Zagraniczni inwestorzy w Polsce
Mniej kapitału, więcej wiedzy. Jak zmienia się rola zagranicznych inwestycji w Polsce?
Bilans zagranicznych inwestycji w Polsce jest większy, niż sugerują dane o ich bieżącym napływie. Choć BIZ stanowią dziś mniejszą część PKB niż dwie dekady temu, zagraniczne firmy pozostają istotnym źródłem produktywności, technologii i wiedzy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak zmieniało się znaczenie BIZ dla polskiej gospodarki.
- Skąd pochodzi zagraniczny kapitał i gdzie jest inwestowany.
- Jak BIZ wpływają na produktywność, transfer technologii i rozwój gospodarczy.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
W latach 2000-2024 średnioroczny napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) do Polski wynosił 14,4 mld dolarów netto, po uwzględnieniu dezinwestycji. W tej wartości uwzględnione są zarówno inwestycje w formie udziałowej jak i dłużnej.
Na wykresie widać, że od 2004 r. napływ utrzymywał się na stosunkowo stabilnym poziomie, z dwoma wyjątkami. Pierwszym był silny spadek wartości BIZ w latach 2012-2013, kiedy roczna wartość nowych inwestycji spadła do 4-5 mld dolarów.
Drugim był wyraźny wzrost napływu BIZ w latach 2021-2023. Wydaje się, że odpowiadało za to kilka czynników. Po pierwsze, część firm rozbudowywała swoje moce produkcyjne w związku ze wzrostem popytu po pandemii. Po drugie, niektóre przedsiębiorstwa przenosiły fabryki z Azji w związku z nearshoringiem, czyli przenoszeniem produkcji bliżej rynków zbytu. Wreszcie, po trzecie, część napływu wiązała się z kryzysem energetycznym i wysoką inflacją. W konsekwencji zagraniczni właściciele udzielali pożyczek firmom działającym w Polsce, aby zapewnić im płynne funkcjonowanie. Gdy inflacja wyhamowała w 2024 r., również napływ inwestycji dłużnych zmalał, a w ujęciu netto stał się wyraźnie ujemny.
Nieco inaczej wygląda napływ BIZ w relacji do wielkości gospodarki. Jego udział stopniowo malał, co wiązało się z szybkim wzrostem PKB w tym okresie. W 2000 r. napływ inwestycji wyniósł aż 5,5 proc. PKB. Z kolei w 2024 r. było to tylko 1,4 proc. – najmniej, jeśli pominąć kryzysowe lata 2012-2013.
Polska mniej zależna od zagranicznego kapitału niż sąsiedzi
Na koniec 2024 r. stan BIZ w Polsce wynosił 345 mld dolarów – wynika z danych UNCTAD. Jest to wartość wszystkich inwestycji, które do tej pory napłynęły do Polski, po odjęciu dezinwestycji. Odpowiadało to około 38 proc. PKB. Relacja ta utrzymuje się na tym poziomie od 2010 r.
Jednocześnie w Polsce wskaźnik ten jest najniższy spośród gospodarek Grupy Wyszehradzkiej. W Czechach na koniec 2024 r. wynosił ponad 60 proc., na Węgrzech 53 proc., a na Słowacji – 43 proc. W wymienionych krajach przez ponad dwie dekady utrzymywał się na wyraźnie wyższym poziomie niż w Polsce. Na Węgrzech w 2012 r. przekroczył nawet 80 proc. PKB, ale później zaczął gwałtownie spadać. Z kolei w Czechach zbliżył się do 80 proc. w 2020 r.
Polska jest znacznie większą gospodarką niż pozostałe państwa regionu, co częściowo tłumaczy niższą relację stanu BIZ do PKB. Można jednak także argumentować, że w poprzednich dekadach byliśmy nieco mniej otwarci na inwestycje zagraniczne niż sąsiednie kraje.
Polska jest znacznie większą gospodarką niż pozostałe państwa regionu, co częściowo tłumaczy niższą relację stanu BIZ do PKB. Można jednak także argumentować, że w poprzednich dekadach byliśmy nieco mniej otwarci na inwestycje zagraniczne niż sąsiednie kraje.
