Napięcie wokół niefunkcjonującego rurociągu Przyjaźń wciąż rośnie
Od ataku, który uszkodził ukraiński odcinek rurociągu Przyjaźń i pozbawił Węgry oraz Słowację dostaw rosyjskiej ropy, minął już ponad miesiąc. Budapeszt i Bratysława są przekonane, że tranzyt już dawno mógłby być wznowiony, jednak z powodów politycznych Kijów go blokuje. W efekcie oba państwa sięgają po kolejne środki presji, zwłaszcza że czas działa na ich niekorzyść.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jaki sposób Węgry i Słowacja wywierają presję na Ukrainę, aby przywróciła tranzyt rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń.
- Jakie polityczne i dyplomatyczne działania podejmują na forum europejskim Budapeszt i Bratysława.
- W jaki sposób oba kraje obecnie zabezpieczają swoje potrzeby energetyczne i jakie są perspektywy wyjścia z kryzysu.
Rurociąg jest już technicznie sprawny – twierdzą zgodnie premierzy Węgier Viktor Orbán i Słowacji Robert Fico, powołując się na dane wywiadowcze. Chcą misji rozpoznawczej, która ustaliłaby faktyczny stan rurociągu. Budapeszt i Bratysława zwróciły się w tej sprawie do Komisji Europejskiej, a rzeczniczka KE, Anna-Kaisa Itkonen, przyklasnęła pomysłowi – informuje forbes.hu. Bruksela zauważyła jednak, że aby sprawę można było zbadać na miejscu, niezbędna jest zgoda Ukrainy. Ponadto trzeba ustalić, jak miałaby wyglądać taka inspekcja, a Węgry i Słowacja muszą zaakceptować jej ustalenia – pisze portal portfolio.hu.
W tej sytuacji – jak twierdzi Anna-Kaisa Itkonen – nie można na razie powiedzieć, czy Komisja Europejska wyśle swoich ekspertów na Ukrainę. Nie zważając na to, Węgry i Słowacja już obwieściły, że powołują wspólną komisję śledczą ekspertów, którzy mają zbadać Przyjaźń.
Telefon do Kijowa
Robert Fico zadzwonił w piątek w sprawie rurociągu do Wołodymyra Zełenskiego. Strony nie ujawniły ani treści rozmowy, ani tego, czy udało się osiągnąć jakiekolwiek porozumienie.
„To sugeruje, że konflikt nadal trwa” – podsumowuje niezależny dennikn.sk.
Jeszcze w trakcie rozmowy prezydent Ukrainy napisał w swoich mediach społecznościowych, że nie chce rozwiązywać sporów zdalnie. Dodał też, że zaprosił słowackiego premiera do odwiedzenia Ukrainy. Dennikn.sk przypomina jednak, że Robert Fico do Kijowa przyjeżdża sporadycznie, a od początku pełnoskalowej wojny nie był tam ani razu.
Remont w toku
Przypomnijmy, że stanowisko ukraińskie jest zupełnie inne. Kijów twierdzi, że „prowadzi aktywne prace remontowe i renowacyjne” ropociągu. Takie zapewnienie, jak informuje Euronews, trafiło z Kijowa do Brukseli. Fakty są jednak takie, że Słowacja i Węgry otrzymują co jakiś czas informacje o terminie wznowienia dostaw. Za każdym razem jednak są one przesuwane przez stronę ukraińską, zwykle bez podania powodu.
Dlatego Budapeszt i Bratysława starają się wywierać presję także w inny sposób. Podejmują działania, które można określić jako odwetowe. Wstrzymały wysyłkę oleju napędowego na Ukrainę, a Słowacja zapowiedziała, że nie będzie odpowiadała na prośby Ukrainy o pomoc w stabilizowaniu sieci energetycznej – informuje Reuters. Także Węgry zagroziły, że mogą podjąć podobną decyzję.
Ten rodzaj wsparcia jest szczególnie istotny obecnie, kiedy w wyniku ataków na ukraińską sieć przesyłową niektórym regionom grozi blackout. A według szacunków aż 50–70 proc. prądu, jaki Ukraina importuje w warunkach niedoborów, pochodzi właśnie ze Słowacji i Węgier.
Blokada pożyczki
Do tego dochodzi aktywność Budapesztu i Bratysławy na niwie politycznej. Chodzi m.in. o blokowanie kolejnej unijnej pożyczki wartości do 90 mld euro dla Ukrainy. Z powodu niezgody Węgier i Słowacji nie udało się również osiągnąć porozumienia w sprawie 20. pakietu sankcji UE wobec Rosji. Viktor Orbán i Robert Fico deklarują, że nie odstąpią od weta, dopóki dostawy rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń nie zostaną wznowione.
Trzy tygodnie po przerwaniu dostaw oba kraje zdecydowały się uwolnić swoje strategiczne rezerwy ropy (po 250 tys. ton). Surowiec trafia priorytetowo do rafinerii koncernu MOL na Węgrzech i Slovnaftu na Słowacji. Ten zapas pokrywa kilkutygodniowe zapotrzebowanie każdego z państw. A ponieważ czas nieubłaganie płynie, poczynania węgierskich i słowackich władz stają się coraz bardziej nerwowe.
Nie tylko Adria
Węgry i Słowacja mogą sprowadzać surowiec przez chorwacki ropociąg Adria, należący do firmy JANAF. Premier Chorwacji Andrej Plenković zapewnia, że transporty tą drogą mogą pokryć całe zapotrzebowanie obu krajów. Również KE zachęca Budapeszt i Bratysławę do wykorzystania rurociągu Adria jako najlepszej alternatywy wobec rurociągu Przyjaźń.
Problem w tym, że Zagrzeb nie chce zgodzić się na transfer rosyjskiej ropy – a to właśnie ten surowiec Węgry i Słowacja kupowałyby najchętniej. Chorwacja argumentuje, że w obecnej sytuacji nie naruszałoby to sankcji, ale sama wciąż analizuje sytuację.
Tymczasem słowacki dziennik „SME” pisze, że należy rozważyć jeszcze jeden alternatywny szlak. Ropę z Rosji przez Ukrainę można bowiem transportować nieużywaną obecnie odnogą rurociągu Odessa–Brody na wybrzeże Morza Czarnego, a stamtąd tankowcami na Morze Śródziemne. To zdaniem gazety szlak, który chętnie wykorzystywałby węgierski MOL.
Główne wnioski
- Napięcie wokół rurociągu Przyjaźń rośnie. Węgry i Słowacja uważają, że tranzyt ropy mógłby być już wznowiony, ale Ukraina blokuje go z powodów politycznych. W odpowiedzi oba kraje stosują różne środki presji, m.in. wstrzymują przesył oleju napędowego i odmawiają ratunkowych dostaw energii elektrycznej.
- Polityczne i dyplomatyczne konsekwencje. Budapeszt i Bratysława wykorzystują również swój wpływ w Unii Europejskiej, blokując część decyzji dotyczących pożyczek dla Ukrainy i sankcji wobec Rosji. Deklarują, że nie odstąpią, dopóki dostawy ropy przez rurociąg Przyjaźń nie zostaną wznowione.
- Poszukiwania alternatywnych dróg transportu. Węgry i Słowacja uruchomiły strategiczne rezerwy ropy – po 250 tys. ton na każdy kraj. To jednak wystarczy tylko na kilka tygodni. Dlatego chcą sprowadzać surowiec przez Chorwację. Problem w tym, że Zagrzeb nie chce zgodzić się na transport rosyjskiej ropy. Dlatego rozważane są też inne szlaki.