Kategorie artykułu: Polityka Świat

Koniec Orbánistanu. Magyar nowym premierem, TISZA z większością konstytucyjną, a w Budapeszcie euforia (RELACJA Z WĘGIER)

Tańce, śpiewy, okrzyki i toasty – tak można opisać ostatnie godziny niedzielnego wieczoru w Budapeszcie. Mieszkańcy stolicy Węgier są świadkami historii, w którą nie wszyscy wierzyli. Skompromitowany Viktor Orbán oddaje władzę na rzecz swojego byłego sojusznika Pétera Magyara. Czego można się spodziewać po nowym premierze?

Tłum zwolenników Petera Magyara cieszy się z triumfu TISZY i uzyskania przez nią większości konstytucyjnej. Fot. Akos Stiller/Bloomberg via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak dużą przewagę uzyskała TISZA nad Fideszem i jak zareagowali mieszkańcy Budapesztu.
  2. Co zadeklarował Peter Magyar.
  3. Jakie wyzwania czekają na nowego premiera po 16 latach rządów Fideszu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

12 kwietnia 2026 roku zapisał się do historii Węgier i całej Europy. W niedzielny wieczór szybko stało się jasne, że szesnastoletnie rządy Viktora Orbána przeszły do historii. Po zliczeniu ponad 93 proc. głosów sensacja stała się faktem. Fidesz nie tylko traci władzę na rzecz TISZY Pétera Magyara, ale przede wszystkim przegrywa w systemie zaprojektowanym pod swoje partykularne interesy.

Historyczna spektakularna wygrana opozycji

Pomimo korzystnych dla siebie zmian w prawie wyborczym, wykorzystywania państwowych zasobów do partyjnej kampanii i siania strachu w węgierskim społeczeństwie Viktor Orbán przegrał. A bardziej stosownie jest powiedzieć: poniósł klęskę. Co jest klęską ustępującego premiera, jest zarazem ogromnym, bezprecedensowym sukcesem Pétera Magyara, dawnego stronnika Orbána, który w ciągu dwóch lat od zera zbudował ruch zdolny do wygrania większości konstytucyjnej w węgierskim parlamencie.

O szczegółach kampanii i czynnikach, które doprowadziły Magyara do spektakularnej wygranej, a Orbána do klęski, będzie jeszcze czas opowiedzieć. Już teraz jednak można z całą mocą stwierdzić, że odpowiedzenie na realne problemy ekonomiczne Węgrów było jednym z kluczowych czynników, które doprowadziły do triumfu TISZY.

– Ludzie mieli dość ciągłego straszenia, oczekiwali skupienia się na rzeczywistych problemach – nie ma wątpliwości w komentarzu na gorąco Ferenc Nemeth, węgierski ekspert ds. polityki międzynarodowej związany z Georgetown University w Waszyngtonie.

Zwraca uwagę na skalę zwycięstwa Pétera Magyara. Większość analityków przewidywała, że TISZA zwycięży, ale nie w skali umożliwiającej uzyskanie większości, która pozwoli na zmianę konstytucji.

– Z tego względu uzyskana przez TISZĘ większość dwóch trzecich w parlamencie pozwoli na dokonanie realnych i strukturalnych zmian w polityce wewnętrznej i zagranicznej – zwraca uwagę ekspert.

Bezprecednsowa skala wygranej Pétera Magyara

Po zliczeniu ponad 97 proc. głosów (stan na północ 13 kwietnia) TISZA uzyskuje bowiem 138 mandatów w 199-osobowym parlamencie. Partia Magyara ma zatem o 5 mandatów więcej niż wymagany do zmian konstytucyjnych próg 133 mandatów.

Artur Lorek, politolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu specjalizujący się w Węgrzech, podkreśla ogromną wagę zwycięstwa TISZY.

– To nie jest tylko przegrana Fideszu, ale wręcz załamanie logiki, według której obecny premier ostatecznie domykał system polityczny na swoją korzyść – nie ma wątpliwości ekspert.

Ponadto zwraca uwagę na paradoksalne ryzyka dla TISZY po tak spektakularnej wygranej.

– Ten miażdżący wynik TISZY nie jest automatycznie zmianą państwa. Péter Magyar zdaje się mieć tego świadomość. Warto jednak zwrócić uwagę na bardzo kłopotliwe warunki politycznej gry: TISZA nie wygrała na równym boisku, ale na boisku od lat przechylonym. To czyni zwycięstwo opozycji jeszcze bardziej doniosłym politycznie, ale też zapowiada potencjalny konflikt. Chodzi tu o interpretację mandatu do sprawowania władzy i głębokości zmian – analizuje politolog.

