Makarony Polskie rozważają akwizycję w tym roku. Chcą podwoić eksport, głównie dań gotowych
Przejęcie producenta żywności na tzw. półkę suchą za 50-100 mln zł, inwestycja w rozbudowę jednej z fabryk za 40 mln zł, m.in. w dania gotowe, które są szansą na zwiększenie eksportu – takie plany ujawnia Zenon Daniłowski, prezes grupy Makarony Polskie. Dodaje, że konkurencyjności polskich wyrobów pomogłaby pszenica z Ukrainy, a eksportowi – przemyślana dyplomacja ekonomiczna. Z Ukraińcami Polacy nie potrafią jednak negocjować, a setki urzędników w Warszawie powinny się zmienić w zespoły eksperckie działające na wybranych rynkach.


Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaka jest wartość rynku makaronów w Polsce. Jaki jest potencjał rozwoju tego rynku. Ile makaronu Polacy jedzą rocznie.
- Jaka jest strategia rozwoju i plany inwestycyjne spółki Makarony Polskie.
- Co prezes Makaronów Polskich sądzi o ukraińskim zbożu, ESG i marce polskiej żywności na świecie.
Rynek makaronów w Polsce jest wart ponad 800 mln zł. Polacy spożywają rocznie ok. 5,5 kg makaronu per capita. Jeden z liderów rynku, Grupa Makarony Polskie, stawia na rozwój organiczny, nie wyklucza też jednak akwizycji.
– Aktywnie poszukujemy na rynku przedsiębiorstwa, które osiąga roczną sprzedaż na poziomie minimum 100–150 mln zł. Interesuje nas producent żywności na półkę suchą, na której poza makaronami znajdują się m.in. pieczywo chrupkie, płatki śniadaniowe czy kasze. Interesują nas podmioty polskie, ale rozglądamy się też za granicą, ekspansja geograficzna jest również naszym strategicznym celem. Rynek M&A jest obecnie bardzo wąski, wielu właścicieli firm wstrzymuje się ze sprzedażą, ponieważ w niepewnych czasach lepsza jest własna firma niż gotówka. Dysponujemy odpowiednim potencjałem zarówno kadrowym, jak i finansowym, do przeprowadzenia potencjalnej akwizycji. Na ten cel planujemy przeznaczyć od 50 do 100 mln zł, choć jeśli pojawi się wyjątkowo atrakcyjny projekt, jesteśmy otwarci na większą inwestycję. Nie wykluczamy przeprowadzenia ewentualnej akwizycji nawet w tym roku – informuje Zenon Daniłowski, prezes grupy Makarony Polskie.
Zdaniem eksperta
Nasycony, stabilny i skonsolidowany rynek
Rynek jest mocno nasycony, ale też i stabilny. Od blisko piętnastu lat działa na nim nie więcej niż 900 podmiotów i ta liczba właściwie się nie zmieniła. Oczywiście w każdym roku rejestrowane są nowe firmy, a także wykreślane czy zawieszane działające, ale ogólny bilans i różnica między spadkiem i przyrostem firm na rynku oscyluje w granicy nie większej niż 1 proc. W ostatnich piętnastu latach rynek liczony przyrostem nowych firm wzrósł o nie więcej niż 6 proc. z poziomu 809 w 2010 r. do 860 firm pod koniec 2024 r.
Co ciekawe, ogólnego obrazu nie zmieniła także pandemia. Podczas gdy w innych sektorach gospodarki, w tym także wśród producentów żywności, notowano zasadnicze zmiany, w przypadku producentów makaronów mamy do czynienia ze status quo.
Dun & Bradstreet zbadał kondycję ponad 300 firm z branży. Nie więcej niż 6,4 proc. to podmioty w bardzo dobrej kondycji, blisko połowa w dobrej, 35 proc. w słabej, a 8,3 proc. w bardzo złej.
Na ocenę kondycji finansowej firm bezpośredni wpływ miały takie wskaźniki, jak płynność, wysokość zadłużenia i rentowność. Dodatkowo wzięta została pod uwagę zdolność finansowa podmiotu, poziom zarejestrowanych przeterminowanych płatności, zarejestrowane wnioski z sądów gospodarczych o upadłość lub postępowanie naprawcze, ogłoszenie upadłości, rozpoczęcie procesu likwidacji oraz negatywne sygnały prasowe.
