Kategorie artykułu: Newsy Świat

Łotwa wybiera parlament. Rosja jest w tle, ale kampanię napędza gospodarka

W kraju graniczącym z Rosją i Białorusią można było oczekiwać kampanii zdominowanej przez bezpieczeństwo. Tymczasem na Łotwie równie ważne okazały się gospodarka, migracja i sprawność państwa. Do tego dochodzi walka o rosyjskojęzyczny elektorat, który po upadku Zgody rozproszył się między kilka ugrupowań.

Ryga
Polityczną dynamikę przed wyborami zmieniło przejęcie sterów rządu przez Andrisa Kulbergsa ze Zjednoczonej Listy. Nowy premier wszedł w kampanię z wizerunkiem polityka, który ma uporządkować państwo i poprawić funkcjonowanie administracji. Fot. Andrey Rudakov/Bloomberg via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego w kampanii wyborczej na Łotwie tak mocno wybrzmiały gospodarka, migracja i sprawność państwa.
  2. Dlaczego kilka ugrupowań rywalizuje o głosy rosyjskojęzycznych wyborców.
  3. Które partie mają szansę wejść do Saeimy i na czym budują swoje poparcie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Na pierwszy rzut oka wybory parlamentarne na Łotwie powinny być przede wszystkim plebiscytem bezpieczeństwa. Kraj graniczy z Rosją i Białorusią, należy do wschodniej flanki NATO, mierzy się z presją migracyjną na granicy białoruskiej, rosyjską dezinformacją i kolejnymi incydentami w przestrzeni powietrznej. Na czas wyborów do bazy Lielvārde przyleciały nawet cztery niemieckie Eurofightery, a dodatkowe wsparcie zapewniają siły powietrzne Włoch i Turcji.

Mimo to podczas kampanii przed wyborami do 100-osobowej Saeimy równie mocno, a często mocniej, wybrzmiewały znacznie bardziej przyziemne problemy: kondycja gospodarki, sytuacja airBaltic, opóźnienia Rail Baltica, migracja czy pytanie o to, czy państwo potrafi sprawnie zarządzać dużymi przedsięwzięciami.

Bartosz Chmielewski z Ośrodka Studiów Wschodnich zwraca uwagę, że kwestie społeczno-ekonomiczne zdominowały znaczną część kampanii, podczas gdy bezpieczeństwo regionalne pozostało ważnym, ale nie jedynym punktem odniesienia.

Polityczną dynamikę dodatkowo zmieniło przejęcie władzy przez Andrisa Kulbergsa ze Zjednoczonej Listy. Poprzedni rząd Eviki Siliņi upadł w maju po kryzysie koalicyjnym, który pogłębiły spory związane z reakcją władz na incydenty z dronami. 16 maja prezydent Edgars Rinkēvičs powierzył Kulbergsowi misję stworzenia gabinetu, a 28 maja nowy rząd uzyskał wotum zaufania parlamentu.

Andris Kulbergs
Andris Kulbergs objął urząd 18 maja 2026 r., a jego czteropartyjna koalicja od początku miała działać tylko do regularnych wyborów 3 października. Fot. Andrey Rudakov/Bloomberg via Getty Images

Na kilka miesięcy przed regularnymi wyborami nowy premier dostał więc możliwość wejścia w kampanię jako urzędujący szef rządu.

– Osią kampanii wyborczej zdecydowanie były problemy gospodarcze – mówi XYZ Tomasz Zduńczyk, analityk ds. bałtyckich i nordyckich Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Wymienia przede wszystkim problemy państwowych linii lotniczych airBaltic oraz wieloletnie opóźnienia i rosnące koszty Rail Baltica. W tle pojawiało się bardzo konkretne pytanie: czy państwo potrafi skutecznie zarządzać dużymi projektami i publicznymi pieniędzmi?

Kulbergs stawia na sprawne państwo

To właśnie na tym polu urzędujący premier próbuje budować swój polityczny przekaz. Tomasz Zduńczyk zwraca uwagę, że Kulbergs podczas pierwszych miesięcy kierowania rządem prezentował się przede wszystkim jako sprawny organizator i menedżer. Ma to znaczenie w rywalizacji z ugrupowaniami, które wcześniej budowały poparcie na krytyce establishmentu i przekonaniu, że państwo nie funkcjonuje tak, jak powinno.

Kulbergs próbuje przejąć część tej narracji. Nie proponuje wywrócenia systemu, lecz przekonuje, że można zmusić istniejące instytucje do bardziej efektywnego działania. Taki przekaz pozwala Zjednoczonej Liście konkurować o część wyborców dotąd skłonnych poprzeć ugrupowania protestu.

Według ostatniego przedwyborczego badania SKDS dla łotewskich mediów publicznych Zjednoczona Lista prowadzi z poparciem 14,4 proc. Dalej znajduje się koalicja Suwerenna Władza/Związek Młodych Łotyszy – 9,4 proc. – oraz Łotwa na Pierwszym Miejscu Ainārsa Šlesersa z wynikiem 9,2 proc. Sondaż wskazuje, że szansę na przekroczenie 5-procentowego progu ma siedem z 14 startujących list.

