Jak wydobyć konsumenta z szarej strefy lichwy. Będzie wniosek o oficjalne badanie (DEBATA)
Szara strefa na polskim rynku pożyczkowym rośnie w niepokojącym tempie. Odcięci od banków i nadzorowanych firm klienci szukają kapitału tam, gdzie nie sięga wzrok regulatorów. Jak włączyć ich z powrotem do legalnego obiegu? O tym dyskutowaliśmy w redakcji XYZ.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie mechanizmy napędzają obroty w szarej strefie pożyczkowej.
- Jak regulacje wpływają na zachowania branży i konsumentów na rynku pożyczek.
- Na czym polega różnica między poradnictwem zadłużeniowym a doradztwem oddłużeniowym i dlaczego państwu opłaca się finansować tego typu systemy.
O tym, że szara strefa pożyczkowa rozrasta się i stanowi na tyle istotny problem, że zaczynają mu się przyglądać politycy, pisaliśmy niedawno na łamach XYZ. Postanowiliśmy więc zaprosić do redakcji XYZ ekspertów reprezentujących różne strony rynku finansowego, aby wspólnie zastanowić się nad tym, jak ograniczyć zjawisko pozasystemowych pożyczek. Zaproszenia wysłaliśmy do bankowców, organizacji firm pożyczkowych, konsumenckich, a także do rządu i regulatorów.
Oto krótkie podsumowanie wideo, a poniżej szersze omówienie najważniejszych wątków.
Skala szarości
Szacunki różnych instytucji badawczych wskazują, że istotna część strumienia pieniądza pożyczkowego płynie dziś poza radarem państwa. Jaka? Według Warsaw Enterprise Institute może to być nawet 5 mld zł.
Głównym wskaźnikiem świadczącym o tym, że na rynku pożyczkowym podaż „rozjeżdża się” z popytem jest duży wzrost liczby osób, którym odmawia się legalnego finansowania. W styczniu 2026 r. odmowną decyzję o przyznaniu kredytu otrzymało aż 80 proc. wnioskujących – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej (BIK).
Jak zauważa Aneta Wiewiórowska-Domagalska, pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, skala tego zjawiska przybiera na sile. Ponieważ jednak metodologie dotychczasowych badań spotykały się z krytyką (wspomniane badania WEI, o których pisaliśmy w XYZ, krytykuje, chociażby UOKiK), opowiada się za przeprowadzeniem oficjalnego pomiaru zjawiska szarej strefy pożyczkowej.
Uważam, że podobna analiza powinna zostać stworzona przez jednostkę o charakterze publicznym. W związku z tym będę się zwracała o przeprowadzenie takiego badania.
– Uważam, że podobna analiza powinna zostać stworzona przez jednostkę o charakterze publicznym. W związku z tym będę się zwracała o przeprowadzenie takiego badania. Nie ulega jednak wątpliwości, że oszacowanie dokładnej skali będzie trudne – zapowiada Aneta Wiewiórowska-Domagalska.
Komputer mówi: „nie”
Odmowa w banku czy u legalnego pożyczkodawcy rzadko oznacza jednak, że konsument rezygnuje ze swoich planów ratowania domowego budżetu czy finansowania nagłych potrzeb.
– Najbiedniejszy konsument nie znika z rynku finansowego i nie trafia automatycznie do systemu pomocy społecznej. Staje się natomiast niewidzialny dla państwa. Jeżeli ktoś jest zbyt ryzykowny dla legalnego, regulowanego rynku, bardzo często trafia do szarej strefy. A lichwiarz nie jest uczestnikiem rynku finansowego i nie podlega żadnym realnym mechanizmom nadzoru – zaznacza Ziemowit Bagłajewski, członek zarządu Fundacji Forum Konsumentów.
Najbiedniejszy konsument nie znika z rynku finansowego i nie trafia automatycznie do systemu pomocy społecznej. Staje się natomiast niewidzialny dla państwa. Jeżeli ktoś jest zbyt ryzykowny dla legalnego, regulowanego rynku, bardzo często trafia do szarej strefy. A lichwiarz nie jest uczestnikiem rynku finansowego i nie podlega żadnym realnym mechanizmom nadzoru.
Wypchnięcie obywatela z oficjalnego obiegu finansowego to nie tylko problem dla budżetu czy nadzorców, ale przede wszystkim dla samych konsumentów. W szarej strefie nie ma eleganckich umów, limitu kosztów czy ich zmniejszenia przy przedterminowej spłacie, ale bezwzględna egzekucja długów. A dłużników paraliżuje wstyd i strach przed sprawcami ich nieszczęścia.
