Kategorie artykułu: Polityka Społeczeństwo Świat

Jak wojna z Iranem rozlała się na Liban. Geneza konfliktu Izrael-Hezbollah

Liban stał się właśnie kolejnym frontem wojny na Bliskim Wschodzie. Iskrą zapalną stała się decyzja Hezbollahu o wystrzeleniu rakiet i dronów w kierunku terytorium Izraela. W odpowiedzi ten przypuścił ostrzał południowych przedmieść Bejrutu. Libańscy przywódcy stanowczo podkreślają, że organizacja działała całkowicie poza kontrolą władz państwowych.

Premier Libanu Nawaf Salam
Rząd Libanu zakazał Hezbollahowi działań militarnych. Premier Libanu Nawaf Salam ostrzegał publicznie przed wciąganiem kraju w kolejną militarną „przygodę”. Jego wypowiedź padła po komunikatach przekazanych władzom w Bejrucie przez Izrael już 24 lutego. Fot. Houssam Shbaro/Anadolu via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego konflikt irański rozlał się na terytorium Libanu i jak na atak odwetowy Hezbollahu na Izrael zareagowały władze w Bejrucie
  2. W jaki sposób Hezbollah łączy funkcję zbrojnego zaplecza Iranu z rolą pragmatycznej, wpływowej i głęboko zakorzenionej siły politycznej wewnątrz Libanu.
  3. Jak przebiegał trwający od dekad szerszy konflikt izraelsko-libański
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Jeszcze w sobotę 28 lutego Liban za wszelką cenę starał się pozostać na uboczu nowego konfliktu. Kancelaria prezydenta Josepha Aouna poinformowała, że ambasador Stanów Zjednoczonych zapewnił libańskie władze, iż Izrael powstrzyma się od jakichkolwiek działań eskalujących konflikt. Warunek: z terytorium Libanu nie zostaną podjęte wrogie działania.

Sam Hezbollah w tym czasie wyraził wprawdzie solidarność z Iranem, jednak powstrzymał się od deklaracji o natychmiastowym włączeniu się do wojny. Premier Libanu Nawaf Salam ostrzegał natomiast publicznie przed wciąganiem kraju w kolejną militarną „przygodę”. Jego wypowiedź padła po komunikatach przekazanych władzom w Bejrucie przez Izrael już 24 lutego. Wynikało z nich jasno, że jeśli Hezbollah zaangażuje się w konflikt amerykańsko-irański, Izrael odpowie z pełną siłą. Zapowiedziano, że weźmie na cel również libańską infrastrukturę cywilną, w tym lotnisko.

Gdy w niedzielę 1 marca władze w Teheranie oficjalnie potwierdziły śmierć Alego Chamenei, w Libanie z nową siłą powróciło kluczowe pytanie. Czy Hezbollah przyjmie ten cios wyłącznie w wymiarze politycznym, czy też zdecyduje się na zbrojny odwet? Przez cały weekend lokalne media alarmowały o narastającym napięciu na południu kraju oraz w dolinie Bekaa. To regiony, które wciąż noszą bolesne blizny po wojnie z 2024 roku. W rzeczywistości od czasu zawarcia rozejmu operacje wojskowe Izraela nigdy całkowicie nie ustały. Kwestia potężnego arsenału militarnego Hezbollahu wciąż pozostawała nierozwiązanym, palącym problemem.

Błyskawiczny ostrzał bastionów Hezbollahu

Reakcja Hezbollahu nadeszła ostatecznie wczesnym rankiem w poniedziałek 2 marca. Organizacja oświadczyła, że w ramach zemsty za śmierć Chamenei oraz w odpowiedzi na powtarzające się izraelskie uderzenia wystrzeliła rakiety i drony na terytorium Izraela. Za cel obrano, jak twierdzi ugrupowanie, instalację obrony przeciwrakietowej zlokalizowanej na południe od Hajfy. Strona izraelska przekazała z kolei, że atak nie pociągnął za sobą żadnych ofiar w ludziach ani zniszczeń infrastruktury.