Ocena kondycji finansowej branży odbywała się na podstawie danych finansowych nie starszych niż dwa lata. W przypadku spółek prawa handlowego za podstawę do oceny brano bilans i rachunek wyników. W przypadku podmiotów nieprowadzących pełnej księgowości oparto się na danych o przychodach, kosztach i wyniku finansowym podmiotu zadeklarowanych przez właścicieli firm.
Paradoksalnie dane wskazują, że branża padła ofiarą własnego sukcesu. Jej silna pozycja definiowana dobrą kondycją poszczególnych firm nie pozwala jej się rozwijać w sposób dynamiczny. Nie ma przestrzeni na aktywizację firm w samej branży, a z tego wynika potrzeba szukania szans poza sektorem. No ale na to stać tylko firmy duże, cechujące się elastycznością, otwartością i chęcią dynamicznego rozwoju.
Makarony Polskie: 40 mln zł na inwestycje
W Polsce produkuje się rocznie 170 tys. ton makaronów. Grupa Makarony Polskie dostarcza rocznie między 40 tys. a 45 tys. ton. Sprzedaje pod swoimi markami: Makarony Polskie, Abak, Novelle, a także pod markami własnymi sieci handlowych, m.in. Biedronki, Lidla, Kauflandu, Carrefoura, Auchan, Stokrotki czy Polo Marketu. Wielkość sprzedaży ma zbliżoną do lidera rynkowego – Lubelli. Obok wymienionych dwóch potentatów na rynku polskim działa również wielu mniejszych producentów oraz importerów. W 2023 r. w Grupie Makarony Polskie produkty makaronowe wygenerowały przychody roczne na poziomie około 280 mln zł, a dania gotowe około 70 mln zł.
Aktywnie poszukujemy na rynku przedsiębiorstwa, które osiąga roczną sprzedaż na poziomie minimum 100–150 mln zł. Interesuje nas producent żywności na półkę suchą, na której poza makaronami znajdują się m.in. pieczywo chrupkie, płatki śniadaniowe czy kasze – mówi Zenon Daniłowski, prezes Makaronów Polskich.
Firma, która rozwija się głównie przez wzrost organiczny, planuje zwiększenie produkcji.
– W zakładzie produkcyjnym w Korpelach w Polskiej Strefie Inwestycji realizujemy program inwestycyjny o wartości około 40 mln zł. Umożliwi nam to zwiększenie produkcji makaronów premium o 500 ton miesięcznie. Równie ważnym elementem tej inwestycji jest automatyzacja procesów pakowania i magazynowania. Drugim istotnym obszarem jest rozwój kategorii dań gotowych na tackach oraz segmentu tzw. „easy pasta” – gotowych dań na bazie makaronu i sosu, które można przygotować w mniej niż 5 minut – wylicza prezes Makaronów Polskich.
Jego zdaniem rozwój rynku będzie ukierunkowany na produkty droższe o wyższej jakości, takie jak makarony semolinowe i jajeczne, zaś ilość makaronów wytwarzanych z mąki miękkiej bez dodatku jaj będzie malała.
– Rok dopiero się rozpoczął i trudno jednoznacznie ocenić jego perspektywy. Z pewnością będzie to wymagający czas. Lata 2022 i 2023 były dla nas okresem komercjalizacji dużych projektów inwestycyjnych z poprzednich lat. Z kolei realizowane obecnie nowe przedsięwzięcia zostaną skomercjalizowane w 2026 r. To wtedy będzie możliwe wygenerowanie znacznego wzrostu przychodów – na poziomie nawet 50-80 proc. – dodaje Zenon Daniłowski.
Makarony Polskie: powinniśmy zabiegać o ukraińską pszenicę
Ponad połowę kosztów produkcji makaronów stanowi koszt mąki, a kolejnym istotnym składnikiem są koszty jaj.
– W przypadku naszego makaronu pięciojajecznego masa jajeczna stanowi około 20 proc. wagi. W efekcie wzrostu jej ceny do świąt wielkanocnych marża na makaronie jajecznym ulegnie wyraźnemu zmniejszeniu. Mimo dużego wzrostu cen jaj ceny makaronów przed świętami powinny pozostać na dotychczasowym poziomie. Produkty dostępne na sklepowych półkach zostały wyprodukowane wcześniej, a ryzyko związane z rosnącymi kosztami jajek wezmą na siebie prawdopodobnie solidarnie producenci oraz dystrybutorzy. Liczę również, że sytuacja związana z ptasią grypą w Europie i Ameryce Północnej się ustabilizuje, co wpłynie na normalizację cen jajek – przyznaje Daniłowski.
Ceny mąki oraz semolini, czyli mąki z pszenicy durum, w tym roku pozostają stabilne.
