Kosmiczny biznes przyspiesza
Od misji polskiego astronauty, przez wyższą składkę do Europejskiej Agencji Kosmicznej, aż po zapowiedź uruchomienia u nas jej ośrodka – miniony rok był dla polskiego sektora kosmicznego przełomowy. Czy jesteśmy gotowi na jeszcze szybszy rozwój tej branży?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego rok 2025 stał się przełomowy dla polskiego sektora kosmicznego i co napędza jego rozwój.
- Jak rosnąca składka do Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz plan budowy jej centrum w Polsce wpływają na rynek.
- Gdzie dziś leży realny potencjał biznesowy branży kosmicznej i które firmy zaczynają zdobywać kontrakty.
Kosmos – jako przestrzeń nie tylko do naukowej, ale i biznesowej eksploracji – rozpalił wyobraźnię Polaków. Sam termin został wybrany przez internautów słowem roku 2025 w plebiscycie organizowanym przez Instytut Języka Polskiego UW oraz Fundację Języka Polskiego. Niewątpliwie przyczyniła się do tego misja kosmiczna z udziałem polskiego astronauty dra Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Nie szkodzi, że jej oceny były skrajne – od zachwytów po krytykę. Ważniejsze, że wraz z nią zwiększyło się zainteresowanie potencjałem technologii i usług polskiego sektora kosmicznego.
Nowe centrum
O skali oczekiwań świadczy skład powołanej ostatnio przez premiera Donalda Tuska i ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego Rady Przyszłości. Znaleźli się w niej m.in. Rafał Modrzewski, prezes i współzałożyciel Iceye, Grzegorz Brona, prezes Creotech Instruments oraz astronauta dr Sławosz Uznański-Wiśniewski.
Zdaniem eksperta
Społeczne i polityczne zainteresowanie kosmosem
W 2025 r. dało się zauważyć wyraźny wzrost zainteresowania sektorem kosmicznym ze strony rządu i administracji publicznej. Pojawiła się duża inwestycja Ministerstwa Obrony Narodowej w satelity obronne Iceye.
Pamiętajmy, że sektor kosmiczny to nie tylko spektakularna eksploracja kosmosu, loty kosmiczne, budowa rakiet, ale także systemy zarządzania misjami, systemy łączności, obserwacja i obrazowanie Ziemi itd. Wiele technologii kosmicznych jest adaptowanych przez inne branże, niektóre rozwiązania trafiają wręcz do powszechnego użytku.
Uważam, że zwiększenie wielkości składki do ESA to słuszna decyzja polityczna. Oczywiście można powiedzieć, że firmy nie będą w stanie w pełni wykorzystać tych pieniędzy, niemniej za tego rodzaju wkładem idą dodatkowe możliwości negocjacyjne.
Przykładem jest polityczna wola uruchomienia w Polsce lokalnego ośrodka ESA [European Space Agency – red.] zajmującego się bezpieczeństwem. W tym przypadku wiele będzie zależeć od tego, czym dokładnie będzie się ten ośrodek zajmował: cyberbezpieczeństwem, bezpieczeństwem technologicznym czy bezpieczeństwem w kontekście wojennym? Wprawdzie ESA statutowo nie może tworzyć rozwiązań militarnych, ale obronne już tak. Zawsze jednak będzie wchodzić w grę rozwój kompetencji badawczych, technologicznych, inżynieryjnych na lokalnym gruncie.
Już w ubiegłym roku rząd zdecydował się na zwiększenie polskiej składki do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Na listopadowej Radzie Ministerialnej ESA na najbliższe trzy lata zadeklarowała wkład o łącznej wysokości 731 mln euro (wzrost o ok. 250 mln euro). Pojawiła się też polityczna wola stworzenia w Polsce lokalnego ośrodka ESA. Centrum miałoby odpowiadać za budowanie bezpieczeństwa i odporności na zagrożenia, w tym technologii dual-use (o podwójnym zastosowaniu: wojskowym i cywilnym). Na razie wiadomo, że centrum ma zatrudniać ok. 200 osób, zaś o jego lokalizację zabiegają największe polskie miasta: Kraków, Katowice, Łódź, Poznań, Gdańsk i Wrocław.
