Sprawdź relację:
Dzieje się!
Biznes

Nie tylko budowa wiatraków. Orlen chce składować CO2 pod Bałtykiem

Orlen analizuje możliwość wychwytywania dwutlenku węgla ze swoich rafinerii i składowania go pod dnem Morza Bałtyckiego. Koncern paliwowy przekonuje, że jeśli unijne regulacje nie ulegną zmianie, to już w latach 30. kosztowne magazynowanie CO2 stanie się koniecznością. Z magazynów CO2 będą mogły korzystać także firmy chemiczne i cementownie, które poszukują sposobów na ograniczenie emisji.

Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu
Dzięki współpracy z innymi podmiotami w regionie możemy wykorzystać pełen potencjał Bałtyku i zapewnić bezpieczną, tańszą i czystszą energię dla nas i naszej części Europy – przekonuje Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu. Fot.: PAP/Marcin Kmieciński

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie plany ma Orlen w zakresie wychwytywania i składowania CO2.
  2. Jakie instalacje magazynowania CO2 już działają w Europie.
  3. Jak wygląda potencjał Bałtyku w zakresie inwestycji energetycznych.

Dotychczas Orlen koncentrował się na wykorzystaniu Bałtyku do budowy farm wiatrowych, jednak plany koncernu są znacznie szersze – analizuje on także możliwość budowy magazynów dwutlenku węgla pod dnem Bałtyku. To rozwiązanie ma pozwolić na pełną dekarbonizację zakładów przemysłowych, w których całkowita redukcja emisji CO2 jest bardzo trudna lub wręcz niemożliwa. Orlen zakłada, że w ciągu dekady powstanie infrastruktura do wychwytu, transportu i składowania 4 mln ton CO2 rocznie. Projekt wymaga współpracy wszystkich krajów regionu Morza Bałtyckiego.

Jak działałaby taka instalacja? Zakłady przemysłowe – rafinerie, cementownie, huty czy fabryki chemiczne – wychwytywałyby CO2 ze swoich kominów, a następnie transportowałyby go rurociągami lub pociągami do specjalnie wybudowanego terminala na Pomorzu. Stamtąd rurociągami lub specjalnymi statkami gaz trafiałby do miejsc składowania pod dnem Bałtyku. Choć o takich rozwiązaniach w Polsce mówi się od dawna, dotychczas były one nieopłacalne. Jednak coraz bardziej rygorystyczne unijne regulacje, wymuszające głębszą redukcję emisji, oraz rosnące ceny uprawnień do emisji CO2 sprawiają, że projekty magazynowania dwutlenku węgla wracają na agendę. Unia Europejska założyła, że do 2030 r. na jej terenie powinna istnieć możliwość zatłaczania 50 mln ton CO2 rocznie. Obowiązek ten dotyczy spółek wydobywających gaz ziemny i ropę naftową w UE, w tym Orlenu.

– Traktujemy to jako konieczność, jeśli chcemy dostosować naszą działalność do wymogów unijnych. Niedawno Komisja Europejska przedstawiła w Antwerpii Czysty Ład Przemysłowy, który nie spełnił naszych oczekiwań. Liczyliśmy m.in. na odroczenie wdrożenia ETS2 [rozszerzenia systemu handlu emisjami na nowe sektory, w tym budownictwo i transport – red.]. Problem z emisjami CO2 mają nie tylko nasze rafinerie, ale także wiele innych zakładów przemysłowych. Ograniczenia wymaga od nas UE, ale oczywiste jest również, że musimy podjąć działania na rzecz ochrony klimatu – podkreśla Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu.

Szef Orlenu zwraca uwagę, że sytuacja geopolityczna zmienia się na tyle dynamicznie, że firma będzie musiała przyjrzeć się na nowo swojej strategii, opublikowanej zaledwie dwa miesiące temu.

– Już jesienią planujemy przegląd strategii, aby uwzględnić działania prezydenta USA Donalda Trumpa i decyzje Unii Europejskiej – zapowiada Fąfara.

Pierwszym krokiem w kierunku zbadania rynku magazynowania CO2 oraz zbudowania kompetencji w tym obszarze jest współpraca Orlenu z norweskim Equinorem, który uczestniczy w kilku tego typu projektach w Europie Północno-Zachodniej i USA. Firmy podpisały już porozumienie w tej sprawie.

Wzorcowa instalacja na Morzu Północnym

Pierwszy kompleks oferujący komercyjne usługi zatłaczania CO2 pod ziemią już działa na Morzu Północnym pod nazwą Northern Lights. To wspólna inicjatywa Equinoru, TotalEnergies i Shella. We wrześniu 2024 r. oddano do użytku terminal przeładunkowy CO2, a pierwsi klienci rozpoczną dostarczanie dwutlenku węgla w połowie 2025 r. W ramach początkowego etapu Northern Lights oferuje możliwość zatłaczania 1,5 mln ton CO2 rocznie. Wśród pierwszych klientów są norweski producent nawozów Yara i duński koncern energetyczny Orsted.

