Mozart ustępuje miejsca Eurowizji. W Wiedniu wielki show i jeszcze większe wyzwania
Uznawany za nieformalną stolicę muzyki klasycznej Wiedeń od 12 do 16 maja stanie się europejskim centrum zupełnie innego nurtu muzycznego. Zagości tu 70. Konkurs Piosenki Eurowizji. Widowisku towarzyszą obawy dotyczące astronomicznych kosztów w okresie niesprzyjającej sytuacji gospodarczej czy zagrożenia terrorystycznego.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie kontrowersje budzi w Austrii kwestia finansowanie konkursu.
- Jak Wiedeń przygotowuje się na możliwe zagrożenie bezpieczeństwa.
- Wokół jakich linii sporu politycznego toczy się tegoroczny konkurs i jak jest on odbierany w Austrii.
Wiedeń szykuje się na oblężenie miasta przez fanów muzyki współczesnej. Od 12 do 16 maja odbędzie się tu 70. Konkurs Piosenki Eurowizji (ESC, Eurovision Song Contest). Zainteresowanie jubileuszowym konkursem jest ogromne. Wejściówki na finał rozeszły się w zaledwie 14 minut, a na oba półfinały – w 20 minut. Łącznie sprzedano 95 tysięcy biletów na dziewięć zaplanowanych pokazów. Osoby, które spóźniły się z zakupem, nie muszą rezygnować ze wspólnego świętowania. W całym Wiedniu powstały liczne strefy kibica. Największa z nich, zlokalizowana przed wiedeńskim ratuszem, pomieści nawet 30 tysięcy widzów.

Austria nie po raz pierwszy będzie gospodarzem konkursu. Przypomnijmy, że ten zaszczyt przypada krajowi, z którego pochodzi zwycięzca poprzedniej edycji. Pierwszy triumf wywalczył dla Austrii legendarny w krajach niemieckojęzycznych Udo Jürgens już w 1966 roku. Do historii całego konkursu przeszedł jednak występ Conchity Wurst w 2014 roku. Ugruntował on pozycję Eurowizji jako platformy walki o prawa mniejszości. Trzecie zwycięstwo Austria odniosła w 2025 roku za sprawą artysty o pseudonimie JJ, który zachwycił publiczność utworem operowo-popowym.
Mimo tych sukcesów liczne ostatnie miejsca austriackich artystów przypominają o nieprzewidywalności Eurowizji. Austria nie należy bowiem do żadnej grupy krajów, które regularnie wzajemnie się wspierają w głosowaniu. Tak jest w przypadku państw bałkańskich czy skandynawskich. Samo społeczeństwo jest dość powściągliwe wobec konkursu. W tym roku zamierza go śledzić jedynie co piąty mieszkaniec kraju.
Czy Austrię stać na jubileuszowy konkurs?
Austriacy lubią z przekąsem powtarzać, że malkontenctwo i narzekanie to ich cecha narodowa. Jeśli potraktować tę opinię poważnie, ujawniła się ona szczególnie wyraźnie tuż po ubiegłorocznym zwycięstwie. Jeszcze zanim JJ zdążył wrócić z kryształowym mikrofonem do Wiednia, w przestrzeni publicznej podniosły się głosy krytyki. Dotyczyły tego, czy przy obecnych problemach gospodarczych, takich jak rosnący dług publiczny, spowolnienie dynamiki wzrostu PKB oraz stale rosnące koszty życia, kraj może pozwolić sobie na organizację tak kosztownego przedsięwzięcia.
Przytaczano tu przykład Eurowizji z 2015 r. Tę edycję ORF (austriacki publiczny nadawca radiowo-telewizyjny) i władze Wiednia ocenili jako wydarzenie mieszczące się w budżecie i przynoszące duże korzyści wizerunkowe. Późniejsze, szersze analizy uwzględniające jednak także koszty pośrednie (np. bezpieczeństwo, technika, logistyka) i pomijające trudniej mierzalne zyski, wskazują na możliwą stratę rzędu kilkunastu do nawet 30 mln euro. Prawda leży pewnie pośrodku.
