu życia i komfort robienia rzeczy, na które mają ochotę. Z drugiej strony najbogatsi przywiązują dużą wagę do stabilności i bezpieczeństwa. Twierdzą, że pieniądze zapewniają im spokój na wypadek niestabilnych czasów i nieoczekiwanych sytuacji życiowych. Jako kluczowe wartości życiowe wskazują zdrowie, rodzinę i relacje z bliskimi. Co ciekawe, samorozwój, realizacja pasji, prestiż społeczny czy status materialny pozostawały u nich na liście celów życiowych daleko w tyle.

Nie oznacza to jednak, że mogłyby stanowić ilustrację popularnej tezy, że „pieniądze szczęścia nie dają”. Zamożne Polki i zamożni Polacy deklarują bowiem wysokie zadowolenie z życia (68 proc.) i optymistyczne nastawienie do przyszłości (71 proc.). W dodatku ich poziom szczęścia rośnie wraz z wielkością majątku!

Większość milionerów ceni sobie wolność wyboru stylu życia i komfort robienia rzeczy, na które mają ochotę.

Zapracowani, ostrożni, nieufni

A jak polscy milionerzy zarządzają swoim majątkiem? Z badań wynika, że są dość ostrożni. Dążą raczej do ochrony swojego majątku niż jego szybkiego pomnożenia. Ich ostrożność wzmogły jeszcze nieprzewidziane globalne wstrząsy, takie jak pandemia czy wojna w Ukrainie. Nie dziwi więc fakt, że unikają agresywnego inwestowania, wybierając bardziej konserwatywne i bezpieczniejsze rozwiązania. Ponieważ często dochodzili do swojej pozycji materialnej ciężką pracą, niechętnie oddają innym pełną kontrolę nad swoimi finansami.

Wojciech Sieńczyk, wiceprezes ING Banku Śląskiego, wskazuje na jeszcze jedną przyczynę tego podejścia – system wartości. Ze wspomnianych badań wynika bowiem, że dla zamożnych Polaków stabilność i bezpieczeństwo, zarówno własne, jak i ich bliskich, stanowią wartości priorytetowe, bezpośrednio kształtujące ich decyzje finansowe.

– Głównym celem nie jest więc maksymalizacja zysków za wszelką cenę, ale ochrona zgromadzonego kapitału i zapewnienie jego stabilnego wzrostu. Obawa przed utratą stabilności finansowej, wynikająca z błędnych decyzji inwestycyjnych, kryzysów czy inflacji, jest wyraźna i wpływa na ich preferencje – podkreśla nasz rozmówca.

Co z tego wynika? Przede wszystkim to, że najbogatsi chętniej wybierają sprawdzone i relatywnie bezpieczne formy lokowania kapitału. Chodzi np. o nieruchomości, metale szlachetne czy lokaty bankowe, postrzegane jako „bezpieczne schronienie” lub bufor na nieprzewidziane czasy. Unikają inwestycji niezrozumiałych lub chwilowo modnych. Chyba że traktują je jako kontrolowany eksperyment z niewielkimi kwotami, bez presji na szybki zwrot.

– Ich podejście jest ostrożne i pragmatyczne. Unikają rozwiązań nadmiernie obciążających psychicznie i wymagających stałego zaangażowania, koncentrując się na stabilności oraz przewidywalności wyników inwestycyjnych – zauważa Wojciech Sieńczyk.

Zdobyć zaufanie najbogatszych

Z cytowanych już badań ING wynika, że zaledwie 41 proc. zamożnych Polaków korzysta z usług doradców finansowych. Skąd ten dystans? Bariery są wielowymiarowe, ale kluczową rolę odgrywa silne poczucie własnych kompetencji finansowych.

– Wielu zamożnych uważa, że to oni najlepiej zarządzą swoim majątkiem i nie potrzebują w tym zakresie wsparcia. Istotną przeszkodą jest również brak wiedzy. Część respondentów po prostu nie wie o istnieniu takich usług lub nie jest świadoma, że może z nich skorzystać – wyjaśnia Wojciech Sieńczyk.

Zaufanie rośnie wraz z wielkością majątku oraz wiekiem, co sugeruje, że wraz ze wzrostem złożoności sytuacji finansowej i doświadczenia rośnie potrzeba profesjonalnego wsparcia.

