Kategorie artykułu: Polityka Społeczeństwo

Niż demograficzny uderzy w małe szkoły. Barbara Nowacka o możliwych scenariuszach (WYWIAD)

Co czeka szkoły w małych miejscowościach, dla których niż demograficzny będzie najbardziej dotkliwy? O tym, jakie mają przed sobą scenariusze i jak państwo chce je wesprzeć, mówi Barbara Nowacka w rozmowie z XYZ.. Ministra edukacji wyjaśnia też decyzję dotyczącą edukacji zdrowotnej.

Barbara Nowacka
Barbara Nowacka tłumaczy ostatnie działania Ministerstwa Edukacji Narodowej. Fot. PAP/Marcin Obara

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Barbara Nowacka ocenia rosnącą liczbę uczniów kształcących się w szkołach niepublicznych.
  2. Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje się na zamykanie szkół.
  3. Co stało u podstaw decyzji dotyczącej przyszłości edukacji zdrowotnej.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Rafał Mrowicki, XYZ: Czy polska edukacja się prywatyzuje?

Barbara Nowacka, ministra edukacji, Koalicja Obywatelska: Nie. Fundamentem systemu edukacji w Polsce są dobre szkoły publiczne i to one pozostają podstawą kształcenia dzieci i młodzieży. Widzimy tendencje związane z rozwojem edukacji niepublicznej, co jest naturalne. Różnorodność oferty edukacyjnej jest potrzebna. Warto jednak pamiętać, że najlepsze licea w Polsce to przede wszystkim licea publiczne. Także wiele techników, które bardzo dobrze przygotowują do wejścia na rynek pracy, prowadzone jest w placówkach publicznych.

W latach 90. rozwój szkół niepublicznych był ciekawym zjawiskiem, bo część z nich wprowadzała innowacyjne metody nauczania, później wdrażane także w szkołach publicznych. Naszym celem nie jest przeciwstawianie szkół publicznych i niepublicznych, lecz zapewnienie każdemu dziecku dostępu do dobrej edukacji – niezależnie od miejsca zamieszkania i sytuacji materialnej rodziny.

Widać, że ta rywalizacja przekłada się na wyniki egzaminów. Uczniowie szkół niepublicznych mają lepsze średnie wyniki na egzaminie ósmoklasisty.

Jestem w trakcie analizy tych danych.

Szkoły niepubliczne

Odnoszę się do danych Centralnej Komisji Egzaminacyjnej za 2025 r. publikowanych niedawno przez portal Zero.pl. Wynika z nich również, że liczba uczniów w szkołach niepublicznych sięga 359 tys.

Rywalizacja szkół publicznych i niepublicznych trwa. Jako państwo finansujemy edukację każdego ucznia. Szkoła publiczna utrzymuje się z pieniędzy naliczanych w ramach potrzeb oświatowych, natomiast część podmiotów niepublicznych rozwija ofertę również dzięki dodatkowym opłatom ponoszonym przez rodziców.

Mówi pan o egzaminie ósmoklasisty i różnicach w wynikach. Warto spojrzeć na geografię szkół niepublicznych. Zdecydowana większość znajduje się w dużych miastach. Szkoły publiczne są wszędzie – w małych miejscowościach i dużych miastach – a każdy uczeń ma prawo do nich uczęszczać. Szkoły niepubliczne często funkcjonują w innych warunkach organizacyjnych i mają większą możliwość profilowania swojej oferty. Część z nich osiąga bardzo dobre wyniki także dzięki dodatkowemu wsparciu edukacyjnemu finansowanemu przez rodziców.

Siłą państwa jest zapewnienie powszechnego dostępu do edukacji i wyrównywanie szans edukacyjnych. Dlatego pieniądze publiczne idą za każdym dzieckiem.

W Warszawie liczba uczniów szkół niepublicznych sięga kilkudziesięciu tysięcy.

To wynika również ze specyfiki części form kształcenia, które po pandemii zyskały popularność – moim zdaniem z pewną szkodą dla uczniów.

Mówi pani o edukacji domowej?

Nie tylko. Edukacja domowa w wielu przypadkach sprawdza się bardzo dobrze. Chodzi raczej o kształcenie zdalne, które powinno być stosowane przede wszystkim w sytuacjach szczególnych. Nauka zdalna wymaga dużej samodzielności i wsparcia ze strony dorosłych, szczególnie w przypadku młodszych dzieci.

Kształcenie zdalne

Ma pani zastrzeżenia do tej formy kształcenia?

