Piekło cyberprzestępców? Azja mówi „dość” centrom oszustw
W Azji Południowo-Wschodniej trwa skoordynowana obława na kontrolowane przez ponadnarodowe mafie ośrodki cyberoszustw. W ostatnich tygodniach w Kambodży i Birmie, a także w Tajlandii oraz na Filipinach, zamknięto dziesiątki przestępczych kompleksów i aresztowano tysiące osób powiązanych z tym procederem. Czy to tylko czubek góry lodowej?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak współpraca państw regionu doprowadziła do bezprecedensowych działań przeciwko centrom cyberprzestępczości.
- Jakie techniki pozwalają syndykatom wyłudzać miliardy dolarów na całym świecie.
- Dlaczego wykorzystanie sztucznej inteligencji przez grupy przestępcze może otworzyć nowy, groźniejszy etap oszustw.
Aresztowanie na początku stycznia chińsko-kambodżańskiego miliardera i mafiosa Chena Zhi było punktem zwrotnym. W ubiegłym miesiącu władze w Chinach postawiły 38-latkowi zarzuty. Pochodzący z południowych Chin mężczyzna przez blisko dekadę budował w Kambodży imperium biznesowe oraz bliskie relacje z tamtejszymi elitami politycznymi. Jednym z filarów jego fortuny było masowe wyłudzanie pieniędzy od współobywateli oraz przymuszanie innych do niewolniczej pracy przy tym procederze.
Za centrami cyberoszustw, funkcjonującymi w kilku krajach Azji Południowo-Wschodniej, stoją głównie chińskie i tajwańskie mafie. Poszczególnymi aspektami ich działalności zajmują się też grupy przestępcze z Japonii, Indonezji i Wietnamu.
Używające wyrafinowanych metod syndykaty naciągają ofiary na całym świecie na dziesiątki miliardów dolarów rocznie. Szacuje się, że ich zyski stanowią blisko 40 proc. PKB Mjanmy, Laosu i Kambodży łącznie. W tropikalnej części Azji funkcjonuje kilkaset ośrodków oszustw. Według ONZ liczba ludzi pracujących tam wbrew własnej woli może przekraczać 350 tys.
Warto wiedzieć
Azjatyckie ośrodki cyberprzestępczości
Według raportu Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) z 2025 r. szacunkowa liczba centrów oszustw w krajach Azji Południowo-Wschodniej jest alarmująca i może sięgać 600. W Birmie zidentyfikowano ok. 200-300 takich kompleksów, głównie w stanach leżących przy granicy z Chinami. W Kambodży do niedawna funkcjonowało ich 100-150 – skoncentrowanych na południu kraju oraz w prowincji Banteay Meanchey, przy granicy z Tajlandią. Z kolei w Laosie działa szacunkowo 80-120 kompleksów, zwłaszcza w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Złotego Trójkąta. W Tajlandii, Indonezji i na Filipinach oenzetowscy specjaliści zidentyfikowali łącznie kilkadziesiąt mniejszych „fabryk oszustw”. Według ich szacunków przemysł cyberprzestępczości w regionie generuje rocznie 27-36 mld dolarów przychodu.
Choć najwięcej nielegalnych ośrodków działa w Azji Południowo-Wschodniej, to według ONZ i Interpolu nowe pojawiają się także w innych częściach kontynentu, w wyspiarskich państwach Pacyfiku, a także w Ameryce Łacińskiej i Afryce.
Do niedawna cyfrowi hochsztaplerzy byli niemal bezkarni. W ostatnich tygodniach coś jednak drgnęło. Kolejne „fabryki oszustw” zaczęły się przewracać jak kostki domina.
Niespodziewana obława
W październiku 2025 r. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania podjęły wspólne kroki przeciwko Chenowi Zhi. Sąd federalny w Nowym Jorku ujawnił akt oskarżenia, w którym zarzucono mu oszustwa finansowe oraz spisek mający na celu pranie pieniędzy. Jednocześnie Wielka Brytania nałożyła na Chena i jego firmy sankcje, przejmując m.in. blisko dwadzieścia luksusowych posiadłości w Londynie.