– W szarej strefie nie ma pisemnych umów. Ktoś daje gotówkę i wie, gdzie mieszkamy, zna nasze dzieci, zna sąsiadów, wie, jaki mamy samochód… Wie o nas wszystko, a my nie mamy żadnych narzędzi obrony. Dlatego tak ważne jest, aby jak najwięcej osób było objętych ochroną, którą zapewnia ustawa o kredycie konsumenckim, bo alternatywą dla tej ustawy jest prawo ulicy, prawo pięści – ostrzega Paweł Grabowski, pełnomocnik zarządu Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.
Szara strefa rozrasta się głównie w internecie. Na platformach ogłoszeniowych bez trudu można znaleźć tysiące ogłoszeń reklamujących się jako „pożyczka bez BIK”. Zdaniem Ziemowita Bagłajewskiego to pokłosie zbyt restrykcyjnych zasad udzielania kredytów.
– Utrzymywanie obostrzeń regulacyjnych z jednej strony, a z drugiej udawanie, że ludzie, którzy chcą korzystać z oferty pożyczkowej, nie istnieją, skutkować może nie tylko wpuszczeniem na rynek lichwiarzy, ale również otwieranie przestrzeni dla działalności międzynarodowych grup przestępczych – ostrzega członek zarządu Fundacji Forum Konsumentów.
Mapowanie zjawiska
Zrozumienie, kim właściwie są „odrzuceni”, wymaga – par excellence – odrzucenia stereotypów. W pułapkę braku płynności wpadają dziś nie osoby z marginesu społecznego, lecz przeciętni obywatele: np. pracownicy budowlani czy osoby, które z przyczyn niezależnych od siebie straciły na kilka miesięcy regularne dochody.
– Byłabym bardzo ostrożna w nazywaniu grupy wykluczonej finansowo mianem „patologii”. To są ludzie, którzy z różnych powodów, również całkowicie usprawiedliwionych i racjonalnych, znaleźli się w trudnej sytuacji finansowej czy życiowej – mówi Aneta Wiewiórowska–Domagalska.
– Szara strefa wymaga dokładnego zmapowania – wtóruje jej Paweł Zagaj, dyrektor Zespołu Bankowości Detalicznej w Związku Banków Polskich. Jego zdaniem zepchnięcie do szarej strefy może być częściowo konsekwencją zaniechań na innych polach. Zaznacza też, że dotyczyć to może zwłaszcza obcokrajowców.
– Myślę, że nie doceniamy tego aspektu imigracyjnego. W ostatnich kilku latach naszą gospodarkę zasiliły tysiące osób z zagranicy. Zarabiają, konsumują i potrzebują dostępu do zewnętrznego finansowania na pokrycie codziennych rachunków, założenie rodziny czy start w nowym kraju. Nie możemy tych ludzi zostawić samych sobie – dodaje Paweł Zagaj.
– Ewentualne badania powinny być wykonywane cyklicznie, np. co dwa lata. Nie wystarczy zrobić tego jednorazowo. Być może warto rozważyć rozszerzenie badań dotyczących ubóstwa prowadzonych przez Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej o komponent źródeł finansowania – zaznacza zastępca Rzecznika Finansowego, Marcin Kawiński.
Co rośnie, a co spada
Wzrost szarej strefy zbiega się ze wzrostem regulowanego rynku pożyczkowego. W pierwszym kwartale liczba udzielonych kredytów ratalnych była o 27 proc. wyższa niż w analogicznym okresie przed rokiem, a gotówkowych o 5 proc. Paweł Zagaj dementuje też, jakoby pogorszyła się jakość ich obsługi.
– Jeśli chodzi o kredyty niespłacane, a więc te, w których zaległości przekraczają trzy miesiące, to w zeszłym roku zaczynaliśmy i tak już z niskiego poziomu 6,5 proc. To jest bliskie średniej w Unii Europejskiej. W lutym tego roku ten odsetek wynosił już jedynie 5,6 proc. – mówi dyrektor Departamentu Bankowości Detalicznej w ZBP.
Pozłacane pułapki
Pomóc w walce z szarą strefą może nowa ustawa o kredycie konsumenckim. Jest ona wdrożeniem unijnej dyrektywy CCD2 na grunt polskich przepisów. Zdaniem większości uczestników debaty, podczas prac nad ustawą daje się niestety zauważyć znamiona tzw. gold platingu. Owo „pozłacanie” to dokładanie dodatkowych obostrzeń tam, gdzie nie są one wymagane.
