Kategorie artykułu: Biznes Sport Świat

Koszykarze NBA stworzyli własny biznes. Będą konkurować z ligą i klubami

NBPA, czyli związek zawodowy reprezentujący zawodników NBA, utworzył markę, która ma pomóc koszykarzom zarabiać pieniądze bez konieczności dzielenia się z NBA i klubami. Plan jest taki, by sponsorzy i kontrahenci podpisywali umowy tylko z graczami. Lidze się to nie podoba.

„Zbyt długo wszyscy, tylko nie gracze, zarabiali na kulturze zawodniczej” – powiedział Kyrie Irving (z prawej) w reklamie PLYRS UNTD. Fred Van Vleet (z lewej) jest prezesem NBPA, czyli związku zawodowego zawodników NBA. Fot. Sam Hodde/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego zawodnicy NBA stworzyli markę PLYRS UNTD i jakie cele biznesowe chcą dzięki niej osiągnąć.
  2. W jaki sposób PLYRS UNTD ma zmienić relacje między sponsorami, koszykarzami, klubami NBA a samą ligą.
  3. Jakie konsekwencje dla rynku sponsoringu sportowego może mieć bezpośrednia sprzedaż praw do wizerunku zawodników.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.

Jeżeli macie koszulkę z podobizną waszego ulubionego koszykarza, to najprawdopodobniej powstała ona dzięki umowie producenta odzieży z ligą NBA. Jeśli wasza firma sponsoruje klub, bo gra tam znany koszykarz, nie byłoby to możliwe bez zgody NBA.

W obu przypadkach wabikiem jest zawodnik – to jego piękna gra lub ciekawa osobowość powoduje, że ktoś chce mieć „z nim” koszulkę lub wykorzystać go do reklamy swojej firmy. Mimo to do niego ostatecznie trafia połowa pieniędzy z umów, bo resztę bierze klub i liga.

Taki układ funkcjonuje od lat, jednak obecnie coraz bardziej przeszkadza zawodnikom. Gwiazdorzy od trzech lat walczą o możliwość posiadania akcji klubów NBA, by zarabiać na wzroście wycen, który jak twierdzą, zawdzięczany jest tylko im. Teraz idą o krok dalej i chcą też samodzielnie zarabiać na swoim wizerunku, bez pośredników.

PLYRS UNTD ma pomóc koszykarzom NBA zarabiać na własnym wizerunku

Zaprezentowano PLYRS UNTD, nową markę związku zawodowego zawodników, która ma być ich furtką do nowych źródeł przychodów. Pod nazwą, która jest akronimem zwrotu „players united” (z ang. zawodnicy zjednoczeni), koszykarze chcą sprzedawać prawa do swojego wizerunku. Liczą na bezpośredni kontakt z kibicami i sponsorami, a co za tym idzie, pełny udział w przychodach. Nadal będą musieli, według swoich kontraktów, występować w reklamach sponsorów swoich klubów, zgodnie z umowami. Teraz jednak zamierzają działać również na własne konto.

Ambicje NBPA (National Basketball Players Association), bo tak nazywa się związek zawodowy, są bardzo duże. Najpierw planowana jest produkcja odzieży – z ekskluzywnymi kolekcjami, ale też ubraniami na co dzień. Odzież ma być sprzedawana bezpośrednio kibicom i reklamowana przez zawodników, pod marką PLYRS UNTD.

Kolejne odnogi biznesowe poznamy już wkrótce. Każda z nich będzie rodzić się w nowym punkcie zbiorczym koszykarzy. Związek w sierpniu otworzy w Los Angeles ośrodek treningowy, w miejscu starej bazy LA Clippers. Chce, by to było miejsce nie tylko wspólnych treningów, ale także nawiązywania bliższych kontaktów i rozmów nad potencjalnymi nowymi ścieżkami biznesowymi. Czegoś takiego – rozmawiać o swoich biznesach – koszykarze nie mogliby robić na terenie klubów, ze względu na konflikt interesów.

Koniec Think450. Nowa strategia sprzedaży praw do wizerunku zawodników

Dotychczas koszykarze sprzedawali prawa do swoich wizerunków z pomocą inicjatywy Think450. Działała bardzo pasywnie, sprzedając tylko licencje do wykorzystania zdjęć czy nazwisk graczy, na przykład na potrzeby gier wideo z serii NBA 2K czy kart kolekcjonerskich. Teraz oficjalnie zastępuje ją PLYRS UNTD. Już nie jako wehikuł stricte komercyjny, ale marka, która sama w sobie ma przyciągać sponsorów i być wykorzystywana na produktach.

W zakresie sponsoringu nadzieja tkwi w tym, że zamiast współpracować z klubami czy NBA, firmy będą się odzywać bezpośrednio do związku zawodników. Ma to pewne ograniczenia, bo w reklamach zawodnicy nie będą mogli występować w swoich klubowych strojach. Daje jednak większe pole do popisu, bo sponsorzy dostaną możliwość bezpośredniej współpracy z gwiazdami, a nie z ich rygorystycznymi pracodawcami.