W grudniu amerykański Departament Stanu skonfiskował jego aktywa w bitcoinach o wartości blisko 15 mld dolarów. Z kolei Kambodża pozbawiła miliardera swojego obywatelstwa, co otworzyło drogę do jego deportacji do Chin.
Aresztowanie Chena i zamknięcie należących do niego nielegalnych kompleksów biurowych były zaledwie likwidacją czubka góry lodowej. Nie usatysfakcjonowało to Chin, które od lat traciły miliardy dolarów na działalności przestępców.
Chińczycy poszli więc dalej. W połowie stycznia chiński ambasador w Phnom Penh dał do zrozumienia, że jeśli Khmerowie będą nadal tolerować proceder, zagrozi to relacjom dwustronnym i chińskim inwestycjom. Presja zmusiła kambodżańskie władze do działania.
Szacuje się, że od początku stycznia w Kambodży aresztowano lub deportowano ponad 5 tys. osób związanych z „fabrykami oszustw”. Pochodzili z ponad 20 krajów. Na liście znajdują się państwa Azji – Chiny, Wietnam, Tajlandia, Malezja i Filipiny. Jednak zidentyfikowano także obywateli Rosji, Ukrainy, Białorusi, a nawet Hiszpanii.
Pomogła międzynarodowa współpraca organów ścigania, w tym wymiana informacji wywiadowczych i finansowych.
Nastąpił przełom w zwalczaniu cybermafii, które wyłudzają pieniądze na masową skalę i porywają ludzi do pracy przymusowej. Ale nie oznacza to końca walki z nimi.
Skoordynowane wysiłki
Wiele farm oszustw w regionie Mekongu zaczynało jako kasyna, powiązane z praniem pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami i innej działalności przestępczej.
– Przez kilka lat temat przemysłu cyberprzestępczości w Azji Południowo-Wschodniej nie interesował Zachodu. Dotyczył niemal wyłącznie Chińczyków wyłudzających pieniądze od innych Chińczyków. Potem przyszła pandemia, która zmusiła bossów oszustw do dywersyfikacji siły roboczej i modeli biznesowych – mówi w rozmowie z XYZ John Wojcik, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa w Infoblox.
Od około 2022 r. systematycznie rosła liczba państw, których obywatele padali ofiarą nadużyć. Dawne nielegalne „call centers” oraz podmioty obsługujące finansową stronę procederu rozpoczęły globalną ekspansję.
– Chiny pracują nad tym problemem od dawna i zrobiły najwięcej, by doprowadzić nas do obecnego momentu. Pekin od lat domagał się śledztwa w sprawie Prince Group należącej do Chena Zhi. Dziś otwarcie komunikuje przestępcom: przestańcie wyprowadzać pieniądze z Chin – wyjaśnia John Wojcik.
Spektakularne naloty na „fabryki oszustw” zdarzały się już wcześniej. Tym razem obława prowadzona jest w sposób skoordynowany.
Uczestniczą w niej służby z Chin, Kambodży, Tajlandii, Birmy, Korei Południowej, Japonii i Tajwanu, wspierane przez agencje międzynarodowe – w tym Interpol oraz UNODC.
Jak podkreśla John Wojcik, dawniej analityk UNODC, to przełom w zwalczaniu centrów oszustw, choć do finału tej walki wciąż daleko.
Ponadnarodowe gangi
W Chinach, w połowie stycznia, agencja Xinhua poinformowała o wykonaniu kary śmierci na 11 członkach gangów skazanych za udział w procederze w północnej Birmie. W tym samym miesiącu chińskie służby zatrzymały tam niemal 300 kolejnych osób „pracujących” w przestępczych call centers.
Kambodża dokonała ekstradycji 73 południowokoreańskich podejrzanych. Prezydent Korei Południowej Lee Jae-Myung napisał na platformie X, że jego rząd stawia sobie za cel całkowity demontaż syndykatów, których członkami – ale też ofiarami – byli obywatele jego kraju.
Sprawujący faktyczną władzę w Kambodży Hun Sen zapowiedział, że państwo stanie się „piekłem” dla syndykatów przestępczych. Z kolei premier Hun Manet polecił ministrom i dowódcom policji przeprowadzenie kompleksowych inspekcji podejrzanych obiektów.
