Kategorie artykułu: Polityka Świat

Kanada (prawie) w UE i zakaz mediów społecznościowych dla dzieci. Orędzie von der Leyen o stanie Unii za nami

W corocznym przemówieniu szefowej KE o stanie Unii Europejskiej usłyszeliśmy o ścisłej współpracy z Kanadą, propozycjach deregulacyjnych dla europejskiego biznesu czy pomysłach na wzmocnienie obronności Europy. Nie padło jednak nic o ETS, kryzysie paliwowym czy Donaldzie Trumpie.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wygłosiła coroczne przemówienie o stanie UE. Najbardziej niespodziewana była deklaracja szefowej KE o zaproszeniu Kanady jako państwa stowarzyszonego z Unią Europejską. Fot. EPA/Ronald Wittek

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Kanada może zostać pierwszym w historii krajem stowarzyszonym z Unią Europejską.
  2. Jakie pomysły na rozwój UE przedstawiła szefowa KE.
  3. O czym nie mówiła Ursula von der Leyen, a co stanowi palący problem całej UE.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Kanada jak państwo stowarzyszone z Unią Europejską, unijny mechanizm obronny na wzór natowskiego artykułu 4., zakaz mediów społecznościowych w UE do 13. roku życia, kolejne propozycje deregulacyjne dla europejskiego biznesu oraz sprzeciw wobec nierównowagi handlowej z Chinami.

Rekordowe zainteresowanie i presja na szefowej KE

Trwające ponad godzinę przemówienie przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen zahaczało o te, ale również inne wątki. Coroczne przemówienie podsumowujące stan Unii Europejskiej w tym roku przyciągnęło rekordowe zainteresowanie medialne i polityczne. Na wrześniową sesję Parlamentu Europejskiego w Strasburgu akredytowało się ponad 400 dziennikarzy.

Przed strasburskim kompleksem unijnych budynków odbywały się także protesty m.in. obrońców praw zwierząt. Swój happening zorganizowali także organizatorzy wystawy poświęconej Janowi III Sobieskiemu, na którym pojawili się nawet rekonstruktorzy polskiej husarii na koniach.

Mnogość wydarzeń pobocznych, a także szumne zapowiedzi tegorocznego State of the Union płynące z europejskich instytucji wpłynęły na powszechną w Strasburgu ciekawość wystąpienia szefowej KE.

Polityczny kontekst przemówienia o stanie UE

Kluczowy jest także polityczny kontekst, w którym próbuje odnaleźć się Komisja Europejska. W przyszłym roku do urn pójdzie ponad 200 mln mieszkańców Unii Europejskiej, którzy wybiorą swoje nowe władze, w tym oczywiście również w Polsce. Potencjalne zmiany w Paryżu, Rzymie, Madrycie czy Warszawie mogą przynieść poważne zmiany nie tylko w samych państwach członkowskich, ale mogą także realnie zmienić kierunek decyzji podejmowanych przez Komisję.

W kręgach zbliżonych do unijnego mainstreamu panuje pozorowany spokój, ale równie powszechna jest obawa związana z przejęciem władzy przez eurosceptyczne ugrupowania w największych unijnych gospodarkach – w szczególności dotyczy to przyszłorocznych wyborów we Francji.

Priorytetem wspólne bezpieczeństwo

Oczywisty niepokój budzi także eskalacja imperialistycznej polityki reżimu Władimira Putina wobec Europy. Narastająca liczba prowokacji i prób sabotażu europejskiej infrastruktury krytycznej napędziła oczekiwania odbiorców wobec nowych, konkretniejszych rozwiązań wpływających na europejskie bezpieczeństwo.

Na briefingu prasowym poprzedzającym wystąpienie przewodniczącej KE litewski europoseł Petras Auštrevičius dobitnie wskazał na priorytety, które powinny zdominować najbliższy rok działalności Komisji i – szerzej – całej Unii Europejskiej.

– Potrzebujemy wdrożenia, wdrożenia i jeszcze raz wdrożenia. Mamy już kilka absolutnie skutecznych narzędzi, tylko musimy je zacząć wykorzystywać. Jeśli ich nie wykorzystamy, to nie będzie kwiatów, tańczących ludzi i innych przyjemności. Nie będzie rozwoju gospodarczego. Musimy kontynuować wspieranie europejskiej obrony – podsumował litewski europoseł.