Argumentacja jest też taka, że jeden klub może dać sponsorowi dostęp do maksymalnie 15 swoich zawodników. Za to NBPA może jednym sumptem dać 450, czyli wszystkich członków związku. Ponadto zawodnicy mniej chętnie biorą udział w reklamach swoich klubów – traktują to jako darmową, dodatkową robotę. Za to „na swoim”, mając jeszcze wpływ na kształt reklamy, okażą więcej entuzjazmu.

Sponsorzy mogą zyskać tańszy dostęp do gwiazd NBA

Wszystko wskazuje na to, że będzie to też tańsza opcja dla sponsorów. Kto zechce współpracować z trzema zawodnikami z różnych zespołów, ten teraz będzie musiał zapłacić tylko im, a nie też klubom i lidze za licencje. Oszczędzi też sobie konieczności wymieniania maili z trzema klubami naraz.

Pomysł brzmi ciekawie i wzniośle. Aczkolwiek w praktyce zapowiada się na zwykłą sprzedaż wizerunku i chęć pozyskania dodatkowych przychodów, bez większej rewolucji. David Kelly, sprawca całego tego zamieszania, jest jednak innego zdania. Nowy dyrektor wykonawczy NBPA przekonuje, że zrodzą się z tego nowe, niespotykane dotychczas współprace.

Jego zdaniem kibice czują większą więź z zawodnikami niż z klubami. Gracze mają swoją widownię, personalną markę i zrozumienie swoich odbiorców. Dlatego ich kolekcje odzieżowe mogą się świetnie sprzedawać. Także z tego powodu reklamy przygotowane we współpracy tylko z nimi, powinny działać lepiej.

Pierwsze sukcesy związane z marką mają spowodować, że firma chcąca powiązać swój biznes ze światem koszykówki na najwyższym poziomie odezwie się tylko do PLYRS UNTD, a nie NBA. Docelowo zawodnicy mają być tylko graczami NBA, ale już nie jej ambasadorami i produktami reklamowymi.

NBPA chce rywalizować z klubami NBA o budżety sponsorskie

Zanim powiecie, że to brzmi jak biznesowa partyzantka, to zauważę, że wartość aktywów NBPA wynosi ponad 400 mln dolarów. Nie jest to mała organizacja. Jej obecne ruchy na pewno są bacznie obserwowane przez NBA i przyprawiają o ból głowy komisarza ligi.

Związek zawodowy zapowiedział już, że jego pracownicy całe lato spędzą na analizowaniu, z których źródeł kluby NBA pozyskują przychody. Skończy się to oczywiście na próbie nawiązania analogicznych umów, czyli de facto rywalizacji z klubami o pieniądze sponsorów.

Spowoduje to, że negocjując umowy sponsoringowe, kluby będą musiały większy nacisk położyć na ukazanie atrakcyjności swoich licencji – logotypu, barw, parkietu czy hali. Zawodnicy przestaną być kartą przetargową, bo ich wizerunek sponsorzy będą mogli pozyskać bezpośrednio, przez PLYRS UNTD. Czuć rewolucję w powietrzu.

Główne wnioski

  1. Powstanie PLYRS UNTD oznacza próbę przejęcia przez zawodników NBA większej kontroli nad komercyjnym wykorzystaniem własnego wizerunku. Związek zawodowy NBPA chce stworzyć system, w którym sponsorzy i kibice będą mogli współpracować bezpośrednio z koszykarzami, bez udziału klubów i ligi w części przedsięwzięć marketingowych. Celem jest zwiększenie udziału graczy w przychodach generowanych przez ich rozpoznawalność oraz rozwój nowych źródeł zarobku opartych na własnej marce.
  2. Nowy projekt ma wykraczać poza dotychczasowy model funkcjonowania inicjatywy Think450, która koncentrowała się głównie na sprzedaży licencji związanych z wizerunkiem zawodników. PLYRS UNTD ma działać jako samodzielna marka biznesowa, rozwijająca własne produkty i przyciągająca sponsorów. Pierwszym krokiem ma być sprzedaż odzieży kierowanej bezpośrednio do kibiców, a w dalszej perspektywie rozwój kolejnych przedsięwzięć tworzonych wokół społeczności zawodników.
  3. Projekt może wpłynąć na układ sił na rynku sponsoringu koszykarskiego. NBPA otwarcie zapowiada analizę źródeł przychodów klubów i budowę konkurencyjnej oferty dla sponsorów. Jeśli firmy uznają współpracę z zawodnikami za bardziej efektywną i prostszą organizacyjnie, część budżetów marketingowych może zostać przesunięta z klubów do inicjatyw prowadzonych przez samych graczy. W takiej sytuacji organizacje NBA będą musiały mocniej eksponować wartość własnych marek, symboli i infrastruktury, aby utrzymać swoją pozycję w negocjacjach sponsorskich.