– Ukraina jest kluczowym producentem surowców, których Polska nie uprawia, takich jak np. pszenica durum. Niestety wojenna dezinformacja i naciski grup lobbystycznych ograniczają nasz handel z Ukrainą. Istnieje ciągle problem z transportem ukraińskiego zboża przez polską granicę. Tymczasem nasi sąsiedzi kupują wysokiej jakości ukraińskie durum, przetwarzają i sprzedają nam w postaci semoliny. Ukraina ma ogromny potencjał i mogłaby zaspokoić polskie zapotrzebowanie na pszenicę durum w atrakcyjnych cenach, co przełożyłoby się na ceny i poprawiło naszą konkurencyjność w eksporcie. Powinniśmy zabiegać o ukraińską pszenicę. Należy pamiętać, że Ukraińcy są twardymi i asertywnymi menedżerami, pozbawionymi sentymentów, a wielu Polaków wciąż podchodzi do relacji z Ukrainą w sposób emocjonalny, co w biznesie nie jest dobrą metodą. Powinniśmy zmienić podejście i traktować współpracę z ukraińskimi przedsiębiorcami wyłącznie w kategoriach biznesowych, jak biznes z innymi krajami – bez nieuzasadnionych oczekiwań opartych na solidarności – dodaje prezes.
Zdaniem eksperta
Ukraina jest obecnie największym dostawcą pszenicy do UE
W sezonie 2023/24 unijny import (wraz z mąką) wyniósł 2,5 mln ton przy eksporcie na poziomie 980 tys. ton (dane KE). Najważniejszymi dostawcami na rynek Wspólnoty były Turcja i Kanada, które łącznie odpowiadały za 52 proc. przywozu z krajów trzecich. Znaczącymi eksporterami do UE były także Rosja i Kazachstan, jednak już dane za niepełny sezon 2024/25 (od 1 lipca do 17 marca) wskazują na spadek ich udziału w dostawach.
Ukraina jest obecnie największym dostawcą pszenicy ogółem do UE, ale jej udział w imporcie pszenicy durum wynosi zaledwie ok. 1 proc. W przypadku Polski sytuacja wygląda inaczej – Ukraina odpowiada za 40 proc. polskiego importu spoza UE, choć kluczowym dostawcą pozostaje Kazachstan z udziałem na poziomie 60 proc. Według danych KE w sezonie 2023/24 do Polski trafiło nieco ponad 1,1 tys. ton pszenicy durum z Ukrainy wobec 27,2 tys. tpn w sezonie 2022/23, kiedy odnotowano istotny wzrost importu po wybuchu wojny. Spadek ten był wynikiem ograniczeń w handlu z Ukrainą.
Polska nie jest jednak istotnym importerem pszenicy durum z krajów trzecich – około 90 proc. unijnego importu przypada na Włochy i Hiszpanię, a udział Polski w przywozie spoza UE na ogół nie przekracza 1 proc.
Według danych GUS produkcja sprzedana makaronów w firmach zatrudniających co najmniej 50 osób wyniosła 147 tys. ton, co oznacza wzrost o 1,8 proc. względem 2023 r. Rentowność branży w pierwszych trzech kwartałach 2024 r. była o 13 proc. wyższa rok do roku. Niższe koszty surowcowe (m.in. mąki) pozwoliły branży na poprawę wyników finansowych. Rentowność utrzymuje się na poziomie wyższym niż średnia dla całego przetwórstwa spożywczego. Według danych PONT w pierwszych trzech kwartałach 2024 r. wskaźnik ROS (rentowność sprzedaży netto) wyniósł 10,10 proc. wobec 8,3 proc. w analogicznym okresie 2023 r.
Polska nie ma silnych marek spożywczych
Obecnie Grupa Makarony Polskie eksportuje około 10 proc. produkcji. Ma ambicje, by zwiększyć ten udział do 20 proc., przy czym największy potencjał eksportowy przypisany jest daniom gotowym.
– Makarony są produktem, który źle znosi logistykę na duże odległości, ponieważ jest lekki i objętościowy, dlatego nasze główne rynki eksportowe to Ukraina, Rumunia i inne blisko zlokalizowane kraje. Niestety Niemcy i inne kraje UE nie są naszymi klientami, ponieważ dla nich makaron to produkt włoski, a nie polski. Z tego powodu polscy producenci makaronów nie odgrywają istotnej roli na rynkach na zachód od Polski. Mamy cztery zakłady produkcyjne, z których każdy specjalizuje się w innym asortymencie, a ich moce produkcyjne są dostosowane do potrzeb polskiego rynku. Eksportujemy głównie nadwyżki. Mamy jednak także produkty o dużym potencjale eksportowym. Przykładem są gotowe dania na tackach pod marką So Food, które cieszą się już dużym zainteresowaniem we Francji, Niemczech czy Belgii. W związku z tym inwestujemy w ich rozwój jako w ofertę eksportową – zapewnia prezes.
