Polska gospodarka kończy fazę startupu. Teraz czas na skalę globalną
Dotychczasowy model rozwoju Polski się kończy. Tania praca i łatwy dostęp do rynków przestają wystarczać. Teraz liczy się technologia, energia i kapitał. Pytanie brzmi: czy Polska jest gotowa grać na własnych zasadach.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy polska gospodarka jest gotowa przejść z modelu „doganiania” do globalnej konkurencji.
- Jakie nowe przewagi mogą zastąpić tanią pracę i dostęp do rynków.
- Co blokuje polskie firmy przed skuteczną ekspansją zagraniczną i budową globalnej skali.
Polska przez trzy dekady rosła szybciej niż wiele państw Zachodu, ale paneliści organizowanego przez Bridge Foundation East & West Forum we Wrocławiu nie mieli złudzeń: dotychczasowy model rozwoju właśnie się wyczerpuje.
Podczas debaty „Polska w globalnej grze – nowa era, nowe zasady”, która odbyła się 9 kwietnia 2026 r., o nowych warunkach konkurencji rozmawiali: Piotr Krupa, prezes Kruka, Beata Mycer, dyrektor wykonawcza w Tauron Polska Energia, Mariusz Górecki, prezes Atlas Ward, Marta Poślad, dyrektorka w Google i Adam Sanocki, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych, a dyskusję moderował Grzegorz Nawacki, redaktor naczelny XYZ.
Wspólny wniosek był jasny: Polska nie może już opierać swojej pozycji na niskich kosztach i prostym nadrabianiu dystansu. Musi nauczyć się konkurować o wyższą wartość.
Warto wiedzieć
Przywództwo to działanie, nie deklaracje. Mocne wystąpienie ambasadora USA
Konferencję otworzyło wystąpienie ambasadora USA w Polsce, Toma Rose’a, który mówił o przywództwie, roli sojuszy oraz wyzwaniach dla gospodarki i bezpieczeństwa w szybko zmieniającym się świecie. Podkreślił, że relacje Polski i Stanów Zjednoczonych są efektem długofalowej współpracy opartej na wspólnych wartościach i interesach.
– Przywództwo to siła, jasność działania i gotowość do podejmowania decyzji wtedy, gdy jest to konieczne – mówił Tom Rose, zaznaczając, że sojusze wymagają nie tylko deklaracji, ale przede wszystkim konsekwencji.
Jednym z kluczowych wyzwań pozostaje tempo zmian technologicznych, zwłaszcza w obszarze sztucznej inteligencji.
– Lider w AI będzie kształtował przyszłość – podkreślił, wskazując, że Stany Zjednoczone postrzegają Polskę jako ważnego partnera w tym procesie.
Ambasador zwrócił też uwagę na problem wahania i opóźnień decyzyjnych w części państw.
– Świat nie reaguje na wahanie cierpliwością. Wykorzystuje je i wzmacnia przeciwników – zauważył, dodając, że kluczowe znaczenie ma dziś tempo działania i zdolność do adaptacji.
Szczególny nacisk położył na energię, wskazując ją jako największe wyzwanie dla dalszego rozwoju Polski.
– Bez energii nie będzie trwałego wzrostu gospodarczego, rozwoju technologicznego ani bezpieczeństwa – podkreślił Tom Rose. Dodał, że Polska musi przyspieszyć inwestycje w nowe moce wytwórcze, aby uniknąć luki między rosnącym popytem a malejącą podażą energii.

Tania praca się kończy, ale gra trwa dalej
Uczestnicy panelu różnili się w ocenie, czy można mówić o definitywnym końcu dotychczasowego modelu. Zgodni byli jednak co do jednego: warunki gry zmieniły się zasadniczo.
– Jesteśmy w wyjątkowym momencie transformacji. Energia staje się fundamentem zmian przemysłowych, rozwoju sztucznej inteligencji i centrów danych. Reguły gry już się zmieniły – pytanie brzmi, jak na nie odpowiemy – mówiła Beata Mycer, dyrektor wykonawcza ds. IT i cyfryzacji w Tauron Polska Energia.
Rozwój sztucznej inteligencji nie jest kolejną falą innowacji, lecz zjawiskiem, które może na nowo rozdzielić karty między państwami i firmami.