Podczas prac nad ustawą wprowadzono regulację maksymalnych pozaodsetkowych kosztów kredytu dla dwóch produktów, które do tej pory nie były objęte limitem – a mianowicie dla kart kredytowych i kredytów w rachunku rozliczeniowym. (...) Tym samym przez ustawę wypchniemy z rynku większość klientów. I mówimy tu o produkcie, który praktycznie w ogóle nie jest przez nich skarżony.
– Podam przykład. Podczas prac nad ustawą wprowadzono regulację maksymalnych pozaodsetkowych kosztów kredytu dla dwóch produktów, które do tej pory nie były objęte limitem – a mianowicie dla kart kredytowych i kredytów w rachunku rozliczeniowym. To dwie najbardziej powszechne i jednocześnie najmniej sformalizowane formy, w których można uzyskać szybkie, drobne finansowanie. W praktyce klienci najczęściej korzystają z kart do 5 tys. zł, aby mieć pieniądze w rezerwie. To zresztą produkt sezonowy używany zazwyczaj dwa-trzy razy w roku – w wakacje i w okresach świątecznych. Po wprowadzeniu limitu, dla rzekomej ochrony klienta przed nadmiernymi kosztami, banki będą zmuszone oferować te karty z minimalnym limitem 7-8 tys. zł. Poniżej tego pułapu po prostu nie będzie się to opłacało. Tym samym przez ustawę wypchniemy z rynku większość klientów. I mówimy tu o produkcie, który praktycznie w ogóle nie jest przez nich skarżony – opowiada Paweł Zagaj.
Inkluzywność w cenie
– Czasami dochodzi wręcz do wypaczenia celu tej dyrektywy, którym jest zapewnienie ochrony możliwie najszerszemu kręgowi konsumentów. Przepisy dyrektywy o kredycie konsumenckim mają na celu inkluzywność, czyli włączanie ludzi do legalnego rynku. Tymczasem przepisy projektu ustawy, które są zbyt restrykcyjne, są ekskluzywne, wykluczające – przekonuje Paweł Grabowski.
Czasami dochodzi wręcz do wypaczenia celu tej dyrektywy, którym jest zapewnienie ochrony możliwie najszerszemu kręgowi konsumentów. Przepisy dyrektywy o kredycie konsumenckim mają na celu inkluzywność, czyli włączanie ludzi do legalnego rynku. Tymczasem przepisy projektu ustawy, które są zbyt restrykcyjne, są ekskluzywne, wykluczające.
Jak tłumaczy każda licencjonowana działalność związana jest z kosztami operacyjnymi. A te w przypadku biznesu pożyczek o wyższym ryzyku spłaty – są większe.
– Należy pochylić się nad kwestią limitu kosztów podzaodsetkowych. To zresztą pionierska, polska koncepcja, którą powinniśmy promować w Europie. Limit, poprzedzony badaniem rynku, wprowadziliśmy w 2015 r. I dopiero pięć lat później Komisja Europejska stwierdziła, że warto implementować to rozwiązanie do europejskich przepisów. Konstrukcja polskiego limitu jest dobra, bo uwzględnia zarówno kredyty krótko-, jak i długookresowe. Natomiast warto się przyjrzeć parametrom limitu, aby uwzględnić koszty ponoszone przez kredytodawców. Zbyt restrykcyjne obniżenie limitu w 2022 r. spowodowało wykluczenie kilkuset instytucji pożyczkowych z rynku, a co za tym idzie – obniżenie podaży pieniądza i wzrost szarej strefy – argumentuje Paweł Grabowski.
– Naszym nadrzędnym celem powinno być włączenie możliwie szerokiej grupy klientów zaciągających niskokwotowe, krótkoterminowe pożyczki na rynku nadzorowanym przez państwo – zaznacza Aneta Wiewiórowska-Domagalska.
–Być może jakimś benchmarkiem powinna być społecznie akceptowana wycena stosowana na rynku ubezpieczeń. Tam jest to dość czytelne, że wyższe ryzyko oznacza wyższą składkę. Podobne rozumowanie można przenieść na grunt kredytowy – dodaje Paweł Grabowski.
Poradnictwo zadłużeniowe i doradztwo oddłużeniowe
– Oprócz tego powinniśmy zadbać o poradnictwo zadłużeniowe i doradztwo oddłużeniowe. Bo przecież nie chodzi o to, żeby zalegalizować wyzysk, tylko żeby klienci nie wpadali w spiralę zadłużenia – argumentuje Marcin Kawiński.
