Sprawdź relację:
Dzieje się!
Polityka Świat

Ile kosztuje lobbing w Brukseli?

Lobbing to strategiczna inwestycja, której koszty potrafią być bardzo wysokie. Dla polskich przedsiębiorców oraz przedstawicieli nauki zainteresowanych budowaniem relacji z gremiami decyzyjnymi UE kluczowe jest zrozumienie, jakie środki trzeba przeznaczyć na stałą obecność w stolicy unijnej, oraz jakie korzyści może to przynieść.

Działania lobbingowe w Unii monitorowanie są za pomocą rejestru transparentności – publiczna baza danych ujawnia, kto reprezentuje jakie interesy, jakie środki finansowe są na to przeznaczane oraz umożliwia obywatelom śledzenie wpływów na unijny proces decyzyjny. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie są główne koszty stałej obecności w Brukseli – od wynajmu biura po zatrudnienie zespołu i dodatkowe wydatki, takie, jak podróże czy organizacja eventów.
  2. Jak polskie organizacje lobbingowe wypadają w porównaniu z gigantami z Niemiec, Francji, USA, Włoch i Wielkiej Brytanii.
  3. Dlaczego sama liczba zarejestrowanych spotkań nie oddaje pełnej skali aktywności lobbingowej oraz jakie metody stosować, aby mierzyć zwrot z inwestycji (ROI) w lobbing.

W samym sercu unijnej machiny regulacyjnej znajduje się ponad 12 tys. organizacji lub firm lobbujących na rzecz przeróżnych interesów. Według danych oficjalnego unijnego rejestru transparentności roczne wydatki na lobbing w Brukseli wynoszą ponad 1,3 mld euro (dane za rok 2023). Wśród polskich reprezentantów posiadających stały adres w Brukseli, liderem pod względem wydatków jest Związek Pracodawców Business & Science Poland, który w zeszłym roku na działalność lobbingową przeznaczył 700 tys. euro. Mając sześć EP passes (stałe przepustki parlamentarne dla przedstawicieli grup interesu) oraz zatrudniając dziesięciu etatowych lobbystów, organizacja ta odbyła w zeszłym roku dziewięć spotkań z Komisją Europejską.

Dziewięć spotkań w ciągu roku nie brzmi imponująco? Sęk w tym, że rejestr transparentności nie jest w pełni miarodajnym źródłem informacji na temat skali interakcji instytucji z lobbystami. W Brukseli rozmowy z decydentami odbywają się w wielu formatach – od oficjalnych spotkań w biurach Komisji czy Parlamentu, po lunche, kawy i nieformalne rozmowy na wydarzeniach branżowych – a większość z tych kontaktów, choć powinno, nigdy nie trafia do rejestru. W praktyce lobbyści celowo nie raportują swoich spotkań z urzędnikami, a rzeczywista skuteczność działań często ujawnia się jedynie w komunikacji wewnętrznej danej organizacji. Mimo braku pełnych danych różnica w skali pomiędzy największą polską organizacją lobbingową, a nawet pojedynczymi firmami z Niemiec, Wielkiej Brytanii czy USA jest zatrważająca. Polski lobbing, nadal pozostaje daleki od światowych standardów, gdzie budżety i intensywność działań osiągają zupełnie inny poziom.

Jedna niemiecka firma Bayer AG raportuje rocznie aż 7 mln euro wydatków na lobbing i dysponując 10 przepustkami do instytucji oraz 25,9 etatami dedykowanymi lobbingowi raportuje rocznie 56 spotkań z Komisją. Patrząc dalej, BASF SE czy Bundesverband der Deutschen Industrie e.V. operują budżetami rzędu 3,5-4,5 mln euro, co nie tylko odzwierciedla faktyczną siłę gospodarczą Niemiec, ale również ich determinację, by mieć decydujący głos w negocjacjach unijnych.

Skala wydatków – dlaczego jest taka ważna?

TotalEnergies SE, lider wydatków lobbingowych wśród firm z Francji, raportuje budżet lobbingowych na poziomie 3 mln euro, posiada osiem stałych przepustek i cztery etaty, co w ubiegłym roku przełożyło się na 61 zgłoszonych spotkań z Komisją. Amerykański Google deklaruje wydatki na poziomie 6 mln euro, co pozwoliło im odbyć aż 379 oficjalnie zaraportowanych spotkań. 

