Koniec ostatniego traktatu nuklearnego USA–Rosja. Świat wchodzi w erę bez limitów
Koniec New START oznacza, że Waszyngton i Moskwa nie są związane limitami głowic i wyrzutni strategicznych. Amerykańscy kongresmeni i naukowcy biją na alarm, ostrzegając przed „niebezpiecznym i kosztownym” nuklearnym sprintem po obu stronach Atlantyku.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Na czym polegał traktat New START i jakie ograniczenia usuwa.
- Dlaczego eksperci ostrzegają przed nowym wyścigiem zbrojeń.
- Dlaczego negocjowanie nowego traktatu będzie trudne.
W czwartek 5 lutego 2026 r. wygasł New START. To ostatni obowiązujący traktat ograniczający strategiczną broń jądrową USA i Rosji, przypomina „Washington Post”. Rosja już we wrześniu ogłosiła, że jest gotowa jeszcze przez co najmniej rok przestrzegać głównych limitów układu, jeśli Stany Zjednoczone zrobią to samo. Jak jednak podkreśla dziennik, administracja Donalda Trumpa nie udzieliła na tę ofertę formalnej odpowiedzi. Co więcej, pytany przez dziennikarzy „New York Times” prezydent USA oświadczył, że „jak wygaśnie, to wygaśnie".
Prezydent komentował sprawę traktatu jeszcze w czwartek. We wpisie na portalu Truth Social przekonywał, że zamiast przedłużać traktat o kontroli zbrojeń nuklearnych New START z Rosją, eksperci powinni opracować nową i zmodernizowaną umowę. Ocenił też, że było to nieudolnie wynegocjowane porozumienie przez Stany Zjednoczone, a ponadto rażąco naruszane. Tymczasem również w czwartek portal Axios informował, że Rosja i USA są bliskie porozumienia w sprawie tymczasowego przedłużenia umowy.

New START został podpisany w 2010 r. przez prezydentów Baracka Obamę i Dmitrija Miedwiediewa. Wszedł w życie w 2011 roku – opisuje dziennik, powołując się na dane Departamentu Stanu USA. Traktat, pierwotnie zawarty na 10 lat, został następnie jednorazowo przedłużony o pięć lat przez administrację Joego Bidena do lutego 2026 r.
Układ wprowadzał konkretne limity. To maksymalnie 700 rozmieszczonych międzykontynentalnych pocisków balistycznych, pocisków z okrętów podwodnych i ciężkich bombowców, 1550 głowic nuklearnych na tych nośnikach oraz 800 rozmieszczonych i nierozmieszczonych wyrzutni – wynika z oficjalnych zapisów traktatu cytowanych przez „Washington Post” i stronę Departamentu Stanu USA. Przewidywał też do 18 inspekcji na miejscu rocznie dla każdej ze stron. Funkcjonował obok układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), który sam w sobie nie ogranicza liczbowo arsenałów mocarstw.
System weryfikacji zaczął się jednak kruszyć: inspekcje przerwała pandemia, a w 2023 r. Rosja ogłosiła zawieszenie swojego udziału w traktacie – przypomina „Washington Post”. Jak wynika z raportu Departamentu Stanu USA do Kongresu z 2025 roku,Moskwa przestała przekazywać dane i powiadomienia. Waszyngton odpowiedział tym samym. Stany Zjednoczone nie były w stanie w pełni potwierdzić, czy Rosja dotrzymuje limitu rozmieszczonych głowic.
Osłabiona kontrola i nowe systemy broni
Mimo tych problemów obie strony w praktyce trzymały się wyznaczonych limitów. To – zdaniem ekspertki Chatham House Georgii Cole, cytowanej przez „Washington Post” – oznacza, że nawet osłabiony traktat wzmacniał stabilność strategiczną. Cole podkreśla, że New START zapewniał „przewidywalność, przejrzystość i stabilność dzięki rozbudowanym protokołom weryfikacji”.
Od 2010 roku globalne otoczenie bezpieczeństwa „dramatycznie się pogorszyło” – ocenia Cole w rozmowie z „Washington Post”. Wśród przyczyn wymienia rosyjską inwazję na Ukrainę, narastającą rywalizację wielkich mocarstw, militaryzację i załamanie wielu dotychczasowych reżimów kontroli zbrojeń, a także erozję zaufania między głównymi graczami.
Rosja w tym czasie rozwijała nowe systemy broni nuklearnej. Należą do nich rakiety o napędzie jądrowym i ogromna torpeda zdolna do przenoszenia ładunku nuklearnego, testowana pod koniec ubiegłego roku – wylicza gazeta. Część z tych systemów nie byłaby objęta postanowieniami New START, co dodatkowo komplikowało rozmowy o przedłużeniu lub modyfikacji układu.