Szkoła, oprócz wiedzy, daje także relacje społeczne i uczy m.in. współpracy. Z drugiej strony kształcenie zdalne wymaga bardzo dużej samodyscypliny. Wielu dorosłych ma trudność z regularnym uczeniem się wyłącznie online, dlatego w przypadku młodszych dzieci tak ważna jest rola rodziców i opiekunów.

Jeżeli rodzice aktywnie uczestniczą w tym procesie i wspierają dziecko w nauce, sytuacja wygląda inaczej. Wymaga to jednak ogromnej pracy. Jeżeli ktoś decyduje się na edukację domową, powinna ona polegać na realnej pracy z dzieckiem. A często tak się nie dzieje. Wiemy, że gdy dzieci z takich placówek próbują wrócić do systemu, realnie są na poziomie o rok lub dwa niższym.

Jeżeli ktoś decyduje się na edukację domową, powinna ona polegać na realnej pracy z dzieckiem. A często tak się nie dzieje.

Nie niepokoi panią tak duże zainteresowanie kształceniem poza publicznym systemem oraz w ramach form zdalnych?

Najlepsza jest szkoła stacjonarna. Świat, w którym żyjemy, to w dużej mierze świat osłabionych więzi społecznych. Rodzice dużo pracują i często mają mniej czasu dla dzieci. Dziadkowie coraz częściej mieszkają daleko od rodzin. To sprawia, że wielu młodych ludzi doświadcza samotności. Szkoła pozostaje dla nich ważnym miejscem budowania relacji, poczucia wspólnoty i bezpieczeństwa. Dlatego musimy o nią dbać.

Szkoły niepubliczne są różne. Tak jak publiczne. Wszystko opiera się na ludziach. Zadaniem państwa jest przede wszystkim dbanie o to, by edukacja była powszechna i dostępna.

Widać tendencję części elit do wybierania szkół bardziej zindywidualizowanych. To naturalne. Pierwszym wyborem powinna być jednak dobra szkoła blisko domu. Warto pamiętać, że licea z największymi osiągnięciami to wciąż głównie licea publiczne – choćby gdyńska „Trójka” czy warszawski „Staszic”.

Nowacka o nierównościach edukacyjnych

Są rodziny, które mogą zapewnić dzieciom więcej. Wartość rynku korepetycji i zajęć dodatkowych szacuje się na ponad miliard złotych. Jak zapewnić równe szanse uczniom w trudniejszej sytuacji?

Widzimy wyraźny wzrost zainteresowania dodatkowymi zajęciami – edukacyjnymi, sportowymi i artystycznymi. Udział dzieci w takich aktywnościach bardzo mocno wzrósł. Dlaczego? Bo mamy świadczenie 800 Plus. Rodzice, mając te pieniądze, chętnie wydają je na dziecko. Otrzymuje je każde dziecko w Polsce, więc warto o tym pamiętać.

Nierówności pojawiają się jednak także gdzie indziej. Dzieci w dużych miastach mają znacznie większy dostęp do infrastruktury sportowej, domów kultury oraz zajęć dodatkowych. W mniejszych miejscowościach i miejscach wykluczonych komunikacyjnie tych możliwości jest dużo mniej. W takich sytuacjach dzieci częściej korzystają z zajęć online.

Nie jest to jednak wyłącznie kwestia pieniędzy. Wiele osób, które byłoby stać na najdroższą szkołę w dużym mieście, wybiera placówkę publiczną – ze względu na zbudowane więzi i jakość kształcenia.

Zamykanie czy przekształcanie szkół?

Skoro mowa o miejscach wykluczonych komunikacyjnie, to czy przygotowują się państwo na zamykanie szkół w kolejnych latach?

Przygotowaliśmy rozwiązania osłonowe dla małych szkół. To jeden z najważniejszych projektów resortu. Samorządy miały wcześniej tendencję do likwidowania placówek. Demografia jest bardzo trudna. W Polsce mamy 131 szkół, w których w klasach 1-8 uczy się mniej niż 25 uczniów. Dla samorządu koszt utrzymania takiej placówki jest wyższy niż koszt utrzymania szkoły dla 200 uczniów.

Z drugiej strony, dla każdej miejscowości szkoła blisko domu to realna wartość. Młode rodziny nie sprowadzą się do miejscowości, w której nie ma szkoły. Szkoła jest jednym z najważniejszych spoiw społecznych. W każdej wsi jest kościół, do którego lokalna społeczność chodzi w niedzielę. A codziennie? Wszystkie dzieci z okolicy są odprowadzane do szkoły przez rodziców i dziadków. To właśnie w szkołach odbywa się wiele wydarzeń ważnych dla społeczności lokalnych.

