Impact'26

Partner
Kategoria artykułu: Społeczeństwo
Patronat medialny

„Jakbym stał się niewidzialny”. Pracownicy 50+ w starciu z rynkiem pracy

W obliczu starzejącego się społeczeństwa i rosnących braków kadrowych polski rynek pracy musi na nowo zdefiniować rolę osób 50+, które do 2040 roku mają stanowić aż jedną trzecią wszystkich aktywnych zawodowo. Dziennikarze XYZ podczas Impact’26 rozmawiali z gośćmi o wyzwaniach, które stoją przed państwem i organizacjami.

Impact'26
Firmy marginalizujące pracowników 50+ ryzykują utratę unikatowej wiedzy organizacyjnej, doświadczenia operacyjnego i znajomości klientów, których nie da się łatwo zastąpić automatyzacją czy wdrożeniami AI – to jeden z wniosków debaty Impact'26 Fot. materiały prasowe, Impact CEE

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego osoby 50+ stają się jednym z najważniejszych zasobów polskiego rynku pracy i jak zmiany demograficzne sprawiają, że firmy oraz państwo muszą na nowo zdefiniować podejście do wieku, doświadczenia i aktywności zawodowej.
  2. Z jakimi barierami mierzą się dziś doświadczeni specjaliści po pięćdziesiątce – od niewidzialności w procesach rekrutacyjnych po zjawisko przedemerytalnej dezaktywizacji – mimo wieloletnich kompetencji, certyfikatów i doświadczenia menedżerskiego.
  3. Jak eksperci, przedstawiciele biznesu, ZUS i środowiska akademickiego oceniają wpływ starzenia się społeczeństwa na gospodarkę, system emerytalny oraz strategie zarządzania talentami w erze AI i rosnących niedoborów kadrowych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Podczas Impact’26 Magdalena Brzózka z XYZ rozmawiała o wyzwaniach dojrzałych pracowników na rynku oraz o organizacjach, które muszą na nowo zdefiniować wartość doświadczenia w dobie kryzysu demograficznego. Michał Kulbacki przedstawił pięć kluczowych liczb dla osób z grupy wiekowej 50+.

Osobista walka z ciszą ze strony rekruterów

Osobisty wymiar rynkowej sprzeczności nakreślił Andrzej Zawisza, 58-letni menedżer, który przez blisko 30 lat budował swoją karierę w sektorach sprzedaży, marketingu i IT, a od 2005 roku w branży centrów usług biznesowych. Jego historia jest przejmującą ilustracją zjawiska „niewidzialności” na rynku pracy.

Przez lata Andrzej Zawisza postępował zgodnie z rynkowymi imperatywami.

– Przez cały czas w zasadzie inwestowałem swoją wiedzę, umiejętności, kompetencje, kończyłem kursy, szkolenia, certyfikaty, dyplom MBA. Wierzyłem, że pomoże mi to w karierze – mówił Andrzej Zawisza.

Rzeczywistość zweryfikowała tę wiarę dwa lata temu, gdy w wyniku reorganizacji jego stanowisko zlikwidowano. Przyczyna była czysto ekonomiczna.

– W budżecie moje stanowisko stanowiło właściwie równowartość dwóch lub trzech takich stanowisk juniorskich – mówił Andrzej Zawisza.

Początkowa wiara w szybki powrót do aktywności zawodowej została brutalnie skonfrontowana z biernością rekruterów. Skala ignorowania jego aplikacji wykroczyła daleko poza ramy przypadku.

Wysłałem w ciągu tych dwóch lat już koło 200 życiorysów, a brałem udział tylko w kilku dosłownie wstępnych rozmowach.

– Wysłałem w ciągu tych dwóch lat już koło 200 życiorysów, a brałem udział tylko w kilku dosłownie wstępnych rozmowach – mówił Andrzej Zawisza.

Mimo wsparcia doradców i testowania najróżniejszych form prezentacji swojego doświadczenia, od skracania CV, bo „nie czyta się zbyt długich”, po ich rozbudowywanie, efekt pozostawał niezmienny. Andrzej Zawisza opisał to doświadczenie jako walkę z pustką.

