„Odwieszony za doping” Mikołaj Sawicki już trenuje z drużyną. Niezwykła historia powrotu polskiego siatkarza
W połowie ubiegłego roku Polska Agencja Antydopingowa poinformowała, że wykryła w organizmie siatkarza Bogdanki Luk Lublin zakazaną substancję. Utalentowany zawodnik został zawieszony – akurat wtedy, gdy wchodził do narodowej reprezentacji. „Odwieszenie” nastąpiło kilka dni temu, gdy Światowa Agencja Antydopingowa podważyła pracę polskiego laboratorium.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Do jakiej pomyłki w laboratorium doszło najprawdopodobniej w przypadku Mikołaja Sawickiego.
- Jakie okoliczności skłaniały do tego, by wierzyć w winę Mikołaja Sawickiego.
- Dlaczego nie można jeszcze mówić o uniewinnieniu w przypadku sprawy Mikołaja Sawickiego.
Przełom w sprawie Mikołaja Sawickiego, siatkarza Bogdanki Luk Lublin, nastąpił po dziewięciu miesiącach od momentu zawieszenia go przez Polską Agencję Antydopingową. Zawieszenie zostało anulowane decyzją Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), która wykryła popełnione po „polskiej” stronie błędy proceduralne w trakcie badania próbki moczu zawodnika.
– Taka sytuacja, tzw. błąd proceduralny, zdarza się w naszym systemie po raz pierwszy. A laboratorium posiada akredytację od 2004 r., przenalizowało dziesiątki tysięcy próbek… – mówi dr Michał Rynkowski, prezes Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA).
Bardzo okrutny był tu los – „wrzucił” błąd proceduralny do polskiego systemu akurat w takich okolicznościach, w których bardzo trudno się bronić.
Wszystko tu „układało się w całość”. Oto mistrzostwo Polski w sezonie 2024/25 zdobywa drużyna, na którą prawie nikt nie stawiał, a jej siatkarz zostaje złapany na dopingu w czasie finałów. I jeszcze jest to zawodnik słynący z tego, że piłkę potrafi uderzyć wyjątkowo mocno. Pytania, od kiedy korzystał z zabronionej substancji i czy na pewno był jedyną taką osobą w drużynie, mogły nasuwać się nie tylko tym obserwatorom, którzy lubują się w tego rodzaju śledztwach.
Sprawa Mikołaja Sawickiego
Polska Agencja Antydopingowa ogłosiła, że w organizmie Mikołaja Sawickiego wykryła kwas modafinilowy, środek stosowany w leczeniu np. narkolepsji. W sporcie jest on zakazany, gdyż „korzystnie” działa zarówno na koncentrację, jak i parametry fizyczne. Mikołaj Sawicki po doskonałym sezonie został zawieszony – na czerwcowe zgrupowanie reprezentacji Polski, na którym miał walczyć o wejście do pierwszej drużyny, już nie przyjechał.
Przekonywał o niewinności, decyzję polskiego laboratorium zaskarżył do Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). Jego klub Bogdanka Luk Lublin okazał pełne wsparcie. Kapitan drużyny mówił w XYZ, iż wszyscy są przekonani o niewinności Mikołaja Sawickiego.
W środę na profilu Bogdanki Luk Lublin w serwisie X ukazały się zdjęcia Mikołaja Sawickiego w trakcie treningu, klub dodał do nich emotikonkę przedstawiającą załzawione oczy.
– Tak, Mikołaj Sawicki formalnie jest już pełnoprawnym zawodnikiem. Mimo że w jego sprawie cały czas toczy się postępowanie. Bo jeszcze jest za wcześnie, by mówić o stwierdzaniu niewinności. Na razie mówimy o tym, że procedura, która doprowadziła do wydania pozytywnego wyniku w maju ubiegłego roku, była przeprowadzona w sposób niewłaściwy. Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) uznała, że procedura polskiego laboratorium w zakresie wykrywania kwasu modafinilowego była wadliwa. Nie dawała jednoznacznej odpowiedzi na to, czy mamy do czynienia z substancją dozwoloną, czy zabronioną. Dlatego też próbki zostaną jeszcze raz zbadane, tym razem w laboratorium zagranicznym – wyjaśnia Michał Rynkowski.

