Legimi pod lupą UOKiK. „Nie traktujemy tego postępowania jako sporu”
Dwa lata temu, w trakcie konfliktu z wydawcami dotyczącego rozliczeń, Legimi przeniosło część książek dostępnych w abonamencie do dodatkowo płatnego katalogu. Zmiany wywołały niezadowolenie użytkowników. Teraz UOKiK zarzuca giełdowej spółce naruszanie praw konsumentów. Oto kulisy sprawy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie zarzuty UOKiK postawił Legimi i dlaczego dotyczą one zarówno abonamentów, jak i okresu próbnego.
- Skąd wzięła się afera wokół zmian w ofercie Legimi oraz jaki był jej wpływ na relacje z klientami i wydawcami.
- Jakie konsekwencje finansowe może ponieść spółka i jak odpowiada na zarzuty regulatora.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
26 października br. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) poinformował o postawieniu zarzutów Legimi, jednej z największych w Polsce platform oferujących e-booki i audiobooki w modelu abonamentowym. Postępowanie dotyczy dwóch praktyk. Pierwsza to zmiana warunków obowiązujących umów poprzez wprowadzenie dodatkowych opłat za książki, które wcześniej były dostępne w ramach abonamentu. Druga odnosi się do sposobu uruchamiania bezpłatnego okresu próbnego, po którym subskrypcja automatycznie stawała się płatna.
Nie należy jednak stawiać znaku równości między postawieniem zarzutów a stwierdzeniem naruszenia prawa. Jeśli jednak zastrzeżenia UOKiK się potwierdzą, Legimi może zostać ukarane sankcją sięgającą nawet 10 proc. rocznego obrotu.
Początki sprawy sięgają października 2024 r. Wówczas Legimi znalazło się w ogniu krytyki użytkowników i wydawców książek. Część z nich zaczęła skarżyć się na zmiany w abonamentach. To właśnie te wydarzenia znalazły się później pod lupą UOKiK.
Warto wiedzieć
O Legimi
Legimi to polska spółka technologiczna z siedzibą w Poznaniu, specjalizująca się w udostępnianiu e-booków i audiobooków w modelu abonamentowym. Jej działalność można porównać do serwisów Netflix czy Spotify, z tą różnicą, że zamiast filmów i muzyki użytkownicy otrzymują dostęp do książek. W zamian za stałą miesięczną opłatę mogą czytać i słuchać publikacji dostępnych w wybranym pakiecie, korzystając ze smartfonów, tabletów i czytników elektronicznych.
Spółka oferuje również sprzedaż pojedynczych książek oraz usługi skierowane do bibliotek i przedsiębiorstw. Legimi działa na polskim rynku od 2012 r., a od 2016 r. także w Niemczech. Od 2021 r. akcje spółki są notowane na rynku NewConnect prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.
Książki z abonamentu trafiły do dodatkowo płatnego katalogu
Wszystko zaczęło się 15 października 2024 r. Tego dnia Legimi poinformowało inwestorów o planowanym uruchomieniu tzw. Katalogu Klubowego. Zmiany weszły w życie tydzień później.
Skala zapowiadanych zmian była znacząca. W komunikacie giełdowym z 15 października 2024 r. Legimi informowało, że dodatkowe opłaty miały objąć publikacje stanowiące wówczas około 20 proc. katalogu abonamentowego. Co istotne, zapłata 14,99 zł nie oznaczała zakupu książki na własność. Dostęp do niej pozostawał uzależniony od utrzymywania aktywnej subskrypcji.
Nowe zasady objęły również klientów, którzy mieli już wykupiony abonament, w tym osoby opłacające usługę z góry za określony okres. To właśnie ten element zakwestionował UOKiK.
Według urzędu obowiązujący wówczas regulamin dopuszczał zmiany katalogu, takie jak dodawanie i usuwanie poszczególnych publikacji. Nie przewidywał jednak możliwości przeniesienia części dotychczasowej oferty do osobnego, dodatkowo płatnego katalogu. UOKiK uważa więc, że Legimi mogło bezprawnie ograniczyć zakres usługi, za którą konsumenci już zapłacili.
– W książkach lubimy nieoczekiwane zwroty akcji, w umowach już nie. Płacąc abonament, mamy prawo wiedzieć, co otrzymamy w zamian. Przedsiębiorca nie może w trakcie umowy pisać zasad na nowo, zwłaszcza kosztem klientów – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Skąd wzięła się afera wokół Legimi?
Wprowadzenie Katalogu Klubowego zbiegło się z poważnym konfliktem Legimi z częścią wydawców i dystrybutorów książek. Kwestionowali sposób raportowania i rozliczania części transakcji, a także zasady udostępniania książek w modelu bibliotecznym. Legimi odpierało część zarzutów, wskazując m.in. na problemy techniczne oraz odmienne interpretacje zawartych umów.