Jednak jego zdaniem wysokie ceny surowców, energii, dynamiczny wzrost płacy minimalnej i silny złoty sprawiają, że Polska traci konkurencyjność na rynkach eksportowych. Konkretny produkt FMCG niezależnie od kraju pochodzenia – czy to Polska, Włochy, czy Turcja – nie różni się istotnie składem, jakością, formą czy opakowaniem. W tej sytuacji można konkurować jedynie silnym brandem, ceną lub organizacją eksportu. Polska nie ma silnych marek, ponieważ buduje je dopiero od 30 lat, podczas gdy konkurenci robią to od ponad wieku. Pozostaje więc cena i dobra organizacja polskiego eksportu.
– Mam wiele zastrzeżeń wobec polskiej dyplomacji ekonomicznej i wsparcia eksportu. Dokonujemy ogromnych zakupów zbrojeniowych, na przykład w Korei. Ile polskich produktów jest dostępnych na rynku koreańskim? Nie ma żadnych. Polska nie łączy wydatków na rynkach zakupowych z otwieraniem ich na nasze produkty, a jeśli już to robi, to bardzo nieskutecznie. Przykładem mogą być też kraje basenu Morza Śródziemnego, gdzie Polacy stanowią jedną z największych grup turystycznych, a mimo to polskie produkty są nieobecne na półkach sklepowych. Polska polityka proeksportowa praktycznie nie istnieje – wskazuje Zenon Daniłowski.
Jego zdaniem polskie państwo powinno wspierać eksport, eliminować bariery oraz służyć wiedzą ekspercką.
– Na wielu rynkach eksporterzy napotykają sztuczne protekcjonistyczne ograniczenia, takie jak dodatkowe badania czy opłaty pozataryfowe. Kluczowe jest budowanie atmosfery zaufania, dobrych relacji i pozycji polskiego biznesu na rynkach docelowych. Jako polski przedsiębiorca i eksporter nie oczekuję finansowego wsparcia, ponieważ biznes rządzi się swoimi prawami, ale istotne jest silne poparcie rządu dla przedsiębiorców. Potrzebujemy wsparcia politycznego i eksperckiego. W ministerstwach w Warszawie pracują setki urzędników. Czy ta biurokracja jest niezbędna dla rozwoju Polski? Czy nie lepiej alokować etaty i fundusze na podbój rynków poza UE? Zamiast zajmować urzędnicze biurowce w centrum stolicy, powinniśmy stworzyć i skierować zespoły ekspertów na różne rynki i intensywnie pracować nad rozwojem eksportu polskich produktów. Wiele krajów ma w przedstawicielstwach ekonomicznych zlokalizowanych na odległych rynkach po kilkudziesięciu ekspertów i dzięki temu odnoszą sukcesy – dodaje Zenon Daniłowski.
Zielony Ład – od etyki do biurokracji
Idea społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) od dawna jest obecna w świadomości przedsiębiorców i społeczeństwa. Jednak jej ewolucja niepokoi prezesa Makaronów Polskich.
– To piękna koncepcja, która znacząco wpłynęła na sposób myślenia menedżerów. W ramach realizacji CSR oraz celów ONZ dotyczących zrównoważonego rozwoju wielu przedsiębiorców, czasem pewnie nawet nie do końca świadomych tych ram, włączyło się w pracę dla klimatu, środowisk lokalnych, zespołów pracowniczych, wsparcia inicjatyw społecznych, ograniczenia stosowania plastiku czy zarządzania łańcuchem dostaw. Masowo inwestowaliśmy w odnawialne źródła energii, takie jak fotowoltaika. W naszej firmie na przykład w każdym zakładzie mamy zainstalowane po pół megawata mocy. Dokonaliśmy tego oczywiście świadomie, zarówno pod wpływem idei CSR, jak również na bazie rachunku ekonomicznego. Koncepcja gospodarki w obiegu zamkniętym również staje się standardem. Firmy starają się zagospodarowywać nie tylko surowce produkcyjne, ale także produkty niepełnowartościowe i odpady. W naszej firmie odpady użyteczne, tzw. kruszka makaronowa (makaron zdeformowany), są zwracane w procesie technologicznym, mielone i ponownie zagospodarowywane w procesie produkcyjnym jako dodatek do makaronu. Odpady nieużyteczne staramy się zagospodarować poza organizacją, np. makaron niepełnowartościowy sprzedawany jest jako makaron paszowy hodowcom zwierząt, natomiast ciasto odpadowe będące mieszanką mąki z wodą o wilgotności ok. 30 proc. trafia do destylarni, gdzie wykorzystywane jest w procesie odzysku R3 [odzysk odpadów organicznych – red.] i stanowi surowiec wsadowy do produkcji alkoholu etylowego odwodnionego. CSR obejmuje także troskę o klimat, dobrostan zwierząt, otoczenie biznesowe czy działania sponsoringowe – od pomocy osobom w trudnej sytuacji życiowej po wspieranie klubów studenckich – wylicza Zenon Daniłowski.