Niedługo potem siły izraelskie rozpoczęły ataki na cele Hezbollahu w całym Libanie, w tym na południowe przedmieścia Bejrutu. Libańskie ministerstwo zdrowia poinformowało o co najmniej 31 ofiarach śmiertelnych. Państwowa agencja prasowa NNA wydała komunikat o wstępnym bilansie 149 rannych. Po tym, jak około 2:40 czasu lokalnego miastem wstrząsnęła seria kilkunastu eksplozji, mieszkańcy południowych dzielnic stolicy w panice ewakuowali się pieszo i samochodami. Jako że południowe przedmieścia Bejrutu stanowią tradycyjny bastion Hezbollahu, uderzenia w ten obszar mają nie tylko wymiar stricte militarny. Niosą ze sobą również silny ładunek symboliczno-polityczny.

Pilna ewakuacja na południu Libanu

Izraelskie wezwania do ewakuacji pokazują, że najprawdopodobniej nie mamy do czynienia z jedynie jednorazową wymianą ognia. Jak podała agencja Reutera, Izrael nakazał opuszczenie domów mieszkańcom kilkudziesięciu miejscowości na południu i wschodzie Libanu. Libański dziennik „L’Orient Today” sprecyzował, że ewakuacja obejmuje 53 wsie na południu kraju oraz w dolinie Bekaa. Jednocześnie izraelska armia otwarcie zadeklarowała gotowość do podjęcia dalszych działań wojskowych. Premier Netanjahu mówi nawet o przejściu do działań „ofensywnych”, które mogą potrwać „wiele dni”.

Władze Libanu stanowczo zareagowały na rozwój sytuacji. Prezydent Joseph Aoun potępił izraelskie ataki, jednocześnie zdecydowanie ostrzegając przed traktowaniem Libanu jako poligonu dla konfliktów, w których kraj ten nie bierze udziału. Podkreślił również, że rząd w Bejrucie nie będzie tolerował kolejnych nieautoryzowanych ostrzałów prowadzonych z libańskiego terytorium. W podobnym tonie wypowiedział się premier Nawaf Salam, nazywając atak Hezbollahu działaniem nieodpowiedzialnym, bezpośrednio zagrażającym bezpieczeństwu państwa. Ponadto, jak podała agencja Reuters, libański prokurator generalny nakazał służbom bezpieczeństwa aresztowanie osób odpowiedzialnych za wystrzelenie rakiet.

Szczególna więź z Iranem

Więź Hezbollahu z Iranem ma charakter strukturalny. Ruch ten wyłonił się po izraelskiej inwazji na Liban w 1982 roku, w trakcie libańskiej wojny domowej, przy bezpośrednim wsparciu irańskiej Gwardii Rewolucyjnej. Z czasem stał się kluczowym elementem wspieranej przez Iran „Osi Oporu”. Jednak jego powiązania z Teheranem  są znacznie głębsze niż w przypadku standardowego sojuszu. Formacje Hezbollahu od zarania były kształtowane przez irańskie szkolenia, finansowanie, doktrynę oraz struktury organizacyjne.

Powiązania ideologiczne są tu również bardzo wyraźne. Hezbollah odwołuje się do koncepcji welajat-e fakih, chomeinistycznej idei, według której najwyższą władzę polityczną powinien sprawować wybitny duchowny. W liście otwartym z 1985 roku organizacja zadeklarowała posłuszeństwo ajatollahowi Ruhollahowi Chomeiniemu jako swojemu fakihowi, czyli najwyższemu autorytetowi religijno-prawnemu. Hezbollah od początku był więc libańskim, islamistycznym ruchem oporu, którego ideologia polityczna ściśle i nierozerwalnie splatała się z irańską rewolucją.

