Kategoria artykułu: Biznes

Marki własne rozpychają się na półkach. „Rywalizacja będzie coraz ostrzejsza”

Marki własne przełamały stereotyp tańszego zamiennika i stanowią już prawie jedną czwartą wartości polskiego rynku FMCG. Producenci wciąż mają jednak dużo do zrobienia, jeśli chcą nadgonić Europę Zachodnią.

Produkty marek własnych trafiają do zakupowych koszyków niemal wszystkich Polaków – wynika z raportu YouGov. Fot. Studenac

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak kształtuje się udział marek własnych na rynku FMCG w Polsce.
  2. Jak Polska wypada na tle Europy.
  3. Jakie trendy będą kluczowe dla dalszego rozwoju marek własnych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Kiedyś były postrzegane jako tańszy zamiennik dla osób zmuszonych do oszczędzania. Kojarzyły się z rezygnacją z jakości na rzecz wyraźnie niższej ceny. Tę „łatkę” zostawiły już jednak za sobą – jak wynika z raportu YouGov, dziś produkty marek własnych trafiają do zakupowych koszyków niemal wszystkich Polaków.

– To już nie jest tylko segment ekonomiczny. Marki własne stały się jednym z najważniejszych narzędzi strategicznych sieci handlowych. Retailerzy używają ich do budowania marży, lojalności, wyróżnienia oferty i kontroli nad kategorią – mówi Marcin Lenkiewicz, wiceprezes Grupy Blix.

Marki własne to już niemal jedna czwarta rynku FMCG

Chociaż po wzrostach sięgających niemal 20 proc. w latach 2022-2023 ich ekspansja na sklepowych półkach wyhamowała, produkty „private label” wciąż zwiększają swoją popularność.

W 2025 r. ich sprzedaż wzrosła o 7 proc. i sięgnęła 67 mld zł. Oznacza to 23,5-procentowy udział w polskim rynku FMCG. Jeszcze w 2020 r. odsetek ten nie przekraczał 20 proc.

Warto wiedzieć

FMCG – co to jest?

Skrót FMCG pochodzi od słów Fast-Moving Consumer Goods, co po polsku oznacza produkty szybkozbywalne.

W praktyce rynek FMCG obejmuje artykuły spożywcze, kosmetyki, produkty higieniczne, środki czystości, leki bez recepty, alkohol czy papierosy.

XYZ

– Marki własne przestały być tłem dla brandów producenckich. Są już świadomie budowanymi markami z konkretną obietnicą dla konsumenta, opartą nie tylko na cenie, ale również na wygodzie zakupu, dostępności czy określonym stylu życia – tłumaczy Michał Maksymiec, dyrektor ds. klientów detalicznych w YouGov.

Głównymi „sprawcami” tej zmiany są dyskonty. Ich oferta jest coraz częściej dopasowana do mikrosegmentów, a produkty – coraz bardziej rozpoznawalne i popularne.

– Część marek własnych weszła w segment premium, zdrowy, ekologiczny czy specjalistyczny. Zmieniła się też komunikacja. Coraz częściej marki własne są wspierane realnymi budżetami mediowymi – tłumaczy Marcin Lenkiewicz.

Wciąż daleko za Europą

Pomimo rosnącego w ostatnich latach znaczenia pozycja marek własnych w Polsce jest stosunkowo słaba w porównaniu z resztą Europy. Z danych NielsenIQ wynika bowiem, że łączna wartość „private label” na Starym Kontynencie wynosi prawie 38 proc. rynku.

Najsilniejszą pozycję mają na zachodzie Europy. Królują zwłaszcza w Szwajcarii, gdzie odpowiadają już za ponad 50 proc. wartości rynku FMCG. Z kolei w krajach takich jak Wielka Brytania, Niemcy, Hiszpania, Belgia czy Holandia mają ponad 40-procentowy udział.

Warto wiedzieć

Marki własne na świecie

Udział marek własnych w globalnym rynku FMCG sięga 24,9 proc.
W podziale na regiony wyróżnia się jednak niekwestionowany lider:

  1. Europa – 37,6 proc.
  2. Ameryka Płn. – 17,2 proc.
  3. Ameryka Płd. – 7 proc.
  4. Azja – 5,5 proc.
NielsenIQ

– Polska ma szansę zwiększać udział marek własnych, ale nie zakładałbym prostego i szybkiego dojścia do poziomu 40-50 proc. – mówi Marcin Lenkiewicz.

Polacy wolą kupować produkty, które znają, ale w promocyjnych cenach. Rywalizacja toczy się więc między artykułami marek własnych a przecenionymi produktami brandowymi. W efekcie – jak wskazują analitycy – jeszcze mocniej od wartości sprzedaży rośnie jej wolumen.