Nasza firma na opracowanie strategii ESG wyda ok. 300 tys. zł. Utworzyliśmy etat dla osoby zajmującej się systemem ESG, a dodatkowo co roku będziemy raportować i audytować realizację strategii. Motorem rozwoju gospodarczego jest jednak wolność, przedsiębiorczość, kreatywność i innowacyjność. Biurokracja zabija radość tworzenia.
Jego zdaniem kilka lat temu Unia Europejska przeszła od CSR do ESG, przenosząc koncepcję z poziomu wartości i dobrowolności na poziom biurokracji i raportowania.
– Liczba polityk i mierników koniecznych w strategii ESG jest niezrozumiała, a firmy są zobowiązane do ponoszenia ogromnych kosztów raportowania i audytowania. Nasza firma na opracowanie strategii ESG wyda ok. 300 tys. zł. Utworzyliśmy etat dla osoby zajmującej się systemem ESG, a dodatkowo co roku będziemy raportować i audytować realizację strategii. Motorem rozwoju gospodarczego jest jednak wolność, przedsiębiorczość, kreatywność i innowacyjność. Biurokracja zabija radość tworzenia. Wątpię, czy faktycznie rygory biurokratyczne i dodatkowe koszty skłonią przedsiębiorców do robienia więcej dla klimatu, niż robiliby wcześniej w ramach CSR. Powinniśmy skupić się na popularyzacji wartości, a nie biurokracji. Rozbudowany system ESG generuje koszty i tworzy sztuczne byty, jak polityki i mierniki. Tymczasem każda forma przymusu rodzi opór – alarmuje Zenon Daniłowski.
Prezes Makaronów Polskich twierdzi, że Zielony Ład przyeniesie kolejne problemy, takie jak wysokie opłaty emisyjne, które uderzają zwłaszcza w Polskę – kraj, który ze względu na naturalną dostępność, oparł energetykę na węglu.
– Jak podają analitycy, emisja dwutlenku węgla pochodzącego z węgla jest opodatkowana opłatą ETS na poziomie prawie 50 proc., a z gazu tylko 25 proc. Prąd produkowany w Polsce ze względu na takie regulacje jest bardzo drogi i może zniszczyć naszą konkurencyjność na rynkach europejskich i globalnym. Jest to skrajnie niekorzystne dla naszej gospodarki. Nadmiar regulacji i restrykcyjna polityka klimatyczna, a także bardzo duża zmienność prawa i wynikająca z tego „niepewność jutra”, są wielkim wyzwaniem nie tylko dla przedsiębiorców w Polsce, ale i w całej Europie – uważa Zenon Daniłowski.

Główne wnioski
- Polski rynek makaronów w jest wart ponad 800 mln zł. Polacy spożywają ok. 5,5 kg makaronu rocznie per capita. Rynek jest: nasycony, stabilny i skonsolidowany.
- Zdaniem prezesa Makaronów Polskich powinniśmy zabiegać o ukraińską pszenicę. Ukraina ma ogromny potencjał i mogłaby zaspokoić polskie zapotrzebowania na pszenicę durum w atrakcyjnych cenach, co przełożyłoby się na ceny i poprawiło naszą konkurencyjność w eksporcie.
- Zenon Daniłowski ma wiele zastrzeżeń wobec polskiej dyplomacji ekonomicznej związanej z eksportem polskiej żywności. Oczekuje wsparcia politycznego i eksperckiego. Jego zdaniem rząd powinien stworzyć i skierować zespoły ekspertów na różne rynki i intensywnie pracować nad rozwojem eksportu polskich produktów.