Na czym polega to rozwiązanie?

Daliśmy samorządom narzędzia do bezpiecznego przejścia przez demograficzny niż. Będą mogły elastycznie organizować sieć szkół tak, by edukacja najmłodszych dzieci pozostawała jak najbliżej domu. Jeżeli gmina ma bardzo małą szkołę, może stworzyć zespół szkół podstawowych, w którym klasy 1-3 i przedszkole zostaną lokalnie, a starsi uczniowie będą dowożeni do większej szkoły.

Budynki szkolne będą mogły być jednocześnie wykorzystywane przez lokalną społeczność, np. na potrzeby biblioteki, zajęć społecznych czy organizacji lokalnych.

Skutki niżu demograficznego dla szkół w małych miejscowościach

Wiedzą państwo, jak duża może być skala takich zmian?

Każdy samorząd będzie podejmował decyzje indywidualnie. Do tej pory do kuratoriów oświaty spłynęło ok. 140 wniosków o przekształcenie lub likwidację szkoły. Gdy damy samorządom większą elastyczność – przy zachowaniu zgody kuratora – nie będą musiały spieszyć się z likwidacją placówek. Będą mogły pozostawić je uczniom klas 1-3.

Do tej pory prawo mówiło, że aby przekształcić szkołę w filię, należy najpierw ją zlikwidować. Teraz nie będzie to konieczne.

Gdy damy samorządom większą elastyczność – przy zachowaniu zgody kuratora – nie będą musiały spieszyć się z likwidacją placówek. Będą mogły pozostawić je uczniom klas 1-3.

Czy samorządy mogą liczyć na finansowe wsparcie ze strony państwa przy takich przekształceniach?

Same te zmiany są dla samorządów formą wsparcia finansowego. Utrzymywanie bardzo małych szkół było dla wielu z nich dużym obciążeniem. Zwiększyliśmy nakłady na oświatę. W 2023 r. było to 65 mld zł, a dziś – dzięki reformie finansów samorządowych, podwyżkom dla nauczycieli oraz wliczeniu przedszkoli do potrzeb oświatowych – samorządy dysponują kwotą 115 mld zł. Nasza ustawa daje im możliwość zachowania szkół, lepszego zarządzania finansami oraz większego bezpieczeństwa organizacyjnego dla nauczycieli.

Ocenianie egzaminów

Maj był miesiącem egzaminów ósmoklasistów i matur. Czy wyciągnięto wnioski po ubiegłorocznym raporcie Najwyższej Izby Kontroli dotyczącym oceniania egzaminów? W całym kraju co czwarta matura, której wynik zakwestionowano, została oceniona błędnie.

Centralna Komisja Egzaminacyjna i okręgowe komisje egzaminacyjne przeanalizowały te wnioski. Jedną ze zmian było ograniczenie liczby błędów związanych z przepisywaniem wyników. Młody człowiek sam bierze odpowiedzialność za wpisanie odpowiedzi. To pierwsza zmiana, którą w tym roku wprowadziła CKE. W kolejnych latach czeka nas także większe ucyfrowienie procesu egzaminacyjnego.

Na czym ma to polegać?

Przede wszystkim na usprawnieniu organizacji i weryfikacji egzaminów. Egzaminy ósmoklasisty i matury obciążają tę samą grupę egzaminatorów, dlatego maj jest dla nauczycieli bardzo wymagającym okresem. Jednocześnie zależy nam na tym, by uczniowie jak najszybciej otrzymywali wyniki potrzebne w rekrutacji.

Edukacja zdrowotna. Powody decyzji

Od września edukacja zdrowotna ma być obowiązkowa, jednak komponent dotyczący zdrowia seksualnego ma być fakultatywny. Co stało za decyzją o wyłączeniu go z obowiązkowego przedmiotu?

Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa i to jest sukces. Takiego przedmiotu, który podchodzi do zdrowia w sposób holistyczny, dotąd nie było.

W ubiegłym roku cały przedmiot był nieobowiązkowy – ze względu na napięcia polityczne, ale także na podstawie rozmów z nauczycielami. Mają oni świadomość, że tego typu spory później wpływają na ich codzienną pracę. Nauczyciele nie potrzebują dodatkowych konfliktów z rodzicami. W debacie publicznej wokół tego przedmiotu pojawiały się bardzo ostre i krzywdzące oceny pod adresem nauczycieli. Spór dotyczył również zmian w organizacji lekcji religii – ograniczenia ich do jednej nieobowiązkowej godziny tygodniowo oraz niewliczania oceny z religii do średniej.

