Konflikt na Bliskim Wschodzie podbija ceny. Żywność i paliwa mogą zdrożeć
Wojna na Bliskim Wschodzie może szybko odbić się na portfelach konsumentów. Drożejąca ropa podnosi koszty transportu, energii i nawozów, co z opóźnieniem wpływa na ceny żywności – od zbóż i olejów roślinnych po mięso i nabiał. Analitycy wskazują, że większym ryzykiem niż braki produktów jest dziś presja kosztowa, która może wywołać kolejną falę podwyżek w sklepach.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie konsekwencje dla rynku żywności i surowców spożywczych może mieć konflikt na Bliskim Wschodzie.
- Które surowce i produkty mogą podrożeć.
- Jakie są korelacje między cenami ropy a cenami surowców rolnych i żywności.
Od kilku dni cały świat żyje doniesieniami związanymi z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Globalna gospodarka jest systemem naczyń połączonych – dlatego sprawdzamy, czy i w jaki sposób wojna może przełożyć się na ceny oraz dostępność żywności i surowców spożywczych.
Konflikt szybko odczujemy we własnych portfelach
– Sytuacja na Bliskim Wschodzie to nie tylko odległy konflikt zbrojny, lecz wydarzenie, którego skutki bardzo szybko możemy odczuć we własnych portfelach. Zmiany mogą dotknąć wielu dziedzin życia – od cen na stacjach benzynowych, przez koszty zakupów spożywczych, aż po plany wakacyjne – mówi Andrzej Strojny, analityk Warsaw Enterprise Institute.
Jego zdaniem blokada cieśniny Ormuz i ataki na saudyjskie rafinerie stanowią poważne zagrożenie dla globalnego handlu energią.
– Przez ten wąski przesmyk przepływa około jednej piątej światowego transportu ropy. Reakcja rynków była natychmiastowa – pojawiły się spadki na giełdach, w tym na warszawskiej, a ceny baryłki ropy szybko wzrosły. Dla kierowców oznacza to droższe tankowanie. Szacuje się, że benzyna może zdrożeć o około 20 groszy na litrze, a diesel nawet o 50 groszy. Do tego dochodzi kwestia gazu. Jeśli konflikt będzie się przedłużał, ceny błękitnego paliwa mogą istotnie wzrosnąć. Polska sprowadza duże ilości LNG z Kataru, wykorzystując je m.in. w elektrociepłowniach oraz części transportu miejskiego. Wyższe koszty energii oznaczają wyższe koszty produkcji i transportu w całej gospodarce – wylicza Andrzej Strojny.
Analitycy zwracają uwagę, że korelacja między cenami ropy a cenami surowców rolnych jest stosunkowo wysoka.
– Dotyczy to przede wszystkim surowców oleistych, które są powiązane z produkcją biodiesla, ale również takich jak kukurydza czy cukier, powiązanych z rynkiem etanolu – mówi Mariusz Dziwulski, analityk w PKO Banku Polskim.
Zdaniem eksperta
Jesteśmy samowystarczalni żywieniowo
Jednocześnie polskie rolnictwo jest silnie zorientowane na eksport. Ponad 70 proc. krajowej produkcji żywności trafia na rynki zagraniczne. W 2025 r. wartość eksportu towarów rolno-spożywczych osiągnęła rekordowy poziom ponad 248 mld zł, co oznacza wzrost o 8,6 proc. r/r. Udział sektora rolno-spożywczego w całkowitej wartości polskiego eksportu zwiększył się do blisko 16 proc.
Wpływ konfliktu na rolnictwo zależy od jego skali i czasu trwania
Zdaniem Mariusza Dziwulskiego ocena wpływu sytuacji na rynki rolne w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie jest obecnie trudna.
– W kontekście oddziaływania na rolnictwo mówimy przede wszystkim o wpływie pośrednim – poprzez ceny surowców energetycznych oraz nawozów. W tym drugim przypadku chodzi o ryzyko mniejszych dostaw i wzrostu kosztów produkcji. Skala tego wpływu będzie zależeć od długości trwania konfliktu. Gdyby się przedłużał i eskalował, oddziaływanie byłoby wyraźnie większe. Eksport przez cieśninę Ormuz odpowiada nawet za jedną trzecią światowego handlu nawozami. Głównym ryzykiem są potencjalne ograniczenia w eksporcie amoniaku i mocznika z regionu. Nawet bez scenariusza blokady cieśniny długotrwały konflikt oznaczałby ryzyko zakłóceń w dostawach – mówi Mariusz Dziwulski.
Wyższe ceny paliw i nawozów podnoszą koszty produkcji w sektorze rolnym. W dłuższym okresie przekłada się to na wzrost cen innych surowców rolnych, nie tylko tych bezpośrednio powiązanych z sektorem paliwowym.
– Jeżeli taki scenariusz by się zmaterializował, prawdopodobnie znalazłoby to odzwierciedlenie w cenach detalicznych żywności. Bezpośredni wpływ konfliktu na rynek rolny może być jednak ograniczony, ponieważ kraje Bliskiego Wschodu są dużymi importerami netto surowców rolnych, w tym zbóż. Dla przykładu importują one ponad 20 mln t pszenicy, co – według danych USDA – stanowi ponad 9 proc. światowego handlu, przy eksporcie na poziomie około 1 mln t – wyjaśnia analityk.
Udział krajów Bliskiego Wschodu w polskim handlu żywnością pozostaje relatywnie niewielki. W 2025 r. wartość polskiego eksportu do tego regionu wyniosła nieco ponad 1 mld euro, czyli mniej niż 2 proc. całkowitej sprzedaży zagranicznej produktów rolno-spożywczych. Do regionu trafiają głównie takie produkty jak cukier, pieczywo, sery czy słodycze. Import z tych państw jest jeszcze mniejszy i wynosi około 118 mln euro. Najważniejszym partnerem handlowym Polski w regionie pozostaje Izrael.
