Kategoria artykułu: Polityka

Nadzieja PiS w drugim progu podatkowym. Czy to polityczny i ekonomiczny gamechanger?

Liczba Polaków przekraczających drugi próg podatkowy ponownie bije rekord. To już ok. 2,4 mln osób. PiS chce zatrzymać tendencję wzrostową i podwyższyć próg. Choć przy obecnej sytuacji budżetowej to nie takie proste, jednak PiS może wywołać spory zamęt w koalicji.

Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek zaprezentował pierwsze zapowiedzi programowe PiS. Fot. PAP/Tomasz Wojtasik

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co zaproponowało Prawo i Sprawiedliwość podczas konwencji w Kaliszu.
  2. Jakie są ekonomiczne ryzyka proponowanych zmian podatkowych.
  3. Jakim politycznym sygnałem jest ta zapowiedź.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Prawo i Sprawiedliwość stopniowo prezentuje pomysły, które mają tworzyć przyszłoroczny program partii na wybory parlamentarne. W minioną niedzielę w Kaliszu Przemysław Czarnek zaprezentował trzy pierwsze punkty z 21 postulatów programowych, które mają być podstawą programu wyborczego. Liczba ma nawiązywać do 21 postulatów strajkujących stoczniowców z sierpnia 1980. r.

Trzy pierwsze propozycje to: wyjście Polski z Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS), zwolnienie pracujących emerytów z podatku PIT i składek emerytalno-rentowych wynagrodzeń do wysokości 2,5 tys. zł brutto oraz zmiany w progach podatkowych. W przypadku wygrania przyszłorocznych wyborów PiS chce z początkiem 2028 r. podwyższyć drugi próg podatkowy do 180 tys. zł rocznie oraz do 360 tys. zł rocznie dla rozliczających się wspólnie małżeństw.

– Przygotowywaliśmy kompleksowe rozwiązania dla Polaków, będące ambitną wizją rozwoju w najbliższej przyszłości. I ją zrealizujemy – deklarował Przemysław Czarnek, poseł PiS i kandydat partii na premiera.

Drugi próg podatkowy. Rekordy dwa lata z rzędu

Przyjrzyjmy się pomysłowi podwyższenia drugiego progu podatkowego. Poprzednie podwyższenie progu miało miejsce za rządów PiS i było elementem Polskiego Ładu. Podwyższono go z kwoty 85 528 zł do 120 tys. zł.

Wcześniej liczba Polaków przekraczających drugi próg systematycznie rosła. W 2021 r., czyli rok przed wejściem w życie zmian, liczba ta wyniosła 1,75 mln osób. Po wejściu w życie nowych przepisów w kolejnym roku gwałtownie spadła. Już tylko 738 tys. Polaków przekraczało drugi próg.

Spadek był jednak jednorazowy. Rok po roku coraz więcej Polaków przekraczało drugi próg podatkowy, a lata 2024-2025 były pod tym względem rekordowe. W 2024 r. drugi próg przekroczyło 1,9 mln Polaków. Rok później było to już 2,4 mln Polaków. To ok. 10 proc. ogółu podatników.

Do 120 tys. zł stawka wynosi 12 proc., a powyżej 120 tys. zł wynosi już 32 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Podwyższenie progu? Konieczne ruchy osłonowe

Czy są warunki na podwyższenie drugiego progu podatkowego? Artur Krawczyk, ekonomista i ekspert Centrum Myśli Gospodarczej uważa, że podwyższenie progu byłoby słusznym ruchem. Zwraca uwagę, że „próg już jakiś czas nie był waloryzowany w warunkach dość wysokiej inflacji”. Dodaje jednak, że przy takim manewrze konieczne byłyby działania osłonowe.

– Trzeba mieć jednak na uwadze, że działania te mają wpływ na dziesiąty najwyższy decyl najwięcej zarabiających Polaków. Dobrze by było znaleźć równolegle środki rekompensujące tę stratę. Podniesienie progu do 180 tys. zł może kosztować ok. 20 mld zł. Obecna sytuacja fiskalna Polski nie uzasadnia takiego wydatku na rzecz dziesiątego decyla. Jeżeli takie działanie miałoby być podjęte, to równolegle z ruchami osłonowymi dla finansów publicznych. Można wyobrazić sobie tu szereg działań skierowanych do najwyższej grupy decylowej. To choćby delikatne podniesienie stawki składki zdrowotnej na liniowce, obniżenie limitów na ryczałcie lub obniżenie kosztów autorskich lub limitów na te koszty – mówi Artur Krawczyk.

