Kategorie artykułu: Biznes Technologia

Polska firma chce sięgnąć Księżyca i Marsa. Scanway zdradza kosmiczne plany (WYWIAD)

Teleskop księżycowy Scanway wkrótce poleci w kosmos, by pomóc w badaniu powierzchni Srebrnego Globu. Na tym jednak plany polskiej firmy się nie kończą. Scanway chce nie tylko dostarczać instrumenty optyczne dla sektora kosmicznego, ale także interpretować i monetyzować dane płynące z orbity oraz z misji eksploracyjnych.

Michał Zięba - CTO Scanway
Ambitne plany Scanway. Firma chce brać udział nie tylko w budowie bazy na Księżycu, ale także planuje uczestnictwo w badaniach Marsa. Fot. Scanway

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czego polski teleskop będzie szukał na Księżycu i dlaczego ma to znaczenie dla przyszłych misji załogowych.
  2. Jakie ryzyka niesie nowy wyścig kosmiczny między USA a Chinami.
  3. Jakie plany ma Scanway na najbliższe lata i gdzie firma chce być w 2029 r.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Andrzej Mężyński, XYZ: Co musi zrobić polska firma, żeby wysłać w kosmos teleskop przeznaczony do obserwacji powierzchni Księżyca?

Michał Zięba, dyrektor techniczny w Scanwayu: Musieliśmy przejść długą drogę. Przede wszystkim trzeba było udowodnić, że jesteśmy w stanie zbudować taki instrument. Pokazaliśmy klientom, że nasze rozwiązanie nie tylko działa, ale będzie mogło działać także w warunkach misji księżycowej. Mam wrażenie, że tę lekcję odrobiliśmy bardzo dobrze.

Warto wiedzieć

Michał Zięba, dyrektor techniczny i CTO (dyrektor techniczny) Scanway S.A. Współzałożyciel Scanway i filar zespołu inżynierskiego firmy, odpowiedzialny za rozwój technologiczny i nadzór nad realizacją zaawansowanych projektów optomechatronicznych w sektorze kosmicznym i przemysłowym. Od początku działalności firmy zaangażowany w projektowanie i wdrażanie instrumentów optycznych, w tym systemów obrazowania pracujących w warunkach ekstremalnych – zarówno na orbicie, jak i w przemyśle predykcyjnym.

To także główny architekt systemów teleskopowych misji Scanway, a także autor koncepcji optycznych w projektach instrumentów hiperspektralnych i multispektralnych. Odpowiada za strategię technologiczną firmy, rozwój zespołu R&D oraz wdrażanie innowacyjnych rozwiązań w systemach obrazowania, śledzenia i analizy danych. Ekspert w dziedzinie optomechatroniki, optyki precyzyjnej i inżynierii systemowej..

Jaka to była lekcja?

Potrzebowaliśmy odwagi, żeby pójść w tym kierunku. Nie każda firma decyduje się na udział w misjach księżycowych. To duży przeskok technologiczny, ale także mentalny – wyjście poza niską orbitę okołoziemską oznacza zupełnie inny poziom wymagań.

Czy teleskop Scanwaya ma szukać na Księżycu złóż mineralnych?

Tak, choć trzeba pamiętać, że nasz teleskop stanowi dodatkowy ładunek w misji Intuitive Machines. Głównym zadaniem satelity będzie komunikacja z Ziemią. Nasz instrument zacznie pracować w momencie przelotu blisko powierzchni Księżyca. Satelita będzie poruszał się po orbicie eliptycznej i wtedy, gdy znajdzie się najbliżej powierzchni naturalnego satelity Ziemi, będziemy obrazować teren, szukając złóż ilmenitu.

Czym jest ilmenit?

To związek tytanu, tlenu i żelaza, czyli pierwiastków istotnych zarówno z punktu widzenia budowy infrastruktury na Księżycu, jak i utrzymania przyszłej bazy oraz produkcji paliwa. Nasz instrument będzie obrazował powierzchnię Księżyca w trzech konkretnych pasmach. Dzięki temu uzyskamy dane, które pozwolą potwierdzić obecność ilmenitu.