Społeczność międzynarodowa poza Azją dopiero niedawno uświadomiła sobie, jak poważnym zagrożeniem dla globalnej integralności finansowej i bezpieczeństwa narodowego są centra oszustw oraz cyberprzestępczość.
Seul wysłał do Kambodży specjalny zespół prokuratorów i policjantów, który współpracowali z lokalnymi władzami przy identyfikacji oraz ekstradycji obywateli koreańskich. Japonia zaostrzyła kontrole wizowe wobec obywateli państw, w których działają centra oszustw, i wprowadziła przepisy umożliwiające zamrażanie aktywów powiązanych z przestępczością w regionie. Tajwan uruchomił specjalną linię pomocy dla poszkodowanych oraz wysłał przedstawicieli do negocjacji z władzami Kambodży i Birmy. Tajlandia przeprowadziła naloty na kompleksy przy granicy z Kambodżą i Mjanmą, zatrzymując setki osób i przejmując budynki.

– Społeczność międzynarodowa poza Azją dopiero niedawno uświadomiła sobie, jak poważnym zagrożeniem dla globalnej integralności finansowej i bezpieczeństwa narodowego są centra oszustw oraz cyberprzestępczość. Stany Zjednoczone, Kanada i Unia Europejska długo nie chciały przyznać, że mamy do czynienia z ponadnarodowymi konglomeratami przestępczymi – mimo że analitycy agend ONZ i firm z branży cyberbezpieczeństwa od lat gromadzili dane na ten temat. To huby cyberprzestępczości o przemysłowej skali – rozwijający się nielegalny biznes generujący miliardy dolarów – ocenia John Wojcik.
Co się dzieje w Kambodży?
Władze w Phnom Penh uczyniły z policyjnych nalotów na centra oszustw medialny spektakl. Do akcji dopuszczono fotoreporterów; zdjęcia pokazują mundurowych szturmujących bramy nielegalnych kompleksów.
Dziennikarze wyśledzili także tłumy ludzi z walizkami, opuszczających obiekty jeszcze przed nalotami. Wielu menedżerów kompleksów zostało w porę ostrzeżonych o planowanych działaniach służb.
Dara Mech, khmerski dziennikarz śledczy, mówi portalowi XYZ, że po masowej ucieczce tysięcy pracowników nielegalnych kompleksów sytuacja przeradza się w kryzys humanitarny.
Niełatwo odróżnić osoby zmuszane do popełniania oszustw od tych, które świadomie godziły się na taką pracę.
– Ofiary handlu ludźmi z dnia na dzień stały się bezdomne. Teraz błąkają się po kraju i głodują na ulicach. Wiele z tych osób cierpi także na zespół stresu pourazowego. Niektórym udaje się przedostać przez granicę i trafiają do krajów takich jak Laos, Birma, Gruzja, Armenia czy Sri Lanka. Większość boi się jednak wyjechać z Kambodży, ponieważ nie ma paszportów. Za brak dokumentów policja może nałożyć kary sięgające tysięcy dolarów. Część zatrzymanych obywateli Chin jest odsyłana do chińskiej ambasady, inni ukrywają się w obawie, że po powrocie do swojego kraju trafią do więzienia – opisuje Dara Mech.
Jak podkreśla, niełatwo odróżnić osoby zmuszane do popełniania oszustw od tych, które świadomie godziły się na taką pracę.
Biura za drutem kolczastym
Największe „fabryki oszustw” przypominają nowoczesne kompleksy biurowe albo dobrze zorganizowane firmy technologiczne. W zamkniętych ośrodkach, rozsianych po tropikalnej części Azji, pracują setki osób. Jak wyjaśniał w styczniu Huang Yan, dziennikarz zajmujący się problematyką chińskiej diaspory w regionie, wiele takich struktur rejestruje się jako legalne przedsiębiorstwa – oferujące usługi informatyczne, turystyczne albo call centers. Pracownicy nigdy jednak nie opuszczają kompleksów, często otoczonych murami i drutem kolczastym. Obowiązuje w nich wojskowa dyscyplina.
