Negocjacje jądrowego kontraktu. Amerykanie mówią o klimacie rozmów, najtrudniejszych kwestiach i udziale polskich firm w projekcie
W połowie 2026 r. powinny zakończyć się negocjacje kontraktu dotyczącego budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. W międzyczasie dostawca reaktora – amerykański Westinghouse – rozmawia o postawieniu około 20 podobnych bloków jądrowych w Stanach Zjednoczonych. – Nie jest to zagrożenie dla polskiego projektu, ale szansa dla polskich firm na kontrakty w USA – przekonuje Dan Lipman, szef jednostki biznesowej ds. systemów energetycznych w Westinghouse.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak przebiegają negocjacje w sprawie kontraktu na budowę elektrowni jądrowej w Polsce.
- Jakie plany ma Westinghouse w USA i jak mogą one wpłynąć na polski projekt.
- Co o udziale polskich firm w projekcie mówią Amerykanie.
Polskie Elektrownie Jądrowe podejmują kolejne kroki zmierzające do budowy trzech bloków jądrowych na Pomorzu, w gminie Choczewo. W grudniu udało się dopiąć kilka kluczowych dla projektu kwestii, w tym uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na pomoc publiczna dla elektrowni oraz podpisać aneks do umowy na prace przygotowawcze z konsorcjum amerykańskich firm: Westinghouse i Bechtel. Przed spółką podpisanie najważniejszej dla inwestycji umowy – finalnego kontraktu na budowę elektrowni. Negocjacje już trwają. To od nich zależeć będzie, jak polska strona zabezpieczy swoje interesy. Presja jest ogromna, bo harmonogram inwestycji jest napięty, a Westinghouse ma ambitne plany rozwoju także na innych rynkach.
„Rozsądny pośpiech” w rozmowach
Prace na placu budowy elektrowni jądrowej na Pomorzu toczą się od miesięcy i będą kontynuowane na mocy podpisanego 29 grudnia 2025 r. aneksu do tzw. umowy pomostowej między inwestorem, czyli Polskimi Elektrowniami Jądrowymi (PEJ), a wykonawcą – konsorcjum z udziałem Westinghouse’a i Bechtela. Aneksowany zakres umowy przewiduje kontynuację prac projektowych i terenowych, w tym pogłębione badania geologiczne. Przyspieszenie prac ma na celu jak najlepsze przygotowanie projektu do wejścia w fazę budowy, która ma nastąpić tuż po podpisaniu finalnego kontraktu z wykonawcą.
– Stały postęp prac w ramach naszej inwestycji jest kluczowy dla utrzymania harmonogramu budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Jednocześnie główna umowa na wykonanie obiektu jest przez nas obecnie negocjowana. To właśnie ona ostatecznie określi zasady współpracy z konsorcjum Westinghouse–Bechtel. W prowadzonych negocjacjach chcemy się rozsądnie spieszyć, dlatego zawarty aneks pozwala kontynuować rozmowy dotyczące głównej umowy, koncentrując się na jakości i bez negatywnego wpływu na projekt. Dbając o terminowość, w aneksie umieściliśmy też część prac, które pierwotnie miały trafić do głównego kontraktu – tłumaczy Marek Woszczyk, prezes PEJ.
Klimat lepszy niż przed rokiem
Harmonogram inwestycji zakłada, że wylanie tzw. betonu jądrowego nastąpi w 2028 r. Uznaje się to za oficjalny początek budowy elektrowni jądrowej. Pierwszy blok ma ruszyć w 2036 r., a trzeci (ostatni) w 2038 r. Dla dotrzymania terminów kluczowe jest szybkie zamówienie najważniejszych komponentów, na które czeka się nawet kilka lat. Będzie to możliwe dopiero po podpisaniu głównego kontraktu.
– Negocjacje z PEJ kontraktu na budowę elektrowni jądrowej przebiegają dobrze. Chcielibyśmy, aby niektóre procesy biurokratyczne przebiegały szybciej. Muszę jednak przyznać, że klimat rozmów jest znacznie lepszy niż przed rokiem. Najtrudniejsze jest precyzyjne określenie ryzyk, jakie ponosić będą obie strony umowy. To kwestia, która przy tak dużych inwestycjach zawsze zajmuje dużo czasu. Dla powodzenia polskiego projektu ważne jest, aby kontrakt został wynegocjowany i podpisany możliwie szybko. Myślę, że możemy spodziewać się tego w połowie 2026 r. Wtedy od razu ruszymy z zamówieniem tych elementów elektrowni, które są kluczowe i na które czas oczekiwania jest najdłuższy – zapowiada Dan Lipman, szef jednostki biznesowej ds. systemów energetycznych w Westinghouse, odpowiedzialny za wdrażanie reaktora AP1000.
