Luka Dončić kupił włoski klub. Chce go włączyć do NBA
Luka Dončić został współwłaścicielem Vanoli Cremona. Ku rozpaczy kibiców, zamierza przenieść klub do Rzymu. Chce, by już od przyszłego sezonu reprezentował stolicę Włoch w lidze Serie A. Głównym celem są jednak występy w nowych europejskich rozgrywkach NBA. Czy to się może udać?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Luka Dončić kupił klub Vanoli Cremona i jakie ma wobec niego plany.
- Jakie warunki trzeba spełnić, by dołączyć do projektowanych rozgrywek NBA Europe.
- Dlaczego negocjacje między NBA, Euroligą a FIBA mogą przesądzić o przyszłości europejskiej koszykówki.
Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.
Od kiedy Luka Dončić przedłużył kontrakt z Los Angeles Lakers, to dość często wraca temat jego zarobków i potencjalnych wydatków.
Żartowano, że z nowej trzyletniej umowy koszykarza, opiewającej na 165 mln dolarów, najbardziej cieszy się znana z wysokich podatków kalifornijska skarbówka. Kąśliwie wskazywano też, że pieniądze przydadzą się gwiazdorowi w związku z separacją i potencjalnym rozstaniem z partnerką. Sugerowano również, że Słoweniec powinien wykorzystać miliony na wsparcie osób poszkodowanych w wyniku pożarów lasów „złotego stanu”.
Luka Dončić zainwestował w klub z włoskiej Serie A
Teraz nareszcie zamiast żartów i spekulacji, mamy konkret. Wiemy, na co Luka Dončić przeznaczył fragment swojego majątku. Dokonał zakupu włoskiego klubu koszykarskiego. Przejął Vanoli Cremona, na co dzień występujący w Serie A, na najwyższym stopniu rozgrywkowym w Italii.
Koszykarz dokonał inwestycji w ramach konsorcjum inwestorskiego. Jego członkami są Donnie Nelson, były menadżer generalny Dallas Mavericks, Valerio Bianchini, wieloletni trener w lidze włoskiej oraz Rimantas Kaukenas, znany litewski zawodnik w przeszłości występujący w Europie.
Plan inwestorów. Vanoli Cremona ma przenieść się do Rzymu
Nie wiadomo, ile kosztował klub, natomiast jest jasne, jaki inwestorzy mają wobec niego plan. Chcą go przenieść z Cremony, miasta położonego kilkadziesiąt kilometrów na południe od Mediolanu, do Rzymu, stolicy Włoch. Przenoszenie klubów to w Europie bardzo rzadka praktyka, natomiast w USA dość często stosowana.
Amerykańskie podejście do sprawy jest nieprzypadkowe. Nie wynika z tego, że Luka Dončić gra za oceanem i przejął tamtejsze obyczaje. Poza ogłoszeniem zamiaru przenosin do Rzymu słoweński koszykarz i jego partnerzy chcą wystąpić do NBA z wnioskiem o włączenie ich nowego klubu do europejskich rozgrywek o nazwie NBA Europe. Te mają ruszyć w drugiej połowie 2027 r.
NBA Europe. Czy klub Dončicia ma szansę dołączyć do nowych rozgrywek?
Czysto teoretycznie, pomysł ma ręce i nogi. Od kiedy Virtus Roma zwinął działalność w 2020 r. z powodu problemów finansowych, w stolicy Włoch nie ma klubu koszykarskiego z prawdziwego zdarzenia. Inwestorzy, choć dopiero przejęli Vanoli Cremona, to zapewniają, że ich klub będzie grał w Rzymie już we wrześniu, na start sezonu 2026/2027.
NBA będzie miała więc czas, by sprawdzić, jak dużym zainteresowaniem cieszy się klub i czy radzi sobie z kwestiami organizacyjnymi. Lidze bardzo zależy, by drużyny nowych rozgrywek występowały w dużych, medialnych miastach. Pod tym kątem Rzym jest idealną lokalizacją. Między innymi właśnie dlatego, kandydatura innego włoskiego klubu – Olimpii Mediolan – jest mocno brana pod uwagę, natomiast drugi mocny włoski klub – Virtus Bolonia – może zostać na lodzie.
W praktyce sprawa nie jest jednak taka prosta. Nie wystarczy mieć klubu w dużym mieście i znanych nazwisk w grupie inwestorskiej, by automatycznie uzyskać akcept. Cały czas trwają negocjacje, jak w ogóle nowe europejskie rozgrywki NBA mają wyglądać. Na przestrzeni ostatnich 18 miesięcy założenia co do daty startu, liczby klubów i systemu zmagań zmieniały się kilkukrotnie.
NBA, Euroliga i FIBA negocjują zasady nowej ligi
Najwięcej kontrowersji jest wokół tego, ile kluby będą musiały zapłacić za włączenie do rozgrywek oraz na czym będzie się opierać współpraca NBA z Euroligą, dotychczas dominującą serią na starym kontynencie. W tym tygodniu odbyło się kolejne spotkanie między przedstawicielami NBA, Euroligi a FIBA.
Rozmowy dotyczyły przede wszystkim tego, czy w przypadku połączenia Euroligi z rozgrywkami NBA, obecne kluby Euroligowe musiałyby płacić tzw. wpisowe. Po wstępnych negocjacjach z inwestorami, którzy chcieliby wprowadzić do europejskich rozgrywek zupełnie nowe kluby, NBA ustaliła, że potencjalna opłata za włączenie do ligi wyniesie co najmniej 500 mln dolarów.