ORF i władze Wiednia traktują organizację Eurowizji 2026 jako strategiczną inwestycję, która przy budżecie sięgającym 22,6 mln euro ma przynieść znacznie większe korzyści gospodarcze. To około 57 mln euro impulsu ekonomicznego, 22 mln euro wpływów podatkowych oraz znaczna wartość promocyjna, szacowana nawet na 700 mln euro ekwiwalentu reklamowego. Dodatkowo oczekuje się dużego napływu turystów (nawet 100 tys.), co ma mocno wesprzeć hotele i gastronomię. Już teraz widać wzrost cen noclegów i aktywność rynku wtórnego. Całość jest przedstawiana jako sposób na pobudzenie gospodarki, a nie kosztowny wydatek.
Podobnego zdania wydaje się być austriackie społeczeństwo. Badania opinii pokazują, że choć większość uważa organizację wydarzenia za zbyt drogą, to 60 proc. respondentów sądzi, że ESC sprzyja turystyce w Austrii, a 52 proc. uważa, że wydarzenie pobudzi zaspaną austriacką gospodarkę.
„Twierdza Wiedeń”
Organizację Eurowizji 2026 w Wiedniu przyćmiewają obawy o bezpieczeństwo. Doświadczenie ataku terrorystycznego z listopada 2020 roku oraz odwołanie obu koncertów Taylor Swift w sierpniu 2024 roku w związku z planowanym zamachem, sprawiły, że poczucie zagrożenia wpisało się w zbiorową świadomość mieszkańców. Choć na co dzień jest ono niemal niewyczuwalne, w sferze organizacyjnej stało się kluczowym punktem odniesienia. Sytuację potęguje fakt, że od czasu ataku Hamasu na Izrael w październiku 2023 roku w Austrii nieprzerwanie utrzymywany jest drugi stopień zagrożenia terrorystycznego. Służby zaznaczają, że obecnie nie ma informacji o wykrytych planach zamachu. Wiedeń wdrożył jednak bezkompromisowe procedury, przez co miasto zyskało w mediach miano „twierdzy”.
Wiedeńska Wiener Stadthalle, serce konkursu, funkcjonuje obecnie w reżimie „bezpieczeństwa lotniskowego”. Codziennie nad spokojem uczestników czuwa 500 funkcjonariuszy, zarówno umundurowanych, jak i operujących po cywilnemu. Wokół obiektu wyznaczono specjalną strefę buforową, w której obowiązuje m.in. całkowity zakaz wnoszenia plecaków. Każdy przedmiot poddawany jest skrupulatnej kontroli z użyciem wykrywaczy metalu oraz prześwietlania rentgenowskiego. Wszystkie dostawy przechodzą drobiazgową weryfikację pirotechniczną. Całość ochrony domykają zaawansowane systemy antydronowe.
Wymiar bezpieczeństwa wykracza jednak daleko poza mury hali, angażując międzynarodową współpracę wywiadowczą. Austriacka policja nawiązała nawet ścisłą relację z amerykańskim FBI, które w Nowym Jorku powołało specjalną grupę zadaniową ds. wsparcia Eurowizji. Ta współpraca koncentruje się na cyberbezpieczeństwie: ochronie infrastruktury transmisyjnej, systemów głosowania oraz logistyki przed atakami hakerskimi i cyfrowym sabotażem.
Dążenie do totalnego bezpieczeństwa budzi jednak uzasadnione kontrowersje prawne. W imię ochrony porządku publicznego wiedeński magistrat utajnił kluczowe dokumenty, zaczerniając niemal połowę ich treści. Zdaniem dziennikarzy „Der Standard” takie działanie uderza w fundamenty transparentności i graniczy z absurdem. Utajniono nawet tak błahe dane, jak... lokalizacja stojaków na rowery.
Geopolityka na eurowizyjnej scenie
Choć regulamin Eurowizji nakazuje trzymać politykę za drzwiami, to od finału w Malmö w 2024 roku konkurs znajduje się w fazie coraz silniejszego upolitycznienia. Wiedeń musi zmierzyć się z faktem, że tegoroczna edycja budzi większe emocje przez pryzmat wojny na Bliskim Wschodzie. Skala bojkotu jest bezprecedensowa. Po raz pierwszy z udziału wycofało się tak wiele krajów, w tym kluczowych płatników: nadawcy z Irlandii, Islandii, Holandii i Hiszpanii. Protestują przeciwko obecności Izraela w konkursie. Zewnętrzną presję potęguje też manifest „No Music For Genocide”. Podpisało go ponad 1100 artystów, wśród których znaleźli się m.in. Roger Waters, Peter Gabriel i Massive Attack.