Takie właśnie reaktory powstaną na Pomorzu.
Szansa dla polskich firm
Kolejną ważną kwestią w negocjacjach jest zabezpieczenie udziału polskich firm w projekcie. Westinghouse zajmie się budową tzw. wyspy jądrowej elektrowni, gdzie zlokalizowany będzie reaktor. Z kolei Bechtel zbuduje pozostałą część infrastruktury. Obie firmy zapewniają, że w szerokim zakresie zaangażują polskich dostawców.
– Westinghouse kieruje się zasadą: kupujemy tam, gdzie budujemy. Oznacza to, że staramy się w jak największym stopniu korzystać z usług i produktów lokalnych przedsiębiorstw. Wymaga to rozmów z każdą firmą, która chce wejść do łańcucha dostaw. Odbyliśmy już osiem takich spotkań z polskimi przedsiębiorstwami. Polska ma znacznie więcej wykwalifikowanych dostawców niż inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej – wskazuje Dan Lipman.
Jak wynika z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, sami przedsiębiorcy oceniają, że udział polskich firm w inwestycji jądrowej może sięgnąć ok. 40 proc. Amerykanie niechętnie podchodzą jednak do wpisania takiego sztywnego zobowiązania do kontraktu.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni z potencjału łańcucha dostaw, który przeanalizowaliśmy na polskim rynku. Nie jestem natomiast przekonany, czy tak precyzyjny zapis powinien znaleźć się w kontrakcie na budowę. To pytanie do inwestora – czy jest gotów zaakceptować dłuższe terminy dostaw, jeśli dana firma realizuje dany element po raz pierwszy, albo wyższe koszty w porównaniu z ofertą zagranicznego dostawcy. Te kwestie trzeba wyważyć – argumentuje Dan Lipman.
Na kluczową rolę inwestora zwracają uwagę także przedsiębiorcy.
– Potencjał wykonawczy polskich firm budowlanych oraz ich doświadczenie w realizacji złożonych projektów są bardzo duże. To, czy przełoży się on na znaczący udział w budowie pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej, będzie zależało od wielu czynników, w tym aktywnej postawy inwestora. Dlatego bardzo cieszy nas otwartość zarządu PEJ na dialog oraz gotowość do współpracy z krajowymi firmami przy tej inwestycji – podkreśla Tomasz Stępień, prezes PZPB-Atom, stowarzyszenia zrzeszającego firmy działające w obszarze energetyki jądrowej.
Kooperacja z ukraińskim przemysłem
Polskie firmy, które zostaną włączone do pomorskiego projektu jądrowego, mogą powalczyć o podobne zlecenia na innych rynkach, m.in. w Ukrainie.
– Przed nami – mam nadzieję – odbudowa ukraińskiej energetyki, która w dużej mierze została zniszczona. Energetyka jądrowa będzie odgrywała tam istotną rolę. Westinghouse zamierza uczestniczyć w odbudowie potencjału energetycznego Ukrainy i polskie firmy również mogą wziąć w tym udział. Rozmawialiśmy już o tym z Energoatomem, który zarządza ukraińskimi blokami jądrowymi. Podoba mu się pomysł współpracy ukraińskich i polskich firm przy produkcji wybranych komponentów – zapewnia przedstawiciel Westinghouse’a.
Ekspansja w USA
Rok 2025 był dla Westinghouse’a bardzo intensywny, nie tylko ze względu na realizację polskiego projektu. Amerykański prezydent Donald Trump zaapelował o pilną budowę 10 dużych reaktorów jądrowych w USA. Do realizacji tego przedsięwzięcia zgłosił się Westinghouse i zapowiedział rozpoczęcie budowy obiektów na gruntach państwowych do 2030 r. To jednak nie wszystko. Dan Lipman w rozmowie z nami informuje, że firma prowadzi również rozmowy z prywatnymi podmiotami w sprawie budowy kolejnych 10 reaktorów w Stanach Zjednoczonych.
Amerykanie przekonują, że mimo tak ambitnych planów rozwojowych inwestycja w Polsce nie zejdzie na drugi plan. Przeciwnie – Polska może na tym dodatkowo skorzystać.