Duże, historyczne kluby, takie jak Real Madryt, Bayern Monachium czy Barcelona przekonują, że nie powinny tyle płacić. Mają wiernych kibiców, znane marki i lata historii, więc włączając ich do rozgrywek, NBA dużo zyskuje, a nic nie ryzykuje. Zupełnie inaczej, jak w przypadku nowych klubów, gdzie nie ma pewności co do wsparcia kibiców, zainteresowania sponsorów czy warunków wymaganych do organizacji dużych sportowych imprez.
Spór o miejsca dla klubów Euroligi w projekcie NBA Europe
Różnice zdań dotyczą też tego, ile klubów z Euroligi, w razie fuzji z NBA, powinno dołączyć do nowych rozgrywek. Chus Bueno, nowy prezes Euroligi (poprzedniego zwolniono, bo nie mógł się porozumieć z NBA) uważa, że wszystkie 13 klubów powinno być włączone do ligi NBA. NBA się z tym nie zgadza. Mark Tatum zastępca komisarza NBA stwierdził jednak, że nowe rozgrywki bez żadnego zespołu z Euroligi to też nie byłby idealny scenariusz.
Czas pokaże, czy dojdzie do kompromisu lub ktoś postawi na swoim. Patrząc z zewnątrz, najgorszy możliwy scenariusz dla Luki Dončicia to ten, w którym wszystkie 13 klubów z Euroligi dołącza do rozgrywek NBA. Wtedy zostałyby tylko... trzy miejsca dla innych drużyn, bo zakładano 16 uczestników. To problem, bo chociaż koszykarz wraz z członkami konsorcjum byłby w stanie uzbierać pieniądze na wpisowe, to konkurować z niektórymi biznesmenami (np. właścicielami piłkarskich PSG, Manchesteru United czy Arsenalu Londyn) byłoby mu trudno.
Mimo to w wywiadzie Luka Dončić stwierdził, że liczy na fuzję NBA z Euroligą. Chociaż gra w NBA, to po prostu jest fanem Euroligi. Występował w Eurolidze, będąc zawodnikiem Realu Madryt. Dodaje też, że od kiedy przyjechał do NBA, to jego marzeniem było kupić klub w Europie, bo temu kontynentowi zawdzięcza tak wiele.
Jakie szanse ma projekt Dončicia na miejsce w NBA Europe?
Obecnie w Eurolidze występują dwa włoskie kluby – Olimpia Mediolan i Virtus Bolonia. Jeśli dojdzie do fuzji NBA z Euroligą, to obie drużyny dołączą do nowych rozgrywek. Jeśli natomiast rozmowy o połączeniu się załamią, to najprawdopodobniej tylko Olimpia się załapie.
Opłata za wpisowe do nowej ligi, którą się wskazuje obecnie – 500 mln dolarów – to efekt pierwszej rundy rozmów z potencjalnymi inwestorami. Za miesiąc ma się odbyć druga runda. Wyłączone będą z niej konsorcja, które kwota pół miliarda przerasta, ale dołączą nowe. Na przykład właśnie takie, które dopiero kupiły klub (patrz właściciele Vanoli Cremona).
Jak wynika z doniesień medialnych, nie pojawiła się w pierwszej rundzie negocjacji żadna inna grupa, która zamierzałaby stworzyć nowy klub w Rzymie. To mocna przewaga Dončicia i spółki.
Mówi się jednak, że silne konsorcjum walczy o utworzenie zespołu w Trieście, włoskim mieście położonym niedaleko granicy ze Słowenią. Ależ to byłby zwrot akcji, gdyby słoweński koszykarz przegrał negocjacje na rzecz klubu NBA w mieście, do którego Słoweńcy chętnie jeżdżą na wakacje.
Główne wnioski
- Zakup Vanoli Cremona przez Lukę Dončicia jest elementem większego projektu związanego z powstaniem europejskich rozgrywek NBA. Inwestycja nie ogranicza się do przejęcia klubu występującego w Serie A. Konsorcjum kierowane przez słoweńskiego koszykarza planuje przeniesienie zespołu do Rzymu i ubieganie się o miejsce w nowej lidze NBA Europe. Wybór stolicy Włoch nie jest przypadkowy, ponieważ NBA preferuje obecność drużyn w dużych i medialnych ośrodkach miejskich.
- Przyszłość projektu zależy od trwających negocjacji między NBA, Euroligą a FIBA. Nadal nie ustalono ostatecznego modelu funkcjonowania nowych rozgrywek, liczby uczestników ani zasad współpracy z Euroligą. Jednym z głównych punktów spornych pozostaje wysokość opłat za dołączenie do ligi oraz status obecnych klubów Euroligowych. Brak ostatecznych decyzji sprawia, że szanse nowych projektów, takich jak inicjatywa Dončicia, są trudne do oszacowania.
- Największym wyzwaniem dla nowych inwestorów może być ograniczona liczba miejsc w planowanych rozgrywkach. Jeśli większość lub wszystkie kluby Euroligi zostaną włączone do NBA Europe, liczba wolnych miejsc dla nowych zespołów znacząco się zmniejszy. Ponadto o udział mogą rywalizować grupy inwestycyjne dysponujące bardzo dużym kapitałem.