Jednak więcej niż tylko irański proxy

Jednakże sprowadzanie Hezbollahu wyłącznie do roli ugrupowania-pośrednika (tzw. proxy) Iranu byłoby znacznym uproszczeniem. Pomijałoby niezwykle istotny aspekt jego tożsamości. Organizacja ta posiada bowiem głębokie, autentyczne korzenie w samym Libanie. Jest tak zwłaszcza wśród społeczności szyickich zamieszkujących południe kraju, dolinę Bekaa oraz południowe przedmieścia Bejrutu.

Hezbollah wyrósł na gruncie frustracji tych grup społecznych. Przez długi czas czuły się marginalizowane w ramach specyficznego libańskiego systemu polityczno-wyznaniowego. Ich postawy ukształtowały dodatkowo bolesne doświadczenia izraelskiej inwazji, a w przypadku południa kraju także wieloletniej okupacji. Z biegiem lat Hezbollah przeistoczył się w coś znacznie potężniejszego niż zwykła bojówka. Zbudował struktury pomocy społecznej, wszedł do parlamentu, a następnie do rządu. W efekcie ewoluował w specyficzną hybrydę, będącą zarazem wpływową partią polityczną i potężną organizacją zbrojną.

Mimo wszystko pragmatyczny

Ten hybrydowy charakter tłumaczy także pragmatyczne podejście Hezbollahu. W ogłoszonym w 2009 roku manifeście ugrupowanie to oficjalnie zrezygnowało z otwartego postulowania budowy republiki islamskiej w Libanie. Było to wyraźnym sygnałem dostosowania się do libańskiego pluralizmu politycznego. Kolejnym dowodem na tę elastyczność były wydarzenia z 2022 roku. Wówczas Hezbollah przeanalizował „linijka po linijce” wynegocjowane przy mediacji Stanów Zjednoczonych porozumienie o wytyczeniu granicy morskiej między Izraelem a Libanem. Ostatecznie organizacja udzieliła mu poparcia. Zarazem jednak stanowczo zaznaczyła gotowość do użycia siły, gdyby interesy kraju nie zostały należycie zabezpieczone.

Wynika z tego jasno, że Hezbollah, choć nie działa co prawda jak typowa libańska partia polityczna, to nie ignoruje całkowicie krajowych uwarunkowań. To organizacja, która starannie kalkuluje swoje posunięcia, przystępuje do negocjacji tam, gdzie dostrzega wymierne korzyści i dba o ochronę własnego zaplecza społecznego. Wszystko to przy jednoczesnym zachowaniu własnego arsenału militarnego i rozległych wpływów w regionie.

Korzenie konfliktu z Libanem sprzed ery Hezbollahu

Szerszy konflikt izraelsko-libański nie zaczął się jednak wraz z powstaniem Hezbollahu. Liban uczestniczył już w pierwszej wojnie arabsko-izraelskiej w 1948 roku, po której na jego terytorium schroniło się około 100 tys. palestyńskich uchodźców. Choć oba kraje podpisały rozejm w 1949 roku, nigdy nie zawarły oficjalnego traktatu pokojowego. Do dziś ONZ traktuje Liban i Izrael jako państwa formalnie pozostające w stanie wojny.

Na początku lat 70. XX wieku, a w szczególności po wygnaniu Organizacji Wyzwolenia Palestyny z Jordanii, południowy Liban przekształcił się w główną bazę wypadową do transgranicznych ataków na Izrael. Pociągało to za sobą brutalne działania odwetowe. To z kolei dramatycznie zaostrzyło napięcia wewnątrz delikatnego libańskiego systemu wyznaniowego, walnie przyczyniając się do zepchnięcia tego kraju w przepaść wojny domowej.