– Ta gra zmieniła się wielowymiarowo. Sztuczna inteligencja przemodelowała zasady konkurencji i w pewnym sensie wyzerowała układ sił na kolejne dekady. Pytanie brzmi, jak tę szansę wykorzystamy – podkreślała Marta Poślad z Google Polska.
Energia staje się fundamentem zmian przemysłowych, rozwoju sztucznej inteligencji i centrów danych.
To nie musi być koniec gry, lecz raczej zakończenie jednej rundy. To ważne rozróżnienie – dotychczasowe przewagi nie znikają, ale przestają być wystarczające.
– Ta gra się nie skończyła. Skończyła się raczej pewna runda, może pierwsza połowa. Wciąż potrzebne są ambicja i odważne decyzje, ale nie możemy już opierać się na taniej pracy – musimy budować wartość dodaną – podkreślał Piotr Krupa, prezes Kruka.
Postępujące zmiany w wielu obszarach
Zmiana nie dotyczy wyłącznie kosztów pracy. Kończy się także pewien model kulturowy i organizacyjny – oparty na intensywności, improwizacji i prostych przewagach kosztowych.
– Jesteśmy pewnie w pierwszej połowie, ale reguły są już inne. Tania praca i charakterystyczne polskie zaangażowanie nie będą działały jak kiedyś. Europa i Polska potrzebują dziś zdolności obronnych, transformacji energetycznej i technologiczności – zaznaczał Mariusz Górecki, prezes Atlas Ward.
Europa i Polska potrzebują dziś zdolności obronnych, transformacji energetycznej i technologiczności.
Adam Sanocki, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych, podkreślał z kolei, że w niektórych branżach zmiana już się dokonała. Lotnictwo weszło w fazę bardzo szybkiego wzrostu, ale musi przekuć koniunkturę w trwałą przewagę.
– W naszej branży sytuacja zmieniła się diametralnie. Po odrobieniu strat po pandemii obserwujemy bardzo silne wzrosty. Polska branża lotniskowa rosła w ubiegłym roku ponad trzykrotnie szybciej niż Europa, a od 2019 r. wzrost sięga 40 proc. – mówił Adam Sanocki.
Ambicja, marka i myślenie globalne
Jednym z kluczowych wątków panelu była mentalność polskiego biznesu. To właśnie tu uczestnicy widzieli jedną z głównych barier dalszego wzrostu.
Piotr Krupa opisał Polskę jako gospodarczy startup, który wyszedł już z fazy budowania podstaw i musi zdecydować, czy chce grać globalnie. Problem nie dotyczy dziś braku wiedzy czy kapitału, lecz gotowości do wejścia na wyższy poziom konkurencji.
– Stoimy przed wyborem: czy chcemy być globalni, czy zostać w swojej lidze. To dwa zupełnie różne sposoby myślenia. Nie da się „skończyć Polski”, zanim wyjdzie się dalej – trzeba próbować mimo niepełnej gotowości – przekonywał prezes Kruka.
Mariusz Górecki zwracał uwagę na potrzebę zmiany podejścia do własnych kompetencji i marek.
– Musimy odejść od przekonania, że to, co zachodnie, jest z definicji lepsze. Bez zaufania do własnych produktów nie zbudujemy silnych firm. To duże przedsiębiorstwa tworzą zaplecze R&D, współpracują z uczelniami i budują ekosystem rozwoju – mówił.
Beata Mycer podkreślała, że koncentracja na rynku krajowym była racjonalna, ale dziś staje się ograniczeniem.
– Przez lata budowanie biznesu w Polsce było naturalnym celem. Dziś trzeba myśleć globalnie od początku. Kraje zachodnie rozwijały swoje marki w ten sposób i my musimy się tego nauczyć – oceniała przedstawicielka Taurona.
Paradoksalnie, skala polskiego rynku bywa pułapką. W mniejszych krajach presja ekspansji pojawia się szybciej, w Polsce często zbyt późno.
– Duży rynek osłabia presję wyjścia za granicę. To odróżnia nas od państw bałtyckich czy krajów skandynawskich – mówiła Marta Poślad.
Zachód nie czeka. Europa chroni własne firmy
Ekspansja zagraniczna pozostaje jednym z największych wyzwań. Rynek europejski jest formalnie otwarty, ale w praktyce wymaga budowania pozycji od podstaw – z lokalnymi strukturami i zaufaniem.
