Kategorie artykułu: Kampus XYZ Społeczeństwo

Ostatnia taka ewaluacja nauki. „Powinniśmy rozpocząć dyskusję o zmianie w dzieleniu subwencji” (WYWIAD)

Wystartowała okresowa ewaluacja polskiej nauki. Ocenie jakości działalności naukowej zostanie poddanych 1267 dyscyplin w 283 instytucjach. W sumie kilkaset tysięcy publikacji, usług, projektów i patentów. Resort Nauki już chwali się wzrostem międzynarodowej pozycji 27 polskich dyscyplin. Od tego roku zmienią się zasady oceny. – Jak zaczną upadać fabryki dyplomów, które dają uprawnienia każdemu i ze wszystkiego, to naprawdę nie będę płakać. Wkrótce złożymy propozycje do nowelizacji ustawy – zapowiada wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Karolina Zioło-Pużuk.

Karolina Zioło-Pużuk, wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
– W Polsce już 40 proc. studentów płaci za studia. Szkoły wyższe w regionach, uczelnie zawodowe, akademie mają do odegrania ważną rolę. A jak zaczną upadać fabryki dyplomów, które dają uprawnienia każdemu i ze wszystkiego, to naprawdę nie będę płakać – mówi Karolina Zioło-Pużuk, wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Fot. MNiSW

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Które polskie dyscypliny nauki najbardziej liczą się na arenie światowej. Jakie dziedziny najmocniej poprawiły swoją pozycję międzynarodową.
  2. Jak zmieniają się zasady ewaluacji uczelni. Które czynniki resort dotąd pomijał, a teraz uwzględni w ocenie.
  3. Dlaczego resort nauki chce zmienić zasady subwencjonowania uczelni wyższych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Katarzyna Mokrzycka, XYZ: Za pięć miesięcy Ministerstwo Nauki zamierza przedstawić wyniki ewaluacji polskich uczelni i instytucji naukowych za ostatnie cztery lata. Czy już da się powiedzieć, jak wypada polska nauka w porównaniu do poprzedniej oceny?

Karolina Zioło-Pużuk, sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki: Proces ewaluacji jest niezmiernie złożony i czasochłonny. Rozpoczął się miesiąc temu, zakończy się w połowie tego roku, bierze w nim udział ponad 1,5 tys. ekspertów. Za wcześnie na podsumowania. Ewaluacji jakości działalności naukowej zostanie poddanych 1267 dyscyplin w 283 instytucjach. Do oceny zgłoszono ponad 207 tys. publikacji naukowych, blisko 173 tys. usług badawczych, ponad 18,5 tys. projektów, prawie 10 tys. form komercjalizacji własności intelektualnej, ponad 7 tys. patentów, blisko 500 wzorów użytkowych oraz 49 praw do odmiany roślin. 

Dziś mogę już powiedzieć – i to jest bardzo ważna informacja – że w ciągu ostatnich czterech lat wyraźnie wzrosło międzynarodowe znaczenie wielu dyscyplin naukowych w Polsce. Potwierdzają to analizy przeprowadzone przez Komisję Ewaluacji Nauki (KEN). Badanie pokazuje, że widoczność badań realizowanych przez polskie podmioty na tle osiągnięć światowych rośnie.

Według wskaźnika na bazie liczby publikacji i ich widoczności, który KEN analizowała względem poprzedniej ewaluacji, widać znaczącą poprawę widoczności dorobku polskich naukowców. W pozycji międzynarodowej dyscyplin najwyżej notowaną polską dyscypliną naukową na tle światowego dorobku naukowego są nauki chemiczne – zajmują 14. pozycję na świecie, awansując o 3 „oczka”. Następna jest archeologia – 17. pozycja, również z awansem o 3 pozycje. Dalej są nauki fizyczne, zajmujące 18. miejsce, ale ze spadkiem o jedną pozycję, oraz astronomia – 19. pozycja. Łącznie awansowało w tych zestawieniach aż 27 dyscyplin.

