Kategoria artykułu: Polityka

PiS ma ogłosić kandydata na premiera. Sprawdzamy giełdę nazwisk

W cieniu partyjnych sporów Prawo i Sprawiedliwość ma przedstawić kandydata na premiera. Ma to być osoba, która nie tylko stanie się lokomotywą wyborczą, ale także pomoże ograniczyć napięcia frakcyjne w partii. Czy Jarosław Kaczyński postawi na szeroko rozpoznawalnego polityka, czy raczej na młodszą twarz z zaplecza samorządowego? Sprawdzamy, jakie nazwiska pojawiają się w nieoficjalnych spekulacjach.

Czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości. Na zdjęciu są Patryk Jaki, Tobiasz Bocheński, Beata Szydło, Mariusz Błaszczak, Elżbieta Witek, Przemysław Czarnek, Jarosław Kaczyński, Joachim Brudziński, Mateusz Morawiecki, Anna Krupka i Antoni Macierewicz.
Na kogo postawi prezes PiS, Jarosław Kaczyński? Na zdjęciu oprócz niego są Patryk Jaki, Tobiasz Bocheński, Beata Szydło, Mariusz Błaszczak, Elżbieta Witek, Przemysław Czarnek, Joachim Brudziński, Mateusz Morawiecki, Anna Krupka i Antoni Macierewicz. Fot. PAP/Paweł Supernak

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaki jest kontekst polityczny wyboru kandydata PiS na premiera przez Jarosława Kaczyńskiego.
  2. Które nazwiska pojawiają się w spekulacjach i jakie czynniki mogą mieć znaczenie przy wyborze.
  3. W jakich okolicznościach PiS planuje ogłosić kandydata oraz jakie ryzyka polityczne się z tym wiążą.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Prawo i Sprawiedliwość żyje zapowiedzią swojego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. 21 lutego lider PiS ogłosił w Radiu Maryja, że zdecydował już, kto będzie kandydatem partii na premiera przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego

W ten sposób odpowiedział na pytanie prowadzącego o spory trawiące partię. Podkreślił, że przyszły kandydat musi być nie tylko dobrze przygotowany do pełnienia funkcji szefa rządu, ale również zdolny pociągnąć kampanię wyborczą.

– Mam takie wrażenie, że nie wszyscy w partii rozumieją, że dziś różnego rodzaju zasługi – których ja nie kwestionuję – oraz rzeczywiście wybitne zdolności nie mogą być jedyną przesłanką wyboru. Nie ukrywam, że już we własnej głowie czy – jak to się też mówi – w sercu, in pectore, wyboru dokonałem. Oczywiście chcę go przedstawić jakiemuś dużemu zgromadzeniu partyjnemu, a później przeprowadzić procedury wynikające ze statutu partii. Nie będę teraz mówił, o kogo chodzi, ale ten wybór już został dokonany – mówił Jarosław Kaczyński.

Zapowiedź prezesa PiS wyraźnie ożywiła partyjne spekulacje. W ugrupowaniu od tygodni trwa napięta wewnętrzna dyskusja dotycząca strategii na wybory parlamentarne. Prezes partii ponownie uchylił rąbka tajemnicy w minioną sobotę, zapowiadając nowy etap przygotowań do kampanii.

„Marsz rozpoczynamy 7 marca 2026 r.” – napisał Jarosław Kaczyński w mediach społecznościowych.

Na najbliższą sobotę PiS zapowiedziało prezentację kandydata na premiera. Miejsce wydarzenia nie jest przypadkowe. Prezentacja odbędzie się w krakowskiej Hali „Sokół” – tym samym miejscu, w którym w 2014 r. ogłoszono kandydaturę Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, a w 2024 r. zaprezentowano kandydaturę Karola Nawrockiego.

Kto kandydatem PiS na premiera? Giełda nazwisk

Im więcej czasu mija od wywiadu prezesa PiS w Radiu Maryja, tym dłuższa staje się lista potencjalnych kandydatów. Nie ma na niej jednak Mateusza Morawieckiego. Jeszcze w ubiegłym roku Jarosław Kaczyński mówił o nim w kontekście powrotu na stanowisko szefa rządu w przypadku wygranej PiS w kolejnych wyborach. Później zaczął jednak wskazywać na innych potencjalnych kandydatów.