Wyzwania przed nowym rządem

Zarazem jednak uzyskanie tak dużego mandatu społecznego daje przede wszystkim możliwość samej logiki systemu, którą przez lata tak bezwzględnie wykorzystywał Orbán.

– Posiadanie większości konstytucyjnej przez TISZĘ daje możliwość zmiany samej architektury systemu, nie tylko kierowania aparatem w kształcie stworzonym przez Orbána. To klucz do odblokowania relacji z UE. I tu zaczyna się prawdziwy test. Posiadana większość konstytucyjna nie oznacza przejęcia wszystkich „dźwigni" władzy z dnia na dzień. Prezydentem Węgier pozostaje Tamás Sulyok. Sąd Konstytucyjny ma 15 sędziów wybieranych na 12 lat, a jego prezesem od czerwca 2025 jest Péter Polt. Prokuratura jest niezależna od parlamentu w sprawach indywidualnych, a prokurator generalny ma dziewięcioletnią kadencję. To znaczy, że TISZA może rządzić, ale część organów zdolnych spowalniać, filtrować albo proceduralnie utrudniać zmiany pozostanie przez pewien czas poza jej bezpośrednią kontrolą – zwraca uwagę Artur Lorek.

To wyzwania długoterminowe. Z wyzwań krótkoterminowych pozostaje sprawa ewentualnych protestów wyborczych czy zawiadomień o procedurach kupowania głosów obywateli pochodzenia romskiego przez Fidesz. O incydentach informowali niezależni obserwatorzy wyborów na węgierskiej prowincji. Moskwa niedługo po godzinie 20 poinformowała, że w ich ocenie wybory na Węgrzech zostały sfałszowane. Viktor Orbán po raz pierwszy od dawna stanął w poprzek rosyjskiej narracji i uznał własną klęskę. W taki spektakularny sposób kończy się toksyczny dla Europy i samego państwa związek Węgier z Rosją.

Budapeszt najszczęśliwszym miejscem na świecie

Na wiecu TISZY już po godzinie 19, a zatem tuż po zamknięciu lokali wyborczych, zgromadził się tłum zwolenników. Po godzinie 20 brakowało już miejsca w okolicy Batthyány tér. Euforia narastała stopniowo w miarę aktualizacji wyników z liczenia głosów. Trudno mówić o jednym wybuchu ekstazy, bowiem było ich tyle, ile informacji o sukcesach partii, a te zaś spływały co chwilę.

Mieszkańcy Budapesztu wprost oszaleli ze szczęścia. Samochody co chwilę trąbiły, ludzie się wzajemnie pozdrawiali oraz wznosili triumfalne okrzyki na rzecz TISZY. Sceny z budapesztańskich ulic na długo zapiszą się w pamięci mieszkańców oraz gości obserwujących radosny pochód Węgrów.

Atmosfera jeszcze na długo przed przemówieniem Pétera Magyara przypominała sceny, które znamy z Argentyny czy Francji po triumfach ich reprezentacji w piłkarskich mundialach. Mieszkańcy Budapesztu wprost oszaleli ze szczęścia. Samochody co chwilę trąbiły, ludzie się wzajemnie pozdrawiali oraz wznosili triumfalne okrzyki na rzecz TISZY. Sceny z budapesztańskich ulic na długo zapiszą się w pamięci mieszkańców oraz gości obserwujących radosny pochód Węgrów.

Trudno do końca opisać atmosferę, która panowała wśród obecnych na wiecu i których tylko przybywało z minutę na minutę.

Festyn wypełnionych triumfem i szczęściem tylko podsycił przyszły premier Péter Magyar.

Magyar: wyzwoliliśmy Węgry

Lider partii TISZA dziękował za głosy i deklarował wyzwolenie Węgier z reżimu Orbána.

– Wspólnie zmieniliśmy ustrój Orbána. Razem wyzwoliliśmy Węgry, odzyskaliśmy naszą ojczyznę. Bez was nie byłoby tego sukcesu – mówił do zgromadzonych Magyar.

Polityk podkreślał również sukces swojego ugrupowania we wrogich dla niego warunkach.

– Zwyciężyliśmy mimo faktu, że partia rządząca rzuciła przeciwko nam cały swój aparat. Próbowała wykorzystać służby specjalne. Wydała setki milionów na kłamstwo, nienawiść, żeby skłócić Węgrów. To jest właśnie to, co ją zgubiło. Dziś okazało się, że miłość wobec ojczyzny przezwyciężyła niegodziwe zachowanie, władzę traktującą z nienawiścią własny naród – rozliczał Orbána ze sceny Péter Magyar.

Przemówienie, co rusz przerywane oklaskami czy okrzykami „Hungaria, Hungaria”, dotyczyło przyszłej wizji wolnych, demokratycznych Węgier, w których państwo dba o obywatela. Przyszły premier nie uciekał także od wyzwań stojących przed nowym rządem.