– Wejście na rynki Europy Zachodniej oznacza konieczność tworzenia lokalnych spółek i zarządów. Jako polska marka łatwo przepala się pieniądze. Dyrektywy to jedno, praktyka – drugie. Państwa i tak chronią własne firmy – mówił Mariusz Górecki.
W tym kontekście kluczowa staje się rola państwa – nie jako protekcjonisty, lecz jako partnera budującego skalę i wiarygodność.
– W Niemczech 99,4 proc. zamówień publicznych trafia do lokalnych firm. To pokazuje skalę wsparcia. My także musimy budować doświadczenie i referencje na własnym rynku – argumentował Mariusz Górecki.
Ekspansja to proces długotrwały i kosztowny, wymagający determinacji.
– Wchodziliśmy na rynek z pustym plecakiem. Nie było w nim kapitału, kompetencji, doświadczenia ani języków. Trzeba go było wypełnić wiedzą, odwagą i ambicją. Dziś dalej potrzeba przede wszystkim odwagi, bo biznes na Zachodzie to Liga Mistrzów – mówił Piotr Krupa.
Szybki sukces rzadko jest realnym scenariuszem.
– Jeśli ktoś zakłada, że po trzech latach będzie dobrze, powinien przygotować się raczej na sześć lat i czterokrotnie większe nakłady. Bariery często są w nas samych. Duży rynek sprzyja wygodnemu wzrostowi – podsumował Piotr Krupa.
Talent technologiczny jest. Problemem jest skala
Technologie pozostają jednym z największych atutów polskiej gospodarki, ale wymagają lepszego wykorzystania. Wyzwaniem nie jest dostęp do kompetencji, lecz zdolność do budowania na ich bazie produktów i firm o globalnej skali.
– Mamy niesamowity talent technologiczny, i to element marki „Polska”. Korzystają z niego globalne firmy, które rozwijają tu projekty. Problem w tym, że potencjał nie zawsze przekłada się na własne produkty i globalne biznesy – mówiła Marta Poślad z Google Polska.
– Mamy niesamowity talent technologiczny, i to jest element marki „Polska”.
Kluczowe są trzy elementy: infrastruktura, system zachęt oraz łączenie kompetencji inżynierskich z biznesowymi. Sam dobry kod nie wystarczy bez dojrzałego modelu biznesowego.
– Potrzebujemy nie tylko inżynierów, ale też menedżerów i osób, które potrafią budować biznes. To zadanie dla całego ekosystemu – publicznego i prywatnego – podkreślała.– zaznaczała Marta Poślad.
Na znaczenie kapitału ludzkiego zwracała uwagę także Beata Mycer.
– Mamy świetnych inżynierów i naukowców. To na produktach, innowacjach i ludziach powinniśmy budować przewagę. Często jednak ten kapitał realizuje się poza Polską – zaznaczała przedstawicielka Tauron Polska Energia.
Warunkiem długoterminowej konkurencyjności pozostaje stabilność państwa.
– Potrzebujemy polityk publicznych wykraczających poza jedną kadencję. Dotyczy to AI, energii i partnerstw. Dojrzałość gospodarcza to także zdolność myślenia w dłuższym horyzoncie – mówiła Beata Mycer.
Energia i dane jako nowy krwiobieg gospodarki
Energia była jednym z najczęściej powracających tematów panelu – nie jako sektor, lecz warunek rozwoju całej gospodarki. Bez stabilnych dostaw, nowych mocy i przewidywalnych cen trudno mówić o przemyśle, AI czy centrach danych.
Beata Mycer podkreślała, że transformacja energetyczna to nie tylko zmiana źródeł, ale także głęboka transformacja cyfrowa.
– Realizujemy transformację na dużą skalę, inwestując w zieloną energię. Ale nie uda się ona bez cyfryzacji – mówiła dyrektor IT w Taruon Polska Energia.
Coraz większą rolę odgrywają dane, które przesuwają punkt ciężkości z produkcji na zarządzanie systemem.
– Firma energetyczna przekształca się w ekosystem zarządzany danymi. To pozwala lepiej prognozować popyt i podaż energii – zaznaczała Beata Mycer.
Energia staje się kluczowym czynnikiem konkurencyjności. Koszty są ryzykiem, ale jednocześnie obszarem budowy nowych przewag.
– Strategia rozwoju AI i dostęp do energii są ze sobą nierozerwalnie związane. Trzeba myśleć o nich łącznie – mówiła przedstawicielka Google.