Equinor posiada także licencje na magazynowanie CO2 na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, w Danii, Wielkiej Brytanii i USA. W ubiegłym roku, wraz z partnerami – TotalEnergies i BP – uzyskał ostateczną decyzję inwestycyjną dla projektu Northern Endurance Partnership, obejmującego infrastrukturę do transportu i magazynowania CO2, oraz Net Zero Teesside, czyli elektrownię gazową z instalacją wychwytu CO2 po spalaniu.

Orlen i agencja S&P przeanalizowały możliwości transportu CO2 z Polski na Morze Północne w raporcie podsumowującym stan zaawansowania transformacji energetycznej w regionie Morza Bałtyckiego. Porównali przy tym dwie trasy – 1500 km z Gdańska do Bergen w Norwegii i 500 km z Gdańska do składowiska na Morzu Bałtyckim. Analiza wykazała, że przy transporcie 2,5 mln ton CO2 przewóz statkiem na Morze Północne byłby droższy o 6 euro/t niż wysyłka na Bałtyk. Natomiast przy dużych ładunkach, sięgających 20 mln ton CO2, opłacałoby się zbudować rurociąg, co sprawiłoby, że transport na Morze Północne byłby droższy o 15 euro/t niż do składowiska na Bałtyku.

Problemem jest jednak ograniczona dostępność wyczerpanych odwiertów ropy naftowej i gazu na Bałtyku, które mogłyby służyć do zatłaczania dwutlenku węgla. Brakuje również wystarczających badań, które określałyby potencjał dna Bałtyku pod budowę takich magazynów. Tymczasem obszar Morza Północnego jest znacznie lepiej zbadany, a sektor wydobycia ropy i gazu działa tam na dużą skalę.

Duży potencjał Bałtyku

Z raportu Orlenu i S&P wynika, że region Morza Bałtyckiego odpowiada za ponad jedną trzecią zużycia energii i emisji w UE, co czyni go obszarem o strategicznym znaczeniu dla dekarbonizacji Europy. Kluczowym wyzwaniem jest jednak pogodzenie rozwoju OZE z bezpieczeństwem energetycznym oraz przystępnością cenową energii. Według autorów raportu rozwiązaniem może być zacieśnienie współpracy ośmiu państw regionu – Polski, Niemiec, Danii, Szwecji, Finlandii, Litwy, Łotwy i Estonii. Ścisła kooperacja pozwoliłaby w pełni wykorzystać potencjał regionu i w efekcie szybciej osiągnąć cele transformacji energetycznej.

Autorzy raportu oszacowali, że rozwój interkonektorów energetycznych, czyli międzynarodowych połączeń gazowych, może przynieść oszczędności na poziomie 9 mld euro. Rozbudowa sieci połączeń mogłaby również wesprzeć pełniejsze wykorzystanie przepustowości terminali LNG i rurociągów w regionie.

Kolejnym obszarem współpracy krajów regionu są technologie wodorowe. Zielony wodór może odegrać kluczową rolę w osiągnięciu celów dekarbonizacyjnych, zwłaszcza w przemyśle ciężkim i transporcie. Może być produkowany przy wykorzystaniu energii z morskich farm wiatrowych.

Łączny potencjał Bałtyku w obszarze morskiej energetyki wiatrowej wynosi 93 GW, z którego jedynie ok. 3 GW są częściowo uruchomione. Dla porównania, na Morzu Północnym to 32 GW. W polskiej strefie Bałtyku planowane jest postawienie nawet 18 GW mocy zainstalowanych w wiatrakach. Jak na razie ruszyła budowa dwóch farm. Pierwszy projekt realizuje Orlen z kanadyjskim Northland Power, a drugi PGE z duńskim Orsted.

Główne wnioski

  1. Orlen analizuje możliwość budowy infrastruktury do wychwytywania, transportu i magazynowania CO2 pod dnem Bałtyku. W tym celu nawiązał współpracę z norweskim Equinorem. Orlen chce także zainteresować projektem inne firmy z regionu Morza Bałtyckiego.
  2. Podobny kompleks ruszył już na Morzu Północnym z inicjatywy trzech firm: Equinoru, TotalEnergies i Shella. Inwestycja zakłada pozyskiwanie klientów, którzy będą chcieli składować tam CO2 ze swoich fabryk. Pierwszym klientem, który podpisał umowę na zatłaczanie CO2 pod ziemię, jest norweski producent nawozów Yara. Produkcję nawozów trudno całkowicie zdekarbonizować, bo kluczowym surowcem do ich wyrobu jest gaz ziemny.
  3. Bałtyk ma też ogromny potencjał, jeśli chodzi o instalowanie tam farm wiatrowych, a także budowę międzynarodowych połączeń energetycznych, w tym gazowych. Potencjał ten nie jest jednak dziś w pełni wykorzystany.