Jaki ojciec, taki syn? Sztafeta pokoleń na mundialu
Trwające finały MŚ w piłce nożnej dostarczają wielu interesujących rodzinnych historii. W całej historii mundialu odnotowano dotychczas 39 przypadków, w których zarówno ojciec, jak i syn zagrali w turnieju tej rangi. Co istotne, aż 14 takich duetów ma przedstawicieli na obecnej imprezie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki kraj ma najwięcej historii związanych z ojcami i synami grającymi na tegorocznym mundialu.
- W ilu przypadkach na obecnym mundialu syn reprezentuje inny kraj niż przed laty jego ojciec.
- W której reprezentacji syn poszedł w ślady ojca także pod względem pozycji na boisku.
W historii finałów mistrzostw świata tylko pięć duetów ojciec–syn reprezentowało różne kraje. W tegorocznym turnieju odnotowaliśmy dwa takie przypadki.
Zinedine Zidane (Francja) i Luca Zidane (Algieria)
Legendarny „Zizou” zapisał się złotymi zgłoskami w dziejach francuskiego futbolu. Został zapamiętany jako pierwszoplanowa postać finału z 1998 r., w którym strzelił dwa gole Brazylii, oraz jako antybohater meczu o złoto w 2006 r., gdy zobaczył słynną czerwoną kartkę za uderzenie Marco Materazzi'ego po prowokacji Włocha.
Pochodzący z rodziny algierskich imigrantów kabylskiego pochodzenia, Zidane jako piłkarz był powściągliwy. Niektórzy, szczególnie po prawej stronie sceny politycznej, kwestionowali jego przywiązanie do Francji. W zasadzie raz zachował się kategorycznie: gdy w wyborach prezydenckich poparł Jacques’a Chiraca walczącego o Pałac Elizejski z Jeanem-Marie Le Penem.
Na początku tego mundialu część niezorientowanych obserwatorów mogła się zdziwić, że ZZ wybrał mecz Argentyny z Algierią kosztem spotkania Francji z Senegalem, które odbyło się kilka godzin wcześniej. Tak się jednak składa, że „Zizou” chciał zobaczyć z trybun swojego syna, 28-letniego bramkarza Lucę, który zdecydował się reprezentować Algierię. W debiucie miał sporo pracy i był bezradny wobec naporu aktualnych mistrzów świata. Trzy razy musiał wyjmować piłkę z siatki po strzałach Leo Messiego, a Algieria przegrała z Argentyną 0:3.
Joseph Elanga (Kamerun) i Anthony Elanga (Szwecja)
W rodzinie Elangów także widać europejsko-afrykańskie wątki. Ojciec, Joseph, był w kadrze Kamerunu na mundialu w 1998 r., choć odgrywał tam rolę marginalną i nie rozegrał ani minuty. Inny status w reprezentacji Szwecji ma jego 24-letni syn, Anthony. W swoim drugim meczu na mundialu zaliczył wejście smoka: pojawił się na boisku w 56. minucie i błyskawicznie strzelił gola. Było to honorowe trafienie dla Skandynawów, bo ich rywale wygrali aż 5:1. Z kolei w rywalizacji z Japonią Elanga zdobył bramkę na wagę remisu.
Ojciec w tyłach, syn z przodu
Lilian Thuram i Marcus Thuram (Francja)
Lilian Thuram zyskał status niekwestionowanej legendy Les Bleus. Przyczynił się do końcowego triumfu Francuzów w 1998 r., strzelając dwa pamiętne gole w półfinale mundialu z Chorwacją. Można powiedzieć, że gdy już trafił do siatki, poszedł za ciosem, bo w 142 występach w reprezentacji zdobył tylko te dwie bramki.
Pochodzący z Gwadelupy obrońca grał na trzech mundialach: w 1998, 2002 i 2006 r. Po zakończeniu kariery zasłynął jako aktywista społeczny i autor książki „Moje czarne gwiazdy”, antyrasistowskiego manifestu.
Jego syn, 28-letni Marcus, napastnik Interu Mediolan, po raz drugi znalazł się w kadrze na mundial. Zadebiutował w Katarze przed czterema laty, ale ponieważ selekcjoner Didier Deschamps ma w ataku kłopot z bogactwem, Marcus wciąż musi walczyć o miejsce w składzie. Jego 25-letni brat Khéphren, również grający we Włoszech, w Juventusie, musi poczekać cztery lata, by dostać powołanie na kolejny czempionat globu.
Dwa duety w USA
Reprezentacja Stanów Zjednoczonych ma w swoich szeregach aż dwie historie ojców i synów, którzy bronią barw tego samego kraju.
Claudio Reyna i Giovanni Reyna (USA
Claudio jest jedną z ikon amerykańskiej piłki. Zagrał aż na czterech mundialach. Występował w Bayerze Leverkusen, VfL Wolfsburg, Rangersach, Sunderlandzie i Manchesterze City, co w latach 90. i pierwszej dekadzie XXI w. wciąż nie było oczywiste w przypadku piłkarzy z USA.
