Kanada zmienia kurs. Umowa z Chinami rysuje nową mapę globalnego handlu
Kanada porozumiała się z Chinami po latach napięć. Zawarto umowę dotyczącą m.in. rzepaku i samochodów elektrycznych. Kanadyjski rzepak jest przy tym ważnym elementem również dla Unii Europejskiej i wpisuje się w to, co premier Mark Carney określił mianem „nowego światowego porządku”, w którym Kanada „bierze świat takim, jakim jest”. Brzmi zaskakująco? Tylko na pierwszy rzut oka.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czego dotyczy porozumienie między Kanadą a Chinami i dlaczego Kanada uznaje obecnie relacje z Chinami za bardziej przewidywalne niż z USA.
- Czy porozumienie dotyczy wyłącznie gospodarki, czy ma również szerszy wymiar polityczny.
- Jak na porozumienie zareagowały Stany Zjednoczone.
Premier Kanady Mark Carney podpisał kilka dni temu w Pekinie porozumienie przywracające relacje handlowe między Kanadą a Chinami po ponad siedmiu latach zamrożenia. Kryzys rozpoczął się w 2018 r., gdy – na wniosek USA – Kanada zatrzymała wiceprezes Huawei Meng Wanzhou. W odpowiedzi Chiny aresztowały dwóch Kanadyjczyków. Spór trwał do 2021 r., a następnie przerodził się w wzajemne cła i ograniczenia handlowe. Jeszcze niedawno Mark Carney określał Chiny jako jedno z największych zagrożeń dla Kanady.
Dzisiejsze porozumienie dotyczy jednak nie tylko gospodarki. Jest także sygnałem zmiany w postrzeganiu globalnego układu sił. Carney mówił przy tej okazji zarówno o wsparciu dla Grenlandii, jak i o przyszłym kształcie porządku światowego.
Rzepak za samochody
Premier Kanady poinformował o „wstępnym, lecz przełomowym” porozumieniu w sprawie zniesienia barier handlowych. Obejmuje ono m.in.:
- odblokowanie importu kanadyjskiego rzepaku do Chin (spadek ceł z 84 proc. do 15 proc.),
- kontyngent 49 tys. chińskich samochodów elektrycznych rocznie (ok. 3 proc. rynku), objętych cłem na poziomie 6,1 proc.,
- współpracę w obszarze energetyki, czystych technologii oraz „konkurencyjności klimatycznej”.
Efektem czterodniowej wizyty premiera Kanady w Chinach – w której uczestniczył także premier prowincji Saskatchewan Scott Moe – było również porozumienie dotyczące współpracy między Kolumbią Brytyjską a Chinami w zakresie wykorzystania drewna w budownictwie.
Mark Carney rozmawiał także z prezydentem Xi Jinpingiem o zwiększeniu wspólnych inwestycji w zieloną energetykę, technologie, rolnictwo i przemysł drzewny. Spotkał się również z przedstawicielami chińskiego biznesu w sprawie potencjalnych inwestycji w Kanadzie.
Końcowy komunikat wspomina także o współpracy finansowej, „pragmatycznym i konstruktywnym” dialogu w sprawach bezpieczeństwa. Czytamy też o rozwoju turystyki, w tym ruchu bezwizowego dla Kanadyjczyków. Ottawa spodziewa się odblokowania eksportu o wartości niemal 3 mld dolarów kanadyjskich. Celem rządu jest zwiększenie eksportu do Chin o 50 proc. w ciągu czterech lat.
Warto wiedzieć
Kanada i Chiny w liczbach
- 1,8 mln mieszkańców Kanady ma chińskie pochodzenie (około 4,5 proc. mieszkańców kraju)
- Mandaryński to czwarty najczęściej używany język w Kanadzie
- 118,7 mld dolarów kanadyjskich – wartość dwustronnej wymiany handlowej
- 29,9 mld dolarów kanadyjskich – kanadyjski eksport do Chin
- 12 mld dolarów kanadyjskich – wartość wymiany usług
Mark Carney podsumowywał, że dzięki postępom poczynionym w ostatnich miesiącach Kanada i Chiny będą mogły przygotować się na „nowy światowy porządek”.
Kanada, Chiny a sprawa polska
Porozumienie po latach ceł i politycznych napięć – choć formalnie dwustronne – ma znaczenie także dla Unii Europejskiej. Mark Carney mówił o tym, odpowiadając na pytanie dziennikarza Bloomberga o to, co miał na myśli, wspominając o „nowym porządku”. Podkreślił, że cały świat zastanawia się dziś, co będzie regulowało globalny handel – w tym jaka będzie rola WTO. Wskazał na rosnące znaczenie umów dwustronnych, takich jak porozumienie Kanady z Chinami, oraz wielostronnych inicjatyw, takich jak Trans-Pacific Partnership. Dodał także, że możliwe są w przyszłości powiązania między TPP a Unią Europejską.
