Popularność jeździectwa jako wskaźnik rozwoju gospodarczego Polski
Tomasz Siergiej, prezes Polskiego Związku Jeździeckiego, obserwuje ukochaną dyscyplinę sportu od 40 lat. Cieszą go statystyki dotyczące popularności jeździectwa, ale z jeszcze większą radością opowiada o motywacjach rodziców, którzy zapisują dzieci na treningi z końmi.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie konkurencje jeździeckie występują na mistrzostwach świata.
- W jaki sposób, według Tomasza Siergieja, państwo mogłoby wesprzeć rozwój jeździectwa w Polsce.
- O ile wzrosła w Polsce liczba zarejestrowanych koni sportowych w latach 2016-2025.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Sierpniowe mistrzostwa świata, choć nie przyniosły medali Polakom, są oceniane pozytywnie w Polskim Związku Jeździeckim.
– Jeśli spojrzymy na kraje naszego regionu, to zobaczymy, że niełatwo jest im wystawić reprezentantów we wszystkich sześciu konkurencjach mistrzostw. A my nie mieliśmy z tym wielkiego problemu. Ponadto w konkurencjach olimpijskich (pierwsze trzy z poniższej ramki) wypadliśmy najlepiej spośród tego grona – mówi Tomasz Siergiej, prezes Polskiego Związku Jeździeckiego.
Warto wiedzieć
Konkurencje jeździeckie na MŚ
- Skoki przez przeszkody.
- Ujeżdżenie – jeździecki „taniec”, jeździec i koń prezentują program określonych ruchów, manewrów i chodów.
- WKKW (Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego) – konkurencja nazywana „jeździeckim triathlonem”; obejmuje ujeżdżenie, próbę terenową oraz skoki przez przeszkody.
- Powożenie zaprzęgami czterokonnymi.
- Woltyżerka – jeździecki „taniec artystyczny”, jeździec wykonuje na koniu efektowną gimnastykę.
- Paraujeżdżenie – ujeżdżenie w wykonaniu osób z niepełnosprawnościami.
Polski skok
Jeździectwo uprawiane na najwyższym poziomie jest sportem bardzo drogim – koń potrzebuje około ośmiu lat treningów, by startować w najbardziej prestiżowych zawodach w ujeżdżeniu. Zakup tak wyszkolonego konia to wydatek przekraczający nierzadko kwotę miliona euro.
Siłą rzeczy błyszczą więc w tym świecie kraje bogatsze – a, ściśle mówiąc te, które są bogate od dawna. Francja, Wielka Brytania, Anglia, Holandia… Polska jednak próbuje gonić – bo też jej sukces gospodarczy w ostatnich dekadach jest wyjątkowy. A gdy mówimy o jeździectwie, to widzimy wyraźny związek między bogactwem kraju a wynikami międzynarodowymi. Oraz popularnością tego sportu w wymiarze amatorskim, rekreacyjnym.
– Zakochałem się w koniach 40 lat temu, więc jestem chyba dobrym adresatem pytania o to, jak po transformacji ustrojowej rosła popularność jeździectwa. Cały czas mocno rośniemy. W obydwu wymiarach: zawodowo i amatorsko – mówi Tomasz Siergiej.
I przytacza dane. W 2016 r. mieliśmy w Polsce 342 instruktorów, w 2025 r. było ich już prawie tysiąc. Liczba klubów sportowych wzrosła w tym okresie z 484 do 597. A liczba zarejestrowanych koni sportowych – z 7132 do 9524. To wzrost o prawie 35 proc. Certyfikowanych trenerów było w Polsce w 2016 r. 58, a w 2025 – już 98. I jeszcze zawodnicy posiadający licencję: tu nastąpił wzrost o 55 proc., z 4661 do 7220.

Relacja, która rozwija
Gdy w rozmowie z prezesem PZJ głośno zastanawiam się nad tym, dlaczego ktoś wybiera jeździectwo, to wymieniam estetykę tego sportu (zachwycające piękno koni) i elitarność związana z tą dyscypliną. Prezes Tomasz Siergiej kiwa głową, ale też szybko pragnie dorzucić coś jeszcze.
– W przypadku tego sportu decydującą rolę odgrywają rodzice. To oni proponują dzieciom jeździectwo. I jest coś, co mnie uderza już od dobrych kilku lat. I moim zdaniem świadczy to jak najlepiej o polskich rodzicach. Otóż bardzo często stykam się z tym że motywacją do posłania syna czy córki na treningi konne jest chęć wsparcia rozwoju dziecka w wymiarze emocjonalnym – mówi Tomasz Siergiej.