Rynki rolne reagują umiarkowanie
Jak podkreśla Mariusz Dziwulski, reakcja rynków rolnych po ataku na Iran nie była szczególnie gwałtowna.
– Pierwsze dwie sesje notowań na giełdzie Euronext przyniosły łącznie wzrost cen kontraktów terminowych na rzepak z dostawą w maju 2026 r. o niespełna 2,5 proc. Był to ruch stosunkowo niewielki, choć ceny osiągnęły najwyższy poziom od czerwca 2025 r. Lekkie wzrosty notowań obserwowano również w przypadku zbóż – zwłaszcza pszenicy – oraz nieco większe w przypadku kukurydzy – wylicza analityk.
Zdaniem eksperta
Na rynek ZEA trafia spora część świeżych produktów z Polski
Niemniej na razie nie obserwujemy istotnych zakłóceń. Importerzy w Dubaju podkreślają jednak, że liczą na szybkie usprawnienie komunikacji lotniczej – nie tylko w ruchu pasażerskim, lecz także w transporcie cargo. To istotne, ponieważ na rynek ZEA trafia znacząca część świeżych produktów z Polski, które cieszą się tam dużym zainteresowaniem.
Szok kosztowy ryzykiem dla cen żywności
Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, ocenia, że dla cen żywności w Polsce największym ryzykiem nie jest dziś brak surowców, lecz szok kosztowy. Chodzi przede wszystkim o droższą energię i paliwa, wyższe koszty frachtu oraz potencjalny wzrost cen nawozów azotowych.
– To może podnieść koszty produkcji roślinnej i pasz, a z opóźnieniem również ceny mięsa, jaj oraz produktów mlecznych. Na razie bardziej spodziewałbym się wzrostu cen i większej zmienności na rynku niż fizycznych braków żywności w sklepach. Taki scenariusz mógłby się pojawić dopiero wtedy, gdyby zakłócenia na kluczowych szlakach handlowych – zwłaszcza w rejonie cieśniny Ormuz – utrzymywały się przez dłuższy czas – mówi Marcin Hydzik.
Jak podkreśla, sama eskalacja działań wojennych nie oznacza automatycznie niedoboru żywności w Polsce.
– Panika nie jest uzasadniona. Natomiast obawy o wzrost kosztów są racjonalne. Mechanizm przenoszenia podwyżek w łańcuchu produkcji jest dobrze znany: ceny ropy i gazu wpływają na koszty transportu i energii, te z kolei oddziałują na ceny nawozów i pasz, a w konsekwencji na ceny żywności. Kluczowe będzie to, czy zakłócenia w żegludze i transporcie potrwają tygodnie czy miesiące – dodaje prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka.
Zdaniem eksperta
FoodWell: mamy zapasy, nie widzimy obecnie zagrożenia
Konflikt na Bliskim Wschodzie a Mercosur
Andrzej Strojny z Warsaw Enterprise Institute zwraca uwagę na geopolityczny wątek związany z Ameryką Południową.
– Napięcia na Bliskim Wschodzie oraz konieczność poszukiwania nowych, stabilnych kierunków handlu sprawiły, że unijni decydenci przyspieszyli działania wokół umowy handlowej z krajami Mercosur. Geopolityczne zawirowania stworzyły sprzyjający moment do ponownego forsowania tego porozumienia. Umowa otwiera europejski rynek na większy import tańszej żywności z państw takich jak Brazylia czy Argentyna – mówi Andrzej Strojny.
Problemem europejskiego rolnictwa nie jest sama konkurencja z importem, lecz rosnące koszty regulacyjne – rozbudowana biurokracja, liczne wymogi administracyjne i coraz bardziej restrykcyjne regulacje klimatyczne.
Zdaniem eksperta sama umowa z Mercosur nie musi jednak być zagrożeniem dla Polski.
– Wolny handel w dużej mierze działa na korzyść konsumentów, ponieważ zwiększa dostępność tańszych produktów. Ma to szczególne znaczenie w okresie podwyższonej presji inflacyjnej, gdy ceny rosną m.in. na skutek niestabilności na Bliskim Wschodzie. Problemem europejskiego rolnictwa nie jest sama konkurencja z importem, lecz rosnące koszty regulacyjne – rozbudowana biurokracja, liczne wymogi administracyjne i coraz bardziej restrykcyjne regulacje klimatyczne. Zamknięcie rynku poprzez bariery handlowe oznacza w praktyce protekcjonizm, który ostatecznie podnosi ceny dla konsumentów – ocenia Andrzej Strojny.
Główne wnioski
- Sytuacja na Bliskim Wschodzie to nie tylko odległy konflikt zbrojny, ale wydarzenie, którego skutki mogą stosunkowo szybko pojawić się w portfelach konsumentów. Wpływ będzie widoczny m.in. w cenach paliw oraz kosztach zakupów spożywczych.
- Korelacja między cenami ropy a cenami surowców rolnych pozostaje stosunkowo wysoka. Dotyczy to szczególnie surowców oleistych powiązanych z produkcją biodiesla, ale również kukurydzy czy cukru, które są związane z rynkiem etanolu.
- Największym ryzykiem dla cen żywności w Polsce nie jest obecnie niedobór surowców, lecz szok kosztowy. Droższa energia, paliwa, fracht oraz potencjalnie wyższe ceny nawozów azotowych mogą podnosić koszty produkcji roślinnej i pasz, a w dalszej kolejności wpływać na ceny mięsa, jaj i produktów mlecznych. Na razie analitycy spodziewają się raczej wzrostu cen i większej zmienności na rynku niż fizycznych braków żywności w sklepach.