Największy skok zanotowały nauki prawne – awans o 10 pozycji, na miejsce 25. Bardzo zyskały na znaczeniu nauki o kulturze i religii (19. miejsce, awans o 7 pozycji) oraz nauki socjologiczne (35. pozycja, awans o 5 pozycji). Tylko 11 dyscyplin zanotowało zaś spadek i to bardzo niewielki – maksymalnie o cztery pozycje.

W pozycji międzynarodowej dyscyplin najwyżej notowaną polską dyscypliną naukową na tle światowego dorobku naukowego są nauki chemiczne. Łącznie awansowało aż 27 dyscyplin.

Są to analizy wewnętrzne KEN, ale sposób liczenia się nie zmienił. Pokazują, że dorobek polskich naukowców jest wyraźnie częściej publikowany w międzynarodowych bazach oraz częściej cytowany. Rośnie na świecie znaczenie polskiej nauki. Publikacje prac naszych naukowców są dostrzegane, co przekłada się na wyższą jakość kolejnych realizowanych badań.

Jest to dla nas ważny wskaźnik. Pokazuje, w czym jesteśmy mocni na poziomie międzynarodowym, do czego aspirujemy, a co warto poprawić. Ale znaczenie międzynarodowe polskich dyscyplin nie jest elementem okresowej ewaluacji sektora. Wskaźnik ten pełni wyłącznie funkcję pomocniczą, pomagającą wyznaczyć wartości referencyjne dla przypisania kategorii naukowych. Wyniki całej ewaluacji podmiotów w dyscyplinach poznamy w połowie roku.

Jakie uprawnienia wynikają z kategorii ewaluacyjnych? Mówiąc inaczej – co ma uczelnia z tego, że wypada w ewaluacji bardzo dobrze albo słabo? Idą za tym pieniądze czy prestiż?

Ewaluacja w niewielkim stopniu jest składową subwencji, ale wynikają z niej przede wszystkim uprawnienia do prowadzenia i otwierania kierunków przypisanych do danych dyscyplin. Od ewaluacji zależy też prawo do prowadzenia kształcenia doktorantów w szkołach doktorskich, nadawania stopni, tytułów i nostryfikacji. Wszystkie te uprawnienia są w jakimś stopniu wynikiem pracy naukowej społeczności danych podmiotów systemu nauki i szkolnictwa, ponieważ ewaluacja jest oceną jakości działalności naukowej. Ale w nowej ewaluacji szykujemy wiele zmian, więc w taki sposób, jak teraz, oceniamy po raz ostatni.

Tematem ewaluacji nauki, a także przygotowania nowych rozwiązań do tego procesu, zajmuje się pani dokładnie od roku. Uczelnie zgłaszały wiele uwag. Co w toku uzgodnień z sektorem uznała pani za słuszne, by dopisać lub wykreślić na liście zmienianych zasad ewaluacji?

Takie dwie duże zmiany, które od razu rzucą się w oczy i będą miały wpływ jakościowy, to rozłożenie przedmiotów oceny na dwa filary oraz większa waga oceny eksperckiej.

Po konsultacjach uznaliśmy, że nowa ewaluacja będzie złożona z dwóch filarów. I filar – ocena podmiotów w dyscyplinach – będzie w kształcie zbliżonym do dotąd działającego modelu, ale przy zastosowaniu czynników, które eliminują patologie w prowadzeniu badań i publikowaniu. Przeciwdziałać będzie pogoni za dużą liczbą publikacji, bez zwracania uwagi na ich jakość. W inny sposób spojrzy na możliwości publikacyjne pracowników badawczych czy naukowych, a w inny – pracowników badawczo-dydaktycznych.

