Po Wenezueli została luka. Kanada szuka nowego kierunku dla ropy
Kryzys w Wenezueli pozwolił Kanadzie wejść w rolę kluczowego dostawcy ropy do USA, ale wysoka cena wydobycia i niemal całkowita zależność od jednego rynku zmuszają dziś Ottawę do zmiany strategii i powrotu do tematu rurociągów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego w Kanadzie uważnie obserwuje się wydarzenia w Wenezueli.
- Dlaczego kanadyjscy dostawcy ropy mogli zastąpić dostawców ropy z Wenezueli.
- Czy Kanada może stać się dostawcą ropy naftowej do Europy.
Zatrzymanie przez USA wenezuelskiego prezydenta Nicolasa Maduro oraz przejęcie przez USA złóż ropy w Wenezueli jest z kanadyjskiego punktu widzenia ważne gospodarczo. Zarówno Kanada, jak i Wenezuela są producentami ropy naftowej, z tym że wenezuelska ropa jest tańsza.
– Ropa z Wenezueli jest chemicznie taka sama jak ropa z kanadyjskiej Alberty, ale wydobycie w Wenezueli jest tańsze – mówi Thomas Lukaszuk, były wicepremier Alberty, podsumowując przyczyny, dla których w Kanadzie bacznie obserwuje się wydarzenia w Wenezueli.
Przypomina, że to właśnie podobieństwo składu chemicznego surowca z obu krajów sprawiło, iż kiedy na początku XXI w. doszło do zapaści sektora naftowego w Wenezueli, dostawy z Kanady do amerykańskich rafinerii szybko zastąpiły wenezuelski surowiec.
Dla Kanady działania Donalda Trumpa oznaczają konieczność podejmowania decyzji z myślą o najbliższych kilku latach. Po zaspokojeniu potrzeb kanadyjskich rafinerii aż 98 proc. produkcji ropy trafia obecnie do USA.
Ile czasu ma Kanada?
Wenezuela ma największe złoża ropy na świecie, natomiast wielkość kanadyjskich złóż plasuje kraj w pierwszej piątce globalnie. Jednak wenezuelska ropa trafia na rynek światowy jedynie w ograniczonej skali. W Kanadzie surowiec wydobywa się głównie z piasków roponośnych, co oznacza koszt około 36 dolarów amerykańskich za baryłkę. W Wenezueli – gdzie ropa pochodzi z szybów naftowych – tak wysokich kosztów się nie ponosi.
Droższa ropa kanadyjska mogła jednak zastąpić wenezuelską w wyniku wydarzeń, na które wskazuje Thomas Lukaszuk. To nie tylko nacjonalizacja sektora naftowego, wywłaszczenia i usunięcie amerykańskich koncernów z Wenezueli – z których obecnie działa tam jedynie Chevron. W ciągu ostatnich 25 lat, od dojścia do władzy Hugo Chaveza, doszło do postępującej niewydolności sektora naftowego. Byliśmy świadkami emigracji specjalistów (m.in. do Kanady). Nastąpiła ona po zwolnieniu 23 tys. pracowników państwowego koncernu PDVSA w efekcie strajku w 2003 r. Potem przyszły rządy Nicolasa Maduro i amerykańskie sankcje w 2017 r.
Jeszcze w drugiej połowie grudnia 2025 r. eksperci zastanawiali się w kanadyjskich mediach, czy w przypadku upadku Maduro, powrotu demokratycznych rządów i praworządności, wenezuelska ropa mogłaby wrócić na rynki i zastąpić dostawy z zachodniej Kanady. Tym bardziej że kierunek przepływu ropy w rurociągach do amerykańskich rafinerii już nieraz się zmieniał. Najpierw na rzecz Kanady na Środkowym Zachodzie USA, a później w rejonie Zatoki Meksykańskiej.
Specjaliści byli zgodni, że to kwestia czasu i inwestycji. Francisco Monaldi, dyrektor programu energetyki Ameryki Łacińskiej na Rice University, szacował, że aby zwiększyć wenezuelską produkcję z obecnego 1 mln baryłek dziennie do 4 mln, potrzebne są naprawy infrastruktury o wartości ponad 100 mld dolarów amerykańskich w ciągu 10 lat. Podkreślał jednocześnie, że problemem nie jest wyłącznie zły stan infrastruktury. Ważniejszy jest brak stabilności politycznej i kontraktowej, który odstrasza zagranicznych inwestorów.
Dzienna produkcja ropy w Kanadzie wynosi około 6 mln baryłek, podaje Canadian Association of Petroleum Producers. Z tego 57 proc., czyli 3,4 mln baryłek dziennie, to droga ropa z piasków roponośnych. 1 mln baryłek dziennie – tyle, ile obecnie produkuje Wenezuela w kryzysie – to ropa z konwencjonalnego wydobycia. Pochodzi z kanadyjskich szybów naftowych.
– Kapitał nie ma obywatelstwa. Te same amerykańskie firmy, które kiedyś inwestowały w Wenezueli, dziś wydobywają ropę w Kanadzie – mówi Thomas Lukaszuk.
Przypomina, że gdy kanadyjska ropa zastąpiła w amerykańskich rafineriach surowiec z Wenezueli, USA stały się praktycznie jedynym odbiorcą. Z jednej strony amerykańscy partnerzy gwarantowali odbiór dostaw, z drugiej – wymuszali znaczące upusty cenowe.
– W obecnej sytuacji mogą pojawić się konkurencyjni dostawcy – dodaje nasz rozmówca.