Mateusz Morawiecki nie spełnia jednego z podstawowych kryteriów, które – według nieoficjalnych informacji – prezes PiS bierze pod uwagę. Chodzi o wiek.

Mateusz Morawiecki nie spełnia jednego z podstawowych kryteriów, które – według nieoficjalnych informacji – prezes PiS bierze pod uwagę. Chodzi o wiek. Kandydatem na premiera ma zostać osoba, która nie skończyła jeszcze 50 lat. Tymczasem Morawiecki w czerwcu skończy 58 lat.

W XYZ pisaliśmy niedawno, że ambicje byłego premiera mogą być inne. Mateusz Morawiecki liczy się z tym, że Jarosław Kaczyński nie wskaże go jako kandydata na premiera. Jego celem pozostaje jednak funkcja prezesa PiS – choć nie wbrew woli obecnego lidera partii.

Na giełdzie nazwisk nie pojawia się również Patryk Jaki – eurodeputowany i wiceprezes PiS. W przeszłości był jednym z ważniejszych polityków Suwerennej Polski. Dziś bliżej mu do tzw. frakcji maślarzy, która rywalizuje z obozem Mateusza Morawieckiego, określanym w partii mianem harcerzy.

Frakcja maślarzy

Z frakcji maślarskiej – z którą kojarzeni są m.in. Jacek Sasin i Mariusz Błaszczak – na giełdzie pojawiło się kilka nazwisk. Jednym z nich jest Tobiasz Bocheński. Przez lata był bliskim współpracownikiem Zbigniewa Raua, posła PiS i byłego ministra spraw zagranicznych.

W latach 2019-2023 pełnił funkcję wojewody łódzkiego, a następnie w 2023 r. został wojewodą mazowieckim. Rok po utracie władzy przez PiS kandydował na prezydenta Warszawy, jednak przegrał z Rafałem Trzaskowskim. W tym samym roku zdobył mandat europosła i dołączył do PiS. Po zaledwie roku w partii został jednym z jej wiceprezesów.

Tobiasz Bocheński zdobywał doświadczenie jako jeden z najmłodszych wojewodów. Jest stosunkowo aktywny medialnie i raczej spokojnie reaguje na polityczne konfrontacje. Przeciwko niemu działa jednak fakt, że jego pozycja w partii została zbudowana bardzo szybko, co budzi rezerwę części działaczy.

Z tej samej frakcji na giełdzie nazwisk pojawia się również Przemysław Czarnek – były minister edukacji i nauki, wcześniej wojewoda lubelski, dziś także wiceprezes PiS. Jego ewentualna kandydatura ma spotykać się z niechęcią części środowiska związanego z Mateuszem Morawieckim.

Czarnek cieszy się dużą popularnością wśród działaczy PiS i części elektoratu. Jednocześnie budzi silne negatywne emocje wśród wyborców i polityków ugrupowań tworzących obecnie koalicję rządzącą. Wynika to zarówno z jego polityki w czasie kierowania resortem edukacji i nauki, jak i z konfrontacyjnego stylu wypowiedzi. Z tego powodu jego kandydatura mogłaby utrudnić PiS walkę o wyborców centrowych.

Zarówno Bocheński, jak i Czarnek byli w 2024 r. wymieniani wśród potencjalnych kandydatów PiS na prezydenta. Ostatecznie partia postawiła jednak na Karola Nawrockiego, który wygrał wybory.

Bocheński, Czarnek i Patryk Jaki rozpoczęli niedawno wspólny objazd Polski. W ramach cyklu debat pod hasłem „Zmień nasze zdanie” spotykają się ze studentami.

Prezydencki minister

Wśród potencjalnych kandydatów spoza tej frakcji wymieniany jest Zbigniew Bogucki. Od początku prezydentury Karola Nawrockiego stoi on na czele jego kancelarii. Wcześniej przez dwa lata był posłem PiS, pełnił funkcję wojewody zachodniopomorskiego oraz pracował jako adwokat.