Jeżeli takie działanie miałoby być podjęte, to równolegle z ruchami osłonowymi dla finansów publicznych.

Ekonomista uważa, że „w idealnym scenariuszu progi powinny być waloryzowane automatycznie”. Brak takiej waloryzacji „ma jednak także pewne zalety”, z których polski budżet obecnie korzysta.

– Wraz ze wzrostem dochodów obywateli dochody budżetu państwa rosną szybciej, niż następowałoby to przy automatycznej waloryzacji. To rodzaj bezpiecznika, który chroni nas przed nadmiarowym deficytem. W warunkach bardzo wysokiego deficytu oraz przy ograniczeniach unijnych, które zobowiązują nas do redukcji deficytu, nie powinno być na razie tej automatyzacji – ocenia ekspert Centrum Myśli Gospodarczej.

To rodzaj bezpiecznika, który chroni nas przed nadmiarowym deficytem.

Zachęta do uciekania w inne formy rozliczania

Z drugiej jednak strony – zdaniem ekonomisty – rezygnacja z podniesienia drugiego progu podatkowego również może mieć negatywne skutki.

– Podnoszenie progu to poniekąd gra w kotka i myszkę. Duża część osób korzystających z najwyższego progu to osoby najlepiej zarabiające. Wśród nich jest spora grupa przedsiębiorców i osób, które mogą zamienić swój kontrakt na umowę B2B. Z jednej strony podniesienie progu może zachęcić do pozostania na formie rozliczenia skali podatkowej. Jeżeli tego progu nie podniesiemy, to zachęcamy do uciekania w inne formy rozliczenia i na fikcyjną działalność gospodarczą na skali lub na ryczałcie. W idealnych warunkach nie powinno być możliwości takiej optymalizacji, próg powinien być automatycznie waloryzowany, ale też nie powinno być od niego ucieczki w inne formy – twierdzi Artur Krawczyk.

Jeżeli tego progu nie podniesiemy, to zachęcamy do uciekania w inne formy rozliczenia i na fikcyjną działalność gospodarczą na skali lub na ryczałcie.

„Prawicowy wyborca może być kapryśny”

PiS ze swoimi pomysłami wiąże spore polityczne nadzieje. Europoseł PiS Patryk Jaki określił propozycję podwyższenia drugiego progu podatkowego jako polityczny gamechanger. Obwieścił, że jest to najważniejsza obietnica oraz że będzie to pierwsza decyzja do zrealizowania po ewentualnym powrocie PiS do władzy.

Partia Jarosława Kaczyńskiego jest obecnie w trudnej sytuacji. Targają nią wewnętrzne konflikty, a na prawo od PiS konkurencja jest coraz mocniejsza. Dr Mateusz Zaremba, politolog z Uniwersytetu SWPS uważa, że taki pomysł to próba zawalczenia o liberalny gospodarczo elektorat sympatyzujący z Konfederacją.

– Nasuwa się pytanie, czy byłoby to wiarygodnie przeprowadzone. PiS ma argumenty. Jego politycy przypominają, że zrealizowali swoje obietnice. Próg podatkowy to model tworzący klasę średnią. Znacznie wzrosła liczba osób przekraczających drugi próg. PiS może odwoływać się do wiarygodności swoich obietnic, ale prawicowy wyborca ma szerszy wybór. Z drugiej strony to postulat liberalny gospodarczo. PiS było dotychczas nastawione na redystrybucję i programy socjalne. Zastanawiam się, czy nie jest to próba rywalizacji z prawicą ulokowaną na prawo od PiS. Dla tych wyborców PiS może być niewiarygodne ze względu choćby na Polski Ład. Prawicowy wyborca jest w o tyle trudnej sytuacji, że ma bogatą ofertę i może być kapryśny – komentuje dr Mateusz Zaremba.

Pomysł Polski 2050

Zaprezentowana w niedzielę propozycja PiS ma również dodatkowy kontekst. Pomysły podwyższenia drugiego progu podatkowego pojawiają się także po stronie koalicyjnej. Jako pierwszy mówił o tym poseł Rafał Komarewicz będąc jeszcze w Polsce 2050 (obecnie należy do klubu Centrum). W ramach szerszego pakietu dla klasy średniej postulował podwyższenie drugiego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 200 tys. zł.