Europejski kapitał dominuje w Polsce
W Polsce inwestują głównie firmy zarejestrowane w państwach UE. Według danych NBP na koniec 2024 r. aż 85 proc. wszystkich BIZ pochodziło od takich podmiotów. Wśród tych państw największy udział miały firmy z siedzibą w Holandii (18 proc. wszystkich stanów BIZ), Niemczech (17 proc.), Luksemburgu (13 proc.) oraz Francji (7 proc.). Warto jednak pamiętać, że międzynarodowe korporacje często lokują swoje siedziby w Holandii lub Luksemburgu ze względu na korzystne regulacje podatkowe. Do tych danych należy więc podchodzić z pewnym dystansem.
Wśród firm spoza UE najwięcej inwestycji ulokowały w Polsce podmioty ze Szwajcarii (2,4 proc.), Korei Południowej (1,9 proc.) oraz USA (1,4 proc.).
W ujęciu branżowym najwięcej BIZ na koniec 2024 r. ulokowano w szeroko rozumianym sektorze usługowo-handlowym. Odpowiadał on za 55 proc. wartości BIZ. Dominowały tu handel hurtowy i detaliczny, działalność finansowa i ubezpieczeniowa oraz działalność profesjonalna, naukowa i techniczna.
Na drugim miejscu znalazło się przetwórstwo przemysłowe, które odpowiadało za 29 proc. BIZ. Głównymi obszarami były produkcja maszyn i wyrobów z metali, produkcja samochodów i pozostałego sprzętu transportowego, a także branże energochłonne.
Komentarz partnera cyklu
Od przyciągania inwestycji do budowania przewagi technologicznej
Polska potrzebuje rozwoju strategicznych sektorów oraz dostępu do nowych technologii, które będą napędzać jej rozwój. Jeśli nie istnieją one w kraju, trzeba je świadomie przyciągać poprzez współpracę z zagranicznymi inwestorami – bo bez silnego przemysłu w sektorach o znaczeniu strategicznym nie ma trwałego wzrostu. Jednocześnie Polska musi dbać o swoją konkurencyjność: zapewnić stabilne warunki inwestycyjne, dostęp do wykwalifikowanych kadr, przewidywalne regulacje, a także konkurencyjne koszty energii. Jeśli te działania nie zostaną podjęte szybko, istnieje ryzyko, że Polska straci przewagę nad innymi krajami regionu, które aktywnie zabiegają o inwestycje w sektorach przyszłości.
Inwestycje zagraniczne od lat stanowią jeden z najważniejszych motorów rozwojowych polskiej gospodarki. Przykład LG Energy Solution Wrocław dobrze pokazuje skalę tego wpływu: w ciągu ostatniej dekady zrealizowaliśmy inwestycje o wartości 25 mld zł, tworząc największy w Europie zakład produkcji baterii litowo-jonowych i budując jeden z filarów polskiego sektora elektromobilności. Nasza obecność generuje trwałe efekty gospodarcze – od rozwoju infrastruktury i wzmocnienia lokalnych społeczności, przez podnoszenie kompetencji pracowników, aż po umocnienie pozycji Polski w europejskich łańcuchach dostaw nowoczesnych technologii. Utrzymanie tego kierunku wymaga jednak dalszego wzmacniania konkurencyjności Polski – stabilnych regulacji, dostępu do wykwalifikowanych kadr oraz konkurencyjnych kosztów energii. Tylko w takich warunkach sektory o strategicznym znaczeniu będą mogły rozwijać się w kraju, a Polska lepiej wykorzysta potencjał inwestycji zagranicznych jako źródła długofalowego wzrostu.
Zagraniczne firmy mają znacznie większą wagę niż sugeruje ich liczba
Przedsiębiorstwa kontrolowane przez kapitał zagraniczny odgrywają w polskiej gospodarce rolę zdecydowanie większą, niż sugerowałaby sama ich liczba. W 2023 r. stanowiły zaledwie 0,3 proc. przedsiębiorstw objętych statystykami Eurostatu. Mimo to odpowiadały za 20,3 proc. zatrudnienia i aż 29,5 proc. wartości dodanej. Oznacza to, że niemal co trzecia złotówka wartości dodanej w badanej części gospodarki powstawała w przedsiębiorstwach kontrolowanych przez kapitał zagraniczny.