Jak doszło do błędu w sprawie Mikołaja Sawickiego
W historii światowych badań antydopingowych zdarzały się różne błędy, chociaż, jak zaznacza Michał Rynkowski, jest to zjawisko niezwykle rzadkie.
– Możemy w dużym uproszczeniu pokazać, na czym tego rodzaju błędy mogą polegać. Mogą one dotyczyć np. zanieczyszczenia próbki substancją zabronioną. Może też dojść do niezastosowania procedur przez pracowników laboratorium. Albo też substancja, która jest dozwolona, może dać bardzo podobny obraz do tej, która jest zabroniona. I następuje błędna interpretacja – mówi Michał Rynkowski.
Który przypadek można przypisać do sprawy Mikołaja Sawickiego? Prawnik Hubert Radke, pełnomocnik siatkarza, w rozmowie ze Sport.pl powiedział, że jego stronie „udało się skutecznie zakwestionować naukową ważność metody analitycznej wykorzystanej przez Polskie Laboratorium Antydopingowe”.
– Metoda ta uznana została za niewiarygodną i niezgodną ze standardami WADA. Nie była bowiem wystarczająco selektywna, czyli nie pozwalała odróżnić substancji zabronionej od innych substancji – niekoniecznie zabronionych – o zbliżonej, chociażby częściowo, strukturze chemicznej – ocenił Hubert Radke.
Zbliżoną strukturę do kwasu modafinilowego miała mieć substancja znajdująca się w dozwolonym i przyjmowanym przez Mikołaja Sawickiego leku na alergię. W Polskim Laboratorium Antydopingowym [jednostce formalnie niezależnej od POLADA – red.] miała ona zostać błędnie oznaczona jako modafinil.
Ciąg dalszy nastąpi
Michał Rynkowski mówi, iż WADA nie przekazała polskiej jednostce szczegółów dotyczących błędu. Niemniej dodaje, iż „scenariusz ponownego wykrycia substancji zabronionej jest mało prawdopodobny, biorąc pod uwagę okoliczności sprawy, o których wiemy”. Słowem – tym razem wszystko układa się w całość, która każe sądzić, iż Mikołaj Sawicki okaże się niewinny.
Sam siatkarz napisał, że na razie chce w pełni skoncentrować się na odzyskaniu sportowej formy. Dlatego powstrzymuje się od szerszego komentowania sprawy. Dodał jednak, iż „czas na to nadejdzie”.
Ucierpiał on niezmiernie mocno. Ale też jego historia przypomina, że sport to dla kibiców nie tylko rozrywka. To także doskonała szkoła nauki myślenia – krytycznego również wtedy, gdy „coś układa się w jedną całość”.
To nie koniec sprawy. Będzie też coś dla miłośników zagadnień prawnych. Jasne jest, że czeka nas jeszcze kwestia odszkodowania dla siatkarza.
– Jeżeli Mikołaj Sawicki zostanie ostatecznie oczyszczony z wszelkich zarzutów, to na pewno kwestia roszczeń odszkodowawczych będzie siłą rzeczy rozważana – powiedział Hubert Radke.
Główne wnioski
- Mikołaj Sawicki to 26-letni siatkarz zawieszony przez Polską Agencję Antydopingową w maju ubiegłego roku. POLADA poinformowała wówczas, że w jego organizmie wykryła zakazany w sporcie modafinil. Na początku marca Sawicki wrócił do treningów, ponieważ Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) podważyła przebieg pracy polskiego laboratorium badającego próbkę moczu siatkarza.
- Hubert Radke, pełnomocnik Mikołaja Sawickiego, przekonuje dziś, iż w Polsce za modafinil uznano inny środek (legalny) mający podobną strukturę chemiczną. Ostateczny wyrok w tej sprawie ma zapaść po ponownym zbadaniu próbki przez laboratorium zagraniczne.
- Gdy zapadnie ostateczny wyrok w sprawie Mikołaja Sawickiego, sprawa nie zostanie jeszcze zakończona. Wszystko wskazuje na to, że siatkarz wystąpi o odszkodowanie za niemal roczną przerwę w karierze sportowej. Karierze, która nabierała wielkiego rozpędu.