Bogucki należy do bardziej wyrazistych ministrów w otoczeniu prezydenta. Regularnie wchodzi w spory z rządem Donalda Tuska, a w imieniu prezydenta Nawrockiego krytykuje działania gabinetu również z sejmowej mównicy. Sam prezydent ma jednak być sceptyczny wobec ewentualnego startu Boguckiego. Współpracę z nim ocenia wysoko, a wskazanie go przez Jarosława Kaczyńskiego oznaczałoby konieczność uczynienia z niego twarzy kampanii PiS. W takich warunkach trudno byłoby jednocześnie kierować Kancelarią Prezydenta.

Podobnie jak Tobiasz Bocheński i Przemysław Czarnek, także Bogucki był wcześniej wymieniany wśród potencjalnych kandydatów PiS na prezydenta.

Według źródeł Polskiej Agencji Prasowej wśród możliwych kandydatów PiS pojawia się również Anna Krupka – wiceprezeska PiS i była wiceszefowa Ministerstwa Sportu. Kieruje także świętokrzyskimi strukturami partii. To właśnie w tym regionie Jarosław Kaczyński startował w ostatnich wyborach parlamentarnych.

Z całego grona jej notowania ocenia się jednak jako najniższe. Krupka ma mniejszą rozpoznawalność niż inni potencjalni kandydaci, a jej pozycja w partii – mimo dobrych relacji z prezesem – jest ograniczona. W rozmowie z Wirtualną Polską przyznała zresztą, że do doniesień PAP podchodzi z dystansem.

Młodzi samorządowcy

W ostatnich dniach coraz częściej pojawia się scenariusz, w którym kandydatem PiS na premiera zostałby jeden z trzech samorządowców związanych z partią. Chodzi o włodarzy mniejszych miast.

Taki wybór miałby kilka politycznych zalet. Po pierwsze – pozwoliłby mocniej zaakcentować znaczenie miast niewojewódzkich i łatwiej kierować przekaz do mieszkańców mniejszych ośrodków. Po drugie – oznaczałby postawienie na nowe twarze, których nie obciąża doświadczenie sporów na poziomie krajowej polityki. Wreszcie, po trzecie – mógłby ograniczyć napięcia między partyjnymi frakcjami.

Najczęściej wymienia się nazwisko 41-letniego Lucjusza Nadbereżnego, prezydenta Stalowej Woli od 2014 r. Od lat wspiera on PiS w kampaniach wyborczych, m.in. prowadząc spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. Nie jest też wyraźnie związany z żadną z partyjnych frakcji, co w tym kontekście uchodzi za atut.

Nadbereżny współpracował wcześniej z prezydentem Andrzejem Dudą. W ostatnich dniach został przewodniczącym nowo powołanej Rady Samorządu Terytorialnego przy prezydencie Karolu Nawrockim. To właśnie w Stalowej Woli PiS zorganizowało niedawno konferencję programową poświęconą obronności, podczas której prezydent miasta krytykował program SAFE.

Prezydenci miast doradzający prezydentowi Nawrockiemu

Drugim z potencjalnych kandydatów jest Jakub Banaszek. Od 2018 r. pełni funkcję prezydenta Chełma – urząd objął w wieku zaledwie 27 lat. Jest synem posłanki PiS Anny Dąbrowskiej-Banaszek.

Oboje byli wcześniej związani z Porozumieniem Jarosława Gowina, a później ze stowarzyszeniem Od Nowa Marcina Ociepy. Sam Banaszek ma też za sobą epizod w Młodych Demokratach – młodzieżówce Koalicji Obywatelskiej. W czasie rządów PiS współpracował blisko z Jarosławem Gowinem i Jadwigą Emilewicz. Obecnie jest wiceprezesem Związku Miast Polskich. Od grudnia pełni funkcję społecznego doradcy prezydenta Karola Nawrockiego i często reprezentuje go w ogólnopolskich audycjach radiowych oraz programach telewizyjnych.

PiS przedstawia Banaszka jako przykład skutecznego samorządowca. W Chełmie wprowadzono m.in. bezpłatną komunikację miejską oraz miejską stację benzynową oferującą paliwo po cenach niższych niż na stacjach sieciowych. W czasie rządów PiS miasto otrzymywało również znaczące dotacje z budżetu państwa. Banaszek był też inicjatorem budowy Muzeum Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Trzecim z samorządowców jest Jarosław Margielski. 39-letni polityk od 2018 r. jest prezydentem Otwocka. W październiku 2022 r. jako pierwszy samorządowiec odpowiedział na apel ministra aktywów Jacka Sasina, by samorządy włączyły się w dystrybucję węgla.

