Koniec złudzeń o neutralności Chin? Pokłosie szkoleń rosyjskich wojskowych
Rewelacje o szkoleniu rosyjskich żołnierzy i generałów w Chinach to dowód, że Pekin nie jest neutralnym graczem w sprawie Ukrainy. To kolejna cegiełka w murze, który Europa buduje w swoich relacjach z Chinami – mówi XYZ ekspert.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jakich tajnych szkoleniach w Chinach brali udział rosyjscy wojskowi i jak zareagowała na to Europa.
- O jakich zmianach w relacji Moskwy i Pekinu może świadczyć ujawniona współpraca.
- Jak oba kraje reagują na oskarżenia, dlaczego to dla nich kłopot wizerunkowy i jak doniesienia mogą wpłynąć na politykę Brukseli.
Na fotografiach, do których dotarła tego lata agencja Reuters, chiński instruktor tłumaczy rosyjskim żołnierzom budowę modelu reaktora jądrowego. Trzytygodniowy kurs obrony radiologicznej, chemicznej i biologicznej odbył się w listopadzie ubiegłego roku. Był częścią tajnego programu zatwierdzonego przez rosyjskiego ministra obrony Andrieja Biełousowa.
Wcześniej Reuters ujawnił, że Chiny przeszkoliły około 200 rosyjskich żołnierzy także w dziedzinie używania dronów, walki elektronicznej i obchodzenia się z minami oraz materiałami wybuchowymi. Część wojskowych wróciła później na front ukraiński, między innymi do operacji dronowych w rejonie Krymu i Zaporoża.
Doniesienia o tak bezpośredniej pomocy Pekinu w rozwoju kremlowskiej machiny wojennej, podparte tajnymi rosyjskimi dokumentami, wywołały burzę w Brukseli i innych europejskich stolicach.
W połowie czerwca, po upublicznieniu informacji o pierwszym ze szkoleń, potwierdziła je także szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. Określiła Pekin mianem „decydującego czynnika umożliwiającego wojnę Rosji”, a Unia Europejska nałożyła nowe sankcje na chińskie podmioty. Na początku lipca, po doniesieniu o zatwierdzeniu serii szkoleń na najwyższym szczeblu w Moskwie, chiński ambasador w Berlinie został wezwany do niemieckiego MSZ.
– Zdecydowane i rosnące poparcie Chin dla brutalnej, agresywnej wojny Rosji bezpośrednio wpływa na nasze bezpieczeństwo – powiedział ukraińskiej agencji UNN jeden z niemieckich dyplomatów.
Warto wiedzieć
Tajny program szkoleń
Reuters powołał się na początku lipca na tajny rosyjski dokument, odwołujący się do wewnętrznego rozkazu Biełousowa z sierpnia 2025 r. Na jego podstawie delegacja rosyjskich sił zbrojnych wyjechała do Chin na ćwiczenia w obiektach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Szkolenia nie tylko zostały zatwierdzone, ale także przeprowadzone na najwyższym szczeblu. Wzięło w nich udział co najmniej czterech generałów. Wśród nich m.in. generał pułkownik Rustam Muradow, zastępca dowódcy rosyjskich wojsk lądowych oraz chiński generał major Li Jinsun, szef akademii wojskowej ds. obrony radiologiczno-chemiczno-biologicznej.
Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych zaprzeczyło informacjom zachodnich dziennikarzy niemal od razu. Jego rzecznik Lin Jian nazwał zarzuty „niczym innym jak zniesławieniem i oszczerstwem”. Resort spraw zagranicznych powtórzył to stanowisko, komentując lipcowe rozmowy ambasadora Chin z niemieckim resortem spraw zagranicznych. Nazwał doniesienia bezpodstawnymi i sfabrykowanymi w celu zdyskredytowania Chin.
Rosyjscy politycy bagatelizują znaczenie współpracy, choć nie zaprzeczają jej wprost. Andriej Kartapołow, szef komisji obrony Dumy Państwowej, w rozmowie z rosyjskim kanałem RTVI określił doniesienia jako „kompletne bzdury”. Jak stwierdził, rosyjska armia „nie ma się czego uczyć” od Chin po czterech latach walk w Ukrainie.
Polski badacz: odwrócenie ról
– Między Moskwą a Pekinem nastąpiło ciekawe odwrócenie ról. Tradycyjnie to Rosjanie szkolili przecież Chińczyków, mając w dziedzinie technologii wojskowych dużą przewagę. Rewelacje o szkoleniach rosyjskiej kadry w Pekinie i Nankinie są w pewnym sensie upokarzające dla Rosjan, którzy do niedawna uważali się za najlepszych żołnierzy na świecie – mówi XYZ prof. Michał Lubina, badacz relacji obu mocarstw z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Rewelacje o szkoleniach rosyjskiej kadry w Pekinie i Nankinie są w pewnym sensie upokarzające dla Rosjan
Jego zdaniem informacje podane przez zachodnie media nie mają dużego wpływu na rosyjską ani chińską opinię publiczną. Zarówno Kreml, jak i Pekin kontrolują krajowy przekaz medialny. Mogą się jednak wzmocnić głosy sinosceptyczne w otoczeniu Władimira Putina.