II filar – instytucjonalny – pojawił się właśnie w toku naszych różnych rozmów. Dotyczy on oceny kompleksowej podmiotu, czyli uczelni czy instytutu, a nie dziedzin badawczych. Oceniane będą strategie przyszłego rozwoju naukowego, tworzenie dobrych warunków pracy, mechanizmy wspierające naukowca, a także aktywności w zakresie podniesienia znaczenia etyki w prowadzeniu badań i publikowaniu. Ocena ta uwzględni także element transferu badań naukowych do dydaktyki, do kształcenia studentów, oraz działalność popularyzacyjną – bez niej nauka i efekty pracy naukowców nie są widoczne dla społeczeństwa. Tych aspektów do tej pory w żaden sposób w ewaluacji nie doceniano.

W obecnej ewaluacji, tej, którą właśnie podsumowujemy, niedostrzegana była również dydaktyka. A my w nowych zasadach zauważamy dydaktykę – potrzebę uaktualniania programów nauczania. Docenimy również na przykład to, że uczelnia prowadzi studenckie koła naukowe odnoszące sukcesy naukowe. W nowej ewaluacji jest to element, który będzie premiowany.

Rektorzy bardzo często chwalą się kołami studenckimi w rozmowach. Na niektórych uczelniach działa nawet ponad 200 takich kół. Jak one będą oceniane? Przez ilość, przez osiągnięcia czy jeszcze inaczej?

Ten drugi filar w całości będzie podlegał ocenie eksperckiej. I to także jest nowość w ewaluacji – 100-procentowa ocena dokonań przez ekspertów. Natomiast w pierwszym filarze dane zbierzemy z systemów, ale również istotna będzie w nim ocena ekspercka.

To także jest nowość w ewaluacji – 100-procentowa ocena dokonań przez ekspertów.

Jak będą wybierani eksperci? Kto to będzie?

Tak jak dotąd – są i będą wyznaczani przez środowisko: przez uczelnie, instytuty PAN i instytuty badawcze, które w danej dyscyplinie osiągają najwyższe kategorie ocen, czyli A lub A+. W trwającej ewaluacji udział bierze ponad 1500 ekspertów. W kolejnej, za pięć lat, będzie ich potrzeba jeszcze więcej, ponieważ na każdym etapie przewiduje się ocenę ekspercką. Będziemy też starali się zwiększyć liczbę ekspertów zagranicznych.

Po ostatnich rozmowach z kilkoma rektorami odniosłam wrażenie, że ważniejsza staje się dla nich praca naukowo-badawcza niż dydaktyka. Studenci wyglądają trochę na zło konieczne, które akademia musi tolerować. Czy pani to nie martwi?

Jest to jeden z problemów wytworzonych właśnie przez obecną ewaluację, w modelu z tzw. Ustawy 2.0 ministra Gowina. Charakterystyczne jest dla niej skrajne niedocenienie wysiłku dydaktycznego, a w zasadzie całkowite jego pomijanie. Mierzyliśmy się z bardzo negatywnym zjawiskiem postrzegania etatu dydaktycznego jako gorszego. Mówiło się wprost o wypychaniu na etaty dydaktyczne, ponieważ dydaktyka nie liczyła się dotąd do ewaluacji. Natomiast liczył się brak aktywności naukowej pracownika. Uczelnię niejako karano za to, że jej pracownik niczego nie wypracował czy nie opublikował. Taki „nieefektywny” pracownik stawał się więc wykładowcą akademickim. W efekcie uczenie studentów zaczęto postrzegać na uczelni jako mniej prestiżowe.

W nowej ewaluacji nie ma już N0 – nie ma kary dla pracownika za brak produktywności naukowej.

W nowej ewaluacji nie ma już kary dla pracownika za brak produktywności naukowej.

Nowe pomysły w ewaluacji przesuną punkt ciężkości z powrotem na studenta?