Włoska firma ENEL SpA operuje na poziomie 1,5 mln euro, raportując 133 spotkania z Komisją. Natomiast brytyjski przykład, reprezentowany przez Shell Companies, to 4 mln euro, siedem stałych przepustek i 12 lobbystów, którzy w rejestrze transparentności odnotowali w ubiegłym roku 132 spotkania.

Czy te różnice oznaczają, że polski lobbing, ze względu na ograniczone zasoby, jest skazany na marginalizację? Zdecydowanie nie. Nieliczne polskie podmioty obecne na stałe w Brukseli, mimo budżetów oscylujących w granicach 200-400 tys. euro, nauczyły się działać sprytnie i efektywnie. Przykładowo, Allegro, z budżetem 400 tys. euro, posiada cztery przepustki i raportuje 26 spotkań z Komisją, a Polski Komitet Energii Elektrycznej, również dysponujący 400 tys. euro, odnotowuje 29 spotkań. Te liczby pokazują, że nawet przy ograniczonych zasobach można być aktywnym i budować pozycję wpływu.

Wśród pozytywnych przykładów polskiej aktywności w Brukseli warto wymienić Orlen S.A. z deklarowanym budżetem lobbingowym sięgającym 1,75 mln euro. Choć oficjalny adres biura odpowiedzialnego za lobbing w Brukseli to centrala w Płocku, koncern dysponuje pięcioma stałymi przepustkami i zatrudnia zespół lobbystów w wymiarze 9,1 etatów. W ubiegłym roku zgłoszonych zostało 12 spotkań przedstawicieli Orlenu z Komisją.

Koszty stałej obecności – inwestycje w biuro i zespół

Stała obecność w Brukseli to przede wszystkim konkretne koszty, które trzeba ponieść, by mieć stały dostęp do decydentów UE. Wynajem biura serwisowanego w sercu dzielnicy europejskiej kosztuje średnio od 1,5 do 3 tys. euro miesięcznie – kwota ta zależy od lokalizacji, standardu wyposażenia i dodatkowych usług, takich jak obsługa recepcji czy dostęp do sal konferencyjnych.

Równie istotne są koszty wynagrodzeń zespołu. Według raportu European Trade Association Compensation & Benefits 2023/24 firmy Dober Partners, w Brukseli przeciętne wynagrodzenie brutto młodszych pracowników – na przykład Policy Officers czy specjalistów ds. public affairs – wynosi od 4 tys. do 6 tys. euro miesięcznie. Natomiast wynagrodzenia doświadczonych ekspertów na stanowiskach kierowniczych, takich jak Secretaries General czy Directors, mogą sięgać 10-15 tys. euro miesięcznie. Przy założeniu, że zespół składa się z około pięciu osób – część zatrudnionych jako specjaliści (średnio 4,5-6 tys. euro) oraz część na stanowiskach kierowniczych (średnio 10-12 tys. euro) – miesięczne koszty wynagrodzeń kształtują się na poziomie 25-35 tys. euro. Do tego dochodzą obciążenia społeczne i podatkowe, które w Belgii są niemal równe wynagrodzeniu, które trafia do pracownika.

Jednak to tylko podstawa. Dodatkowe koszty związane z lobbingiem obejmują podróże służbowe – bilety, noclegi, lokalny transport i diety – które mogą wynieść dodatkowo 2-3 tys. euro miesięcznie. Organizacja własnych eventów, takich jak seminaria czy warsztaty mogą kosztować od 10 tys. do 20 tys. euro za każde spotkanie. Dlatego też wiele mniejszych podmiotów decyduje się na przyłączenie do wydarzeń organizowanych przez inne organizacje jako sponsor, co może obniżyć wydatki do kwoty 2-3 tys. euro na event. Płatne współprace z mediami i think tankami, a także realizacja kampanii reklamowych, mogą kosztować od 1 tys. do 5 tys. euro miesięcznie. Łącznie, oprócz stałych kosztów biura i zespołu, dodatkowe wydatki powinny wynieść od 6 tys. do 18 tys. euro miesięcznie.