Co dalej? Sojusz bez sojuszu
Analitycy berlińskiego think tanku MERICS od miesięcy ostrzegają, że współpraca wojskowa Rosji i Chin wykracza poza doraźną wymianę doświadczeń. Od 2003 r. partnerzy przeprowadzili ponad 90 wspólnych ćwiczeń wojskowych. Jedna trzecia odbyła się już po inwazji na Ukrainę. Rekordowy był pod tym względem rok 2024. Plany współdziałania wykraczają zresztą poza Europę Wschodnią i obejmują scenariusze związane z Tajwanem.
Moskwa i Pekin formalnie nie są sojusznikami. W lutym 2022 r. zawarły jednak strategiczne partnerstwo „bez granic”. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że to Rosja jest w tym układzie słabszym partnerem.
Dotychczas Rosjanie kładli jednak na stole technologie kosmiczne i wojskowe. Waszyngtoński ośrodek CSIS ocenia, że wspólne ćwiczenia dawały też Chińczykom cenne doświadczenie operacyjne bardziej doświadczonej rosyjskiej armii.
Bruksela zmienia optykę
Zdaniem prof. Michała Lubiny zdecydowane słowa szefowej unijnej dyplomacji o Chinach i naciski Berlina na chińskiego ambasadora sygnalizują kontynuację zwrotu w polityce UE wobec Pekinu.
– Doniesienia o bliskiej współpracy wojskowej Rosji i Chin na wysokim szczeblu są kolejną cegiełką do muru, który Unia Europejska buduje w swoich relacjach z Chinami. UE od dawna jest w defensywie gospodarczej na skutek zalewania jej rynku przez chińską produkcję przemysłową. Coraz więcej jest głosów, że nieuczciwe wspieranie przez Pekin własnych firm to deklaracja wojny handlowej, którą należy przyjąć – uważa krakowski badacz.
Jak podkreśla, nowe informacje są prezentem dla antychińskich „jastrzębi” w Brukseli. Wzmacniają one wagę wcześniejszych doniesień o masowych rosyjskich zakupach chińskich towarów podwójnego zastosowania.
Unia chce zmniejszyć ryzyko w relacjach gospodarczych z Chinami w takich obszarach jak surowce, baterie, układy scalone, energia słoneczna i inne strategiczne łańcuchy dostaw
Cytowany anonimowo urzędnik unijny z Brukseli ocenia tymczasem w rozmowie z Reutersem, że blok musi przestać patrzeć na Chiny wyłącznie przez pryzmat gospodarczy. Bruksela wprowadziła już sankcje wobec chińskich firm oskarżanych o wspieranie rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Unijni komisarze uznali też ograniczenie zależności od Chin za „konieczne i pilne”.
Pod koniec maja Komisja Europejska ogłosiła, że planuje wprowadzić w życie strategię „de-riskingu”. Zamiast całkowitego odłączenia gospodarczego Europa chce utrzymać stosunki handlowe z Pekinem, jednocześnie zmniejszając ryzyko w takich obszarach jak surowce, baterie, układy scalone, energia słoneczna i inne strategiczne łańcuchy dostaw.
Dla Pekinu publiczne wytknięcie palcem za wspieranie rosyjskiego wojska to kłopot wizerunkowy. Od chwili rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Chiny starają się prezentować jako strona neutralna, a nawet mediator.
– Chińczycy wspierają Rosję, ale nie przekraczają niepisanych czerwonych linii: nie dostarczają jej choćby czołgów i broni. Jednocześnie starają się naginać niewidoczne granice tego, co dozwolone – mówi prof. Lubina.
Główne wnioski
- Ujawnienie dowodów na to, że rosyjscy wojskowi szkolą się w Chinach, a decyzje o tej współpracy zapadają w Moskwie na najwyższym szczeblu, osłabia wiarygodność chińskiej narracji o neutralności i daje Brukseli punkt odniesienia do dalszych sankcji.
- Chiny konsekwentnie zaprzeczają, broniąc wizerunku bezstronnego mediatora wobec Zachodu i Globalnego Południa. Rosyjscy politycy bagatelizują sprawę, nie chcąc przyznać, że korzystają z chińskiego know-how. Ta rozbieżność sama w sobie pokazuje, jak wysoka jest stawka wizerunkowa dla Pekinu.
- Dla UE sprawa przyspiesza zapowiadaną zmianę optyki wobec Chin – z partnera handlowego na podmiot postrzegany przez pryzmat bezpieczeństwa. Analitycy MERICS zaznaczają jednak, że dalsze decyzje Brukseli zależą od tego, czy pojawią się twardsze dowody bezpośredniego zaangażowania Pekinu w rosyjskie działania wojenne.