Od 2024 r. Margielski nie jest już członkiem PiS. W ostatnich wyborach samorządowych startował z własnego komitetu wyborczego. Podobnie jak Banaszek, od grudnia pełni funkcję społecznego doradcy prezydenta Karola Nawrockiego.

Co dalej?

Dzień przed sobotnią konwencją własne wydarzenie zapowiedział Mateusz Morawiecki. Były premier ma wówczas zaprezentować raport dotyczący strategii gospodarczej. Zbieżność terminów nie podoba się politykom z konkurencyjnej frakcji w PiS.

Po zapowiedziach prezesa PiS część polityków partii nieoficjalnie wskazywała, że ogłoszony w sobotę kandydat wcale nie musi zostać premierem, nawet jeśli PiS wygrałoby przyszłoroczne wybory. Może stać się twarzą kampanii wyborczej, natomiast po wyborach Jarosław Kaczyński mógłby wskazać inną osobę na szefa rządu. W tym kontekście przywoływany jest przykład Piotra Glińskiego, który w latach 2012–2014 był dwukrotnie przedstawiany przez PiS jako kandydat na premiera rządu technicznego.

Na samodzielną władzę PiS obecnie nie ma szans. W sondażu CBOS, którego wyniki opublikowano 28 lutego, partia uzyskała 18,3 proc. poparcia. To nie tylko najsłabszy wynik PiS w badaniach od ostatnich wyborów parlamentarnych, ale również rezultat niższy niż łączne poparcie Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. Jeśli PiS miałoby po przyszłorocznych wyborach tworzyć rząd, byłoby to możliwe wyłącznie w koalicji – a potencjalny partner może mieć własne oczekiwania.

Oznacza to także dodatkowe ryzyko dla kandydata PiS na premiera. Jeśli partia nie wygra wyborów lub nie będzie miała szans na stworzenie rządu, kandydat może stać się twarzą wyborczej porażki i ponieść polityczną oraz wizerunkową odpowiedzialność za wynik.

Główne wnioski

  1. Jarosław Kaczyński przyznał niedawno, że frakcyjne spory w PiS dotyczą wyboru kandydata na premiera. Informacja, że dokonał już wyboru, ponownie rozbudziła emocje w partii. Ogłoszenie nazwiska ma nastąpić w sobotę w Krakowie – w tym samym miejscu, w którym ogłaszano start Andrzeja Dudy i Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich. Wskazany polityk ma zostać lokomotywą wyborczą PiS przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. Jednocześnie w partii trwa rywalizacja frakcyjna, a część polityków nieoficjalnie przyznaje, że kandydat ogłoszony w sobotę może być twarzą kampanii, ale niekoniecznie przyszłym premierem.
  2. Na partyjnej giełdzie nazwisk pojawiały się m.in. nazwiska Tobiasza Bocheńskiego, Przemysława Czarnka i Zbigniewa Boguckiego. W ostatnich dniach do tego grona dołączyli młodzi prezydenci miast: Lucjusz Nadbereżny ze Stalowej Woli, Jakub Banaszek z Chełma oraz Jarosław Margielski z Otwocka. Najwyżej oceniane mają być obecnie szanse Nadbereżnego. Wszyscy trzej samorządowcy współpracują z prezydentem Karolem Nawrockim. Wskazanie jednego z nich mogłoby ograniczyć frakcyjne napięcia w partii i jednocześnie pokazać wyborcom, że PiS stawia na polityków z mniejszych ośrodków.
  3. PiS znajduje się obecnie w trudnej sytuacji sondażowej. W niedawnym badaniu CBOS partia Jarosława Kaczyńskiego uzyskała najniższy wynik od ostatnich wyborów parlamentarnych. Przy takich notowaniach oraz przy obecnej sile konkurencji na prawicy PiS nie ma szans na samodzielne rządy. Konieczny może okazać się koalicjant, a kandydat na premiera będzie musiał zyskać także akceptację potencjalnych partnerów. Jeśli jednak PiS wyborów nie wygra, odpowiedzialność za wynik może w dużej mierze spaść właśnie na niego.