Kategorie artykułu: Społeczeństwo Świat Technologia

Nie będzie „demokratyzacji” AI? USA górą po szczycie w Delhi

86 krajów podpisało ogłoszoną w weekend deklarację po AI Impact Summit w stolicy Indii. Delhi pozycjonuje się jako ważny gracz w dyskusji o globalnym zarządzaniu sztuczną inteligencją. Ale pierwsze skrzypce w rozwoju technologii nadal grają USA i Chiny.

Grupa osób na tle dekoracji w stylu industrialnym
Uczestnicy AI Impact Summit w Delhi. Indie były gospodarzem szczytu na temat sztucznej inteligencji jako pierwszy kraj Globalnego Południa. Fot. Ruhani Kaur / Bloomberg / Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego szczyt AI po raz pierwszy zorganizowano w kraju Globalnego Południa i jak Delhi próbuje zająć miejsce przy stole, przy którym siedzą Waszyngton i Pekin.
  2. Co znalazło się w podpisanej 21 lutego Deklaracji Delhijskiej i jakie napięcia towarzyszyły jej negocjowaniu.
  3. Jak reakcje ekspertów i organizacji pozarządowych obnażają przepaść między „demokratyczną” retoryką a realną koncentracją wpływów w wyścigu AI.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

AI Impact Summit był pierwszym szczytem sztucznej inteligencji odbywającym się w kraju Globalnego Południa. Dyskusje o przyszłości AI nie bez powodu odbywały się właśnie w Indiach. Liczący ponad 1,4 miliarda obywateli kraj jest jednym z największych na świecie cyfrowych rynków. Indie starają się zaprezentować jako pomost między krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się.

Ale jest i druga, prozaiczna strona ambicji. Najludniejszy kraj świata pozostaje daleko w tyle za USA i Chinami. Razem oba mocarstwa kontrolują ok. 85 proc. globalnej mocy obliczeniowej AI. Szczyt był zatem nie tylko forum dyplomatycznym, ale i okazją do przyciągnięcia zagranicznych inwestycji oraz zademonstrowania własnych możliwości technologicznych.

Grube ryby i wielcy nieobecni

W szczycie, trwającym w indyjskiej stolicy od 16 do 21 lutego, wzięły udział delegacje z ponad stu krajów. Wśród uczestników znaleźli się sekretarz generalny ONZ António Guterres, prezydent Francji Emmanuel Macron, prezes Google Sundar Pichai, szefowie OpenAI Sam Altman, Anthropic Dario Amodei, DeepMind Technologies Demis Hassabis, oraz miliarder Mukesh Ambani, szef Reliance Industries.

Według indyjskiego ministra technologii Ashwiniego Vaishnawa, w czasie obrad padły zobowiązania inwestycyjne przekraczające 250 mld dolarów. Towarzysząca wydarzeniu wystawa przyciągnęła ponad 500 tys. zwiedzających.

Na szczycie, zorganizowanym akurat w czasie obchodów lunarnego Nowego Roku, zabrakło wysokich rangą przedstawicieli Chin. Pekin podpisał co prawda końcową deklarację, ale w Delhi próżno było szukać ważnych polityków i szefów firm technologicznych zza Wielkiego Muru.

Zabrakło też dwóch spodziewanych gości z pierwszych stron gazet. Jensen Huang, prezes koncernu NVIDIA, odwołał przyjazd z powodu choroby. Bill Gates wycofał się z planowanego przemówienia kilka godzin przed jego wygłoszeniem. Fundacja Gatesa stwierdziła, że decyzję podjęto, aby szczyt mógł skupić się na swojej agendzie. Poszło o wątpliwości w sprawie dawnych powiązań Gatesa ze skazanym za przestępstwa seksualne Jeffreyem Epsteinem. Ostatecznie fundację reprezentował na miejscu Ankur Vora, kierujący jej biurami w Indiach i Afryce.

Demokracja kontra miliarderzy

Sekretarz generalny ONZ António Guterres, a po nim Narendra Modi, wezwali do demokratyzacji i jak najszerszego dostępu do narzędzi AI, aby nie znalazły się w rękach garstki światowych potęg. Modi podkreślał, że przełomowa technologia będzie korzystna jedynie wtedy, „gdy będzie dostępna, a jej podstawowe systemy otwarte”.