Pośrednio tak. Przede wszystkim na dbanie o rozwój naukowy pracownika naukowego, ale i studenta. Obywatele z wyższym wykształceniem są skarbem i gwarantem naszego rozwoju. Powinno nam na tym zależeć, żeby ludzie zdobywali wyższe wykształcenie. Celem uniwersytetu jest zaś praca ze studentem. Jeśli ktoś ma wyłącznie silną potrzebę pracy badawczej i nie chce się zajmować dydaktyką, to nie musi i nie powinien pracować na uczelni. Z pracą innego typu z młodymi naukowcami mamy na przykład do czynienia w instytutach badawczych.

Żeby jednak system jeszcze lepiej zorganizować, powinniśmy też rozpocząć dyskusję o zmianie algorytmu dzielenia subwencji, która dziś w dużym stopniu zależy od liczby studentów. Kiedyś było ich zbyt wielu i mechanizmy musiały blokować nadmierne przyjęcia. Dziś jest ich znacznie mniej i trzeba przemyśleć, jak pogodzić mniejszą liczbę studiujących z potrzebami utrzymania i rozwoju uczelni.

Trzeba widzieć cały system, nie tylko kilkanaście największych uczelni. Perspektywa rektora dużej uczelni jest zupełnie inna niż perspektywa rektora z Kielc, Częstochowy albo Radomia. W Ministerstwie staramy się projektować zmiany w systemie, które mają być zarówno dla jednego, jak i dla drugiego.

Powinniśmy rozpocząć dyskusję o zmianie algorytmu dzielenia subwencji. Trzeba widzieć cały system, nie tylko kilkanaście największych uczelni.

Warto, skoro mają tracić na znaczeniu? Dużo się mówi w środowisku o tym, że demografia wymusi łączenie lub po prostu likwidację wielu uczelni, zwłaszcza prywatnych. Wiele z nich jest też nisko ocenianych, bywa nazywanych „bylejakimi”. Na ile są one dla pani istotnym elementem sektora nauki?

One nie są byle jakie. I to nie jest margines systemu – w Polsce już 40 proc. studentów płaci za studia. Szkoły wyższe w regionach, uczelnie zawodowe, akademie mają do odegrania ważną rolę. Kształcą ludzi i dają możliwość pracy wielu naukowcom, którzy niekoniecznie chcą albo mogą wyjechać do dużych miast. Przygotowują też kadry na potrzeby rynku pracy swoich regionów.

Z badania losów absolwentów ELA wynika jednak, że realizacja regionalnych potrzeb i zaspokajanie rynku pracy przez uczelnie mają znikomy zakres i zaledwie w kilku województwach dają jakieś rezultaty.

Jeśli tak, to powinni się do tego lepiej dostosowywać. A w tym z kolei pomoże im eliminacja tych uczelni, które psują rynek. Nie można ich jednak dyskwalifikować w całym systemie. Spełniają ważną funkcję społeczną. Ja bardzo cenię akademickie uczelnie prywatne i ich wkład. One także prowadzą badania naukowe, na co z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dostają znikome dotacje. Same muszą na to pozyskiwać finansowanie.

Żeby zaś wyeliminować te, które są po prostu fabrykami dyplomów, zmieniamy ustawę „Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce” tak, aby podnieść wymagania wobec tych szkół, a w efekcie – jakość kształcenia. Umożliwimy na przykład Polskiej Komisji Akredytacyjnej kontrolowanie studiów podyplomowych na takich uczelniach. Będą one musiały być przypisane do dyscyplin już istniejących na tych uczelniach. A jak zaczną upadać fabryki dyplomów, które dają uprawnienia każdemu i ze wszystkiego, to naprawdę nie będę płakać. Wkrótce złożymy propozycje do nowelizacji ustawy.

W Polsce już 40 proc. studentów płaci za studia. Szkoły wyższe w regionach, uczelnie zawodowe, akademie mają do odegrania ważną rolę. A jak zaczną upadać fabryki dyplomów, które dają uprawnienia każdemu i ze wszystkiego, to naprawdę nie będę płakać.

