Milcząca zgoda i brak zezwoleń dla (wybranych) cudzoziemców. Przełom, który skróci kolejki w urzędach
Ułatwienie w zatrudnianiu cudzoziemców czy niekontrolowana migracja? MSWiA pracuje nad projektem, który zakłada tzw. milczącą zgodę. Wniosek o legalizację pobytu będzie uznany za pozytywnie rozpatrzony, jeśli dwa miesiące „przeleży” w urzędzie. Dziś obcokrajowcy na zalegalizowanie pobytu i pracy czekają nawet dwa lata.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak obecnie wygląda proces zatrudniania cudzoziemców.
- Jak ma działać mechanizm milczącej zgody i kto będzie mógł liczyć na szybsze załatwienie spraw.
- Na ile można otworzyć drzwi do polskiego rynku pracy, by zagwarantować bezpieczeństwo.
Teoretycznie miesiąc, a w praktyce nawet dwa lata. Tyle trzeba czekać na wydanie karty pobytu przez najbardziej obciążone urzędy wojewódzkie. Z rządowych statystyk wynika, że w minionym roku w całej Polsce urzędy rozpatrywały 733 tys. wniosków dotyczących cudzoziemców. Prawie jedna trzecia z nich trafiła do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, co powodowało korki i problemy organizacyjne. Prześledziliśmy planowane zmiany legislacyjne, które mają usprawnić procedurę, wychodząc naprzeciw zarówno pracodawcom, jak i potencjalnym pracownikom.
Ile trzeba czekać, zanim cudzoziemiec zacznie pracę?
Prawo dotyczące imigrantów zmienia się nad wyraz często, a każda reforma – przynajmniej w teorii – ma nieść za sobą ułatwienia. W maju w wykazie prac rządowych pojawiły się założenia projektu zmian w ustawie o cudzoziemcach przygotowanego przez MSWiA. Cel? Skrócenie czasu oczekiwania na rozpatrzenie wniosku o wydanie zezwolenia na pobyt. Jak uzasadnia ustawodawca, Polska stała się krajem imigracyjnym, na co urzędy nie były przygotowane.
Taki wzrost liczby wniosków doprowadził do sytuacji, w której cudzoziemcy oczekują na wydanie decyzji kończących ich sprawy przez wiele miesięcy.
„Powyższe przełożyło się na dynamiczny wzrost składanych przez cudzoziemców do wojewodów, będących organem I instancji w obszarze legalizacji pobytu, wniosków o wydanie zezwoleń pobytowych. Taki wzrost doprowadził do sytuacji, w której cudzoziemcy oczekują na wydanie decyzji kończących ich sprawy przez wiele miesięcy” – czytamy.
Jak obecnie wygląda procedura legalizacji pobytu i pracy cudzoziemców, zapytaliśmy mec. Aleksandrę Załęcką z kancelarii KBiW Kurpiejewski Budzewski i Wspólnicy.
– Przykładowo w Gdańsku na zezwolenie na legalny pobyt czeka się około dwóch lat. Podobnie jest w Warszawie, a jeszcze kilka miesięcy temu czas oczekiwania nie przekraczał zwykle roku – wyjaśnia nasza rozmówczyni.
Choć od 27 kwietnia kolejki skrócić miał tzw. Moduł Obsługi Spraw, który położył kres papierologii, to zdaniem ekspertki nie jest ani łatwiej, ani szybciej.
MOS 2.0 od 27 kwietnia
MOS, czyli Moduł Obsługi Spraw, to system teleinformatyczny, który ma umożliwić składanie wniosków o pobyt dla cudzoziemca. Miało być łatwiej i bez zbędnych wizyt w urzędach wojewódzkich, gdyż cały proces przeniósł się do sieci.
Jest jednak kilka haczyków. Po pierwsze, wnioskodawca musi podpisać się Profilem Zaufanym lub e-podpisem. Co więcej, by założyć konto, najpierw trzeba posiadać numer PESEL. Na końcu cudzoziemiec i tak musi stawić się w urzędzie w celu potwierdzenia tożsamości i pobrania danych biometrycznych.
