LeBron James bez kontraktu. Los Angeles Lakers budują skład wokół Dončića
LeBron James jest bez kontraktu i ponownie mówi o możliwym zakończeniu kariery. Los Angeles Lakers chcą zatrzymać gwiazdora, ale podkreślają, że przyszłość klubu budują wokół Luki Dončića. Wcześniej podobne gry negocjacyjne kończyły się nową lukratywną umową. Tym razem scenariusz nie jest już tak oczywisty.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy LeBron James zdecyduje się na obniżkę wynagrodzenia, aby pozostać w Los Angeles Lakers.
- Kto jest najważniejszym zawodnikiem w planach Lakers na przyszłość.
- W jaki sposób nowy właściciel Lakers może wpłynąć na politykę finansową i sportową klubu.
Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.
Los Angeles Lakers odpadli z tegorocznych play-offów NBA w drugiej rundzie. Koszykarzy z Miasta Aniołów szybko, bo w czterech meczach, wyeliminowała młodziutka drużyna Oklahoma City Thunder. W równie błyskawicznym tempie LeBron James pojawił się po ostatnim spotkaniu w sali konferencyjnej. Jak zawsze, chciał mieć z głowy ostatnie spotkanie z mediami w tym sezonie i udać się na zasłużony wypoczynek.
„Jeżeli chodzi o moją przyszłość, to nic nie wiem, szczerze mówiąc. Nie wiem, co przyszłość mi przyniesie. Na ten moment, dzisiejszego wieczora, mam dużo czasu. Kiedy przyjdzie czas decyzji, to oczywiście dowiecie się, co postanowiłem zrobić” – powiedział dziennikarzom LeBron James.
LeBron James od lat stosuje tę samą strategię po sezonie NBA
Klasyk. Dokładnie to samo, być może z delikatnie zmienionym szykiem zdań, koszykarz powtarza od lat po zakończeniu sezonu.
Mało kto faktycznie wierzy, że LeBron James mógłby z dnia na dzień skończyć karierę. Ogłoszenie decyzji przed, a nie po ostatnim sezonie, miałoby znacznie większy sens biznesowy. Pozwoliłoby partnerom marketingowym wykorzystać gigantyczne zainteresowanie koszykarzem, którego przez okrągły rok żegnaliby fani koszykówki nie tylko w USA, ale i na świecie. Wyglądałoby to trochę jak ostatnia trasa koncertowa znanego zespołu muzycznego.
Nietrudno się jednak domyśleć, dlaczego pochodzący z Ohio gwiazdor próbuje trzymać wszystkich w niepewności. To doskonały sposób, by m.in. wywrzeć presję na pracodawcy, aby ten postarał się o odpowiednie zmotywowanie pracownika do kontynuowania współpracy.
LeBron James jest obecnie bez kontraktu. W zeszłym roku, będąc statystycznie trzecim wśród najlepszych zawodników w swojej drużynie, zarabiał 52 mln dolarów, czyli najwięcej w zespole. To niecodzienna sytuacja jak na NBA, aczkolwiek paradoksalnie w Los Angeles Lakers nie pierwsza w historii. W ostatnich sezonach Kobe Bryant, często kontuzjowany i przeciętny pod kątem produktywności, miał jeden z największych kontraktów nie tylko w Lakers, ale i w całej NBA. Historycznie klub z Los Angeles zawsze zwracał uwagę na potencjał marketingowy swoich zawodników, a nie tylko na boiskowy.
Los Angeles Lakers budują drużynę wokół Luki Dončića
O tym, że LeBron James chce zostać w Los Angeles, wiedzą wszyscy. Tam jest jego dom, centrum życia rodzinnego i biznesowego. Trudno oczekiwać, że w ostatni rok lub dwa 41-latek będzie grał z dala od rodziny lub przeniesie żonę i dzieci do zupełnie nowego miasta.
Z drugiej strony, LeBron James nigdy nie przyjął obniżki zarobków. Od kiedy rozpoczął karierę w 2003 r., jego pensja z roku na rok rośnie, chociaż od kilku lat efektywność jego gry spada. Koszykarz na pewno będzie dążył do tego, by tę serię utrzymać. Tylko czy Lakers są na to gotowi?