W 2024 r. Benedikt Hofmann, zastępca regionalnego przedstawiciela UNODC ds. Azji Południowo-Wschodniej i Pacyfiku, tak opisywał jedno z takich miejsc na północy Filipin:
„Są tam restauracje, dormitoria, zakłady fryzjerskie, a nawet bary karaoke. Pracownicy nie muszą stamtąd wychodzić i mogą przebywać na miejscu przez wiele miesięcy. Nawet gdyby chcieli odejść, nie mogliby – jak słyszeliśmy od osób uratowanych z tych centrów. Niektórzy byli torturowani i poddawani codziennej, niewyobrażalnej przemocy jako karze za próbę odejścia lub niewyrobienie dziennego limitu pieniędzy wyłudzonych od ofiar.”
Największe „fabryki oszustw” przypominają nowoczesne kompleksy biurowe albo dobrze zorganizowane firmy technologiczne.
Na początku lutego tajscy żołnierze wpuścili zagranicznych reporterów do kompleksu, który przejęli po starciach granicznych z Kambodżą. Sześciopiętrowy budynek był wypełniony dokumentami. Wśród nich znaleziono listy potencjalnych ofiar z danymi osobowymi oraz skrypty dialogów dla oszustów. W części pomieszczeń zbudowano realistyczne makiety posterunków policji – m.in. z Brazylii, Japonii, Chin, Wietnamu, Singapuru i Australii. Służyły jako tło do rozmów z fałszywymi policjantami, którzy nakłaniali ludzi do przekazywania pieniędzy.
Zestawienia finansowe pokazywały, że właściciele kompleksów wynajmowali pomieszczenia mniejszym gangom oszustów. Kosztowało to kilka tysięcy dolarów miesięcznie. Przenosząc się do nowych lokalizacji, gangsterzy równolegle aktualizują swoje metody.

Przestępcze innowacje
– Dla beneficjentów procederu stało się jasne, że problem dziesiątek tysięcy osób zmuszanych do pracy stał się kwestią polityczną i zaczął działać na ich niekorzyść. Udokumentowaliśmy, że po medialnych doniesieniach o porwaniach i torturach warunki pracy zaczęły się poprawiać. Teraz obserwujemy redukcję zatrudnienia i automatyzację opartą na sztucznej inteligencji – mówi John Wojcik.
Gazeta „Japan Times” opisuje, jak mafijne organizacje inwestują w narzędzia AI. Umożliwia to automatyzację przestępstw, gwałtownie zwiększa skalę i wyrafinowanie ataków. Oszuści generują tysiące fałszywych profili w mediach społecznościowych, prowadzą równolegle setki konwersacji z potencjalnymi ofiarami, a nawet tworzą realistyczne wideo i audio (deepfake). Podszywają się pod celebrytów, urzędników lub członków rodziny swoich celów.
Teraz obserwujemy redukcję zatrudnienia i automatyzację opartą na sztucznej inteligencji.
Technologie rozpoznawania głosu i syntezy mowy pozwalają dziś klonować głosy realnych osób na podstawie zaledwie kilku sekund nagrania. Przestępcy wykorzystują je do oszustw typu „porwanie” – dzwonią do rodzin i odtwarzają sfałszowany głos krewnego, błagającego o zapłacenie okupu.
Wcześniej algorytmy uczenia maszynowego analizują profile ofiar w mediach społecznościowych – ich zainteresowania, relacje oraz sytuację finansową. Pomagają oszustom wybierać osoby starsze, samotne lub znajdujące się w trudnym położeniu życiowym. Umieją precyzyjnie dopasowywać scenariusze oszustw do konkretnej osoby.
Oszustwo jako usługa
W ciągu ostatnich dwóch i pół roku nastąpiła bezprecedensowa profesjonalizacja „fabryk oszustw”. Zaczęły one adaptować do swoich potrzeb nie tylko AI, ale również rozwiązania B2B – w tym modele SaaS, w ramach których innym przestępcom sprzedawane są aplikacje do oszustw, rozliczane w formie subskrypcji. Wdrażane są platformy zarządzania procesami biznesowymi (BPMS) oraz systemy CRM, a część pracowników przechodzi trójstopniowy proces rekrutacyjny, niczym w korporacji.