Wspólny mianownik to jest kompletna cisza, tak jakbym rzucał kamień w wodę albo stał się niewidzialny.

– Wspólny mianownik to jest kompletna cisza, tak jakbym rzucał kamień w wodę albo stał się niewidzialny – wskazywał Andrzej Zawisza.

Dziś, po dwóch latach bezskutecznych poszukiwań, Andrzej Zawisza znajduje się w punkcie krytycznym, który zmusza go do rozważenia rezygnacji z zawodu.

– W tej chwili jestem na rozdrożu, bo nowej pracy jeszcze nie znalazłem i zastanawiam się, czy nadal jej szukać, czy też może pogodzić się z myślą, że już jej nie znajdę i powinienem przygotować się na wcześniejszą emeryturę – mówił Andrzej Zawisza.

Andrzej Zawisza
Andrzej Zawisza mówił o wyzwaniach na rynku pracy osób po 50. roku życia Fot. materiały prasowe, Impact CEE

70-latek to nowy 53-latek

Liczby i fakty przywołane przez Michała Kulbackiego z XYZ rzucają nowe światło na kondycję oraz potencjał tej grupy, skutecznie podważając zakorzenione w społeczeństwie mity.

W Polsce żyje 5,6 mln osób w wieku od 50 lat do wieku emerytalnego – czyli od 50 do 59 lat w przypadku kobiet i od 50 do 64 lat w przypadku mężczyzn. Spośród nich 4,5 mln jest aktywna na rynku pracy.

– W Polsce żyje 5,6 mln osób w wieku od pięćdziesięciu lat do wieku emerytalnego – czyli od 50 do 59 lat w przypadku kobiet i od 50 do 64 lat w przypadku mężczyzn. Spośród nich 4,5 mln jest aktywna na rynku pracy, zatrudniona bądź aktywnie poszukuje pracy. Ta grupa stanowi 25 proc. wszystkich osób na rynku pracy. Do tych 4,5 mln możemy jeszcze dodać około 900 tys. pracujących emerytów – wtedy mamy ponad 5,4 mln osób, czyli ponad 27 proc. całego rynku pracy – mówił Michał Kulbacki.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Choć ogólny współczynnik aktywności zawodowej w tej grupie utrzymuje się na wysokim, 80-procentowym poziomie, statystyki pokazują niepokojący trend tuż przed progiem emerytalnym. O ile w grupie 50-54 lata zaangażowanie w pracę jest bardzo wysokie, o tyle u mężczyzn w wieku 60-64 lata aktywność gwałtownie spada do poziomu zaledwie 66,5 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Widać tu wyraźnie zjawisko dezaktywizacji przedemerytalnej osób, które nie mogą znaleźć zatrudnienia z powodu niedopasowania kompetencji czy trudności z adaptacją do nowych technologii. Odchodzą z rynku pracy, przechodzą w stan bierności zawodowej i czekają na emeryturę. To poważne wyzwanie zarówno dla pracodawców, jak i dla polityki publicznej – wskazywał Michał Kulbacki.

Współczesny rynek pracy operuje tu pewnym paradoksem statystycznym: stopa bezrobocia wśród osób 50+ wynosi zaledwie 2,6 proc., czyli mniej niż średnia dla ogółu osób w wieku produkcyjnym (3,3 proc.), jednak ta optymistyczna liczba jest w dużym stopniu efektem ucieczki osób zniechęconych bezskutecznym poszukiwaniem pracy w bierność zawodową.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Często zakłada się, że dezaktywizacja przedemerytalna wynika z obiektywnego pogorszenia zdolności do pracy. Badania temu przeczą.

– Często zakłada się, że dezaktywizacja przedemerytalna wynika z obiektywnego pogorszenia zdolności do pracy. Badania temu przeczą. Dane z 41 krajów rozwiniętych i rozwijających się wskazują, że przeciętny 70-latek ma dziś takie zdolności poznawcze jak 53-latek w roku 2000 – mówił Michał Kulbacki.

Wskazywał, że dzięki postępowi medycyny i lepszemu stylowi życia, przeciętny 70-latek dysponuje dziś takimi samymi zdolnościami poznawczymi, jak 53-latek na początku milenium. Ta biologiczna rewolucja idzie w parze z dynamicznym przesuwaniem się subiektywnej granicy starości – współcześni 60-latkowie czują się seniorami dopiero po siedemdziesiątce.