Poradnictwo zadłużeniowe pomagałoby osobom planującym wziąć pożyczkę lub kredyt – zwłaszcza w ocenie warunków spłaty i potrzeby zadłużenia. Byłoby więc odpowiednikiem profilaktyki w medycynie. Z kolei doradztwo oddłużeniowe byłoby już terapią dla osób, które uginają się pod ciężarem własnych długów.
Powołanie tego typu infrastruktury nie jest tanie. Marcin Kawiński szacuje koszt takiego systemu na około 150 mln zł rocznie. Ale przekonuje, że taka inwestycja się zwraca.
Komisja Europejska wskazuje też, że każde 1 euro wydane na zwalczanie nadmiernego zadłużenia przynosi od 1,4 do 5,3 euro zysku wynikającego ze zmniejszenia kosztów społecznych. Wydatki na budowę tego systemu to inwestycja, nie koszt.
– O ile w poradnictwie zadłużeniowym główną rolą jest animowanie rynku, to doradztwo oddłużeniowe to jest kompletnie inna bajka. To nie usługa call center, tylko kompleksowa pomoc, która jest bardzo zindywidualizowana. Do osoby zadłużonej często trzeba pojechać i po prostu jej pomóc, również psychologicznie. Czasami nie ma innej metody. Ale doświadczenia krajów zachodnich pokazują, że to się przekłada na lepszą spłacalność. Komisja Europejska wskazuje też, że każde 1 euro wydane na zwalczanie nadmiernego zadłużenia przynosi od 1,4 do 5,3 euro zysku wynikającego ze zmniejszenia kosztów społecznych. Wydatki na budowę tego systemu to inwestycja, nie koszt – przekonuje Marcin Kawiński.
Spójny system
Uczestnicy debaty apelowali też o stworzenie spójnego systemu, który regulowałby rynek pożyczkowy.
– W tej chwili go nie mamy, a system jest zdefragmentowany. A przecież jako banki prowadzimy Fundusz Wsparcia Klientów. Jest też Fundusz Edukacji Finansowej, prowadzony niegdyś przez Rzecznika Finansowego, a teraz przez Ministerstwo Finansów. Mamy też Strategię Edukacji Konsumenckiej. Warto zintegrować te narzędzia, bo sama legislacja nigdy nie rozwiąże wszystkich problemów rynkowych – zaznacza Paweł Zagaj.
– Warto również zadbać o większą spójność rynku. Z jednej strony mamy licencjonowane banki i firmy pożyczkowe wpisane do rejestru, a z drugiej coraz większy segment działalności pozostającej poza systemem licencyjnym. W praktyce oznacza to ograniczone możliwości państwa w zakresie nadzorowania tego, co dzieje się poza regulowanym rynkiem. Powinniśmy się więc zastanowić czy projektowane przepisy na pewno idą w dobrą stronę i nie będą skutkować tym, że pożyczki będą dla konsumentów droższe, a najbardziej potrzebujący zostaną wypchnięci poza legalny, regulowany rynek finansowy, do obszaru pozostającego poza realnym nadzorem państwa – zaznacza Ziemowit Bagłajewski.
Główne wnioski
- Szara strefa na polskim rynku pożyczkowym staje się dużym problemem. Aż 80 procent osób wnioskujących o kredyt spotyka się obecnie z odmową, co często zmusza ich do szukania pomocy u nielegalnych lichwiarzy działających poza jakimkolwiek nadzorem. Pełnomocniczka ministra sprawiedliwości zapowiada przeprowadzenie oficjalnych badań w celu zmapowania tego zjawiska.
- Jedną z przyczyn wypychania klientów poza oficjalny obieg są restrykcyjne przepisy oraz nadmierne obciążenia regulacyjne. Eksperci ostrzegają, że paradoksalnie to właśnie źle skalibrowane przepisy, które w teorii mają chronić konsumentów, w praktyce przyczyniają się do ich wykluczenia finansowego.
- Jednym z ważnych rozwiązań chroniących konsumentów przed wpadnięciem w szarą strefę pożyczkową powinien być system wsparcia i edukacji konsumentów. Kluczowym rozwiązaniem powinno być wprowadzenie profilaktycznego poradnictwa zadłużeniowego oraz doradztwa oddłużeniowego, które stanowiłyby kompleksową pomoc dla osób wpadających w spiralę długów. Mimo że budowa takiej infrastruktury wygenerowałaby koszty rzędu 150 mln złotych rocznie, doświadczenia europejskie dowodzą, że inwestycja ta przynosi państwu wielokrotny zwrot dzięki redukcji szkód społecznych.
Debata została zorganizowana na zlecenie Fundacji Forum Konsumentów.