Po jednym z rosyjskich testów rakietowych Donald Trump polecił Pentagonowi przygotowania do pierwszych od 1992 roku próbnych testów amerykańskiej broni nuklearnej. Eksperci cytowani przez dziennik ostrzegali, że fizyczne testy byłyby kosztowne, czasochłonne i mogłyby jeszcze bardziej napędzić wyścig zbrojeń, przywołując skojarzenia z najostrzejszym okresem zimnej wojny.
Chiny, Zegar Zagłady i widmo nowego wyścigu zbrojeń
Kolejnym czynnikiem jest szybki rozwój chińskiego arsenału jądrowego. Pekin wciąż ma znacznie mniej głowic niż USA i Rosja. W ostatnich latach najszybciej jednak ze wszystkich mocarstw powiększa i modernizuje swój potencjał – pisze „Washington Post”, powołując się na analizy i raport Pentagonu. Daria Dolzikowa z londyńskiego Royal United Services Institute (RUSI) podkreśla, że Stany Zjednoczone muszą dziś odstraszać nie tylko Rosję, lecz także rosnącą potęgę nuklearną Chin. Tymczasem według grudniowego raportu Pentagonu Pekin „nie wykazuje apetytu” na rozmowy o kontroli zbrojeń.
W polityce wewnętrznej USA narastała presja, by utrzymać ograniczenia. Jak przypomina „Washington Post”, niemal dwudziestu amerykańskich parlamentarzystów podpisało w październiku list do administracji Trumpa, wzywając ją do przyjęcia rosyjskiej propozycji dalszego przestrzegania limitów New START po formalnym wygaśnięciu. Ich zdaniem dałoby to czas na wynegocjowanie nowego porozumienia i pomogło uniknąć „niebezpiecznego i kosztownego wyścigu zbrojeń” między USA a Rosją.
Do podobnych wniosków doszli naukowcy z Bulletin of the Atomic Scientists. W tegorocznym oświadczeniu przesunęli symboliczny Zegar Zagłady do 85 sekund przed „północą” – relacjonuje amerykański dziennik. Organizacja uzasadniała ten krok m.in. wygaśnięciem New START i „ogólnym brakiem przywództwa w sprawach nuklearnych”. Zaapelowała do USA i Rosji o dalsze przestrzeganie kluczowych limitów, wymianę danych i wznowienie rokowań.
Ekspertka Chatham House ostrzega, że w sytuacji braku traktatu USA i Rosja mogą „bez żadnych ograniczeń” zwiększać liczbę głowic i wyrzutni. Cole zaznacza, że podnosi to ryzyko błędnych kalkulacji, wypadków i niezamierzonej eskalacji, zwłaszcza w czasie kryzysu. A dodatkowo zachęca Chiny do dalszego przyspieszania własnego programu nuklearnego.
Jednocześnie ocenia, że wynegocjowanie nowego, szerokiego traktatu w obecnych realiach geopolitycznych byłoby „wyjątkowo trudne”. Wymaga bowiem lat mozolnej pracy, zaufania i intensywnego zaangażowania dyplomatycznego, których dziś brakuje. Choć Donald Trump deklaruje, że chciałby „lepszego porozumienia”, eksperci przywoływani przez gazetę są sceptyczni co do realnych szans na szybki sukces.
Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, który w 2010 r. podpisywał New START, przyznał w rozmowie z Reutersem, że wygaśnięcie układu „nie oznacza natychmiast katastrofy i początku wojny nuklearnej”. „Mimo to powinno to wszystkich zaniepokoić” – podkreślił w cytowanym wywiadzie.
Główne wnioski
- Koniec New START oznacza wejście świata w bardziej nieprzewidywalną erę nuklearną. Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat między USA a Rosją nie obowiązują prawnie wiążące limity na liczbę strategicznych głowic i wyrzutni ani mechanizmy inspekcji. To zwiększa ryzyko błędnych kalkulacji, nieporozumień wywiadowczych i kryzysów, które mogą eskalować szybciej i przy mniejszej liczbie „bezpieczników” dyplomatycznych.
- Brak traktatu może napędzić nowy, wielobiegunowy wyścig zbrojeń nuklearnych. Bez ograniczeń Waszyngton i Moskwa mogą swobodnie modernizować i rozbudowywać swoje arsenały, a presja zbrojeń będzie prawdopodobnie pchać w górę także chiński program nuklearny. W efekcie kontrola zbrojeń z bilateralnego (USA–Rosja) problemu staje się wyzwaniem co najmniej trójstronnym, w którym każdy ruch jednego gracza zwiększa poczucie zagrożenia u pozostałych.
- Europa, w tym Polska, będzie żyła w środowisku rosnącego ryzyka przy słabszych mechanizmach kontroli. Wojna w Ukrainie, rosyjskie groźby nuklearne i dalsze rozmieszczanie sił NATO na wschodniej flance nakładają się teraz na brak twardych reguł ograniczających arsenały USA i Rosji. Dla państw takich jak Polska oznacza to większą niepewność strategiczną, wyższą stawkę ewentualnych kryzysów i potrzebę ścisłego śledzenia zarówno dyplomacji nuklearnej, jak i modernizacji sił odstraszania w ramach NATO.