Od zbadania powierzchni Księżyca i potwierdzenia obecności surowca do budowy bazy minie jednak sporo czasu.

Dokładnie. Dane, które dostarczamy takim klientom jak Europejska Agencja Kosmiczna, są dopiero punktem wyjścia. Pozwalają rozpocząć planowanie i analizę lokalizacji, w której mogłaby powstać taka baza. Sam wybór miejsca będzie długim i wymagającym procesem, a budowa bazy to dopiero kolejny, docelowy etap.

Zresztą najpierw ludzie muszą wrócić na Srebrny Glob. Scanway również chce w tym pomóc.

W jaki sposób?

Choćby przez misję Mani, w ramach której będziemy obrazować potencjalne miejsca lądowania misji Artemis. To kolejny krok w kierunku przyszłej eksploracji Księżyca. Projekt zakłada wykorzystanie orbitera, który będzie wykonywał najbardziej szczegółowe zdjęcia powierzchni Srebrnego Globu. Scanway odpowiada za opracowanie i dostarczenie instrumentu optycznego dla satelity realizującego tę misję.

Mówimy o projekcie, którego celem jest osiągnięcie szczegółowości obrazowania powierzchni Księżyca niedostępnej dotychczas dla ludzkości. Takie dane mogą mieć bardzo konkretne zastosowania – od wskazywania optymalnych lokalizacji lądowań po wsparcie planowania bezpiecznej eksploracji powierzchni przez łaziki i inne pojazdy. W dłuższej perspektywie będą też pomagać w rozwoju infrastruktury dla przyszłych misji księżycowych.

Szykuje się nowy wyścig księżycowy. Amerykanie i Chińczycy chcą przed 2030 r. wysłać załogowe misje na Księżyc, a Jeff Bezos mówi wprost o planach budowy fabryk na Srebrnym Globie. Jak pan ocenia to, co będzie się działo w najbliższych latach w przestrzeni kosmicznej?

Będzie wiele wyzwań do pokonania. Pojawi się też presja, by szybko dostarczać potrzebne rozwiązania. Ten wyścig ma dziś wyraźny wymiar geopolityczny: Zachód kontra Wschód, a w praktyce przede wszystkim Chiny kontra USA. Każdy będzie chciał jak najszybciej wrócić na Księżyc. To może prowadzić do skrócenia niektórych cykli i przyspieszenia procesów.

Do czego to może prowadzić?

Nie wiążę tego bezpośrednio z wyścigiem księżycowym, ale przykładem są choćby ostatnie problemy rakiety spółki Jeffa Bezosa, na którą rząd USA mocno stawał. Jeśli chodzi o powrót na Srebrny Glob, trzeba po prostu uważać, by minimalizować ryzyko i nie generować zagrożeń niewspółmiernych do potencjalnych korzyści.

Trzeba pamiętać, że to bardzo specyficzny sektor. Działamy w jednych z najbardziej wymagających warunków, jakie można sobie wyobrazić, i wykorzystujemy jedne z najbardziej skomplikowanych urządzeń, takich jak rakiety. To oznacza dużą presję zarówno na firmy prywatne, jak i agencje państwowe: rozwiązania mają być dostarczane szybko, ale jednocześnie w jak najwyższej jakości. Pojawia się więc pytanie, czy wszyscy uczestnicy tego rynku poradzą sobie z tym.

Gdzie w erze nowego wyścigu kosmicznego jest miejsce dla Scanwaya?

Misje pozwalające obrazować Księżyc z orbity, a także projekty, które realizowaliśmy na orbicie Ziemi, są dla nas ogromną szansą. Misja Intuitive Machines pozwala nam wyprzedzić oczekiwania rynku. Chcielibyśmy kontynuować ten kierunek.