– Z perspektywy pełnomocnika system MOS nie jest ułatwieniem. Pełnomocnik nie może sam złożyć wniosku w imieniu cudzoziemca. Najpierw i tak trzeba wnioskować o nadanie numeru PESEL, potem najlepiej założyć konto bankowe, by cudzoziemiec mógł podpisać wniosek – ocenia Aleksandra Załęcka.
Z danych Urzędu ds. Cudzoziemców wynika, że od uruchomienia nowego Modułu Obsługi Spraw założonych zostało ponad 50,5 tys. kont użytkownika i złożono ponad 15,5 tys. wniosków o udzielenie zezwolenia na pobyt.
Warto wiedzieć
Kto i na jakich zasadach może przebywać w Polsce?
- W tym miejscu warto przypomnieć, jak obecnie wyglądają przepisy. Obywatele UE korzystają ze swobody przepływu pracowników. Mogą podjąć pracę bez większych formalności – zezwolenie nie jest wymagane.
- Specjalny tryb dotyczy także obywateli Ukrainy. Na mocy specustawy mogą podjąć pracę na podstawie powiadomienia złożonego przez pracodawcę. Ustawa wygaszająca specustawę zakłada jednak, że od marca 2027 roku konieczna będzie legalizacja pobytu naszych sąsiadów w Polsce. Już obecnie można składać wnioski o wydanie karty CUKR na trzyletni okres. Wnioski składa się przez wspomniany MOS.
- Z kolei obywatele innych państw trzecich muszą zatroszczyć się o legalizację pobytu i zezwolenie na pracę, co bywa czasochłonne.
„Szykuje się przełomowy projekt”
Zdaniem Adama Smugi, partnera zarządzającego w TIAS Legal, plan MSWiA to jedna z najważniejszych zmian w polskim systemie imigracyjnym ostatnich lat.
– MSWiA pracuje nad projektem, który może znacząco skrócić postępowania pobytowe dla obywateli wybranych państw. Chodzi o możliwość tzw. „milczącego załatwienia sprawy”. W praktyce oznaczałoby to, że jeśli urząd nie wyda decyzji w ciągu 60 dni, wniosek o pobyt zostanie automatycznie uznany za rozpatrzony pozytywnie. To bardzo istotna zmiana dla firm zatrudniających cudzoziemców. Dziś przewlekłość postępowań jest jednym z największych problemów polskiego systemu imigracyjnego i często blokuje mobilność pracowników oraz rozwój projektów biznesowych. Na razie mówimy o projekcie, ale kierunek zmian to znak, że Polska zaczyna dostrzegać realne potrzeby rynku i konieczność uproszczenia procedur legalizacyjnych – wyjaśnia ekspert.
Chodzi o możliwość tzw. „milczącego załatwienia sprawy”. W praktyce oznaczałoby to, że jeśli urząd nie wyda decyzji w ciągu 60 dni, wniosek o pobyt zostanie automatycznie uznany za rozpatrzony pozytywnie.
Specjalny tryb ma dotyczyć grupy najbardziej rozwiniętych państw trzecich. Których? Listę ma przedstawić MSWiA. Nasi eksperci mówią o krajach, które potencjalnie mogą być partnerem gospodarczym w zakresie migracji wykwalifikowanych pracowników. Mowa o Kanadzie, USA, Wielkiej Brytanii, Singapurze czy Korei Południowej.
„Nie mając pewności co do zakończenia postępowania administracyjnego w oczekiwanym terminie, cudzoziemcy często nie składają właściwych wniosków do wojewodów i wybierają rozwiązanie polegające na wielokrotnym ubieganiu się o wizy do Polski lub podróżują do naszego kraju w ramach ruchu bezwizowego (przy czym ich pobyt w takich przypadkach jest ograniczony do 90 dni w okresie ostatniego pół roku). Ponadto, cudzoziemcy oczekujący na wydanie zezwolenia pobytowego często nie mogą w tym czasie opuścić naszego kraju, nawet w ramach wykonywania obowiązków służbowych. Zjawisko to zniechęca do podejmowania biznesowych decyzji o długookresowym zainwestowaniu w polską gospodarkę” – czytamy w uzasadnieniu.
Zatrudnienie bez zezwoleń
MRPiPS planuje z kolei zmiany w ustawie o zmianie ustawy o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom. Projekt zakłada m.in. powierzanie cudzoziemcom z wybranych krajów pracy na zasadzie powiadomienia. Z przytoczonych statystyk wynika, że w minionym roku wydano 2254 zezwolenia dla obywateli 10 wybranych państw wysokorozwiniętych. Mowa m.in. o Australii, Wielkiej Brytanii czy USA.