Oszuści coraz częściej sięgają także po komercyjne oprogramowanie szpiegujące (spyware), które daje im pełną kontrolę nad zainfekowanym urządzeniem. W efekcie mogą opróżniać konta bankowe ofiar. Jak spyware trafia na telefony i komputery? Najczęściej przestępcy podszywają się pod pracowników instytucji państwowych i nakłaniają wybrane osoby do instalacji aplikacji. Dane kupione na czarnym rynku – numery paszportów, telefony czy historie transakcji – ułatwiają im wiarygodne podszywanie się pod urzędników.
Rekomendacje eksperta
Pracownicy międzynarodowych organizacji monitorujących działalność gangów nie mają wątpliwości: struktury cyberprzestępcze są wyjątkowo odporne. Nawet jeśli obławy w kilku krajach Azji ograniczą część działalności, przestępcy wciąż będą kraść miliardy.
– Zanim odtrąbimy zwycięstwo, powinniśmy poczekać, aż opadnie pył bitewny. Coraz więcej wskazuje na selektywny dobór celów. Część terytorium Kambodży oraz kluczowa infrastruktura pozostały nietknięte. Na tym etapie nie sposób też ocenić, jaka część działalności przenosi się do innych lokalizacji. Nawet gdyby Kambodża całkowicie zlikwidowała swoje centra oszustw, nowe kompleksy już powstają w Laosie. Docierają do nas również informacje o budowie podobnych ośrodków w trudno dostępnych prowincjach Indonezji, w Timorze Wschodnim oraz na wyspach regionu Pacyfiku – wylicza John Wojcik.
Syndykaty będą się odradzać, jeśli nie zostaną uderzone ich międzynarodowe źródła finansowania.
Laos pozostaje czarną plamą na mapie monitoringu przestępczej działalności. Trudny do kontroli jest także stan Szan w pogrążonej w wojnie domowej Birmie.
UNODC wskazuje w swoim raporcie, że syndykaty będą się odradzać, jeśli nie zostaną uderzone ich międzynarodowe źródła finansowania. Kluczowe znaczenie ma śledzenie przepływów finansowych oraz zamrażanie aktywów należących do gangów. Raport podkreśla również potrzebę wzmocnienia wymiany informacji wywiadowczych między państwami, ochrony ofiar handlu ludźmi i zapewnienia im realnego wsparcia oraz pomocy w powrocie do normalnego życia. Zaleca także zaostrzenie regulacji dotyczących internetowych kasyn, specjalnych stref ekonomicznych oraz infrastruktury telekomunikacyjnej. Obecne przepisy w krajach Azji Południowo-Wschodniej sprzyjają nieuczciwej działalności.
John Wojcik podkreśla, że głównym powodem, dla którego cybermafie prawdopodobnie przetrwają, są ogromne pieniądze, jakie generują. Według ONZ roczne zyski cyberprzestępczych syndykatów sięgają 36 mld dolarów. Szacunki United States Institute of Peace są jeszcze wyższe i mówią o sumie 44 mld dolarów. Przy takich kwotach mafie dysponują praktycznie nieograniczonymi środkami na przekupywanie urzędników, inwestowanie w nowe technologie oraz przenoszenie działalności do kolejnych lokalizacji.
Główne wnioski
- Bezprecedensowa współpraca Chin, Kambodży, Tajlandii, Korei Południowej i innych państw doprowadziła do zamknięcia dziesiątek centrów oszustw w Azji Południowo-Wschodniej oraz aresztowania tysięcy ich pracowników. Jednocześnie syndykaty przenoszą działalność do innych krajów Globalnego Południa.
- Sztuczna inteligencja czyni cyberoszustwa łatwiejszymi do przeprowadzenia i trudniejszymi do wykrycia. Przestępcy wykorzystują deepfake, klonowanie głosu, automatyzację oraz komercyjne oprogramowanie szpiegujące. Choć może to ograniczać porwania ludzi do pracy przymusowej, umożliwia ataki na niespotykaną dotąd skalę i z większą skutecznością.
- Bez uderzenia w źródła finansowania syndykaty będą się systematycznie odradzać. Przy rocznych dochodach rzędu około 30-40 mld dolarów przestępcze konglomeraty mają środki na korumpowanie władz, rozwój technologiczny i relokację. Długofalowy sukces wymaga zacieśnienia międzynarodowej współpracy w zakresie zamrażania aktywów oraz śledzenia przepływów finansowych.