„Najpierw chcemy mu dać czas, którego potrzebuje, by podjąć decyzję, co dalej z jego karierą. Czy chce kolejny rok grać w NBA? To będzie musiał postanowić wspólnie z rodziną i najbliższym otoczeniem. Chcemy mu tę przestrzeń zapewnić. Oczywiście, każdy zespół, włącznie z naszym, chciałby mieć LeBrona Jamesa w swoim składzie” – przekonywał Rob Pelinka, prezydent ds. operacyjnych w Los Angeles Lakers, na konferencji po przegranej z Thunder.
Menedżer nie powiedział jednak nic o cenie, jaką jest gotowy zapłacić za koszykarza. Padły jednak inne, bardzo ciekawe słowa.
„Nasz nowy skład będzie zbudowany wokół Luki Dončicia i tego, czego on potrzebuje. To oczywiste, że on jest liderem. Chcemy w odpowiedni sposób budować z nim naszą przyszłość” – dodał Rob Pelinka.
Luka Dončić, który dołączył do Lakers w zeszłym sezonie, jest związany z klubem trzyletnim kontraktem i w przyszłym sezonie będzie zarabiał 49 mln dolarów. Dziwnie by było, gdyby LeBron James, zawodnik będący trzecią opcją w ataku, zarabiał więcej niż niekwestionowany lider, wokół którego budowany jest skład.
Austin Reaves może otrzymać gigantyczny kontrakt w Lakers
Nie takie rzeczy jednak świat widział. Tak było w obecnym sezonie w Lakers i może być też w kolejnym. Jest jednak jeszcze jeden element układanki, czyli Austin Reaves, drugi wśród najlepszych zawodników Los Angeles Lakers. Zarabiający dotychczas skromne 14 mln dolarów za sezon, koszykarz chce dostać więcej. Zrezygnował z opcji przedłużenia kontraktu na obecnych warunkach na kolejny rok i będzie wolnym agentem.
Mówi się, że 28-latek będzie się ubiegał o maksymalny pięcioletni kontrakt opiewający na 241 mln dolarów. W pierwszym roku nowej umowy jego zarobki wyniosłyby około 40 mln dolarów. Wszystko wskazuje na to, że Los Angeles Lakers są gotowi mu tyle dać.
„Zaczął swoją przygodę w NBA jako Jeziorowiec i chce ją dalej kontynuować w ten sposób. My patrzymy na to dokładnie tak samo. Chcemy, by kontynuował swoją odyseję w złocie i purpurze. Jak wiecie, to nie takie proste, ale obie strony podkreśliły, że zrobią wszystko, by Austin Reaves kontynuował swoją karierę w Lakers” – stwierdził Rob Pelinka.
Finansowe rozważania Lakers a przyszłość LeBrona Jamesa
Załóżmy więc, że Austin Reaves dostanie oczekiwane 40 mln dolarów. Luka Dončić będzie zarabiał 49 mln. Gdyby jednocześnie LeBron James ponownie dostał 52 mln dolarów, trzech zawodników zarabiałoby około 140 mln dolarów. W przyszłym roku bazowy poziom ograniczenia pensji (z ang. salary cap) ma w NBA wynieść 165 mln dolarów, a maksymalny, obarczony m.in. dodatkowymi podatkami, około 222 mln. Lakers zostałoby więc niewiele na pozostałych dwunastu zawodników składu, również po przekroczeniu podstawowego limitu płac.
Nawet gdyby LeBron James obniżył swoje zarobki o połowę, to przez podwyżkę Reavesa cała trójka zarabiałaby mniej więcej tyle, ile w trwającym jeszcze sezonie 2025/26. Sezonie, który dla Lakersów był trudny między innymi dlatego, że mieli bardzo nierówny skład, w którym trójka gwiazdorów otrzymywała marne wsparcie.
„Jest 15 miejsc w składzie. Cały czas mówimy o trzech zawodnikach. Pozostaje jednak 12, którzy będą budulcem drużyny. Potrzebujemy atletycznych skrzydłowych, dobrych strzelców czy wysokich zawodników łapiących loby. Mamy wystarczająco dużo narzędzi, by zbudować dobrą drużynę” – stwierdził z przekonaniem Rob Pelinka.