Dużą niewiadomą pozostaje jednak frekwencja. Około jednej trzeciej badanych deklarowało, że jeszcze nie wie, na kogo zagłosuje, albo nie zamierza uczestniczyć w wyborach.

Warto wiedzieć

Zagłosować można nawet w zoo

Wybory parlamentarne odbędą się w sobotę 3 października. Na Łotwie działa 933 lokali wyborczych, w tym 158 w Rydze. Wyborca nie jest przypisany do jednego konkretnego miejsca i może zagłosować w dowolnym lokalu w kraju.

Po raz pierwszy możliwość wcześniejszego oddania głosu udostępniono przez cały tydzień poprzedzający wybory – od 28 września do 2 października, każdego dnia przez trzy godziny.

Nietypowe z polskiej perspektywy są również lokalizacje urn. Głosować można m.in. w centrach handlowych, szpitalach, Bibliotece Narodowej, Muzeum Historii Naturalnej, na lotnisku w Rydze, a po raz pierwszy także w ryskim zoo. Centralna Komisja Wyborcza przygotowała ponadto 82 miejsca głosowania mobilnego w 14 samorządach.

Migracja łączy różne grupy wyborców

Gospodarka nie jest jedynym tematem przekraczającym tradycyjne polityczne i językowe podziały.

– Ważnym tematem była także polityka migracyjna. To kwestia, która oprócz gospodarki interesuje zarówno łotewsko-, jak i rosyjskojęzycznych wyborców – mówi Tomasz Zduńczyk.

W debacie mocno zaznaczył swoją obecność Jānis Dombrava ze Zjednoczenia Narodowego. To minister spraw wewnętrznych, prezentujący twarde stanowisko wobec presji migracyjnej z terytorium Białorusi.

Od początku 2026 r. łotewskie służby udaremniły około 11,5 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusią. Dla porównania w całym 2025 r. było ich około 12 tys.

Migracja stała się więc jednocześnie tematem bezpieczeństwa, polityki społecznej i sporu o sposób funkcjonowania państwa.

Strach nadal jest polityczną walutą

Łotewska organizacja Re zwraca uwagę, że obok spraw gospodarczych ważną rolę w kampanii odgrywały tematy pozwalające mobilizować wyborców poprzez poczucie zagrożenia. Dotyczyło to bezpieczeństwa, migracji, ale również sporu wokół konwencji stambulskiej.

Warto wiedzieć

Sprawa konwencji stambulskiej

Łotwa ratyfikowała dokument pod koniec 2023 r., a konwencja weszła tam w życie 1 maja 2024 r. Od początku budziła silny opór ze strony części konserwatywnych i populistycznych ugrupowań.

Jesienią 2025 r. Saeima zagłosowała za wystąpieniem z konwencji. Prezydent Edgars Rinkēvičs odmówił jednak zatwierdzenia tej decyzji i skierował ustawę do ponownego rozpatrzenia.

Parlament odłożył dalsze prace, wyznaczając termin składania poprawek na 1 listopada 2026 r. Ostateczna decyzja przypadnie więc już nowej Saeimie.

Spór stał się jednym z elementów kampanii dotyczącej wartości i kierunku polityki społecznej. Re wskazuje przy tym, że wokół konwencji rozpowszechniano również nieprawdziwe lub mocno wyolbrzymione informacje dotyczące jej skutków.

Rosja jest w tle, ale nie tylko jako zagrożenie militarne

Rosja pozostaje oczywiście jednym z najważniejszych punktów odniesienia w łotewskiej polityce.

Łotewskie instytucje zajmujące się komunikacją strategiczną od lat opisują prorosyjski ekosystem informacyjny, który wykorzystuje m.in. strach przed wojną. Łotwa jest w tych narracjach przedstawiana jako państwo zmierzające w kierunku konfliktu. Bardziej ugodowa polityka wobec Moskwy ma być sposobem na uniknięcie eskalacji.

Tomasz Zduńczyk podkreśla jednak, że łotewskie służby przed wyborami nie informowały o konkretnych sygnałach wskazujących na przygotowywanie prowokacji podczas samego głosowania. Ryzyko operacji wpływu czy innych działań hybrydowych pozostaje, ale czym innym jest stałe zagrożenie, a czym innym informacja o planowanym incydencie.

ŁOTWA
Pededze, Łotwa. Znak w pobliżu trójstyku granic Łotwy, Estonii i Rosji. Fot. Carl Court/Getty Images

Nie ma już jednej „partii rosyjskiej”

Jedna z najważniejszych zmian społeczno-politycznych na Łotwie dotyczy rosyjskojęzycznych wyborców.

Przez lata znaczna część tego elektoratu skupiała się wokół Zgody. Partia potrafiła zdobywać około jednej piątej głosów, wygrywała wybory parlamentarne i przez lata rządziła w Rydze. I to pomimo tego, że nigdy nie została dopuszczona do koalicji na szczeblu krajowym.