Polska nie jest pod tym względem wyjątkiem. We wszystkich państwach UE udział zagranicznych przedsiębiorstw w wartości dodanej jest znacznie większy niż ich udział w liczbie firm. Podobnie jest z udziałem w zatrudnieniu. Szczególnie silna jest ich pozycja w Irlandii, Luksemburgu i części państw Europy Środkowo-Wschodniej. W Polsce znaczenie zagranicznych firm jest nieco większe niż przeciętnie w UE. Udział w wartości dodanej wynosi 29,5 proc., wobec około 24 proc. dla całej Wspólnoty. Jest jednak mniejszy niż w 11 krajach naszego regionu. Nieważona średnia dla tych państw wynosi 36,2 proc. Największy udział notuje Słowacja – 50 proc. – a następnie Czechy, Rumunia i Węgry, gdzie wynosi około 40 proc.
Najważniejszy efekt BIZ nie mieści się w statystykach kapitału
Znaczenie zagranicznych inwestycji dla Polski nie sprowadza się do tworzenia nowych mocy produkcyjnych. Firmy zagraniczne są przeciętnie bardziej produktywne i kapitałochłonne niż krajowe. Wprowadzają do Polski technologie i bardziej zaawansowane sposoby organizacji produkcji. Wreszcie, poprzez dostawców, pracowników i globalne łańcuchy wartości mogą przenosić te kompetencje do krajowej części gospodarki. Najsilniejsze efekty pojawiają się jednak wtedy, gdy polskie firmy są wystarczająco rozwinięte technologicznie, by tę wiedzę przejąć.
Jeden z klasycznych artykułów na temat roli bezpośrednich inwestycji zagranicznych to praca E. Borenszteina i współautorów z 1998 r. Autorzy analizują w niej 69 krajów rozwijających się i dochodzą do dwóch ważnych wniosków. BIZ są ważnym kanałem transferu technologii i mogą być bardziej produktywne niż inwestycje krajowe. Efekt zależy jednak od kapitału ludzkiego: kraj musi dysponować odpowiednio wykwalifikowanymi pracownikami, aby wykorzystać technologie przynoszone przez inwestorów. Ten wymóg spełniała Polska. W 1989 r., gdy rozpoczynała się transformacja ustrojowa, istniało tylko jedno państwo, które miało niższe PKB na osobę niż Polska, a jednocześnie wyższy wskaźnik kapitału ludzkiego.
Wzrost produktywności dostawców i lepsze praktyki zarządcze
Inną istotną analizą, która zmieniła sposób myślenia o bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, jest praca Beaty Javorcik. Została opublikowana w prestiżowym „American Economic Review”. Obecna główna ekonomistka Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) wykazała na danych litewskich przedsiębiorstw, że obecność zagranicznych firm może zwiększać produktywność poprzez transfer wiedzy i technologii.
Co ciekawe, mechanizmem nie był wzrost produktywności krajowych konkurentów zagranicznego przedsiębiorstwa. Korzyści pojawiały się przede wszystkim u lokalnych dostawców. Zagraniczne firmy, wymagając wyższej jakości i efektywności, przekazują im technologie, wiedzę, standardy produkcji i praktyki zarządcze. Dzięki temu krajowi dostawcy mogą zwiększać produktywność, a zdobyte kompetencje wykorzystywać również we współpracy z innymi klientami. Podobne wnioski dla Polski sformułował Marcin Kolasa ze Szkoły Głównej Handlowe. Doszedł do wniosku, że korzyści z obecności zagranicznych firm wynikają przede wszystkim z powiązań z krajowymi dostawcami. Skala zależy od zdolności polskich przedsiębiorstw do przyswajania zagranicznej wiedzy i technologii.
Badania Nicholasa Blooma i Johna Van Reenena wskazują, że zagraniczne firmy mogą podnosić potencjał gospodarki także poprzez transfer lepszych praktyk zarządczych. Międzynarodowe koncerny są przeciętnie lepiej zarządzane. Wyższa jakość zarządzania może przenosić się na lokalne oddziały, pracowników i współpracujące z nimi przedsiębiorstwa.