Zdaniem eksperta
Większe kompetencje, bardziej intratne kontrakty
W tym kontekście składka Polski do ESA na lata 2026-2028 wzmacnia naszą obecność w programach, w których powstają technologie o znaczeniu strategicznym i potwierdza, że koncentracja na obserwacji Ziemi, w tym na segmencie naziemnym, jest racjonalnym kierunkiem rozwoju. Przykładem jest Copernicus Data Space Ecosystem – największy na świecie ekosystem danych z obserwacji Ziemi, w którym CloudFerro odpowiada za zarządzanie infrastrukturą przekraczającą 100 petabajtów danych.
To doświadczenie pokazuje również, czego branża potrzebuje, by rozwijać się w sposób stabilny i przewidywalny. Kluczowa jest spójność decyzji – powiązanie alokacji składki ESA z krajowymi priorytetami oraz mechanizmami wdrożeniowymi. Model anchor tenant, w którym państwo pełni rolę pierwszego, stabilnego klienta, umożliwia firmom skalowanie rozwiązań, a w obecnej sytuacji geopolitycznej własne zdolności w obszarze danych satelitarnych mają znaczenie nie tylko gospodarcze, ale także z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.
– Nasze inwestycje w sektorze rosną ponad dwukrotnie. Każde zainwestowane euro w sektor kosmiczny to nawet sześciokrotny zwrot do gospodarki – podsumował porozumienie z ESA minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Potencjał biznesowy
Chociaż potencjał kosmiczny w narodzie (i biznesie) jest, trudno na razie mówić o solidnych fundamentach. Wciąż brak zaplecza infrastrukturalnego, strategii czy nowych, rozwijanych technologii. Największy potencjał drzemie w startupach i niewielkich firmach, które rosły dotąd bez istotnego wsparcia publicznego. Według prof. Stanisława Uhla, dziekana Wydziału Technologii Kosmicznych AGH, w Polsce działa już ok. 500 firm z szeroko pojętego sektora kosmicznego. Ale nawet te najbardziej znane, jak Creotech czy Scanway, dopiero niedawno zaczęły pozyskiwać poważne kontrakty publiczne w kraju.
– To sektor, w którym nie można się opierać na minionych rozwiązaniach. Tych po prostu nie ma. Nikt nie ma takich inżynierów jak my. Polska jest też słynna na świecie z dobrego software’u kosmicznego. A przecież konkurujemy z najbardziej rozwiniętymi gospodarkami. W Stanach w tym sektorze zatrudnionych jest ponad milion osób. W Chinach – oficjalnie 300 tys. Myślę jednak, że to zaniżone statystyki, we Francji około 250 tys. osób – mówi prof. Stanisław Uhl.
W ostatnim czasie pierwsze polskie przedsiębiorstwa zaczęły przebijać się wśród silnej międzynarodowej konkurencji. Czy może to oznaczać przyspieszenie w rozwoju rodzimego rynku, zarówno w obszarze upstream (infrastruktura i technologie kosmiczne), jak i downstream (obserwacja ziemi, wykorzystanie danych satelitarnych, komunikacja satelitarna)?
XYZ na Impact' 26
Sport, rynek pracy 50+ i niespodzianka
XYZ po raz kolejny jest dumnym strategicznym partnerem medialnym konferencji Impact. W tym roku nie tylko będziemy obecni ze studiem, w którym nagrywać będziemy rozmowy z kluczowymi uczestnikami wydarzenia, ale także współtworzymy jego program, organizując dwie autorskie ścieżki tematyczne.
Pierwsza z nich, poświęcona marketingowi sportowemu, połączy perspektywę biznesową z doświadczeniem największych gwiazd sportu. Na scenie pojawią się m.in. Jakub Rutnicki, Dariusz Mioduski, Beata Stelmach oraz sportowcy: Simona Halep, Michał Kubiak i Andrzej Bargiel.