Jego 23-letni syn, Gio, rozgrywa właśnie swoje drugie mistrzostwa świata. Po trudnym turnieju w Katarze teraz przeżywa chwile chwały. Zdobył bramkę efektownym strzałem zewnętrzną częścią stopy w wygranym 4:1 meczu z Paragwajem, a po golu „cieszynką” obwieścił światu, że wraz z żoną spodziewają się dziecka. Gio ma na koncie występy w Borussii Dortmund, Nottingham Forest i Borussii Mönchengladbach.
Gregg Berhalter i Sebastian Berhalter (USA)
Gregg grał dla USA na mundialu w 2002 r., a w 2022 r. w Katarze prowadził kadrę jako selekcjoner. Został wówczas pierwszym Amerykaninem, który zaliczył mundial zarówno jako piłkarz, jak i jako trener. Choć obecnie za sterami reprezentacji USA zasiada Mauricio Pochettino, syn Gregga Berhaltera, Sebastian ma w kadrze niezłe notowania. Dostał powołanie na mundial, a w pierwszych dwóch meczach fazy grupowej pojawiał się na boisku jako rezerwowy. W trzecim, przegranym z Turcją 2:3, wystąpił w wyjściowej jedenastce i strzelił gola.
Największa ciągłość u Norwegów
„Wikingowie” są uznawani za kandydatów do miana czarnego konia w tym czempionacie.
Alf-Inge Haaland i Erling Haaland (Norwegia)
Alf-Inge był uniwersalnym zawodnikiem. Bez problemu radził sobie na boku obrony i w środku pola. Wystąpił na amerykańskim mundialu w 1994 r., ale nie strzelił bramki. Jego 25-letni syn Erling, postrzegany jako zmora bramkarzy, w dwóch pierwszych spotkaniach tegorocznego turnieju popisał się dubletami. Najpierw dwa gole wbił Irakowi, później Senegalowi.
Erik Thorstvedt i Kristian Thorstvedt (Norwegia).
Erik, bramkarz reprezentacji Norwegii, rozegrał trzy mecze na mistrzostwach świata w USA w 1994 r. Jego syn Kristian zadebiutował w obecnym turnieju, wchodząc z ławki rezerwowych w pierwszym spotkaniu fazy grupowej.
Gøran Sørloth i Alexander Sørloth (Norwegia)
Gøran był w istocie mundialowym epizodystą, bo ma w CV jeden występ na turnieju w 1994 r. Jego syn, Alexander, snajper Atlético Madryt, zadebiutował na mundialu w starciu z Irakiem. W tym spotkaniu oraz w kolejnym meczu, przeciwko Senegalowi, wyszedł w podstawowym składzie, ale gola nie strzelił.
Bramkarskie tradycje
Bryan Gunn i Angus Gunn (Szkocja)
To jedyny duet bramkarski w tym turnieju. Bryan w 1990 r. był jedynie rezerwowym Szkotów, natomiast jego syn, Angus, jest dziś „jedynką” w bramce Tartan Army. W pierwszych dwóch meczach spisał się znakomicie, dając się pokonać tylko raz. Kończąc zmagania w grupie, z pewnością traktował konfrontację z Brazylią jako wielkie wyzwanie. Skończyło się jednak zimnym prysznicem, bo Szkoci przegrali aż 0:3.
Sérgio Conceição i Francisco Conceição (Portugalia)
Ojciec, Sérgio, grał na mundialu w 2002 r. 23-letni Francisco zadebiutował w obecnych finałach MŚ w zremisowanym meczu z Demokratyczną Republiką Konga. Gracz Juventusu wszedł z ławki w przerwie i od razu napędził ataki dość apatycznych tego dnia Portugalczyków. Potwierdza to wskaźnik asyst oczekiwanych (xA) na poziomie 0,53. Sérgio po zakończeniu kariery piłkarskiej zajął się trenowaniem i jest znany z gorącego temperamentu. Jego syn, choć nie imponuje warunkami fizycznymi, dał się poznać jako drybler z niespożytymi siłami.
Lee Eul-yong i Lee Tae-seok (Korea Południowa)
Lee Eul-yong stanowił o sile koreańskiego zespołu na mundialach w 2002 i 2006 r. Jego syn, Lee Tae-seok, zadebiutował w tegorocznym turnieju przeciwko Czechom i rozegrał solidne 69 minut. Kolejny mecz z Meksykiem jednak spędził na ławce. Nie był też wyróżniającą się postacią w przegranym 0:1 starciu z RPA.
Argentyńczycy na dalszym planie
Na liście 14 duetów obecnego turnieju znajdują się jeszcze dwaj Argentyńczycy, którzy – podobnie jak Justin Kluivert w reprezentacji Holandii, syn znakomitego napastnika Patricka Kluiverta – rozpoczęli zmagania o prymat na świecie na ławce rezerwowych. Tyle że Kluivert został wyznaczony do wykonania jednej z jedenastek w serii rzutów karnych przeciwko Maroku w 1/16 finału. Trafił w słupek, a Holandia musiała uznać wyższość rywali.