Istotną barierą pozostaje także nieufność wobec doradców, choć – co ważne – stopniowo się ona zmniejsza. Z badań wynika, że podejście do powierzania zarządzania majątkiem innym ulega ewolucji. Zaufanie rośnie wraz z wielkością majątku oraz wiekiem, co sugeruje, że wraz ze wzrostem złożoności sytuacji finansowej i doświadczenia rośnie potrzeba profesjonalnego wsparcia.

Tym bardziej, że polscy najbogatsi są zapracowani i coraz częściej odczuwają trudności w łączeniu pracy zawodowej z życiem prywatnym. W efekcie można się spodziewać, że w przyszłości będą chętniej korzystać z profesjonalnej pomocy w zarządzaniu majątkiem. Warunek jest jednak jeden: doradca musi umieć precyzyjnie dopasować rozwiązania do indywidualnych celów klienta. Musi też umieć pomóc mu sprawnie poruszać się w coraz bardziej złożonym świecie inwestycji. To z kolei stanowi wyraźne wyzwanie dla sektora private bankingu oraz doradców finansowych.

Komentarz partnera cyklu

Fundamentem jest zaufanie

Polacy są bez wątpienia narodem przedkładającym stabilność inwestycji nad stopę zwrotu z portfela. Nawet najbogatsi inwestorzy zwracają uwagę na zmienność i są skłonni zaakceptować niższe zyski w zamian za mniejsze obsunięcia kapitału. Na przykładzie portfeli prowadzonych w ramach usługi doradztwa indywidualnego, dla aktywów rzędu 1–10 mln zł, zależność pomiędzy wskaźnikiem ryzyka a wielkością inwestycji jest niemal liniowa. Inwestorzy o takim poziomie aktywów preferują portfele o umiarkowanej strukturze, przy średnim ważonym ryzyku (w skali 1–7) na poziomie 4,32.

Wyraźne różnice pojawiają się natomiast w zależności od wieku. W przypadku osób fizycznych korzystających z doradztwa indywidualnego poziom ryzyka portfela maleje o około 0,1 wraz ze wzrostem wieku o każde kolejne 10 lat. Oznacza to, że inwestorzy przed czterdziestką częściej wybierają strategie bardziej dynamiczne, podczas gdy z biegiem czasu preferencje przesuwają się w stronę coraz bardziej konserwatywnego podejścia.

Absolutnym fundamentem powierzenia profesjonalnemu doradcy zarządzania majątkiem pozostaje zaufanie. Klient musi mieć pewność, że doradca działa w pełni transparentnie i realizuje jego potrzeby, a nie interes instytucji, w której pracuje. Takie podejście gwarantuje zyskująca na znaczeniu usługa doradztwa indywidualnego. Inwestor otrzymuje strategię inwestycyjną „na miarę”, uwzględniającą jego preferencje, akceptowany poziom ryzyka oraz oczekiwaną stopę zwrotu.

Kluczowe jest także uwzględnienie horyzontu inwestycyjnego oraz potrzeb płynnościowych, co pozwala optymalnie dopasować strukturę portfela. Ograniczenia czasowe sprawiają, że klienci chcą angażować się głównie w najważniejsze decyzje, pozostawiając bieżące zarządzanie specjalistom. Dlatego profesjonalny doradca powinien stale monitorować portfel i dostarczać rekomendacje wraz ze zmieniającymi się warunkami rynkowymi.

Z perspektywy inwestora równie istotne są regularne raportowanie oraz stały dostęp do informacji o wynikach i strukturze portfela. Stąd rosnące znaczenie cyfrowych narzędzi – intuicyjnych systemów i aplikacji mobilnych, które umożliwiają szybki, przejrzysty wgląd w inwestycje i ułatwiają zarządzanie majątkiem w czasie rzeczywistym.

Główne wnioski

  1. Polscy najbogatsi jako kluczowe wartości życiowe wskazują zdrowie, rodzinę i relacje z bliskimi.
  2. Polscy milionerzy unikają ryzyka. Chętniej wybierają bezpieczne formy lokowania kapitału, takie jak nieruchomości, metale szlachetne czy lokaty bankowe, postrzegając je jako „bezpieczne schronienie” lub bufor na niepewne czasy.
  3. Zaufanie do doradców finansowych rośnie wraz z wielkością posiadanego majątku.