– Dogonienie Zachodu wymagałoby kilku rzeczy: dalszego wzrostu zaufania do jakości, mocniejszego rozwoju marek własnych premium, presji cenowej na gospodarstwa domowe i mniejszej atrakcyjności promocji marek brandowych. To raczej perspektywa wieloletnia – dodaje Marcin Lenkiewicz.

Trendy: „zetki”, jakość i segmentacja

Nadzieją na dogonienie krajów zachodnich są „miłośnicy dyskontów”, którzy na marki własne przeznaczają ponad jedna trzecią pieniędzy wydawanych na produkty FMCG. To przede wszystkim „millenialsi” i „zetki”. Jak wynika z badania YouGov – zwłaszcza gdy mają dzieci.

– To pokolenia bardziej pragmatyczne zakupowo. Nie są tak bardzo przywiązani do tradycyjnych marek jak starsze grupy, częściej porównują ceny, czytają składy, korzystają z aplikacji, szukają promocji i szybciej testują nowe produkty. Ponadto w przypadku „zetek” widać jeszcze jedną rzecz: oni wyrośli już w świecie, w którym marki własne były normalnym elementem na półce – zauważa Marcin Lenkiewicz.

Ale to nie tylko „millenialsi” i „zetki” są grupą docelową dla producentów marek własnych. Do tzw. smart shoppers – klientów porównujących ceny i składy produktów, często przy pomocy narzędzi cyfrowych – zalicza się bowiem aż 83 proc. Polaków.

– Marki własne trafiają w ten trend idealnie: oferują dobrą relację wartości do ceny, są dostępne i coraz częściej wzbudzają zaufanie dzięki stałej jakości i estetyce. To powoduje, że przestają być tylko „opcją w trudnych czasach”, a stają się świadomym wyborem także wśród klasy średniej i młodszych grup konsumentów – uważa Rafał Dobrowolski, menedżer ds. analiz strategicznych w YouGov.

Marki własne oferują dobrą relację wartości do ceny, są dostępne i coraz częściej wzbudzają zaufanie. To powoduje, że przestają być tylko „opcją w trudnych czasach”.

Według Marcina Lenkiewicza marki własne będą coraz bardziej zróżnicowane – od najtańszych produktów podstawowych po artykuły premium. Równocześnie coraz większe znaczenie będzie miało wykorzystanie danych przez sprzedawców.

Rywalizacja z markami brandowymi będzie coraz ostrzejsza, bo retailerzy mają przewagę dostępu do półki, danych i decyzji o ekspozycji. Z drugiej strony marki brandowe nadal mają przewagę w innowacji, skali komunikacji, emocjach, zaufaniu i sile wieloletniego brandu. Dlatego nie zakładałbym końca marek producenckich. Raczej będziemy widzieć mocniejszą polaryzację: słabe marki środka będą pod presją, a wygrywać będą albo silne, dobrze znane marki brandowe, albo dobrze zaprojektowane marki własne – prognozuje ekspert.

Główne wnioski

  1. Marki własne pozbyły się opinii „tańszego zamiennika” i zaczęły przekonywać dobrą relacją jakości do ceny. Są też coraz bardziej popularne – w 2025 r. zwiększyły swój udział na polskim rynku FMCG do 23,5 proc. wartości sprzedaży. To efekt przede wszystkim zmiany komunikacji oraz większego dopasowania produktów do mikrosegmentów i oczekiwań klientów.
  2. Wynik ten oznacza kontynuację wzrostu, ale wciąż jest wyraźnie niższy od Europy Zachodniej, gdzie standardem jest ponad 40-procentowy udział w rynku. Dogonienie tych krajów jest możliwe, ale w perspektywie długofalowej. Wymaga też – jak wskazuje Marcin Lenkiewicz – dalszego wzrostu zaufania, mocniejszego rozwoju marek własnych premium, presji cenowej na gospodarstwa domowe i mniejszej atrakcyjności promocji marek brandowych.
  3. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom „smart shopperów” i „miłośników dyskontów” producenci marek własnych będą coraz mocniej różnicować produkty i wykorzystywać dane, by dopasować swoją ofertę. „Rywalizacja z markami brandowymi będzie coraz ostrzejsza” – mówi Marcin Lenkiewicz, choć zaznacza, że wieszczenie końca marek producenckich może być przesadzone. Zamiast tego może dojść do polaryzacji i wyparcia słabszych produktów. Wygrywać będą albo silne, dobrze znane marki brandowe, albo dobrze zaprojektowane marki własne” – wskazuje.