Zastrzeżenia zgłaszała m.in. Platforma Dystrybucyjna Wydawnictw (PDW), reprezentująca kilkudziesięciu wydawców. Wątpliwości dotyczyły zarówno raportowania transakcji, jak i sposobu wykorzystywania przez Legimi modelu bibliotek zakładowych. Część dostawców zdecydowała się ograniczyć udostępnianie swoich publikacji za pośrednictwem platformy.
Legimi uzasadniało wprowadzenie dodatkowych opłat m.in. zmianami w przepisach prawa autorskiego, które weszły w życie we wrześniu 2024 r. Spółka przekonywała, że nowy model wynagradzania twórców oraz wymagania licencyjne wymuszają zmiany w sposobie udostępniania części publikacji.
Argumenty te nie uspokoiły jednak abonentów. Do UOKiK trafiło ok. 50 skarg związanych ze zmianami w sposobie korzystania z platformy.
Konflikt miał również wymierne konsekwencje biznesowe. W listopadzie 2024 r. Legimi poinformowało, że liczba abonentów spadła o 5 proc. w porównaniu ze stanem sprzed ogłoszenia nowej oferty. Problemy Legimi nie ograniczyły się do krótkotrwałego odpływu użytkowników pod koniec 2024 r.
Pod koniec października spółka podpisała list intencyjny z PDW, a w kolejnych miesiącach przeprowadziła audyt systemu informatycznego wykorzystywanego do rozliczeń z wydawcami. W kwietniu 2025 r. Legimi poinformowało o zakończeniu audytu systemu informatycznego przeprowadzonego przez EY. Według podsumowania przygotowanego przez spółkę najważniejsze zalecenia poaudytowe zostały wdrożone i nie miały istotnego wpływu na kwoty rozliczeń z wydawcami. Pełny raport audytora nie został jednak upubliczniony.
Spór z wydawcami nie zakończył się jednak całkowicie. 20 marca 2025 r. Virtualo należące do grupy Empik poinformowało o złożeniu przeciwko Legimi pozwu na ponad 450 tys. zł. Spółka otrzymała go 3 września. Roszczenie dotyczyło nieprawidłowego rozliczenia części transakcji bibliotecznych z 2024 r. dotyczących publikacji dwóch wydawnictw. Legimi nie zgadza się z żądaniami i kwestionuje ich zasadność.
Warto jednak rozróżnić te kwestie. Spór z wydawcami dotyczył relacji handlowych i rozliczeń między przedsiębiorcami. Obecne postępowanie UOKiK koncentruje się natomiast na prawach konsumentów korzystających z abonamentów Legimi.
Darmowy okres próbny też budzi zastrzeżenia
Zmiany w katalogu nie są jedynym przedmiotem postępowania UOKiK. Urząd zakwestionował również sposób, w jaki Legimi umożliwiało użytkownikom uruchomienie trzydniowego bezpłatnego okresu próbnego. Aby aktywować ofertę, wystarczyło kliknąć przycisk „Zamawiam”. Problem polegał na tym, że brak rezygnacji przed zakończeniem okresu próbnego skutkował automatycznym rozpoczęciem płatnego abonamentu.
Zdaniem UOKiK przycisk nie informował w sposób jednoznaczny o przyszłym obowiązku zapłaty. Tymczasem przepisy wymagają, aby konsument już w momencie składania zamówienia wiedział, że zawierana umowa wiąże się z koniecznością poniesienia kosztów. Nie wystarcza przy tym umieszczenie takiej informacji w innym miejscu na stronie internetowej.
W ocenie urzędu Legimi mogło więc naruszyć przepisy również w tym zakresie.
Co na to Legimi?
W odpowiedzi na pytania XYZ Legimi podkreśla, że zamierza współpracować z UOKiK i przedstawić swoje wyjaśnienia. Nie deklaruje jednak jednoznacznej akceptacji zarzutów.
– Nie traktujemy tego postępowania jako sporu, tylko jako okazję do uporządkowania spraw, które są ważne dla naszych czytelników. Zarzuty nie są rozstrzygnięciem i przedstawimy UOKiK nasze wyjaśnienia – mówi prezes Legimi Mikołaj Małaczyński.
Spółka zaznacza, że niezależnie od swojej oceny zarzutów chce zapewnić użytkownikom przejrzyste informacje na temat warunków korzystania z usługi. W oficjalnym stanowisku Legimi wskazuje jednocześnie, że obie zakwestionowane praktyki budzą wątpliwości prawne. Deklaruje przedstawienie swoich argumentów w toku postępowania.
Przyznaje również, że zmieniła już sposób oznaczania przycisku służącego do aktywowania okresu próbnego. Jak podkreśla, nastąpiło to jeszcze przed wszczęciem postępowania.
Spółka nie wyklucza także podjęcia działań korzystnych dla konsumentów, jednak na razie nie wskazuje konkretnych rozwiązań.
Legimi może zapłacić karę. Jak wyglądają finanse spółki?
Zarzuty UOKiK mogą mieć znaczenie również dla akcjonariuszy Legimi. Spółka jest notowana na rynku NewConnect od kwietnia 2021 r., a ewentualna kara administracyjna mogłaby dodatkowo obciążyć jej finanse.