Najlepsza i najgorsza z epok

I rzeczywiście, przewodnicząca KE zaczęła od zarysowania powagi obecnych realiów. Von der Leyen zacytowała angielskiego powieściopisarza Charlesa Dickensa.

– Była to najlepsza i najgorsza z epok – zaczęła przewodnicząca KE, odnosząc się do dickensowskiego opisu Europy z czasów rewolucji francuskiej.

Dalszy ciąg przemówienia rzeczywiście po kolei mieszał optymistyczne zapewnienia o sile zjednoczonej Europy przy jednoczesnej konieczności stawienia czoła przygniatającej liczbie współczesnych wyzwań.

A jest ich rzeczywiście wiele.

Ursula von der Leyen sporą część przemówienia poświęciła bezpieczeństwu i sytuacji międzynarodowej. Przewodnicząca KE zadeklarowała, że zamierza wzmocnić unijną obronność przez wprowadzenie mechanizmu podobnego do natowskiego artykułu czwartego, czyli możliwości zwołania konsultacji państw członkowskich w przypadku wystąpienia incydentów lub prowokacji.

Wzorce znane z NATO

– Nadszedł czas na europejski Artykuł 4., czyli awaryjny protokół bezpieczeństwa. Po jego aktywowaniu przez jedno państwo członkowskie, wszystkie kraje spotkałyby się, by skoordynować europejską odpowiedź na zagrożenie – mówiła von der Leyen.

Powstać ma także europejska rada bezpieczeństwa. Nowy format europejskich liderów miałby być w całości poświęcony bezpieczeństwu kontynentu. Co ważne, miałby być również otwarty na państwa spoza UE – Wielką Brytanię, Norwegię, Kanadę oraz Ukrainę.

Innym nowym bytem instytucjonalnym ma być z kolei Europejski Instrument na rzecz Zdolności Strategicznych. W jego ramach dostarczane mają być wspólne unijne systemy w obronie powietrznej, transporcie czy cyberbezpieczeństwie. To wszystko ma się składać na wzmocnienie możliwości obronnych UE.

– Europa będzie bronić każdego bez wyjątku metra kwadratowego swojego terytorium – deklarowała von der Leyen.

Sceptycy wystąpienia przewodniczącej KE wskazują jednak na brak jasnych szczegółów, które miałyby wzmocnić wspólną obronę państw członkowskich poza strukturami NATO. Nie jest także jeszcze jasne, w jakim stopniu KE chciałyby postawić na współpracę z Sojuszem Północnoatlantyckim, a w jakim stopniu działać niezależnie.

Kanada stowarzyszona z UE

Z pewnością jednak największym echem odbiła się deklaracja von der Leyen o zaproszeniu Kanady do unijnych struktur jako pierwszy w historii członek stowarzyszony z Unią Europejską.

– Drogi Marku, powiedziałeś, że musimy pilnie przemyśleć na nowo nasze partnerstwa. Dlatego chciałabym pracować z tobą nad otwarciem drzwi dla Kanady, by stała się pierwszym członkiem stowarzyszonym UE. Dzielimy jeden ocean, jeden zestaw wartości, jeden sposób patrzenia na świat. I będziemy teraz budować także naszą wspólną przyszłość – dziękuję Ci za obecność – von der Leyen zwracała się do obecnego na Sali plenarnej Marka Carneya, premiera Kanady.

Carney, gwiazda tegorocznej konferencji w Davos, jest także gościem wrześniowej sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. W czwartek ma wygłosić własne przemówienie, a także wystąpić na konferencji prasowej z przewodniczącą PE Robertą Metsolą.

Obecność Carneya w Strasburgu nie jest przypadkowa. Kanada już wcześniej zaangażowana była w program SAFE, zaś w świetle niepewnej polityki Stanów Zjednoczonych wobec UE czy m.in. właśnie Kanady rząd Carneya w ostatnich miesiącach znacząco zacieśnił swoje stosunki z Brukselą.