Nauczyciele nie potrzebują dodatkowych konfliktów z rodzicami. W debacie publicznej wokół tego przedmiotu pojawiały się bardzo ostre i krzywdzące oceny pod adresem nauczycieli.

Nie sądzi pani, że ten przedmiot dwukrotnie przegrał z polityką? Najpierw w kampanii prezydenckiej podjęto decyzję, że będzie nieobowiązkowy, a teraz – gdy staje się obowiązkowy – fakultatywna pozostaje jego część.

To jedna dziesiąta całego przedmiotu. Edukacja zdrowotna obejmuje wiele ważnych zagadnień – od zdrowia psychicznego, przez relacje społeczne, po wyzwania cywilizacyjne oraz zdrowy styl życia.

Weźmy pod uwagę, że 30 proc. uczniów chodziło na przedmiot, który był całkowicie nieobowiązkowy i przeciwko któremu protestowano z ambon oraz na manifestacjach prawicy. To pokazuje, że młodzież i rodzice dostrzegają potrzebę takiej edukacji. Jestem przekonana, że również zajęcia dotyczące zdrowia seksualnego będą cieszyły się większym zainteresowaniem niż dotychczasowe wychowanie do życia w rodzinie.

Nauczyciele mają bardzo szerokie kwalifikacje. Zajęcia mogą prowadzić nauczyciele biologii, przyrody lub wychowania do życia w rodzinie. Zachęcamy również szkoły do tworzenia zespołów interdyscyplinarnych. Będziemy kontynuować organizację studiów podyplomowych przygotowujących nauczycieli do prowadzenia tego przedmiotu.

Zakaz smartfonów. Na co liczy MEN?

Jak wyobraża sobie pani ograniczenie korzystania ze smartfonów w szkołach? Rada Ministrów przyjęła projekt w tej sprawie 2 czerwca. Planują państwo także działania na rzecz ograniczenia dostępu młodzieży do mediów społecznościowych?

Projekt zakłada, że w szkołach podstawowych telefony nie będą mogły być używane podczas zajęć ani na terenie szkoły – z wyjątkiem sytuacji związanych z potrzebami zdrowotnymi uczniów lub wykorzystywaniem ich przez nauczycieli w celach dydaktycznych.

Już dziś wiele szkół samodzielnie reguluje zasady korzystania z telefonów. Nie chcemy narzucać wszystkim jednego rozwiązania z poziomu ministerstwa, ponieważ szkoły funkcjonują w bardzo różnych warunkach. W części placówek telefony są odkładane do specjalnych depozytów, w innych pozostają wyłączone w plecakach – na podstawie zasad uzgodnionych z rodzicami i uczniami. Chcemy zostawić szkołom elastyczność w wyborze sposobu organizacji tych zasad.

Musimy brać pod uwagę różne sytuacje. Są szkoły, do których uczniowie dojeżdżają z wielu miejscowości, są też dzieci ze specjalnymi potrzebami zdrowotnymi czy edukacyjnymi. Jeden szczegółowy model dla wszystkich szkół w Polsce byłby nadmierną regulacją i ograniczałby autonomię placówek. Takie wnioski płynęły również ze spotkań z nauczycielami, którzy oczekiwali jasnych przepisów, ale jednocześnie chcieli zachować możliwość dostosowania zasad do lokalnych potrzeb.

Będę również apelować, by podczas pierwszych wrześniowych zebrań z rodzicami rozmawiać o higienie cyfrowej. Badania pokazują, że dzieci stosunkowo rzadko korzystają z telefonów w czasie lekcji, natomiast intensywność korzystania z urządzeń znacząco rośnie po powrocie do domu, szczególnie wieczorem. Higiena cyfrowa w szkole nie zwalnia rodziców z odpowiedzialności za to, by zdrowe nawyki kontynuować również w domu.

Będę również apelować, by podczas pierwszych wrześniowych zebrań z rodzicami rozmawiać o higienie cyfrowej.

Na jaki efekt państwo liczą?

Przede wszystkim na poprawę koncentracji uczniów, większy komfort pracy nauczycieli i ograniczenie sytuacji związanych z cyberprzemocą.

Zarobki nauczycieli

Czy reforma Kompas Jutra wejdzie w życie od września?