Co ciekawe, po informacji o zarzutach UOKiK kurs akcji Legimi zareagował jedynie nieznacznie. Można przypuszczać, że część inwestorów uwzględniała już w wycenie spółki ryzyka związane z kontrowersjami wokół zmian w ofercie z 2024 r. oraz wcześniejszymi sporami z wydawcami. Dla wielu akcjonariuszy informacja o wszczęciu postępowania mogła więc nie być całkowitym zaskoczeniem.
Kontrowersje wokół Legimi już wcześniej miały znaczenie dla akcjonariuszy. W październiku 2024 r., w trakcie konfliktu z wydawcami i zmian w ofercie abonamentowej, akcje spółki gwałtownie traciły na wartości o blisko 50 proc. Obecne postępowanie UOKiK oznacza dla inwestorów kolejne ryzyko prawne, którego ewentualnych skutków finansowych nie sposób jeszcze precyzyjnie oszacować.
Skala możliwych konsekwencji nie jest jeszcze znana. Przepisy przewidują karę w wysokości do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok jej nałożenia. Ostateczna wysokość sankcji zależy jednak od ustaleń postępowania oraz okoliczności konkretnej sprawy. W 2025 r. Grupa Legimi osiągnęła 108,3 mln zł przychodów ze sprzedaży, wobec 120,2 mln zł rok wcześniej.
Zapytaliśmy Legimi, jak spółka ocenia ryzyko finansowe związane z postępowaniem i czy rozważa utworzenie rezerwy na ewentualną karę.
– Postępowanie jest na wczesnym etapie, a przepisy określają wyłącznie górną granicę kary. W praktyce jej wysokość zależy od wielu czynników, w tym od postawy przedsiębiorcy i działań na rzecz konsumentów. Dlatego naszym priorytetem jest współpraca z urzędem. Kwestię ewentualnych rezerw ocenimy wspólnie z audytorem zgodnie z zasadami rachunkowości – mówi prezes Legimi.
Legimi deklaruje współpracę z UOKiK. Co dalej?
Zapytaliśmy również, czy Legimi prowadzi rozmowy z UOKiK dotyczące możliwego zakończenia postępowania lub podjęcia działań na rzecz konsumentów.
– Jesteśmy w kontakcie z urzędem w ramach toczącego się postępowania i jesteśmy otwarci na rozwiązania korzystne przede wszystkim dla naszych czytelników. O wszystkich istotnych krokach będziemy informować – odpowiada prezes Legimi.
Na tym etapie nie wiadomo więc, czy postępowanie zakończy się karą finansową, czy spółka podejmie dodatkowe działania na rzecz klientów ani jak długo potrwa sprawa.
Pewne jest natomiast, że kontrowersje związane ze zmianami w ofercie Legimi z 2024 r. ponownie znalazły się w centrum uwagi. Tym razem nie chodzi już wyłącznie o niezadowolenie użytkowników czy spór z wydawcami, lecz o formalne zarzuty organu odpowiedzialnego za ochronę praw konsumentów.
Główne wnioski
- Postępowanie UOKiK wobec Legimi koncentruje się na dwóch obszarach związanych z ochroną konsumentów: zmianie zasad abonamentu w trakcie trwania umów oraz sposobie uruchamiania bezpłatnego okresu próbnego. Urząd kwestionuje przede wszystkim przeniesienie części wcześniej dostępnych publikacji do dodatkowo płatnego katalogu oraz fakt, że płatna subskrypcja mogła uruchamiać się automatycznie po zakończeniu okresu testowego. Na obecnym etapie są to zarzuty, a nie rozstrzygnięcie potwierdzające naruszenie prawa.
- Źródłem obecnych zarzutów są wydarzenia z końca 2024 r., które wywołały szeroką krytykę użytkowników oraz konflikt Legimi z częścią wydawców i dystrybutorów książek. Wprowadzenie Katalogu Klubowego, obejmującego około 20 proc. publikacji dostępnych wcześniej w abonamencie, doprowadziło do licznych skarg konsumentów i spadku liczby abonentów. Choć Legimi tłumaczyło zmiany m.in. nowymi regulacjami dotyczącymi prawa autorskiego, kontrowersje wokół modelu działania platformy utrzymywały się również w kolejnych miesiącach.
- Sprawa może mieć znaczenie zarówno dla klientów, jak i akcjonariuszy spółki. Jeśli zastrzeżenia UOKiK się potwierdzą, Legimi grozi kara sięgająca do 10 proc. rocznego obrotu, co przy przychodach grupy za 2025 r. odpowiadałoby maksymalnie około 10,8 mln zł. Spółka deklaruje współpracę z urzędem, podkreśla, że część zakwestionowanych rozwiązań została już zmieniona i nie wyklucza działań korzystnych dla użytkowników. Ostateczne konsekwencje finansowe i regulacyjne będą jednak zależały od wyniku prowadzonego postępowania.