Komentarz partnera cyklu
Przyszłość inwestycji zależy od ludzi
Dziś największym atutem Polski nie są już niskie koszty pracy, lecz ludzie. Potwierdzają to sukcesy Polaków w globalnym biznesie – od Jacka Olczaka, prezesa PMI, po Michała Mierzejewskiego, odpowiedzialnego za jeden z najważniejszych regionów firmy w Europie. Aby utrzymać tempo rozwoju i przyciągać kolejne inwestycje, Polska potrzebuje stabilnych regulacji, przewidywalnego prawa, warunków sprzyjających innowacjom oraz dostępu do wykwalifikowanych pracowników. To będzie decydować o naszej konkurencyjności w nadchodzących dekadach.
Inwestycje zagraniczne powiększają też zasób wiedzy
Zagraniczne firmy mogą budować lokalny potencjał technologiczny także bezpośrednio, lokując w kraju działalność badawczo-rozwojową. Tworzą w ten sposób popyt na wysoko wykwalifikowanych pracowników, rozwijają ich kompetencje i zwiększają zasób wiedzy technologicznej w gospodarce.
Polska wyróżnia się na tle średniej unijnej stosunkowo dużym znaczeniem przedsiębiorstw kontrolowanych z zagranicy dla działalności badawczo-rozwojowej. W 2023 r. firmy pozostające pod krajową kontrolą odpowiadały za 53 proc. nakładów na B+R w przemyśle i budownictwie, podczas gdy 25 proc. przypadało na przedsiębiorstwa kontrolowane przez podmioty z innych państw UE, a kolejne 23 proc. – spoza Unii. Łącznie daje to 48 proc. nakładów ponoszonych przez firmy kontrolowane z zagranicy, wobec zaledwie 21 proc. średnio w UE.
Różnice między państwami są jednak ogromne. Na Łotwie aż 92 proc. nakładów na B+R przypadało na przedsiębiorstwa pod kontrolą krajową, a w Belgii 88 proc. Na drugim biegunie znalazły się m.in. Irlandia i Luksemburg, gdzie zdecydowaną większość nakładów ponosiły firmy kontrolowane z zagranicy. W kilku państwach Europy Środkowej szczególnie duże znaczenie miał kapitał z innych krajów UE – jego udział wynosił 57 proc. na Słowacji, 53 proc. na Węgrzech i 46 proc. w Czechach. W objętym statystyką przemyśle i budownictwie (sekcje B-F NACE) w Rumunii praktycznie całe raportowane B+R w 2023 r. było realizowane przez przedsiębiorstwa należące do zagranicznych grup kapitałowych.
Główne wnioski
- Polska pozostaje ważnym odbiorcą zagranicznego kapitału, ale jego znaczenie w relacji do wielkości gospodarki stopniowo maleje. Napływ BIZ spadł z 5,5 proc. PKB w 2000 r. do 1,4 proc. w 2024 r., a stan BIZ w relacji do PKB jest niższy niż w pozostałych gospodarkach Grupy Wyszehradzkiej.
- Zagraniczne firmy mają znacznie większe znaczenie dla polskiej gospodarki, niż wynikałoby z ich liczby. Stanowią zaledwie 0,3 proc. przedsiębiorstw objętych statystykami Eurostatu, ale odpowiadają za 20,3 proc. zatrudnienia i 29,5 proc. wartości dodanej. Największa część BIZ trafia do usług i handlu oraz przemysłu, a głównym źródłem kapitału pozostają kraje UE.
- Najważniejszą korzyścią z BIZ może być nie sam napływ kapitału, lecz transfer technologii i wiedzy. Zagraniczne firmy mogą zwiększać produktywność lokalnych dostawców, poprawiać jakość zarządzania i rozwijać działalność B+R. Skala tych efektów zależy jednak od zdolności krajowych przedsiębiorstw i pracowników do przyswajania i wykorzystywania nowych technologii oraz kompetencji.