Skąd bierze się dobra sytuacja polskiego sektora kosmicznego? Nasze firmy podpisują prestiżowe umowy, biorą udział w ważnych misjach, a Polska staje się liderem kosmicznym w regionie.

Składa się na to kilka czynników. Po pierwsze, polska składka do Europejskiej Agencji Kosmicznej została ostatnio znacząco zwiększona. Korzysta z tego cały rynek, bo ESA działa na zasadzie zwrotu geograficznego – jeśli Polska wpłaca określoną kwotę, polskie firmy mogą później korzystać z odpowiednich programów.

Po drugie, jesteśmy aktywni także na rynku czysto komercyjnym. Scanway nie oparł całego modelu biznesowego na finansowaniu ze strony ESA. Współpracujemy komercyjnie z klientami z całego świata. Wiele polskich firm również próbuje to robić – i często z dużym powodzeniem. Jeśli jako kraj będziemy wzmacniać właśnie ten kierunek, cały sektor będzie się rozwijał.

Silny impuls daje też rynek kapitałowy. Zwiększa się zainteresowanie sektorem kosmicznym ze strony funduszy i inwestorów indywidualnych. Nie zawsze tak było. Jeszcze 10 lat temu rynek nie rozumiał naszej działalności. Dominowało przekonanie, że kosmos jest domeną NASA, a Polska powinna skupić się na innych obszarach. Teraz świadomość zmieniła się także pod wpływem geopolityki. Systemy obrazowania satelitarnego mogą poprawiać bezpieczeństwo na Ziemi i w kosmosie – chodzi m.in. o obserwację śmieci kosmicznych czy działań wymierzonych w nasze satelity.

A jak wygląda kwestia przestrzeni orbitalnej? Mamy zapowiedzi Elona Muska i chińskich firm, które chcą budować na orbicie centra danych złożone z tysięcy satelitów. Czy, mówiąc po ludzku, jest na to wystarczająco dużo miejsca?

Można powiedzieć, że dziś miejsce nadal jest. Mamy przestrzeń do rozwoju, ale musimy ją stale monitorować. Obecnie z Ziemi możemy śledzić praktycznie każdy obiekt o wielkości 10 cm lub większy, wykorzystując stacje radarowe i optyczne. W razie nawet niewielkiego ryzyka kolizji ogłaszany jest alarm, a sytuację można skorygować np. za pomocą napędów satelitów.

W przyszłości może się to jednak zmienić.

Dlaczego?

Jeśli na danej orbicie dojdzie do eksplozji, zderzenia albo pojawienia się odłamków, może to spowodować poważny problem, bo każdy kolejny start będzie wiązał się z dodatkowym ryzykiem. Dlatego zarówno agencje kosmiczne, jak i firmy prywatne coraz mocniej podkreślają, że sytuację trzeba monitorować także z samego kosmosu. Musimy też zacząć sprzątać po sobie na orbicie.

Na czym polega sprzątanie orbity?

Urządzenia na niskiej orbicie zwykle nie mają stałego napędu, który regularnie korygowałby ich położenie. Po pewnym czasie większość z nich spali się więc w atmosferze. Wysyłanie tysięcy satelitów na niską orbitę oznacza jednak nie tylko dokładanie nowych obiektów, ale też konieczność stałego odtwarzania konstelacji.

Na wyższych orbitach problem jest większy.

Dlaczego?

Jeśli satelita przestaje działać albo osiąga kres żywotności, trzeba go usunąć z obecnej orbity. Zwykle przesuwa się go dalej od Ziemi, na tzw. orbitę śmieciową. Największy problem pojawia się wtedy, gdy satelita się psuje i sam nie może już zmienić swojej orbity. Dlatego projektuje się misje serwisowe, które mają przechwycić taki obiekt i przenieść go na inną orbitę.

Jak pan widzi pozycję Scanwaya w przyszłości?