Druga ścieżka, realizowana na scenie nr 3, skoncentruje się na roli osób 50+ na rynku pracy. Zaprezentujemy najnowsze dane i analizy, a także zaprosimy do rozmów zarówno menedżerów dzielących się własnymi doświadczeniami zawodowymi, jak i przedstawicieli firm, które wdrożyły innowacyjne programy wspierające tę grupę pracowników. W naszej strefie przygotowujemy również niespodziankę – szczegóły zdradzimy wkrótce.
Sama konferencja Impact to jedno z najważniejszych wydarzeń w Europie poświęcona gospodarce, technologii i przyszłości kontynentu. 13 i 14 maja w Poznaniu pojawi się ponad 650 prelegentów, wśród nich m.in. Philippe Aghion, Alicja Baska, Olga Tokarczuk, Szczepan Twardoch, Cédric Villani, Amal Clooney oraz Timothy Snyder.
Dołącz: Impact'26
Robi się ciasno
Zdaniem Pawła Packa, członka zarządu Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego, w roku 2025 polska branża kosmiczna po raz pierwszy stała się zyskowna.
– Suma wyników finansowych 30 najważniejszych firm w 2025 r. jest na plusie. Sektor przechodzi od etapu badawczo-rozwojowego, fazy nabywania kompetencji do komercjalizacji produktów i usług. W praktyce oznacza to, że polskie firmy są regularnie uwzględniane w projektach europejskich i globalnych, nierzadko już nawet jako liderzy konsorcjów – podkreśla Paweł Pacek.
Z jego obserwacji wynika, że na lokalnym, mocno rozdrobnionym rynku największym firmom robi się ciasno.
– W niedalekiej przyszłości spodziewać się można ruchów konsolidacyjnych. Już dziś można dostrzec pierwsze sygnały świadczące o zakusach akwizycyjnych. Sporym problemem tego rynku jest dostęp do profesjonalnych kadr. Konsolidacja w pewnym stopniu zmniejszałaby deficyt, ponadto przyciągnęłaby do branży dużych inwestorów – ocenia Paweł Pacek.
Kiedy konsolidacja
Faktyczną kondycję branży kosmicznej w Polsce przedstawia nowy raport „Polski Sektor Kosmiczny 2025” wydany przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP). Analitycy szacują, że w kraju działa ok. 170 firm i podmiotów, które „w sposób intencjonalny i powtarzalny prowadzą działalność w obszarze technologii kosmicznych lub usług opartych na ich wykorzystaniu”. Dane z międzynarodowych baz, np. ESA Star, wskazują na kilkukrotnie wyższy wskaźnik. Uwzględniają jednak firmy, instytucje naukowo-badawcze oraz operatorów, którzy kontrakty kosmiczne realizują także okazjonalnie. W porównaniu do innych państw regionu Polska z pewnością wyróżnia się skalą.
Jak czytamy w raporcie, sektor stoi przed wyzwaniami konsolidacyjnymi. W praktyce może to oznaczać m.in. integrację kadr, kompetencji, zwiększenie poziomu komercjalizacji produktów i usług oraz wzrost pozycji firm na globalnym rynku.
W Polsce mamy liczebną przewagę małych firm. Większość z nich bazuje na rodzimym kapitale (87,1 proc. firm członkowskich Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego). Taka struktura co prawda pozwala na budowanie krajowych kompetencji, ale – bez wsparcia większych partnerów – ogranicza możliwości wychodzenia na globalne rynki.
Zdaniem eksperta
Moment transformacji branży kosmicznej
W kolejnych latach ARP będzie koncentrować się na wzmacnianiu sektora kosmicznego przez wsparcie inwestycyjne, rozwój kompetencji oraz integrację ekosystemu branżowego. Kluczowe znaczenie ma efektywne wykorzystanie środków dostępnych w ramach programów Europejskiej Agencji Kosmicznej, których łączna wartość dla Polski sięga obecnie ok. 730 mln euro, a także realizacja uruchomionych już dużych programów krajowych.
Mocne strony
Paweł Pacek zauważa, że ostatnio zwiększyła się rola państwa w kreowaniu rynku.