Spór ten stał się jednym z głównych tematów debaty publicznej w Austrii, gdzie kwestia ta budzi szczególne emocje i silnie polaryzuje społeczeństwo. Dodatkowym czynnikiem jest poczucie historycznej współodpowiedzialności Austrii za Holokaust oraz fakt, że w kraju tym współistnieją liczne społeczności, zarówno żydowska, jak i palestyńska. Oficjalne władze, odwołując się do historycznej odpowiedzialności za zwalczanie antysemityzmu, wspierają Izrael. Z kolei austriackie środowiska aktywistyczne domagają się wykluczenia tego kraju, uznając konkurs za formę legitymizacji działań militarnych. W centrum kontrowersji znalazł się również początkowo ubiegłoroczny zwycięzca JJ. Artysta po wygranej opowiadał się za organizacją Eurowizji w Wiedniu bez udziału Izraela. Po rozmowach z przedstawicielami EBU (Europejskiej Unii Nadawców) i ORF zmienił jednak stanowisko. Argumentował, że scena powinna pozostać przestrzenią dialogu ponad podziałami.
Rozłam pokoleniowy
Najnowsze sondaże ujawniają głęboki rozłam pokoleniowy w podejściu do udziału Izraela w konkursie. Wyniki te odzwierciedlają wewnętrzną debatę w Austrii, w której postawy respondentów są niemal odwrotnie proporcjonalne do ich wieku. Największy sceptycyzm wykazują osoby poniżej 30. roku życia. To w tej grupie poparcie dla bojkotu i wykluczenia Izraela jest najwyższe, motywowane głównie solidarnością z ofiarami wojny w Gazie. Grupa wiekowa 30–50 lat wykazuje największą ambiwalencję. Często unika jednoznacznych deklaracji w obliczu złożoności konfliktu. Z kolei Austriacy powyżej 50. roku życia stanowią najsilniejszy bastion poparcia dla obecności Izraela. Ich postawa wynika z silnego poczucia historycznej odpowiedzialności Austrii za zwalczanie antysemityzmu oraz przekonania, że wydarzenia kulturalne powinny być chronione przed politycznymi sankcjami. W sumie jednak mniejszość, 28 proc. Austriaków, opowiada się za całkowitym wykluczeniem Izraela z tegorocznego konkursu.
Napięcie sięgnie zenitu 16 maja. W dniu finału zapowiedziano demonstrację pod hasłem „Brak sceny dla legitymizacji ludobójstwa – Wolność dla Palestyny”. Może ona zgromadzić nawet 3 tys. osób. Atmosferę podgrzewa dodatkowo fakt, że w oficjalnym sklepie Eurowizji, obok flag państw uczestniczących, po raz pierwszy w historii pojawiła się flaga palestyńska.
Główne wnioski
- Organizacja Eurowizji 2026 budzi w Austrii emocje związane z kosztami. Podczas gdy władze i nadawca ORF promują wydarzenie jako strategiczny impuls gospodarczy i gigantyczną promocję wizerunkową, krytycy obawiają się realnych strat wynikających z kosztów pośrednich, takich jak logistyka i bezpieczeństwo. Mimo że większość Austriaków uważa wydarzenie za zbyt drogie, przeważa wiara w jego pozytywny wpływ na turystykę i promocję kraju
- Bezpieczeństwo priorytetem ponad transparentnością. Ze względu na traumę po atakach terrorystycznych i obecną sytuację geopolityczną Wiedeń wdrożył radykalne procedury, które doprowadziły do utajnienia dokumentów publicznych (nawet lokalizacji stojaków na rowery), co budzi krytykę mediów.
- Rozłam pokoleniowy wobec udziału Izraela. Postawy Austriaków wynikają z różnych punktów odniesienia. Starsze pokolenie akcentuje historyczną odpowiedzialność i walkę z antysemityzmem. Z kolei młodzież (poniżej 30 lat) kładzie nacisk na solidarność humanitarną z ludnością cywilną w Gazie. To pęknięcie sprawiło, że muzyka zeszła na dalszy plan. Jedynie co piąty Austriak deklaruje śledzenie konkursu. Priorytetem stały się manifesty polityczne i debata o wartościach.