Można więc powiedzieć, że sześćdziesiątka to nowa pięćdziesiątka, może nawet czterdziestka i potwierdzają to nie tylko badania, ale i dowody anegdotyczne.

– Można więc powiedzieć, że sześćdziesiątka to nowa pięćdziesiątka, może nawet czterdziestka i potwierdzają to nie tylko badania, ale i dowody anegdotyczne – mówił Michał Kulbacki, obrazując to przykładem Krzysztofa Ibisza.

Michał Kulbacki, dziennikarz XYZ
Michał Kulbacki na Impact'26 przedstawił pięć kluczowych liczb o pokoleniu 50+ na rynku pracy Fot. materiały prasowe, Impact CEE

Gospodarka nie ma wyboru. Czas na systemową aktywizację

Prognozy demograficzne, które zaprezentował Michał Kulbacki, wskazują, że do 2040 roku liczba osób 50+ na rynku pracy przekroczy 5,5 mln, co oznacza, że nawet co trzeci aktywny zawodowo Polak będzie tzw. silwersem.

Nasuwa to pytanie, czy silwersi w bilansie firmy będą zasobem czy obciążeniem?

Podczas debaty moderowanej przez Magdalenę Brzózkę przedstawiciele PwC, ZUS, Philip Morris i SGH wskazywali, że aktywizacja tej grupy jest kluczowa dla stabilności systemu ubezpieczeń społecznych.

Magdalena Brzózka
Debata moderowana przez Magdalenę Brzózkę podczas Impact'26 skupiła się na wyzwaniach, jakie niesie niż demograficzny oraz potencjale, jaki tkwi w starszych pracownikach Fot. materiały prasowe, Impact CEE

Edyta Krupa (prezeska zarządu Philip Morris International w Polsce) podkreślała, że w nowoczesnym biznesie metryka staje się drugorzędna wobec umiejętności.

Wygrywają ci, którzy nie patrzą na metrykę, bo tak naprawdę nie liczy się, ile my mamy lat. Kompetencje nie są w żaden sposób powiązane z wiekiem; w rekrutacji liczy się sposób myślenia i to, co konkretnie można wnieść do organizacji.

– Wygrywają ci, którzy nie patrzą na metrykę, bo tak naprawdę nie liczy się, ile my mamy lat. Kompetencje nie są w żaden sposób powiązane z wiekiem. W rekrutacji liczy się sposób myślenia i to, co konkretnie można wnieść do organizacji – mówiła Edyta Krupa.

 Zauważyła również, że budowanie wielopokoleniowych zespołów nie powinno być traktowane jako trudność, lecz jako strategiczne narzędzie.

– Dla każdego pracodawcy istotne jest to, aby zacząć patrzeć z innej perspektywy na różnorodność. Nie należy jej traktować jako wyzwania, tylko jako przewagę konkurencyjną – podkreślała Edyta Krupa.

Tę perspektywę uzupełniła prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak (prorektorka ds. marki w SGH), która bazując na danych demograficznych, pokazała, że rynek nie ma już innej alternatywy.

– Udział osób 50+ na rynku pracy rośnie właśnie ze względu na procesy demograficzne. To jest ewidentnie zasób, z którego trzeba mądrze i sensownie korzystać, bo tych młodych, którzy wchodzą na rynek pracy, jest niestety coraz mniej – wskazywała prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Dodała przy tym mocny argument finansowy dla samych pracowników, wskazując na matematykę emerytalną.

Jeżeli przejdę na emeryturę w wieku 70, a nie 60 lat, moja emerytura będzie trzykrotnie wyższa. Każdy kolejny rok pracy powoduje wzrost świadczenia o około 8 do 10 proc.