Nie chcemy kanadyjskiej ropy
Z kanadyjskiego punktu widzenia nie chodzi jednak wyłącznie o dostawy do amerykańskich rafinerii. Korzystając z uruchomionego w 2024 r. i należącego do rządu federalnego rurociągu Trans Mountain, na zachodnie wybrzeże Kanady płynie ropa z Alberty. Dzięki temu kanadyjscy producenci sprzedają surowiec do Azji. Odbiorcą są m.in. Chiny, które po uruchomieniu terminala w Vancouver zwiększyły import ropy naftowej z Kanady, a jednocześnie zmniejszyły zakupy z USA. Chiny są obecnie głównym odbiorcą ropy z Wenezueli, ale mogą zacząć kupować jej więcej z innych kierunków. To rodzi pytania o wpływ tych zmian na relacje Chin z Rosją oraz na skalę chińskich zakupów w Kanadzie.
Jeszcze na początku 2025 r., gdy Donald Trump rozpoczynał wojnę celną i nakładał 10 proc. cła na kanadyjskie nośniki energii, Canadian Association of Petroleum Producers (CAPP) apelowało w swoim stanowisku o współpracę Kanady ze Stanami Zjednoczonymi. Organizacja przypominała, że oba kraje łącznie produkują ok. 25 proc. światowej ropy.
„Jeśli będziemy działać razem, USA i Kanada mogłyby być dominującą superpotęgą energetyczną na świecie” – podkreślała Lisa Baiton, prezes CAPP.
Sytuacja zmieniła się jednak w styczniu 2025 r. Podczas Światowego Forum Ekonomicznego Donald Trump, stwierdził, że USA nie potrzebują kanadyjskich samochodów ani drewna budowlanego. Dodał przy tym: „nie potrzebujemy ich ropy i gazu, mamy więcej niż ktokolwiek”.
Kierunek Europa?
– Kanada może spojrzeć na nadchodzące lata jako na korzystną okazję. Czy Europa kupi ropę z Wenezueli? Zarówno USA, jak i Wenezuela mają niższe wymogi środowiskowe, podczas gdy kanadyjskie standardy są zbliżone do europejskich. Dla sektora wydobycia ropy w Kanadzie nadchodzi trudniejszy czas, ale jednocześnie może on wymusić śmiałe decyzje z wieloletnią perspektywą. Choćby takie jak budowa rurociągu na wschodnie wybrzeże i szukanie możliwości eksportu do krajów europejskich. To ogromny potencjał na silniejszy sojusz Kanady z Europą – mówi Thomas Lukaszuk.
Problemem pozostaje brak wystarczającej infrastruktury na wschodzie Kanady. Drugą barierą jest wieloletnia niechęć Quebec do wydawania zgód na budowę nowych rurociągów przez terytorium prowincji. To jednak zaczyna się zmieniać. Jak wynika z sondażu firmy Léger, 55 proc. mieszkańców Québecu uznało pomysł budowy rurociągów za dobry lub bardzo dobry. Przeciwników było 26 proc., a 19 proc. pozostawało niezdecydowanych.
Przez Québec biegną już rurociągi transportujące ropę z Alberty m.in. do rafinerii w Montrealu i Lévis. Jednak ich przepustowość jest niewystarczająca, by myśleć o eksporcie do Europy. W kwietniu 2025 r., gdy amerykańska wojna celna nabierała tempa, premier Québecu François Legault sygnalizował gotowość powrotu do porzuconych wcześniej projektów infrastrukturalnych. Jednym z nich był rurociąg Energy East, odłożony kilka lat wcześniej. Projekt zakładał przepustowość na poziomie 1 mln baryłek dziennie. Prowadziłby do Saint John w Nowym Brunszwiku, na wschodnim wybrzeżu Kanady.
Wydarzenia w Wenezueli mogą jeszcze bardziej zbliżyć Kanadę z Unią Europejską, wychodząc poza dotychczasowe partnerstwo, w tym współpracę wojskową. Każą też ponownie zadać pytanie o wypowiedzi Trumpa o „51. stanie” w odniesieniu do Kanady. Mają również znaczenie dla wewnętrznej polityki Kanady, ponieważ potencjalnie osłabiają argumenty albertańskich separatystów. Zarówno te o solidnych finansowych podstawach niezależności Alberty, jak i o „braterskiej” współpracy z USA. W końcu Stany Zjednoczone deklarują, że nie potrzebują już kanadyjskiej ropy.
Choć z Ottawy do Caracas jest samolotem około 4,2 tys. km, z tej odległości wiele wydarzeń widać wyjątkowo wyraźnie.
Główne wnioski
- Produkcja ropy naftowej w Kanadzie jest znacznie droższa niż w Wenezueli, choć typ wydobywanej ropy jest w dużej mierze taki sam. Dlatego amerykańskie rafinerie mogły stosunkowo łatwo przestawić się na odbiór ropy z Kanady, gdy dostawy z Wenezueli stały się problemem. Po odjęciu dostaw do kanadyjskich rafinerii aż 98 proc. kanadyjskiej produkcji ropy trafia do USA. Obecnie właśnie to podobieństwo chemicznego składu ropy zaczyna być dla Kanady problemem.
- 57 proc. kanadyjskiej ropy, czyli około 3,4 mln baryłek dziennie, pochodzi z drogich w eksploatacji piasków roponośnych. Około 1 mln baryłek dziennie kanadyjskiej ropy – czyli mniej więcej tyle, ile obecnie produkuje pogrążona w kryzysie Wenezuela – to ropa z konwencjonalnego wydobycia.
- Od kilku miesięcy, w związku z działaniami administracji waszyngtońskiej – w tym z wojną celną – w Kanadzie zmienia się nastawienie do budowy nowych rurociągów naftowych i gazowych. Nawet Quebec, który dotąd sprzeciwiał się budowie rurociągów przez swoje terytorium, zaczął zmieniać zdanie – w tej prowincji zwolenników nowych rurociągów jest obecnie ponad dwa razy więcej niż przeciwników.