Guterres ostrzegał przed dominacją miliarderów mówiąc, że „AI musi należeć do wszystkich”. Wezwał też do merytorycznej dyskusji. Apelował o odejście od przesadnego optymizmu z jednej i retoryki strachu z drugiej strony.

ONZ ogłosiła powołanie Niezależnego Międzynarodowego Panelu Naukowego ds. sztucznej inteligencji w składzie 40 ekspertów z różnych regionów świata.

Szef ONZ oraz indyjski premier wezwali do szerokiego dostępu do technologii, aby nie pozostała w rękach garstki światowych potęg.

Do zwolenników “demokratyzacji” sztucznej inteligencji należy Sam Altman. Założyciel OpenAI i współtwórca Chata GPT stwierdził, że nie jest wykluczone, że świat znajduje się zaledwie „parę lat” od wynalezienia „wczesnych form superinteligencji”. Stwarza to zagrożenie totalitaryzmu, którego można uniknąć poprzez decentralizację infrastruktury AI.

Do inkluzywnego wezwał też prezydent Francji Emmanuel Macron. W swoim wystąpieniu podkreślił, że zrównoważony system regulacji zapobiegnie redukcji niektórych krajów do roli rynków albo źródeł danych treningowych dla algorytmów. Pochwalił też “suwerenne podejście” rządu w Delhi.

Indie węzłem AI?

Indie, jeden ze światowych liderów w dziedzinie IT, już dziś mają się czym pochwalić na polu sztucznej inteligencji. Uniwersytet Stanforda sklasyfikował je niedawno na trzecim miejscu w Global AI Vibrancy Index. W ramach programu „India AI Mission” o wartości 1,25 mld dolarów Delhi buduje infrastrukturę, laboratoria edukacyjne, wspiera startupy i rozwój krajowych dużych modeli językowych (LLM).

W czasie delhijskiego szczytu największe indyjskie korporacje złożyły kolejne deklaracje inwestycyjne. Reliance Industries Mukesha Ambaniego zapowiedziała 110 mld dolarów w ciągu siedmiu lat na rozbudowę fizycznej infrastruktury AI nad Gangesem. Adani Group zadeklarowała 100 mld dolarów na centra danych oparte na energii odnawialnej i suwerenną infrastrukturę chmurową. „AI jest pisane kodem, ale jest zasilane elektrycznością. Bezpieczeństwo energetyczne to bezpieczeństwo wywiadowcze. Indie muszą rozwijać własną infrastrukturę AI, aby chronić suwerenność państwową" -- stwierdził podczas szczytu Jeet Adani, dyrektor Adani Airport Holdings.

Google ogłosił, że zbuduje w południowych Indiach hub AI. Ma on obejmować centrum danych o mocy przekraczającej gigawat oraz nowy podmorski kabel telekomunikacyjny. Tata Group i OpenAI ogłosiły projekt centrum danych o mocy 100 MW, z możliwością skalowania do 1 GW. Z kolei Anthropic zawarł umowę partnerską z Infosys i uruchamia biuro w Bengalurze.

Waszyngton zacieśnia kontrolę

Podczas gdy niektóre kraje i liderzy technologiczni opowiadali się za regulacjami AI, przedstawiciel Białego Domu Michael Kratsios wyraził w piątek całkiem inne stanowisko. „Całkowicie odrzucamy globalną regulację AI. Wierzymy, że adopcja AI nie doprowadzi do lepszej przyszłości, jeśli będzie podlegać biurokracji i scentralizowanej kontroli" – powiedział.

Kratsios starał się przekonać uczestników, że autonomia strategiczna oznacza współpracę z USA. „Ameryka jest jedynym supermocarstwem AI skłonnym i zdolnym do rzeczywistego wsparcia krajów partnerskich w dążeniu do uzyskania znaczącej suwerenności w dziedzinie sztucznej inteligencji” – mówił Kratsios.

W piątek amerykański magazyn „Time” zwrócił uwagę, że to w Stanach Zjednoczonych i w Chinach skoncentrowana jest większość mocy obliczeniowej, danych i specjalistów w dziedzinie nowej technologii. Cytowany przez magazyn niemiecki ekspert Anton Leicht zasugerował, że mocarstwa nie potrzebują innych krajów do decydowania o przyszłości tej technologii.

Krytyczni komentatorzy uznali, że Indie oraz inne kraje powinny rozwijać własne modele AI, aby nie uzależniać się nadmiernie od USA.