Unia Europejska ma zacieśnić z Kanadą współpracę na polu wspólnego bezpieczeństwa, rozwoju AI, produkcji zbrojeniowej czy wspólnych inicjatyw gospodarczych.

Więcej szczegółów poznamy zapewne przy okazji szczytu UE-Kanada, który ma się odbyć pod koniec października.

Kobosko: brakowało odwagi

Zdaniem europosła Michała Koboski (Unia Centrum, frakcja Renew Europe) było to największe zaskoczenie wystąpienia von der Leyen.

– Nie wiemy wciąż jednak o jakim typie członkostwa mowa, bo takiej procedury jeszcze nie ma. Kanada zapewne nie jest jedynym zainteresowanym państwem takim rodzajem współpracy. Z pewnością taka deklaracja pokazuje bliskość więzi UE z Kanadą. W samej Kanadzie już rok temu 44 proc. mieszkańców rozważało za rozsądne członkostwo w UE – mówił Kobosko.

Poza wątkiem kanadyjskim europoseł Kobosko nie był jednak zaskoczony wystąpieniem von der Leyen.

– To było bardzo bezpieczne przemówienie i w tym sensie było to przemówienie rozczarowujące. Zabrakło bowiem odważniejszych deklaracji dotyczących gospodarki. Tego się nie doczekaliśmy – gorzko stwierdził europoseł.

W ocenie Michała Koboski strukturalne problemy europejskiej konkurencyjności wymagają odważniejszej wizji, której w przemówieniu von der Leyen zabrakło.

– Działamy zbyt wolno. Obecnie wiele sektorów europejskiego przemysłu wręcz błaga nas o pomoc. To nie dziwi, ponieważ firmy muszą mierzyć się z wysokimi cenami energii czy zalewem tanich produktów z Chin – zauważył Kobosko.

Strukturalna nierównowaga w relacji z Chinami

Von der Leyen w swoim przemówieniu zauważyła problem strukturalnej nierównowagi w stosunkach handlowych z Chinami i zadeklarowała działania mające na celu jej złagodzenie.

– Nasz deficyt handlowy z Chinami wynosi obecnie 1 miliard euro dziennie. Osiągnęliśmy punkt zwrotny. Niektórzy mówią, że nadchodzi drugi szok chiński. Ale on już tu jest. Jesteśmy w ponad 80 proc. zależni od Chin w zakresie wielu surowców krytycznych i w 90 proc. w przypadku niektórych metali ziem rzadkich. (…) Dlatego powołamy nową Europejską Korporację Surowców Krytycznych – usłyszeliśmy z ust szefowej KE.

Nie poznaliśmy jednak szczegółów zakresu kompetencji nowej instytucji unijnej.

Temat chiński nie był jedynym tematem, który został przez von der Leyen poruszony na co najwyżej kierunkowym poziomie. Dość ogólne tezy usłyszeliśmy także w kwestii upraszczania przepisów dla europejskiego biznesu, zbiorze inicjatyw chroniących przed suszami i falami upałów, przyspieszenia elektryfikacji Europy czy wsparcia rozwoju sztucznej inteligencji w kluczowych europejskich przemysłach.

Wsparcie dla Ukrainy

Poza tym przewodnicząca KE deklarowała również bezwzględnie i niezachwiane wsparcie dla Ukrainy. Mowa była także o wspólnych przedsięwzięciach obronnych.

– Chcemy stworzyć przystępny cenowo i modułowy system obrony rakietowej wspólnie z Ukrainą – deklarowała von der Leyen.

Koniec z social mediami dla dzieci

Zapowiedziano również zakaz używania mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 13. roku życia. Z kolei między 13. a 15. rokiem życia ich używanie może odbywać się wyłącznie pod odpowiednim nadzorem. Platformy społecznościowe będą także zobligowane do przeprojektowania algorytmu dla najmłodszych użytkowników, aby był dla nich mniej uzależniający.

– To my decydujemy o zasadach w Europie, nie big techy – argumentowała von der Leyen.

Szczegóły rozwiązań legislacyjnych mamy poznać wkrótce.