Prezes PZJ przekonuje, że taki ruch ze strony rodziców to „strzał w dziesiątkę”.
– Kontakt ze zwierzęciem, współpraca i budowanie więzi to coś, co sprawia, że jesteśmy lepsi, mówiąc najprościej. Każdy, kto widział, jak kontakt np. z psem wpływa na rozwój emocjonalny dziecka, ten wie, o czym mówię. Gdy dziecko próbuje nawiązać więź ze zwierzęciem, to jakby wyostrzają się jego zmysły. Bo przecież zwykła rozmowa nie wchodzi w grę. Trzeba szukać innych sposobów nawiązania więzi. A jeździectwo jest pod tym względem wyjątkowe – bo z koniem trzeba stworzyć sportowy duet. A gdy dziecko poczuje się za coś odpowiedzialne, staje się innym dzieckiem. Niektórzy mówią, że lepiej sobie też radzi w relacjach z rówieśnikami – przekonuje Tomasz Siergiej.

Opowiada też o rodzicach, dla których ważna jest też inna, paląca kwestia.
– Słyszałem nie raz słowa rodziców, którzy mówili, że wolą wydawać kilka tysięcy miesięcznie na treningi dziecka niż miałoby ono siedzieć z telefonem w ręku – mówi Tomasz Siergiej.
Jak zwiększyć dostęp do jeździectwa
W Polsce infrastruktura jeździecka to w niemal stu procentach dzieło prywatnych inwestorów. Sport ten wciąż pozostaje drogi.
– Fakt, że infrastruktura jest prywatna, nie ułatwia nam promowania jeździectwa w szkołach. Przez to trudniej nam zabrać uczniów i pokazać im, jak naprawdę wygląda ten sport. Ale ośrodki prywatne też mają swoje problemy i tu widziałbym szansę na zaangażowanie się państwa. Często dla prywatnych ośrodków barierą nie do przeskoczenia jest np. budowa krytej ujeżdżalni. To bardzo duży koszt, wymagany jest wielki metraż – potrzeba ponad tysiąca metrów kwadratowych powierzchni. A gdyby tak państwo pomogło? Na określonych warunkach – na przykład w zamian za udostępnienie obiektu dzieciom z pobliskich szkół. Nie mówię o dotacjach, ale może na przykład o niskooprocentowanych kredytach? – zastanawia się Tomasz Siergiej.
Prezes PZJ problem jednak widzi w tym, że w Polsce podmioty prywatne nie cieszą się tak dużym zaufaniem państwa jak np. samorządy.
– We współpracę z samorządami państwo angażuje się znacznie chętniej. Co w pewnym sensie jest zrozumiałe. Ale jeśli chcemy dokonać skoku jakościowego, jeśli chodzi o nasze występy na największych imprezach, musimy jakoś przeskoczyć te bariery, o których mówiłem. Musimy budować ośrodki z jeszcze większym rozmachem. Wiem, że to niełatwe. Ale wybór jest następujący – albo wspomożemy rozwój naszej infrastruktury, albo poczekamy spokojnie, aż Polska wzbogaci się na tyle, że znowu wszystko załatwią prywatni inwestorzy – podsumowuje Tomasz Siergiej.
Główne wnioski
- Prezes Polskiego Związku Jeździeckiego Tomasz Siergiej przytacza dane, wedle których polskie jeździectwo coraz szybciej się rozwija. Liczba zarejestrowanych koni sportowych wzrosła o prawie 35 proc., a liczba zawodników posiadających licencję – o 55 proc.
- Tomasz Siergiej opowiada, iż coraz częściej słyszy, że rodzice zapisują swoje dzieci na treningi z końmi dlatego, by wesprzeć ich rozwój… emocjonalny. – To strzał w dziesiątkę. Próby nawiązania bliskiej współpracy z koniem kształtują charakter, wyostrzają zmysły i uczą odpowiedzialności.
- Prezes PZJ przekonuje, że państwo mogłoby wesprzeć popularyzację jeździectwa, wspierając prywatne ośrodki. Dotacja lub niskooprocentowany kredyt w zamian za godziny przeznaczone dla uczniów pobliskich szkół.