– Jeżeli przejdę na emeryturę w wieku 70, a nie 60 lat, moja emerytura będzie trzykrotnie wyższa. Każdy kolejny rok pracy powoduje wzrost świadczenia o około 8 do 10 proc. – mówiła prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Agnieszka Chłoń - Domińczak, profesorka SGH, prorektorka ds. nauki
Prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak podczas debaty organizowanej przez XYZ mówiła, że późniejsze przejście na emeryturę może przynieść duże korzyści finansowe Fot. materiały prasowe, Impact CEE

Równocześnie eksperci zwrócili uwagę na błędy, które firmy popełniają, marginalizując doświadczonych specjalistów, co w dobie cyfryzacji może przynieść katastrofalne skutki. Ewelina Niewińska (Managing Director, PwC Polska) ostrzegła, że firmy, pozbywając się dojrzałych pracowników, tracą bezpowrotnie kapitał, którego nie zastąpi żadna automatyzacja.

Z wdrożeń AI wyłączeni są głównie pracownicy z największą wiedzą ukrytą i niespisaną, a taki pracownik 50+ jest często ostatnim na liście do drużyny. Ta wiedza to informacja o tym, dlaczego robimy dany proces, jak zachowuje się klient po trzeciej reklamacji czy jakie ryzyko może wygenerować dane rozwiązanie.

– Z wdrożeń AI głównie są wyłączeni pracownicy z największą wiedzą ukrytą i niespisaną, a taki pracownik 50+ jest często ostatnim na liście do drużyny. Ta wiedza to informacja o tym, dlaczego robimy dany proces, jak zachowuje się klient po trzeciej reklamacji czy jakie ryzyko może wygenerować dane rozwiązanie – mówiła Ewelina Niewińska.

Zauważyła przy tym, że ignorowanie tej grupy to błąd biznesowy.

– To my będziemy tą siłą nabywczą, więc jeśli firmy projektują rozwiązania dla klientów takich jak my, nie mając takich pracowników, to dla kogo one właściwie będą? – pytała Ewelina Niewińska.

Ewelina Niewińska, Managing Director, PwC Polska
Ewelina Niewińska wskazywała, że dojrzali pracownicy mają cenną wiedzę ukrytą. Fot. materiały prasowe, Impact CEE

Pragmatyczne i systemowe spojrzenie w dyskusji przedstawił Mariusz Jedynak (członek zarządu ZUS), który obalił mit o wysokim poziomie zachorowań osób starszych, wskazując, że generują one tylko 20 proc. ogółu zwolnień lekarskich. Przede wszystkim jednak nakreślił nieuchronną przyszłość polskiego rynku pracy.

Za dekadę z rynku pracy odejdzie ponad 4 mln osób, a w to miejsce wejdą tylko 2 mln, przez co powstanie dwumilionowa luka kadrowa. To jest wielka szansa dla tych przedsiębiorców, którzy będą chcieli tę sytuację mądrze wykorzystać.

– Za dekadę z rynku pracy odejdzie ponad 4 mln osób, a w to miejsce wejdą tylko 2 mln, przez co powstanie dwumilionowa luka kadrowa. To jest wielka szansa dla tych przedsiębiorców, którzy będą chcieli tę sytuację mądrze wykorzystać – mówił Mariusz Jedynak.

Mariusz Jedynak, członek zarządu ZUS
Mariusz Jedynak, członek zarządu ZUS, wskazywał, że za dekadę z rynku pracy zniknie 2 mln ludzi Fot. materiały prasowe, Impact CEE

Główne wnioski

  1. Polska gospodarka nie będzie w stanie utrzymać stabilności rynku pracy bez większej aktywizacji osób 50+, ponieważ już w ciągu najbliższej dekady liczba pracowników odchodzących z rynku znacząco przewyższy liczbę nowych osób.
  2. Problemem osób dojrzałych zawodowo nie jest wyłącznie poziom kompetencji, lecz przede wszystkim bariery systemowe i stereotypy związane z wiekiem, które prowadzą do ich „niewidzialności” w procesach rekrutacyjnych oraz wypychania w stronę bierności zawodowej jeszcze przed osiągnięciem wieku emerytalnego.
  3. Firmy marginalizujące pracowników 50+ ryzykują utratę unikatowej wiedzy organizacyjnej, doświadczenia operacyjnego i znajomości klientów, których nie da się łatwo zastąpić automatyzacją czy wdrożeniami AI, a budowanie wielopokoleniowych zespołów coraz częściej staje się elementem przewagi konkurencyjnej.