Jeżeli sugerować się historią ostatnich lat, to wiadomo, jak ta sytuacja się skończy. Los Angeles Lakers będą mieli trzech zarabiających krocie zawodników, do których na siłę będą próbowali dopasować takich graczy, którzy są gotowi przyjąć małe zarobki. Czyli głównie weteranów lub młodych, niesprawdzonych zawodników, na których inne kluby postawiły krzyżyk.
Nowy właściciel Lakers może zmienić przyszłość klubu i LeBrona Jamesa
Pamiętajmy jednak, że Los Angeles Lakers mają nowego właściciela. Mark Walter, miliarder i wieloletni właściciel Los Angeles Dodgers z ligi MLB, ma w biznesie zupełnie inne podejście niż jego nowy klub koszykarski. Chociaż nie szczędzi grosza, to opiera się na efektywności, a tej w Lakers od lat brakuje.
Jeszcze przez cztery lata, zgodnie z umową odsprzedaży, za sznurki w klubie z Los Angeles oficjalnie pociągać będzie Jeannie Buss, dotychczasowa właścicielka. Widać jednak coraz większy wpływ Marka Waltera na organizację. Klub wkrótce zatrudni dwóch menedżerów generalnych – jednego od skautingu i rozwoju zawodników, a drugiego od spraw finansowych. To w NBA model rzadko spotykany, jednak w MLB i oczywiście w Dodgersach już całkiem popularny.
Od kiedy Walter oficjalnie został w październiku właścicielem Lakersów, w klubie zaszły bardzo duże zmiany zatrudnienia na szczeblu dyrektorskim. Kto się ostał, ten otrzymał doradców w postaci pracowników Los Angeles Dodgers. Za to nowi ludzie, z nadania miliardera, szybko zabrali się za robotę. Klub rozpoczął poszukiwania nowego sponsora na koszulki meczowe, dodał nowe miejsca przy parkiecie, podniósł ceny biletów i przeniósł swoją występującą w G-League drugą drużynę do Doliny Coachella.
Nowy właściciel najpierw postawił na zmiany infrastrukturalne, by – jak pisze gazeta „Orange County Register” – klub przestał przypominać mały lokalny sklepik na rogu w świecie międzynarodowych koszykarskich organizacji. Prędzej czy później Mark Walter na pewno zabierze się też za sprawy sportowe. Jeżeli prędzej, czyli w tym roku, to LeBron James będzie musiał przełknąć sporą obniżkę zarobków lub zmienić klub.
Główne wnioski
- LeBron James po raz kolejny pozostawia otwartą kwestię swojej przyszłości, jednak sytuacja różni się od poprzednich lat. Koszykarz nie ma obecnie kontraktu, a Los Angeles Lakers nie deklarują już jednoznacznie gotowości do spełnienia wszystkich jego oczekiwań finansowych. Klub jasno komunikuje, że nowy projekt sportowy będzie oparty przede wszystkim na Luce Dončiću. To może oznaczać zmianę hierarchii w organizacji po raz pierwszy od momentu przyjścia Jamesa do Los Angeles.
- Sytuacja finansowa Lakersów staje się coraz bardziej skomplikowana. Potencjalnie wysokie kontrakty dla Luki Dončića, Austina Reavesa i LeBrona Jamesa mogłyby pochłonąć zdecydowaną większość budżetu płacowego drużyny. Podobny model budowy zespołu już wcześniej prowadził do problemów kadrowych i ograniczał możliwości wzmocnienia składu wartościowymi zawodnikami drugiego planu. Władze klubu zdają sobie sprawę z tych ograniczeń i podkreślają potrzebę stworzenia bardziej kompletnej drużyny.
- Coraz większe znaczenie w funkcjonowaniu Lakersów ma nowy właściciel, Mark Walter. Miliarder wprowadza do organizacji model zarządzania oparty na efektywności i strukturach znanych z baseballowego Los Angeles Dodgers. Zmiany obejmują zarówno kwestie organizacyjne, jak i finansowe. Nowe podejście może mieć wpływ również na decyzję dotyczącą przyszłości LeBrona Jamesa. Klub może oczekiwać od niego większej elastyczności finansowej lub rozważyć inne rozwiązania sportowe.