Wyjaśnijmy proszę raz na zawsze, czy element transferu wiedzy do gospodarki, patentowanie, zakładanie spółek uniwersyteckich albo prowadzenie badań na zlecenie firm zyskują większą wagę w nowej ewaluacji uczelni, czy nie?

Elementy współpracy z rynkiem stają się ważniejsze, patentowanie staje się ważniejsze, ale dotyczy to tych dyscyplin, które mogą to robić. Nie będziemy nakazywali patentowania humanistom.

Ale uniwersytety mają problem z tym, że będą rozliczane z liczby patentów tak samo jak politechniki. Czy sam zapis dotyczący patentów międzynarodowych nie wypaczy dobrych chęci i nie skończy się jak tzw. „papiernie” – czyli naciągane patenty, żeby tylko liczba się zgadzała?

Proszę pamiętać, że uzyskanie patentu to długi proces, który ma swoje reguły, a samo tworzenie wniosku odbywa się przy udziale rzeczników patentowych i Urzędu Patentowego. Duża część patentów w Polsce i na świecie nie jest komercjalizowana i służy jedynie zabezpieczeniu własności intelektualnej. W tym kontekście patent raportowany jest jak publikacja. Przychody z jego komercjalizacji liczy się dodatkowo w kategorii efektów finansowych badań naukowych. Ponadto w dotychczasowej ewaluacji istniał limit patentów. Bardzo niewiele podmiotów złożyło więcej patentów, niż dozwalał limit, stąd moje niewielkie obawy co do negatywnego wpływu liczby patentów.

Patent, nawet międzynarodowy, który jest szczególnie podkreślony w nowym systemie, nie będzie traktowany jak wyznacznik. Będzie tylko jednym z elementów.

Czy jeżeli uniwersytet nie zechce masowo patentować, to nie straci w ewaluacji i nie straci finansowania?

Nie straci. Trzeba pamiętać, że uczelnie mają pięć lat, żeby się przygotować do nowych wymogów. Być może jednak niektóre z nich rozważą większe zaangażowanie w transfer poza akademię wiedzy wypracowanej w toku projektów badawczych.

Główne wnioski

  1. Wzrost międzynarodowej pozycji polskiej nauki: W procesie ewaluacji ocenianych jest 1267 dyscyplin w 283 instytucjach. Wyniki oceny będą znane pod koniec czerwca. Na razie resort Nauki chwali się wzrostem pozycji 27 polskich dyscyplin naukowych na arenie międzynarodowej. Analizy KEN pokazują awans 27 dyscyplin, a najwyższą pozycję na świecie zajmują nauki chemiczne – 14. miejsce (awans o 3 pozycje). Rośnie widoczność i cytowalność polskich badań – przekonuje wiceministra Nauki w wywiadzie.
  2. Zmiany w zasadach ewaluacji: To ostatnia ewaluacja w obecnym kształcie. Nowy model wprowadza dwa filary: dyscyplinowy (oceniający dziedziny) oraz instytucjonalny (obejmujący ocenę strategii, etyki, dydaktyki, popularyzacji nauki na uczelniach i w instytucjach naukowo-badawczych). Zwiększy się rola ekspertów, w tym zagranicznych; doceniane będą koła naukowe oraz transfer wiedzy do gospodarki. Wiceministra Nauki przekonuje jednak, że patentowanie zyska na znaczeniu, ale nie we wszystkich dyscyplinach. Patenty nie staną się najważniejszym wyznacznikiem oceny uczelni.
  3. Reforma subwencji i jakości uczelni: Resort proponuje rozpoczęcie dyskusji o zmianie algorytmu subwencji, dziś w dużym stopniu zależnego od liczby studentów, aby wspierać rozwój uczelni mimo niekorzystnych trendów demograficznych. Planowana nowelizacja ustawy podniesie także wymagania wobec uczelni prywatnych, eliminując „fabryki dyplomów” i wzmacniając kontrolę Polskiej Komisji Akredytacyjnej.