Nie jest to pierwszy raz, gdy Carney mówi o Kanadzie jako o potencjalnym łączniku między UE a państwami regionu Pacyfiku. Kompleksowe i Progresywne Porozumienie o Partnerstwie Transpacyficznym (CPTPP) obejmuje dziś Kanadę oraz dziesięć państw regionu Indo-Pacyfiku. Są to: Australiaę, Brunei, Chile, Japonia, Malezja, Meksyk, Nowa Zelandia, Peru, Singapur i Wietnam. W grudniu 2024 r. do porozumienia dołączyła również Wielka Brytania. O zacieśnianiu współpracy między państwami CPTPP i UE rozmawiano już w listopadzie 2025 r. podczas szczytu G20 w Johannesburgu. W rozmowach uczestniczyli m.in. Mark Carney, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz premier Wietnamu Pham Minh Chinh.
Warto przypomnieć, że pierwotnie w skład partnerstwa transpacyficznego wchodziły również Stany Zjednoczone. Jednak wycofały się z niego w 2017 r., za prezydentury Donalda Trumpa.
Kanada i Chiny deklarują dziś przywiązanie do multilateralizmu. Jednocześnie Mark Carney, podkreślając przywiązanie Ottawy do praw człowieka, demokracji, integralności terytorialnej i prawa do samostanowienia, zaznaczył, że „bierzemy świat takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy, żeby był”. Dodał też, że relacje Kanady z Chinami stały się obecnie „bardziej przewidywalne” niż te ze Stanami Zjednoczonymi. W jego ocenie dotychczasowa architektura wielostronnego systemu – w tym globalne mechanizmy płatnicze rozwijane wokół instytucji takich jak WTO czy MFW – „ulega erozji” i jest „systematycznie podkopywana”.
– Co zostanie zbudowane w jej miejsce? – pytał retorycznie premier, sugerując, że przyszłość może należeć do elastycznych, doraźnych koalicji państw o zbliżonych interesach. Nawet jeśli nie są one zgodne we wszystkich kwestiach.
Gospodarka, patriotyzm i polityczne rozliczenia
Z opublikowanego w czwartek badania firmy EKOS wynika, że 70 proc. Kanadyjczyków deklaruje dziś negatywny stosunek do USA. Gorzej oceniana jest jedynie Rosja (89 proc.). Niechęć wobec Chin deklaruje 63 proc. badanych.
Narracje Donalda Trumpa o możliwej aneksji Kanady – choć ostatnio przykryte sporem o Grenlandię – stają się coraz bardziej problematyczne dla kanadyjskich konserwatystów. Według tego samego badania, w razie hipotetycznej inwazji USA aż 59 proc. Kanadyjczyków opowiada się za militarną obroną kraju, nawet przy niewielkich szansach powodzenia.
W rozbiciu na elektoraty:
- 73 proc. wyborców Partii Liberalnej opowiada się za obroną,
- 78 proc. wyborców lewicowej NDP,
- 46 proc. wyborców Bloc Québécois,
- tylko 38 proc. wyborców Partii Konserwatywnej, z czego aż 47 proc. skłania się ku ustępstwom wobec USA.
W tym kontekście coraz trudniej przekonywać opinię publiczną, że pogłębianie relacji z Waszyngtonem pozostaje najlepszą strategią. Zwłaszcza że prezydent USA wielokrotnie nazywał Kanadę „51. stanem”.
Warto wiedzieć
„Zasady i pragmatyzm: droga, którą wybrała Kanada”
Tak zatytułował premier Kanady Mark Carney przemówienie wygłoszone 20 stycznia br. w Davos, poświęcone załamaniu się światowego porządku i możliwym scenariuszom dla państw, które nie są globalnymi mocarstwami. W Kanadzie wystąpienie to uznano za jedno z najważniejszych w historii kraju, a na świecie – za wyjątkowo trafną diagnozę stanu współczesnej polityki międzynarodowej.
Carney mówił o „końcu przyjemnej fikcji i początku brutalnej rzeczywistości, w której geopolityka wielkich mocarstw nie napotyka już realnych ograniczeń”. Odwołał się do eseju Václava Havla „Siła bezsilnych” z 1978 r., w którym czeski dysydent opisywał mechanikę działania reżimu komunistycznego – opartego na powszechnym udawaniu. Premier Kanady przypomniał fragment o hasłach w rodzaju „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”, wystawianych w witrynach sklepów nie z przekonania, lecz ze strachu. Havel pisał, że siła systemu zaczyna się kruszyć w chwili, gdy pierwszy sklepikarz odmówi wywieszenia sloganu. Carney wezwał, by podobny gest sprzeciwu wykonały dziś „firmy i państwa”.