Zwrot z inwestycji – jak mierzyć efektywność lobbingu

Mierzenie efektów lobbingowych to nie tylko rachunek, ile euro zostało wydane, ale także ocena, czy nasze działania przekładają się na realne zmiany w debacie politycznej i implementację nowych regulacji. Najbardziej namacalnym miernikiem jest fakt, czy nasze idee zostają przyjęte do prawa i wdrożone. W Unii Europejskiej każda zmiana legislacyjna może mieć miliardowy wymiar – jeśli nasze działania przyczyniają się do wprowadzenia nowych rozwiązań w sektorach takich jak energetyka, cyfryzacja czy transport, możemy mówić o wysokim ROI. Każda taka zmiana jest dowodem na to, że nasze inwestycje przekładają się na konkretne korzyści.

Równie ważne jest budowanie zaufania w środowisku politycznym. W Brukseli decydenci, którzy codziennie mają do czynienia z dziesiątkami kontaktów, cenią sobie partnerów, których znają i którym ufają. Gdy nasze pomysły znajdują odzwierciedlenie w Impact Assessment, pozytywnych opiniach czy oficjalnych dokumentach, budujemy reputację eksperta – wartość, którą trudno wycenić – decyduje o naszej długofalowej skuteczności. Nie sposób również pominąć roli mediów. Pozytywne relacje z prestiżowymi publikacjami takimi jak Politico, Euronews czy Euractiv stanowią dodatkowy dowód, że nasze działania mają realny oddźwięk w debacie publicznej.

Warto wiedzieć

Co warto śledzić w tym tygodniu?

Wtorkowa sesja plenarna w Strasburgu z Ursulą von der Leyen
We wtorek podczas sesji plenarnej w Strasburgu przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, przedstawi program prac Komisji na nadchodzący rok. To kluczowy moment, a jego analiza pozwoli lepiej zrozumieć kierunki, w których zmierza unijna polityka.

Z nieoficjalnych doniesień wiadomo, że w planie tym nie zabraknie inicjatyw wspierających konkurencyjność, upraszczających przepisy oraz promujących innowacje, takie jak strategia dla startupów, reformy AI i bioekonomii.

W obszarze bezpieczeństwa Unia Europejska będzie dążyć do zmniejszenia zależności energetycznej od Rosji, wzmocnienia obronności oraz przygotowania na sytuacje kryzysowe, m.in. poprzez strategie magazynowania leków. Uwzględniona ma być także poprawa jakości życia obywateli UE, w tym ochrona klimatu, wsparcie dla rolnictwa i wodnych zasobów Europy.

Z kolei w sferze społecznej plan pracy Komisji ma kłaść nacisk na równość, prawa obywatelskie, dostęp do mieszkań i edukacji.

W polityce międzynarodowej UE zamierza wzmocnić relacje z Indiami, regionem Morza Czarnego i Śródziemnomorza. W dłuższej perspektywie priorytetem ma być przygotowanie UE do przyszłego rozszerzenia i wdrożenie nowej perspektywy budżetowej po 2027 r.

Główne wnioski

  1. Stała obecność w Brukseli wiąże się z szeregiem wydatków – od wynajmu biura (1,5-3 tys. euro miesięcznie) i wynagrodzeń zespołu (łącznie 28,5-44,5 tys. euro) po dodatkowe koszty podróży, eventów i kampanii, które łącznie mogą podnieść miesięczne wydatki do 36–65 tys. euro.
  2. Dane pokazują ogromne różnice w skalach wydatków między polskimi podmiotami a liderami z Niemiec, Francji, USA, Włoch i Wielkiej Brytanii, co podkreśla, że polski lobbing, choć efektywny, wciąż pozostaje daleki od światowych standardów pod względem budżetów i intensywności działań.
  3. Skuteczność lobbingu to nie tylko liczba oficjalnych spotkań, lecz także niematerialne aspekty – budowanie zaufania, satysfakcja sponsorów i implementacja zmian legislacyjnych. Tylko kompleksowe podejście, łączące twarde dane z miękkimi wartościami, pozwala na pełną ocenę zwrotu z inwestycji w lobbying.