– Z jednej strony, znacząco wzrosła zadeklarowana składka Polski do ESA, z drugiej, pojawiły się duże zamówienia publiczne. Największa w historii sektora to ubiegłoroczna umowa Ministerstwa Obrony Narodowej z Iceye o wartości 860 mln zł brutto na dostarczenie Siłom Zbrojnym RP trzech satelitów radarowych, w ramach programu MikroSAR. Myślę, że administracja publiczna zyskała świadomość tego, jak użyteczne są obecnie technologie kosmiczne, a przede wszystkim dane satelitarne. Wojna w Ukrainie pokazała ich olbrzymią wartość w zakresie obronności terytorialnej i zarządzania kryzysowego. Dane satelitarne stały się także cenną walutą w gospodarce, rolnictwie, leśnictwie, zarządzaniu ruchem morskim – dodaje Paweł Pacek.
Raport ARP wskazuje, że polskie firmy z sektora kosmicznego wyspecjalizowały się w takich dziedzinach jak:
- mechanika precyzyjna – komponenty misji, robotyka, przyrządy badawcze,
- technologie informatyczne – oprogramowanie, przetwarzanie danych satelitarnych, cloud computing,
- elektronika i telekomunikacja – komunikacja satelitarna, odbiorniki GNSS
- segment downstream.
Analitycy podkreślają, że dla kraju ważne jest zidentyfikowanie i rozwijanie specjalizacji, które „mogą przynieść zarówno korzyści gospodarcze, jak i naukowe. Wykorzystanie lokalnego potencjału w połączeniu z międzynarodową współpracą otwiera szanse na zaistnienie w wybranych niszach technologicznych. Należą do nich robotyka kosmiczna, systemy teledetekcji czy technologie związane z przetwarzaniem danych satelitarnych”.
Zapotrzebowanie na specjalistów w sektorze kosmicznym jest duże, a liczba zatrudnionych wzrasta z roku na rok. Jak pokazują dane ARP na koniec 2024 r. w 21 wiodących firmach zatrudnionych było 1268 osób. To o ponad 30 proc. więcej niż dwa lata wcześniej. „Ekstrapolacja na cały sektor wskazuje, że obecnie w branży pracuje 2,5-3 tys. osób, z czego ok. 1,8-2,2 tys. w części komercyjnej” – czytamy w raporcie.
Jakie perspektywy
Według Światowego Forum Ekonomicznego i McKinsey & Company gospodarka kosmiczna ma szanse wzrosnąć z 630 mld dolarów w 2023 r. do 1,8 bln dolarów do 2035 r. Przewidywane roczne tempo wzrostu to 9 proc. Za znacznym wzrostem przemawia m.in. redukcja kosztów wystrzeliwania rakiet, innowacje w zakresie komponentów i oprogramowania oraz dywersyfikacja inwestycji, a także zwiększony społeczny entuzjazm związany z rozwojem przestrzeni kosmicznej. Zdaniem analityków ARP dotyczyć to będzie także Polski.
Warto wiedzieć
Top 10 pracodawców kosmicznych w Polsce
CloudFerro – 272 (łącznie z pracownikami kontraktowymi),
Creotech Instruments – 219,
WB Kompozyty – dawne Śląskie Centrum Naukowo-Technologiczne Przemysłu Lotniczego (ŚCNTPL) – 72,
Iceye Polska – 69,
Scanway – 69,
Astronika – 65,
GMV Polska (sekcja kosmiczna) – 58,
Sener Polska – 56,
KP Labs – 56,
Thorium Space – 54.
Główne wnioski
- Polski sektor kosmiczny wchodzi w fazę komercjalizacji – firmy zaczynają realnie zarabiać i zdobywać międzynarodowe kontrakty.
- Kluczowym motorem wzrostu stają się zamówienia publiczne oraz rosnące zaangażowanie państwa.
- Mimo rosnącego potencjału branża nadal cierpi na brak infrastruktury, kadr i spójnej strategii rozwoju.
Artykuł ukazał się wcześniej na łamach Impact Magazine.