Diego Simeone i Giuliano Simeone (Argentyna)
Giuliano jest synem legendarnego, niezwykle walecznego „Cholo”, który rozegrał 11 meczów na trzech mundialach. Obaj są związani z Atlético Madryt: ojciec prowadzi tam syna jako trener. Giuliano wdał się w Diego. Obaj mają wojowniczy charakter.
Pablo Paz i Nico Paz (Argentyna)
Młody pomocnik Nico idzie w ślady ojca, który był w argentyńskiej kadrze na turnieju w 1998 r. W reprezentacji obrońców tytułu mistrza świata, gdzie konkurencja niemal na każdej pozycji jest widoczna gołym okiem, 21-latek wciąż musi walczyć o miejsce w składzie. Przebojem wszedł do Serie A, gdzie zyskał status gwiazdy w Como, drużynie uznawanej za rewelację sezonu w klubowej piłce. Niewykluczone, że na tym mundialu też jeszcze skradnie show.
Polski akcent
Oto pełna lista wszystkich 39 duetów ojciec–syn w historii MŚ. Źródłem zestawienia jest ESPN. Obejmuje ono zarówno pary reprezentujące ten sam kraj, jak i nieliczne przypadki, w których synowie zdecydowali się grać dla innych drużyn narodowych. Na liście jest też polska para: Włodzimierz i Euzebiusz Smolarkowie.
Jak widać, piłkarskie tradycje są kontynuowane w wielu rodzinach. Nie wspominając już o George’u Weahu, który pojawiał się na trybunach podczas meczów Amerykanów. Przed laty zdobył Złotą Piłkę i z powodzeniem grał m.in. w Milanie, ale jako reprezentant Liberii nigdy nie zdołał awansować na mundial. Później został jeszcze prezydentem swojego kraju. Tego zaszczytu – gry na mistrzostwach świata – dostąpił jego syn Timothy, reprezentant USA. Tak to bywa w futbolu. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Główne wnioski
- Reprezentacja Norwegii wyrosła na absolutnego lidera tegorocznego turnieju pod względem wyjątkowej sztafety pokoleń. Ma w składzie aż trzech synów bohaterów mundialu z 1994 r. „Wikingowie” są powszechnie uznawani za kandydatów do miana czarnego konia całego czempionatu. Prawdziwą zmorą bramkarzy na obecnych mistrzostwach jest 25-letni Erling Haaland, który po dubletach z Irakiem i Senegalem kontynuuje tradycje swojego ojca, uniwersalnego niegdyś Alfa-Inge’a Haalanda. W wyjściowej jedenastce na oba te mecze wybiegł także snajper Atlético Madryt Alexander Sørloth, syn mundialowego epizodysty Gørana. Rodzinne tradycje na boiskach w 2026 r. kontynuuje również pomocnik Kristian Thorstvedt, który – w przeciwieństwie do swojego ojca Erika, legendarnego bramkarza z turnieju w 1994 r. – zadebiutował w tym czempionacie, wchodząc z ławki rezerwowych.
- Podczas trwającego mundialu kibice mogą śledzić dwa wyjątkowe przypadki, w których synowie reprezentują inne barwy narodowe niż ich ojcowie przed laty. Wymowne, że Zinedine Zidane – ikona francuskiej piłki oraz bohater finałów z 1998 i 2006 r. – zamiast meczu Francji wybrał starcie Algierii z Argentyną. Wszystko dlatego, że barwy kraju swoich przodków reprezentuje jego 28-letni syn Luca, który w bramce Algierii dwoił się i troił, lecz trzykrotnie skapitulował po strzałach Leo Messiego. Podobny, afrykańsko-europejski wątek napisała rodzina Elangów. Ojciec, Joseph, był rezerwowym Kamerunu na mistrzostwach w 1998 r. Zupełnie inny status ma dziś jego 24-letni syn Anthony, który w reprezentacji Szwecji zaliczył prawdziwe wejście smoka, zdobywając w swoim drugim mundialowym występie honorową bramkę w przegranym 1:5 meczu z Holandią.
- W reprezentacji Szkocji narodziła się unikalna, jedyna w obecnym turnieju historia z udziałem bramkarskiego klanu Gunnów. Ojciec, Bryan Gunn, pojechał na mistrzostwa świata w 1990 r., ale pełnił tam wyłącznie funkcję rezerwowego golkipera. Zupełnie inną pozycję w zespole ma dziś jego syn Angus, który na tegorocznym mundialu jest niepodważalną „jedynką” w bramce Tartan Army. W swoich pierwszych dwóch występach spisał się znakomicie, dając się pokonać zaledwie raz. Prawdziwym sprawdzianem jego umiejętności będzie jednak wielka konfrontacja z Brazylią, która zakończy zmagania w grupie.