Ten model załamał się po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie.

Zgoda potępiła agresję, ale straciła wyborców z obu stron. Dla części Łotyszy pozostawała zbyt mocno obciążona wcześniejszymi związkami z rosyjską polityką. Dla części rosyjskojęzycznego elektoratu jej stanowisko wobec Moskwy stało się natomiast zbyt krytyczne.

W wyborach w 2022 r. Zgoda nie zdobyła ani jednego mandatu.

– Nie mamy już jednej partii „rosyjskiej” – mówi Tomasz Zduńczyk.

O głosy rosyjskojęzycznych wyborców rywalizują dziś m.in. Suwerenna Władza/Związek Młodych Łotyszy, Łotwa na Pierwszym Miejscu, środowiska wywodzące się z dawnej Zgody oraz Za Stabilność!.

– Każda z tych partii dość ostro rywalizuje z innymi ugrupowaniami zabiegającymi o rosyjskojęzyczny elektorat. To utrudnia jego konsolidację wokół jednego centrum – dodaje analityk PISM.

Rosyjskojęzyczni nie tworzą jednolitej grupy

Sama kategoria „rosyjskojęzycznych wyborców” jest zresztą coraz mniej jednoznaczna. Dzieje się tak dlatego, że rosyjskojęzyczna część społeczeństwa jest większa niż sama rosyjska mniejszość etniczna. Obejmuje również część Białorusinów, Ukraińców i przedstawicieli innych grup. Różnią się oni statusem prawnym, poglądami, sytuacją materialną, wiekiem oraz stopniem integracji z łotewskim społeczeństwem.

Używany na co dzień język coraz słabiej pozwala więc przewidywać zachowanie wyborcze.

– Wszystko wskazuje na to, że część rosyjskojęzycznych wyborców będzie kierować się pragmatyzmem. Ważne są dla nich sytuacja gospodarcza i polityka migracyjna – uważa Tomasz Zduńczyk.

Może to oznaczać znacznie większe rozproszenie głosów niż w czasach dominacji Zgody.

Według analityka lepiej zintegrowana część tego elektoratu może wybierać również partie głównego nurtu, takie jak Zjednoczona Lista, Postępowi czy Nowa Jedność. Wyborcy bardziej krytyczni wobec obecnej polityki państwa wobec rosyjskojęzycznej mniejszości mogą poprzeć Suwerenną Władzę lub ugrupowanie Šlesersa.

Na bardziej radykalnym krańcu pozostaje Za Stabilność! Jego lider, Aleksejs Rosļikovs, uciekł na Białoruś w związku z prowadzonym na Łotwie postępowaniem karnym i stamtąd prowadzi kampanię wyborczą.

Siedem partii wokół progu lub ponad nim

Łotewską scenę polityczną trudno przy tym opisać za pomocą jednej osi lewica–prawica. Nakładają się na siebie kwestie gospodarcze, stosunek do Rosji, polityka językowa, migracja, sprawy obyczajowe oraz podział na partie establishmentowe i partie protestu.

Zjednoczona Lista Kulbergsa próbuje budować poparcie wokół sprawności zarządzania. Nowa Jedność pozostaje centroprawicowym ugrupowaniem proeuropejskim, Postępowi reprezentują liberalną i centrolewicową część sceny, a Zjednoczenie Narodowe mocno akcentuje kwestie tożsamościowe, język łotewski oraz twardą politykę wobec Rosji.

Łotwa na Pierwszym Miejscu Ainārsa Šlesersa łączy konserwatywny i populistyczny przekaz z krytyką establishmentu, jednocześnie zabiegając o część rosyjskojęzycznego elektoratu. Suwerenna Władza/Związek Młodych Łotyszy kieruje ofertę jeszcze wyraźniej do wyborców oczekujących zmiany polityki państwa wobec rosyjskojęzycznej społeczności oraz bardziej ugodowych relacji ze wschodnimi sąsiadami.

Główne wnioski

  1. Bezpieczeństwo pozostaje jednym z najważniejszych tematów łotewskiej polityki, ale kampanii nie zdominowało wyłącznie pytanie o Rosję. Mocno wybrzmiewały problemy gospodarcze, sytuacja airBaltic, opóźnienia Rail Baltica, migracja oraz sprawność państwa i sposób wydawania publicznych pieniędzy.
  2. Rosyjskojęzyczni wyborcy nie tworzą już jednego politycznego bloku. Po upadku Zgody żadna partia nie przejęła jej dawnej pozycji, a o ten elektorat rywalizuje kilka ugrupowań. Część rosyjskojęzycznych mieszkańców może jednocześnie głosować na partie głównego nurtu.
  3. Ostatni sondaż SKDS daje pierwsze miejsce Zjednoczonej Liście premiera Andrisa Kulbergsa z poparciem 14,4 proc., ale przy dużej liczbie niezdecydowanych i kilku partiach znajdujących się w pobliżu 5-procentowego progu skład przyszłego parlamentu pozostaje otwarty.