Już po rozłamie w Polsce 2050 postulat ten coraz częściej podnosiła nowa szefowa partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i jej najbliżsi współpracownicy. Partia złożyła w połowie kwietnia projekt ustawy podwyższającej drugi próg podatkowy do 140 tys. zł. Liderka Polski 2050 w swojej narracji przekonuje, że sprawa może mieć fundamentalne znaczenie przed przyszłorocznymi wyborami.

„PiS idzie po klasę średnią. Albo to my podwyższymy drugi próg podatkowy, albo zrobią to oni. To jest 500 plus tych wyborów. W 2015 r. też mówili, że się nie da. Chociaż raz niech „strona demokratyczna" będzie mądra przed szkodą – napisała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na platformie X komentując pomysł polityków PiS.

PiS wymusi ruch rządzących?

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zbywa pomysły koalicjantów. Kilkukrotnie mówił, że progi pozostaną w 2026 r. na niezmienionym poziomie.

Poseł Ryszard Petru z klubu Centrum, który niedawno był typowany na nowego zastępcę Domańskiego, mówił w poniedziałek rano w TVN24, że podwyższenie drugiego progu podatkowego jest wśród rozwiązań, które „powinny być na stole”. Zwrócił uwagę, że byłoby to dla budżetu tańsze rozwiązanie niż zapowiadana przed poprzednimi wyborami podwyżka kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł.

Choć premier i minister Domański nie dają zielonego światła na zmiany, to nawet ze strony niektórych polityków Koalicji Obywatelskiej słychać, że problem może być coraz bardziej odczuwalny społecznie. Drugi próg podatkowy przekraczają kolejne grupy zawodowe, także te, które zarabiają relatywnie niedużo i minimalnie przekraczają drugi próg. Dotyczy to choćby nauczycieli pracujących równolegle w kilku miejscach.

Dr Mateusz Zaremba uważa, że pomysł PiS nie tylko może wywołać zamęt w koalicji. Może również wywrzeć na niej presję, by podjąć takie działanie, gdy do kolejnych wyborów zostało już tylko kilkanaście miesięcy.

– Zrodzi się pytanie, czy nie trzeba będzie wymusić tej zmiany już wcześniej, by nie zostawić PiS pola. To sprytny ruch, bo budżet jest w słabej sytuacji, a koalicja rządząca również. Z jednej strony powinna to wprowadzić, by „wybić politycznie zęby” oponentom i iść w duchu deregulacji, a z drugiej strony nie bardzo chyba są na to pieniądze, co widać choćby przy wygasaniu tzw. CPN [ceny paliw niżej – red.] – ocenia politolog.

Główne wnioski

  1. PiS zaproponowało wyjście z ETS, zwolnienie pracujących seniorów z podatku PIT oraz podwyższenie drugiego progu podatkowego do 180 tys. zł i do 360 tys. zł dla małżeństw, które wspólnie się rozliczają. Ostatnia z tych propozycji miałaby wejść w życie z początkiem 2028 r. jeżeli PiS wygrałoby przyszłoroczne wybory parlamentarne. Drugi próg podatkowy przekracza coraz więcej Polaków. W 2024 r. było to 1,9 mln osób, a w 2025 r. już 2,4 mln osób.
  2. Eksperci zwracają uwagę, że podwyższenie drugiego progu podatkowego zrekompensowałoby Polakom skutki inflacji. Byłoby to jednak kosztowne dla budżetu. Zdaniem wstępnych szacunków ekonomisty Artura Krawczyka kosztowałoby to 20 mld zł. Brak automatycznej waloryzacji progów podatkowych zwiększa wpływy budżetowe i ogranicza ryzyko wzrostu deficytu. Z drugiej jednak strony utrzymywanie progów na stałym poziomie może skłaniać podatników do alternatywnych form rozliczeń.
  3. PiS taką zapowiedzią zabiega o głosy liberalnych gospodarczo wyborców prawicy. Dr Mateusz Zaremba uważa, że politykom z PiS coraz trudniej rywalizować o takich wyborców z prawicową konkurencją. Składając takie propozycje, PiS może też dolewać oliwy do ognia w koalicyjnym sporze, w którym podwyższenia drugiego progu domaga się Polska 2050. Nie ma na to jednak zgody ministra finansów. Szefowa Polski 2050 uważa, że koalicja powinna przed wyborami podwyższyć drugi próg podatkowy.