Oczywiście. Od 1 września reforma będzie wdrażana w klasach 1 i 4 szkół podstawowych oraz w podstawie programowej wychowania przedszkolnego.

Polska szkoła bardzo dobrze uczy wiedzy teoretycznej. Mimo skutków pandemii i wcześniejszych zmian strukturalnych w edukacji polscy uczniowie nadal osiągają dobre wyniki w zakresie kompetencji matematycznych oraz czytania ze zrozumieniem na tle krajów OECD. Chcemy jednak mocniej połączyć wiedzę teoretyczną z praktyką oraz budować większe zaangażowanie młodych ludzi w życie szkoły.

Nauczyciele, dyrektorzy i samorządy od lat realizują wiele bardzo dobrych projektów edukacyjnych. Tydzień projektowy czy zajęcia rozwijające praktyczne kompetencje już dziś funkcjonują w części szkół. Chcemy, by te rozwiązania stały się standardem w całym kraju. Dlatego od września 2027 r. tydzień projektowy będzie obowiązkowym elementem organizacji pracy szkoły.

Nowa podstawa programowa zakłada silniejsze łączenie wiedzy z praktyką oraz współpracę między przedmiotami w formule modułowej. Pojawią się również elementy edukacji finansowej i ekonomicznej, ponieważ są to kompetencje potrzebne zarówno w dalszej edukacji, jak i na rynku pracy. Ważnym elementem reformy będzie także edukacja medialna i rozwijanie krytycznego myślenia, szczególnie istotnego w świecie pełnym dezinformacji.

Czy na cuda mogą liczyć również nauczyciele? Mam na myśli podwyżki wynagrodzeń. Obecne wynagrodzenie początkującego nauczyciela wynosi 5308 zł brutto, podczas gdy minimalna krajowa – 4806 zł brutto. Rządowa propozycja zakłada, że zasadnicze wynagrodzenie nauczycieli wzrośnie w 2027 r. o 159-191 zł brutto. To wzrost o 3 proc. Wcześniej spekulowano o podwyżkach w wysokości 2,5 proc., na co Związek Nauczycielstwa Polskiego reagował krytycznie. Minimalna krajowa ma natomiast wzrosnąć do 4950 zł brutto.

Podwyżki dla nauczycieli są konieczne i powinny być znaczące. Jednocześnie przy obecnych progach podatkowych część efektów tych podwyżek jest mniej odczuwalna. Rozmawiamy o rozwiązaniach, które poprawią sytuację nauczycieli także w tym zakresie. Chciałabym, by nauczyciele byli usatysfakcjonowani z podwyżki.

Zmiany w progach podatkowych? Nowacka: rozmawiamy

Doradzałaby pani ministrowi Andrzejowi Domańskiemu w sprawie zmian w drugim progu podatkowym?

Regularnie o tym rozmawiamy. Minister Andrzej Domański ma świadomość, że aby podwyżki dla nauczycieli były realnie odczuwalne, konieczna jest również analiza obecnych rozwiązań podatkowych. Dziś część efektów wzrostu wynagrodzeń w praktyce jest ograniczana przez obowiązujący system podatkowy.

Nauczycielki i nauczyciele wykonują jeden z najważniejszych zawodów w państwie, dlatego ich wynagrodzenia powinny systematycznie rosnąć i być bardziej powiązane ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Zależy nam na tym, by podwyżki były rzeczywiście odczuwalne i wzmacniały atrakcyjność zawodu nauczyciela.

A czy mogą liczyć na wynagrodzenie za godziny nadliczbowe? 

Propozycje, które trafiają do ministerstwa, w tym te wynikające z interpretacji związanych z uchwałą Sądu Najwyższego, wymagają bardzo ostrożnej analizy, ponieważ część z nich mogłaby być niekorzystna dla nauczycieli.

Praca nauczyciela to nie tylko godziny spędzone przy tablicy. To również przygotowanie zajęć, sprawdzanie prac, rozmowy z uczniami i rodzicami oraz wiele innych obowiązków związanych z funkcjonowaniem szkoły. Specyfika tego zawodu wymaga uwzględnienia wszystkich tych elementów.

Dlatego prowadzimy rozmowy z samorządami, związkami zawodowymi i środowiskiem nauczycielskim. Zależy nam na rozwiązaniach, które będą chroniły charakter pracy nauczyciela i uwzględniały realia funkcjonowania szkoły. Pod żadną zmianą, która uderzałaby w specyfikę pracy nauczyciela, się nie podpiszę.