Mówiąc o dekadach, w których amerykańska hegemonia była utożsamiana z porządkiem opartym na prawie, Carney podkreślił, że ten świat właśnie się rozpada. Instytucje międzynarodowe – w tym ONZ – tracą skuteczność, a kraje średniej wielkości muszą szukać własnej drogi. Ostrzegał, że integracja coraz częściej staje się narzędziem dominacji silniejszych nad słabszymi i apelował, by mówić o rzeczywistości bez złudzeń. Jednocześnie podkreślał, że budowanie odporności gospodarczej nie może oznaczać zamykania się w „twierdzach”. „Suwerenność będzie oznaczała zdolność do wytrzymywania nacisku” – mówił. Przypomniał też, że Kanada pozostaje wierna fundamentalnym zasadom: suwerenności, integralności terytorialnej, zakazowi użycia siły poza wyjątkami przewidzianymi w Karcie Narodów Zjednoczonych oraz poszanowaniu praw jednostki.
22 stycznia Carney wygłosił kolejne przemówienie – tym razem w Québecu, przed dwudniowym posiedzeniem rządu. Zwracał się bezpośrednio do Kanadyjczyków, apelując o jedność i przypominając, że państwo to zbudowano na współpracy rdzennych narodów, ludności francuskojęzycznej i anglojęzycznej. Podkreślał, że pluralizm Kanady opiera się na wspólnych instytucjach – publicznej ochronie zdrowia, edukacji i systemie emerytalnym. Nie wymieniając nazwiska Donalda Trumpa, przywołał jego słowa o tym, że „Kanada istnieje dzięki Stanom Zjednoczonym”, po czym skwitował je krótko: „Kanada rozkwita, ponieważ jesteśmy Kanadyjczykami”.
Polityczne skutki porozumienia
Ubocznym efektem porozumienia z Chinami może być wzmocnienie pozycji rządzącej Partii Liberalnej kosztem opozycyjnych konserwatystów. Niedawno dwóch parlamentarzystów opuściło szeregi Partii Konserwatywnej i przeszło do Liberałów.
Warto przypomnieć, że to konserwatywny premier Stephen Harper podpisał w 2012 r. w Rosji – bez szerokiej debaty publicznej – obowiązującą do dziś umowę o ochronie inwestycji z Chinami. Od 2014 r. znacząco ograniczała ona pole manewru rządu federalnego. Obecne porozumienie zostało natomiast szczegółowo opisane i poddane publicznej ocenie.
Umowa wywołała również napięcia wśród konserwatywnych władz prowincji. Premier Saskatchewan Scott Moe uznał ją za „bardzo dobrą wiadomość”. Zadowolenia nie kryła także premier Alberty Danielle Smith, licząc na korzyści dla sektora energetycznego i rolnego.
Inaczej zareagował premier Ontario Doug Ford, który we wpisie w mediach społecznościowych zarzucił rządowi federalnemu „wpychanie Kanady w kłopoty”. Ostrzegał, że Chiny „postawiły stopę na kanadyjskim rynku” i będą to wykorzystywać kosztem pracowników. Mówił nawet o „subsydiowanych samochodach szpiegowskich”.
Paradoks polega na tym, że zaledwie kilka miesięcy wcześniej rząd prowincji Ontario wsparł chińską firmę Feihe International. Przeznaczył na ten cel 24 mln dolarów kanadyjskich, finansując budowę zakładu produkującego mleko dla niemowląt w Kingston. Jednym z długofalowych celów rozmów z Pekinem pozostaje zresztą uruchomienie produkcji chińskich samochodów w Kanadzie.
W Stanach Zjednoczonych reakcje były podzielone. Sekretarz transportu Sean Duffy oraz przedstawiciel ds. handlu Jamieson Greer ostrzegali, że Kanada „pożałuje” porozumienia z Chinami. Z kolei Donald Trump stwierdził, że „to w porządku” i że „jeśli ktoś może mieć umowę handlową z Chinami, to powinien ją mieć”.
No to umowa jest.
Główne wnioski
- Od początku marca 2026 r. Chiny mają znacząco obniżyć cła na kanadyjski rzepak – z 84 proc. do 15 proc. W zamian Kanada otworzy swój rynek na import tanich chińskich samochodów elektrycznych, objętych obniżoną stawką celną (6,1 proc.). Docelowo rozmowy mają dotyczyć także uruchomienia produkcji w Kanadzie. Porozumienie obejmuje również współpracę w sektorze energetyki i czystych technologii.
- Kanada postrzega porozumienie z Chinami jako element szerszej zmiany geopolitycznej. Premier Mark Carney podkreśla, że „bierzemy świat takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy, żeby był”. Jego zdaniem dotychczasowa architektura wielostronnego systemu – wraz z globalnymi systemami płatności – ulega erozji.
- Dla Kanady kluczowe staje się rozwijanie relacji wielostronnych, w tym z państwami Azji, w ramach porozumień takich jak Trans-Pacific Partnership oraz we współpracy z Unią Europejską.