O czym von der Leyen nie wspomniała

Na koniec warto także powiedzieć o tym, czego w długim przemówieniu von der Leyen zabrakło. Przewodnicząca KE nie wspomniała słowem o systemie ETS, który dla wielu rządów stanowi znaczącą kość niezgody w negocjacjach z Komisją Europejską. Nie usłyszeliśmy także żadnych deklaracji dotyczących zdrowia publicznego, walki z zanieczyszczeniami, a przede wszystkim z wysokimi cenami paliw, jak również sposobami walki z coraz bardziej prawdopodobnym kryzysem energetycznym Europy.

W wystąpieniu przewodniczącej KE wielokrotnie pojawiał się Mark Carney. Ani razu jednak nie padło nazwisko prezydenta USA Donalda Trumpa.

W cieniu amerykańskiego orła

Wpisuje się to w zachowawczą politykę Komisji Europejskiej, która w ostatnich miesiącach nie komentuje konfrontacyjnych deklaracji Donalda Trumpa. Chodzi oczywiście o bezpieczeństwo wojskowe Europy.

– Całkowicie zastąpienie Amerykanów pod kątem obrony kosztowałoby Europę 500 mld euro – mówił w rozmowie z dziennikarzami komisarz ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius.

Wypowiedź Kubiliusa w pewnym sensie podsumowuje wystąpienie przewodniczącej KE. Von der Leyen celnie wskazuje na kierunki, które są dla UE kluczowe. Jednak konieczność nadrobienia lat zapóźnień w obronności czy zwiększania innowacyjności i konkurencyjności unijnej gospodarki wymaga ambitnych planów oraz ich skutecznych realizacji. Von der Leyen przedstawiła ogólne ambicje bez szczegółowej wizji ich egzekwowania.

– Mamy kryzys liderów w całej UE. Przewodnicząca von der Leyen sobie sama skrępowała ręce, bo nie widzę takiej siły w UE, która mogłaby jej czegoś zakazywać – mówił Michał Kobosko.

Czy w 2027 roku po serii wyborów krajowych von der Leyen będzie zmuszona do przejęcia pałeczki liderki europejskiego mainstreamu? A może wiatr politycznych zmian jeszcze bardziej skomplikuje pozycję szefowej KE?

Na razie jednak witamy Kanadę (prawie) w UE, a dzieci szykujemy na zakaz używania mediów społecznościowych.

Główne wnioski

  1. Ursula von der Leyen zaproponowała Kanadzie status pierwszego w historii członka stowarzyszonego Unii Europejskiej, co powszechnie oceniono jako największe zaskoczenie tegorocznego przemówienia o stanie Unii. Propozycja zbiegła się z zapowiedzią nowych mechanizmów bezpieczeństwa, w tym europejskiego odpowiednika artykułu 4. NATO oraz rady bezpieczeństwa otwartej na państwa spoza UE, takie jak Wielka Brytania, Norwegia, Kanada i Ukraina. Przewodnicząca KE nie przedstawiła jednak szczegółowej procedury członkostwa stowarzyszonego, ponieważ taki tryb prawny na razie nie istnieje.
  2. Von der Leyen wskazała na narastającą nierównowagę handlową z Chinami, szacując dzienny deficyt handlowy UE na miliard euro oraz podkreślając ponad 80-procentową zależność Europy od chińskich surowców krytycznych, a w przypadku niektórych metali ziem rzadkich sięgającą 90 proc. Zapowiedziała w związku z tym utworzenie Europejskiej Korporacji Surowców Krytycznych, nie precyzując jednak zakresu jej kompetencji. Michał Kobosko z frakcji Renew Europe ocenił całe wystąpienie jako zbyt zachowawcze i pozbawione odważniejszych propozycji gospodarczych.
  3. Przemówienie pominęło kilka istotnych tematów, w tym system handlu emisjami ETS, politykę zdrowia publicznego oraz sposoby przeciwdziałania wysokim cenom paliw. W wystąpieniu wielokrotnie padało nazwisko premiera Kanady Marka Carneya, natomiast ani razu nie wspomniano prezydenta USA Donalda Trumpa, co należy łączyć z ostrożną polityką Komisji wobec Waszyngtonu.