Przyszłość Koalicji Obywatelskiej

Przejdźmy na koniec do spraw partyjnych. Czy deklaracje premiera Tuska w sprawie związków jednopłciowych to zapowiedź powrotu Koalicji Obywatelskiej na progresywne tory?

Nie mam poczucia, by Koalicja Obywatelska w jakimkolwiek momencie zmieniała swój podstawowy kierunek w tych sprawach. Uważam, że parom jednopłciowym należą się równe szanse oraz prawo do godnego i bezpiecznego życia. Związki partnerskie dotyczą zarówno par jednopłciowych, jak i różnopłciowych, i powinny być uregulowane w sposób systemowy.

W społeczeństwie pełnym napięć i konfliktów szczególnie ważne jest, by państwo nie stało na przeszkodzie osobom, które chcą budować trwałe relacje i wzajemnie się wspierać.

W debacie publicznej pojawiają się różne opinie i emocje, jednak rolą państwa powinno być przede wszystkim zapewnienie obywatelom równego traktowania i poczucia bezpieczeństwa.

Z satysfakcją przyjęłam zapowiedź premiera dotyczącą uznawania w Polsce aktów zawarcia małżeństwa par jednopłciowych zawartych w innych krajach Unii Europejskiej. To ważny krok w kierunku zwiększenia poczucia godności i bezpieczeństwa tych osób, których w Polsce jest tysiące.

„Mamy świadomość”

Liczy pani, że jeszcze w tej kadencji uda się zrealizować postulaty dotyczące praw kobiet?

Na prezydenta nie mamy co liczyć w zakresie zmian ustawowych. Dużą zasługą minister Izabeli Leszczyny jest to, że kobiety dziś czują się bezpieczniej w systemie ochrony zdrowia. Wszystko, co dało się zrobić na poziomie organizacyjnym i proceduralnym, zostało zrobione. Prokurator nie siedzi już przed gabinetem lekarskim. Kobiety otrzymują wsparcie i mają zapewniony dostęp do procedur zgodnych z obowiązującym prawem, także w sytuacjach zagrożenia zdrowia psychicznego. To ważna zmiana.

Nie zakładam, że prezydent podejmie jakiekolwiek działania zmierzające do zmiany obecnych przepisów w kierunku legalnej i bezpiecznej aborcji dostępnej w szerszym zakresie.

To, że mamy prezydenta, jakiego mamy, nie zwalnia nas z obowiązku przedstawiania naszej wizji państwa i kierunku zmian.

Dużym sukcesem jest również program in vitro, któremu przywrócono finansowanie z budżetu państwa. To, że mamy prezydenta, jakiego mamy, nie zwalnia nas z obowiązku przedstawiania naszej wizji państwa i kierunku zmian. Jednocześnie mamy świadomość, że część ustaw może nie uzyskać podpisu prezydenta.

Główne wnioski

  1. Barbara Nowacka odrzuca tezę o prywatyzacji polskiej edukacji. Podkreśla, że fundamentem systemu pozostaje szkolnictwo publiczne, a rozwój szkół niepublicznych jest naturalnym elementem różnicowania oferty edukacyjnej. Ministra edukacji zwraca uwagę na rolę państwa w zapewnieniu powszechnego dostępu do edukacji. Przyznaje też, że analizuje dane dotyczące różnic w wynikach egzaminów uczniów szkół publicznych i niepublicznych.
  2. Jednym z najtrudniejszych wyzwań dla systemu edukacji jest demografia i związany z nią problem utrzymania szkół w mniejszych miejscowościach. Ministerstwo przygotowało dla samorządów rozwiązania osłonowe, które mają ułatwić przekształcanie małych placówek bez ich wcześniejszej likwidacji. Budynki szkolne będą mogły być jednocześnie wykorzystywane na potrzeby lokalnej społeczności, np. jako biblioteki, miejsca zajęć społecznych lub siedziby lokalnych organizacji. Barbara Nowacka przyznaje, że do kuratoriów dotąd wpłynęło ok. 140 wniosków o przekształcenie lub likwidację szkół.
  3. Barbara Nowacka przyznaje, że część edukacji zdrowotnej dotycząca zdrowia seksualnego wywołała duże napięcia polityczne i społeczne. Ich skutkiem były także konflikty między częścią rodziców a nauczycielami. Ministra podkreśla jednak, że edukacja zdrowotna jako całość będzie obowiązkowa, a komponent dotyczący zdrowia seksualnego stanowi jedną dziesiątą programu.