– Nie jest to zagrożenie dla polskiego projektu, lecz szansa dla polskich firm na kontrakty w USA. Dlatego tak ważne jest, aby Polska szybko rozwijała kompetencje w obszarze energetyki jądrowej. Westinghouse dysponuje globalnym łańcuchem dostaw, który pozwala pozyskiwać komponenty z całego świata. Chciałbym, aby sprzęt produkowany w Polsce trafiał na place budów elektrowni jądrowych w USA. To kolejny argument za przyspieszeniem realizacji polskiego projektu. Jesteśmy przygotowani do prowadzenia wielu inwestycji równolegle. Kluczem do sukcesu jest dobre wyszkolenie kadr oraz takie planowanie projektów, aby nie kumulowały się w czasie – zapewnia Dan Lipman.
Zakusy na drugą elektrownię w Polsce
Amerykanie chcieliby zbudować także drugą z planowanych przez polski rząd elektrowni jądrowych. Wybór technologii reaktora dla tej inwestycji przewidziano na 2027 r., jednak już teraz rząd prowadzi rozmowy z potencjalnymi dostawcami. Westinghouse konkuruje tu z francuskim EDF, kanadyjskim AtkinsRéalis oraz koreańskim KHNP, który również otrzymał zaproszenie do rozmów. Westinghouse kusi polską stronę efektem skali.
– Energia z reaktora AP1000 będzie konkurencyjna cenowo, ale kluczowe jest myślenie o całej flocie reaktorów, a nie o pojedynczej inwestycji. Tak właśnie działają Amerykanie. Polska również powinna szybko podjąć decyzję o budowie drugiej elektrowni jądrowej. Planując wiele jednostek, można znacząco obniżyć koszty budowy. Jest różnica, czy Polska zamówi trzy reaktory AP1000, czy sześć takich jednostek. Zmiana technologii przy drugiej inwestycji byłaby poważnym błędem. Po pierwsze ze względu na koszty, a po drugie z punktu widzenia bezpieczeństwa jądrowego. Przy dwóch różnych technologiach trudniej zapewnić skuteczny nadzór, zarządzać flotą oraz elastycznie przesuwać personel między elektrowniami. Regulator musiałby też istotnie zwiększyć zatrudnienie – przekonuje Dan Lipman.
Konkurenci podnoszą natomiast argument, że dla Polski korzystniejsza byłaby dywersyfikacja technologii, zamiast uzależniania się w obszarze energetyki jądrowej od jednego państwa. W tym przypadku od Stanów Zjednoczonych.
– Jeśli chodzi o obawy związane z zależnością od amerykańskiej technologii, to warto zauważyć, że w ostatnich latach Polska i USA raczej się do siebie zbliżały, niż oddalały. W Westinghouse postrzegamy ten projekt jako relację na sto lat – ripostuje Dan Lipman.
Główne wnioski
- Polskie Elektrownie Jądrowe negocjują z amerykańskim konsorcjum Westinghouse–Bechtel kontrakt na budowę elektrowni jądrowej na Pomorzu. W międzyczasie strony podpisały aneks do tzw. umowy pomostowej, dzięki któremu kontynuowane są prace przygotowawcze do czasu podpisania właściwego kontraktu. – W prowadzonych obecnie negocjacjach chcemy się rozsądnie spieszyć, dlatego zawarty aneks pozwala kontynuować rozmowy dotyczące głównej umowy, koncentrując się na jakości i bez negatywnego wpływu na projekt – informuje Marek Woszczyk, prezes PEJ.
- Według Westinghouse’a klimat negocjacji jest znacznie lepszy niż przed rokiem. Najtrudniejsze pozostaje natomiast określenie ryzyk, jakie ponosić będą obie strony umowy. Amerykanie spodziewają się podpisania kontraktu w połowie 2026 r. – Dla powodzenia polskiego projektu ważne jest, aby kontrakt został wynegocjowany i podpisany możliwie szybko. Wtedy od razu ruszymy z zamówieniem tych elementów elektrowni, które są kluczowe i na które czas oczekiwania jest najdłuższy – zapowiada Dan Lipman, szef jednostki biznesowej ds. systemów energetycznych w Westinghouse.
- Zdaniem Dana Lipmana polskie firmy powinny uczestniczyć w inwestycji jądrowej, jednak niekoniecznie musi się to wiązać z wpisaniem do kontraktu sztywnego zapisu określającego procentowy udział krajowych przedsiębiorstw przy budowie obiektu. – To pytanie do inwestora – czy jest gotów zaakceptować dłuższe terminy dostaw, jeśli dana firma realizuje dany element po raz pierwszy, albo wyższe koszty w porównaniu z ofertą zagranicznego dostawcy. Te kwestie trzeba wyważyć – argumentuje Dan Lipman. Zapewnia jednocześnie, że dzięki ekspansji Westinghouse’a, m.in. w USA i Ukrainie, polskie firmy będą mogły wejść do globalnego łańcucha dostaw dla energetyki jądrowej.