– Wystarczy, że pracodawca zgłosi powiadomienie o powierzeniu pracy lub zamierzeniu jej powierzenia oraz warunkach jej wykonywania, na zasadzie analogicznej jak w przypadku obywateli Ukrainy. Takie ułatwienie należy ocenić pozytywnie. Sami współpracujemy z menedżerami z Korei Południowej, którzy inwestują choćby w energetykę czy sektor bezpieczeństwa. Mają jednak problem ze zbyt długim oczekiwaniem na legalizację pracy. Jeżeli pracownik nie podlega odrębnym zwolnieniom z obowiązku posiadania zezwolenia, pracodawcy czekają miesiącami aby je uzyskać. Bez zezwoleń nie mogą starać się o wizy pracownicze i podjąć zatrudnienia w Polsce, przylot w ramach ruchu bezwizowego również nie jest już satysfakcjonującym rozwiązaniem. Natomiast ułatwienia w zakresie wprowadzenia powiadomień o podjęciu pracy, jak i milczącego załatwienia spraw pobytowych, są krokiem w dobrą stronę i na pewno będą pozycjonować Polskę jako kraj bardziej przyjazny dla zagranicznych inwestorów – wyjaśnia Adam Smuga.
Szanse i ryzyka
Aleksandra Załęcka ocenia, że milczące załatwianie spraw w przypadku obywateli omawianych państw może być furtką do nadużyć. Mówiąc wprost: drzwiami do nielegalnej, niekontrolowanej imigracji.
– W mojej ocenie możemy spodziewać się fali wniosków. To zagrożenie i furtka. W myśl zapowiedzi wniosek będzie musiał spełnić wymogi formalne: podpisy, zdjęcia, załączony skan paszportu. Milczące załatwienie sprawy będzie następować w terminie 60 dni od dnia złożenia wniosku. W przypadku braków formalnych wniosku – w terminie 60 dni od usunięcia takich braków. Nie wiemy, czy w tym czasie urzędnicy zdążą zbadać cel złożenia wniosku, zanim ten zostanie z automatu zaakceptowany – wyjaśnia Aleksandra Załęcka.
Ekspertka dodaje, że obecnie przy rozpatrywaniu wniosków urzędnicy weryfikują, czy np. małżeństwo nie jest fikcyjne lub czy wnioskodawca faktycznie dostał się na daną uczelnię. Po zmianach, taka analiza może okazać się niemożliwa w terminie 60 dni. Nasza rozmówczyni spodziewa się także, że część cudzoziemców po wejściu w życie nowych przepisów może wycofać złożone wnioski i złożyć nowe – już objęte nowymi przepisami.
Ustawodawca nadmienił, że „w razie niezakończenia niezbędnych sprawdzeń dotyczących bezpieczeństwa do czasu załatwienia sprawy w nowym trybie, sprawdzenia te mają być kontynuowane”. W razie stwierdzenia nieprawidłowości po fakcie, wojewoda ma wydać decyzję o cofnięciu zezwolenia.
Główne wnioski
- Polski system legalizacji pobytu przestał nadążać za skalą migracji. Ustawodawca sam przyznaje, że polskie urzędy nie były przygotowane na wysyp wniosków o legalizację pobytu i zezwolenie na pracę dla cudzoziemców. Efekt? Czas oczekiwania w wielu urzędach przekracza nawet rok.
- W walce z przewlekłością rząd chce wprowadzić m.in. mechanizm znany już z Kodeksu postępowania administracyjnego. Mowa o milczącym załatwieniu sprawy. Istnieje jednak obawa, że brak wystarczających „bezpieczników” i – w pewnym stopniu – automatyzacja, mogą prowadzić do nadużyć.
- Mnogość zmian w prawie dot. imigrantów pokazuje, że rząd stawia na selektywne otwieranie rynku pracy. Nie ulega wątpliwości fakt, iż rynek potrzebuje cudzoziemców. Otwartym pozostaje jednak pytanie, jak uczynić ten proces szybszym, bez uszczerbku dla kwestii bezpieczeństwa.