– Wiemy, że mamy kłopoty, wiemy, co zrobili poprzednicy z gospodarką, służbą zdrowia, edukacją, ochroną dzieci, komunikacją. Mamy przed sobą ogrom pracy. Przynajmniej zatrzymaliśmy psucie. Zwracam się do obecnego premiera, aby od dzisiaj zachowywał się jak rząd techniczny, nie podejmował decyzji, które będą wiązać ręce przyszłego rządu TISZY – apelował Magyar.

Obietnice powrotu do Europy i odwiedzin Polski

Przyszły premier zadeklarował również „powrót Węgier do Europy”, a także obiecał, że w ramach pierwszej podróży zagranicznej odwiedzi Polskę.

– Odbudujemy, postawimy na mocne filary, rozszerzymy współpracę w ramach czwórki wyszehradzkiej. Dlatego pierwsza droga prowadzi mnie do Warszawy. Chcemy umocnić tysiącletnią przyjaźń polsko-węgierską. Moja druga wizyta odbędzie się do Wiednia, a trzecia – do Brukseli, aby uzyskać finansowanie, które należy się Węgrom. Będąc premierem, będę reprezentował wszystkich Węgrów w basenie Karpat i na całym świecie – zadeklarował Péter Magyar.

Podniosłe przemówienie zakończyło się odegraniem węgierskiego hymnu, a świętowanie dopiero się zaczynało.

Rozkład jazdy Magyara jako premiera in spe

A czego możemy się spodziewać, gdy emocje już opadną?

– Zgodnie z Ustawą Zasadniczą Węgier prezydent zwoła posiedzenie nowego parlamentu w ciągu 30 dni od dnia wyborów. Wówczas przedstawi kandydata na premiera, a Zgromadzenie Narodowe wybierze go większością (ponad połowy wszystkich parlamentarzystów). To oznacza, że Magyar ma raczej prostą drogę do objęcia fotelu premiera – tłumaczy Artur Lorek.

Gdy sam Péter Magyar obejmie już tekę premiera, czeka na niego ogromna odpowiedzialność. Zdaniem Artura Lorka Magyar jest świadomy ryzyk, które niesie za sobą tak pokaźny wynik wyborczy.

– Największe ryzyko dla Pétera Magyara w tym momencie to poddanie się własnej popularności. TISZA jest ruchem silnie scentralizowanym, ideowo szerokim i spajanym tymczasowo bardziej przez politykę antyorbanizmu niż przez jednolity program. Magyar sam unikał tematów potencjalnie drażliwych dla konserwatywnych wyborców – mówił Lorek.

Takie są zagrożenia. Ale większość konstytucyjna to też bezprecedensowe szanse.

– TISZA ma szansę na dokonanie trzech rzeczy jednocześnie: przesunięcia Węgier bliżej geopolitycznego i geoekonomicznego głównego nurtu UE oraz rozpoczęcia deorbanizacji państwa. Wyzwaniem jest transformacja buntu wyborczego w nowy, zdrowy i demokratyczny porządek państwowy – podsumowuje Artur Lorek.

Ułamek węgierskiego krajobrazu plakatów wyborczych stanowił rzucający się w oczy plakat z napisem „Most vagy soha!”, czyli „teraz albo nigdy!”. Na plakacie dwa ostatnie słowa były wykreślone. Teraz skreślone jest także szesnaście lat rządów Viktora Orbána.

Główne wnioski

  1. Partia TISZA pod przywództwem Pétera Magyara odniosła zdecydowane zwycięstwo w wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Ugrupowanie to zdobyło 138 mandatów w parlamencie liczącym 199 miejsc. Taki wynik gwarantuje nowej władzy większość konstytucyjną oraz kończy szesnastoletni okres rządów partii Fidesz. Tak spektakularna wygrana spotkała się z ekstatyczną reakcją mieszkańców Budapesztu.
  2. Przejęcie władzy przez nową większość napotka jednak istotne przeszkody instytucjonalne. Kluczowe organy państwowe pozostają obsadzone przez nominatów poprzedniego rządu z długoletnimi kadencjami. Taka sytuacja zapowiada potencjalne spowolnienie planowanych reform strukturalnych oraz ryzyko konfliktów między rządem a organami kontrolnymi.
  3. Nowy gabinet zapowiada wyraźną zmianę w państwowej polityce zagranicznej. Péter Magyar zadeklarował chęć szybkiej odbudowy relacji z Unią Europejską oraz zacieśnienia współpracy regionalnej. Pierwsze zagraniczne wizyty dyplomatyczne przyszłego premiera zostały zaplanowane do Warszawy, Wiednia oraz Brukseli.