Błędne koło przemocy

Do pierwszej izraelskiej inwazji na południowy Liban doszło w 1978 roku. Była odpowiedzią na atak palestyńskich bojowników w pobliżu Tel Awiwu. Izrael przeprowadził ją przy wsparciu Armii Południowego Libanu (SLA), lokalnej milicji chrześcijańskiej. Bezpośrednim skutkiem tych działań było powołanie Tymczasowych Sił Zbrojnych ONZ w Libanie (UNIFIL), które od 1992 roku współtworzą także polscy żołnierze. Powierzono im mandat obejmujący potwierdzenie wycofania wojsk izraelskich, przywrócenie pokoju i bezpieczeństwa oraz wsparcie rządu centralnego w Bejrucie w odzyskaniu kontroli nad południem kraju.

Od tamtej pory południowy Liban tkwił w swoistym błędnym kole. Działalność kolejnych grup zbrojnych na tym terenie napędzała spiralę izraelskich interwencji. Towarzyszyła temu strukturalna słabość władz państwowych, rosnąca aktywność wspieranych z zagranicy bojówek oraz syzyfowe wysiłki społeczności międzynarodowej, próbującej doraźnie powstrzymywać konflikt bez rozwiązywania jego głębszych przyczyn.

Prawdziwym punktem zwrotnym stał się jednak rok 1982, kiedy Izrael ponownie dokonał inwazji na Liban. Pretekstem do ataku, poprzedzonego tygodniami wzajemnych ostrzałów, była próba zamachu na izraelskiego ambasadora w Wielkiej Brytanii. Przeprowadziła ją jedna z palestyńskich frakcji. Choć Tel Awiw oficjalnie deklarował, że celem operacji jest jedynie odsunięcie palestyńskich sił od własnych granic, izraelska armia szybko dotarła aż pod sam Bejrut, rozpoczynając oblężenie stolicy Libanu. Wydarzenia nabrały dramatycznego tempa. Palestyńscy bojownicy zostali ewakuowani z miasta. Nowo wybrany prezydent Libanu Baszir al-Dżumajjil zginął w zamachu. Chrześcijańskie milicje, wpuszczone przez Izraelczyków do obozów dla uchodźców Sabra i Szatila, dopuściły się tam brutalnej masakry, w której zginęły setki cywilów.

Kryje się w tym pewien historyczny paradoks: w zamyśle Izraela inwazja z 1982 roku miała raz na zawsze położyć kres zbrojnej obecności Palestyńczyków w Libanie. W rzeczywistości jednak wydarzenia te stworzyły idealne warunki, na których wykiełkował i głęboko zakorzenił się zbrojny „opór” libańskich szyitów. To właśnie w tej gęstej atmosferze chaosu i rozlewu krwi, przy bezpośrednim wsparciu irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, uformował się Hezbollah.

Główne wnioski

  1. Hezbollah zaatakował Izrael w odwecie za śmierć najwyższego przywódcy Iranu, co ściągnęło na Liban potężny izraelski ostrzał odwetowy i wymusiło masowe ewakuacje. Oficjalne władze Libanu kategorycznie odcinają się od tych działań i próbują uchronić kraj przed otwartą wojną.
  2. Choć Hezbollah został stworzony przy wsparciu irańskiej Gwardii Rewolucyjnej i jest z Teheranem głęboko powiązany ideologicznie, nie działa wyłącznie jako obca agentura. To także pragmatyczna siła polityczna z silnymi korzeniami i poparciem wśród libańskich szyitów.
  3. Korzenie szerszego konfliktu izraelsko-libańskiego sięgają znacznie głębiej niż sam moment powstania Hezbollahu. Choć oba kraje podpisały rozejm po pierwszej wojnie arabsko-izraelskiej pod koniec lat 40., nigdy nie zawarły traktatu pokojowego. Do dziś ONZ traktuje Liban i Izrael jako państwa formalnie pozostające w stanie wojny.

Artykuł opublikowany w wydaniu nr 439
Strona główna Świat Jak wojna z Iranem rozlała się na Liban. Geneza konfliktu Izrael-Hezbollah