Chcemy przechodzić w stronę produkcji powtarzalnej i seryjnej. Najpierw realizujemy projekty, na ich podstawie tworzymy produkt, a następnie go wytwarzamy. Dzięki temu będziemy mogli wspierać zarówno pojedynczych klientów, jak i tych, którzy są naszym głównym celem, czyli klientów konstelacyjnych.

Naszym celem jest, aby do 2028 r. znaleźć się w gronie największych integratorów ładunków optycznych w Europie, a od 2029 r. dostarczać na orbitę ponad 20 ładunków rocznie. Do tego czasu chcemy osiągnąć zdolność obrazowania na poziomie 0,5 m na piksel z niskiej orbity okołoziemskiej (LEO), z wysokości około 500 km. Taka rozdzielczość pozwala identyfikować i rozróżniać obiekty o wielkości około pół metra.

Równolegle chcemy uczestniczyć w najbardziej ambitnych i prestiżowych misjach kosmicznych – kierowanych na Księżyc, asteroidy czy Marsa.

Scanway konsekwentnie rozwija także obszar Data-as-a-Service, czyli model, w którym klient otrzymuje nie tylko komponenty czy systemy, ale przede wszystkim gotowe dane i informacje. W praktyce oznacza to, że nie kupuje już wyłącznie satelity ani instrumentu optycznego, lecz dostęp do konkretnych danych odpowiadających jego potrzebom biznesowym.

To naturalny kierunek rozwoju dla firm technologicznych, które przez lata działały w modelu opartym na zaawansowanym sprzęcie. Wiele przedsiębiorstw przeszło już drogę od sprzedaży wysokiej jakości sprzętu do oferowania danych oraz usług opartych na ich analizie. My również jesteśmy na tym etapie transformacji. Intensywnie inwestujemy w kompetencje związane z Data-as-a-Service i analityką danych, ponieważ z perspektywy klienta kluczowe staje się dziś nie samo pozyskanie danych, lecz przekształcenie ich w użyteczną wiedzę wspierającą decyzje biznesowe.

To właśnie na styku pozyskiwania, przetwarzania i analizy danych budujemy naszą przewagę konkurencyjną – jako partner, który nie tylko dostarcza zaawansowane instrumenty optyczne, ale także potrafi interpretować i monetyzować informacje płynące z obserwacji Ziemi oraz przestrzeni kosmicznej.

Główne wnioski

  1. Polska firma kosmiczna potrafi konkurować na globalnym rynku. Scanway pokazał, że polskie firmy mogą realizować ambitne misje poza niską orbitą okołoziemską i zdobywać klientów takich jak Europejska Agencja Kosmiczna czy Intuitive Machines. Sukces firmy opiera się nie tylko na wsparciu instytucjonalnym, m.in. składce do ESA, ale przede wszystkim na aktywności komercyjnej i dostarczaniu sprawdzonych rozwiązań. Kluczowe było zbudowanie wiarygodności technicznej dzięki wcześniejszym misjom oraz zdobycie zaufania klientów.
  2. Nowy wyścig kosmiczny tworzy szanse, ale zwiększa też ryzyko. Rywalizacja USA i Chin napędza inwestycje oraz przyspiesza rozwój sektora, tworząc popyt na usługi firm takich jak Scanway. Jednocześnie presja na skrócenie cykli i przyspieszenie realizacji projektów może zwiększać ryzyko technologiczne. Coraz większe zatłoczenie orbit wymaga też poważnego podejścia do monitorowania i sprzątania przestrzeni kosmicznej.
  3. Scanway przechodzi od sprzętu do danych i wiedzy. Firma rozwija model Data-as-a-Service, czyli dostarczanie klientom nie tylko instrumentów, ale także gotowych, przeanalizowanych informacji. Dla odbiorców coraz ważniejsza jest nie sama technologia, lecz wiedza wspierająca podejmowanie decyzji biznesowych. Do 2029 r. Scanway chce dostarczać ponad 20 ładunków rocznie i znaleźć się w czołówce europejskich integratorów ładunków optycznych.