Pax Silica i zmniejszenie dominacji Chin

Indie ogłosiły w piątek, że dołączają do amerykańskiej inicjatywy Pax Silica. Ogłoszony w grudniu 2025 r. pakt ma na celu budowę niezależnych łańcuchów dostaw zasobów i technologii kluczowych dla rozwoju AI. W praktyce chodzi o zmniejszenie dominacji Chin w dziedzinie dostępu do minerałów ziem rzadkich i półprzewodników. Inicjatywa obejmuje też zabezpieczenie infrastruktury danych i mocy obliczeniowej przed ryzykiem ingerencji. Wcześniej do Pax Silica dołączyły m.in. Australia, Japonia, Korea Południowa, Singapur, Izrael, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Innowacje bez regulacji

Indyjski szczyt przedłużono o jeden dzień. Oficjalnie z powodu wielkiego zainteresowania towarzyszącą mu wystawą. W rzeczywistości do ostatniej chwili trwały negocjacje tekstu końcowej deklaracji.

Tematyka globalnej regulacji AI w deklaracji praktycznie nie istnieje.

Deklaracja Delhijska, formalnie przyjęta przez 86 krajów i dwie organizacje międzynarodowe, zarysowała zbiorową wizję globalnego zarządzania AI opartą na odpowiedzialnej innowacji i włączeniu cyfrowym. Potwierdzono w niej zobowiązania do wzmocnienia wielostronnej współpracy w dziedzinie AI. Napisano o konieczności promowania odpowiedzialnego i etycznego jej rozwoju oraz zapewnienia powszechnego dostępu do korzyści z niej płynących.

Deklaracja głosi, że „obietnica AI realizuje się w pełni jedynie wtedy, gdy jej korzyści są dzielone przez całą ludzkość".

Stany Zjednoczone, które nie dołączyły do deklaracji na ubiegłorocznym szczycie paryskim, tym razem podpisały dokument. Ale tematyka globalnej regulacji generatywnej AI, kluczowa dla wielu uczestników, w deklaracji praktycznie nie istnieje. To wyraźny kompromis wymuszony przez Waszyngton.

Obywatele bez głosu?

Komentatorzy są podzieleni w ocenach szczytu na dwa obozy.

Jakob Mökander, dyrektor w Tony Blair Institute for Global Change, powiedział stacji NBC News, że długoterminowo to dobrze, że AI nie jest postrzegana tylko jako wyścig między USA a Chinami. Jego zdaniem gracze tacy jak Indie dążą do odrzucenia takiej dynamiki. Isabella Wilkinson, badaczka z brytyjskiego think tanku Chatham House, stwierdziła jednak wprost: „Pełny globalny konsensus w kwestii zarządzania sztuczną inteligencją jest odległy od rzeczywistości".

Wielkie korporacje cieszyły się podczas szczytu pozycją równą suwerennym państwom. Podobnej platformy nie dostały organizacje społeczeństwa obywatelskiego

Szczyt krytycznie ocenia także Apar Gupta, współzałożyciel delhijskiej organizacji Internet Freedom Foundation. – Wielkie korporacje cieszyły się podczas szczytu pozycją równą suwerennym państwom. Podobnej platformy nie dostały organizacje społeczeństwa obywatelskiego, liderzy ruchów pracowniczych ani aktywiści działający na rzecz praw człowieka. Te dyskusje nie przełożą się na wiążące regulacje, gwarantujące ochronę obywatelom – mówi w komentarzu dla XYZ.

Główne wnioski

  1. Szczyt w Delhi przesunął centrum debaty o przyszłości sztucznej inteligencji w stronę Globalnego Południa. To sygnał, że kraje rozwijające się chcą współkształtować reguły rozwoju tej technologii.
  2. W deklaracji podpisanej po obradach brak wiążących zobowiązań. Dominuje w niej retoryka demokratyzacji AI i równego dostępu, ale brakuje mechanizmów jego egzekwowania.
  3. Realna kontrola nad rozwojem sztucznej inteligencji pozostaje tam, gdzie była. USA i Chiny kontrolują łącznie około 85 proc. globalnej mocy obliczeniowej AI. Ambicje Indii i innych państw muszą się zmierzyć z twardą rzeczywistością zależności technologicznej. Niepokój części komentatorów powoduje dominacja big techów i niewielki udział w debacie organizacji obywatelskich.