AI nie rozwiąże wszystkiego, ale nie można stać z boku
Rola sztucznej inteligencji w konkurencji pozostaje niejednoznaczna. Może wyrównywać szanse, ale też wzmacniać największych graczy. Mniejsze firmy są bardziej zwinne i szybciej testują rozwiązania, duże mają kapitał, dane i zdolność wdrażania technologii na szeroką skalę.
– Wszystko zależy od perspektywy. Mniejsi mają mniej ograniczeń i mogą szybciej eksperymentować. Większy dysponuje kapitałem i danymi. Każdy ma dziś szansę wykorzystać AI, jeśli będzie blisko tej technologii – oceniała Beata Mycer.
Tauron prowadził szerokie testy różnych rozwiązań, współpracując z uczelniami i stopniowo identyfikując realne zastosowania.
– Przeprowadziliśmy ponad 50 eksperymentów. Nie wszystkie się udają i to jest naturalne. Kluczowe jest dopasowanie narzędzia do konkretnej potrzeby biznesowej – podkreślała Beata Mycer.
To ludzie wciąż są najważniejsi
O przewadze nadal decydują kompetencje. AI nie zastąpi ludzi, którzy potrafią z niej korzystać, zadawać pytania i weryfikować wyniki.
– Najważniejsi są ludzie. Trzeba nauczyć ich współpracy z technologią. AI dobrze wspiera powtarzalne zadania, ale bardziej zaawansowane zastosowania wymagają krytycznej oceny – zaznaczała Beata Mycer.
Mariusz Górecki wskazywał, że w najbliższych latach podział nie będzie przebiegał między dużymi i małymi firmami, lecz między tymi, które wdrożyły nowe technologie, a tymi, które wypadły z rynku.
– Świat zmienia się dziś szybciej niż kiedykolwiek i musimy dostosować do tego gospodarkę, administrację i politykę. W wielu branżach będą dwa rodzaje firm: te, które wdrożyły sztuczną inteligencję, i te, których po prostu nie będzie – mówił prezes Atlas Ward.
Za dekadę zdecydują instytucje, edukacja i konsekwencja
Dyskusja o przyszłości koncentrowała się na tym, co może być przewagą Polski za 10 lat. Kluczowe będą zdolność adaptacji, instytucje i konsekwencja działania.
Mariusz Górecki wskazywał na doświadczenie funkcjonowania w zmiennym otoczeniu jako potencjalny atut polskich przedsiębiorców.
Marta Poślad podkreślała znaczenie talentu technologicznego, infrastruktury i partnerstw międzynarodowych, szczególnie ze Stanami Zjednoczonymi.
– Musimy przekuć nasz talent technologiczny we własne firmy i modele biznesowe. W kluczowych sektorach partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi pozostaje dla Polski istotne – mówiła przedstawicielka Google.
Adam Sanocki zwracał uwagę, że rozmowa o roku 2036 nie może służyć odkładaniu decyzji. Jego zdaniem Polska musi działać natychmiast, a nie tylko debatować o odległej przyszłości.
– Nie możemy ograniczać się do myślenia o tym, co będzie za 10 lat. Trzeba działać teraz. Potrzebne są odpowiedzialność i zaangażowanie, a także gotowość do szukania nowych dróg – podkreślał przedstawiciel Polskich Portów Lotniczych.
Rządy państwa prawa
Piotr Krupa zwrócił uwagę na fundamenty państwa. Jego zdaniem polscy przedsiębiorcy poradzą sobie z konkurencją, o ile nie zawiodą instytucje, edukacja i zaufanie do reguł gry.
– O przedsiębiorców się nie boję. Bardziej o instytucje demokratycznego państwa prawa. Drugim filarem jest edukacja i nauka – to, jak dziś kształcimy dzieci, zdecyduje o naszej pozycji za 20–30 lat – mówił prezes Kruka
Na zakończenie wybrzmiała potrzeba spójnej, długofalowej strategii rozwoju, odpornej na krótkoterminowe zmiany polityczne.
– Potrzebujemy edukacji, nowoczesnych technologii i konsekwentnie realizowanej strategii ponad podziałami. Trzeba stworzyć przestrzeń dla talentów i kapitału, która pozwoli im się rozwijać – podsumowała Beata Mycer.
Potrzebujemy edukacji, nowoczesnych technologii i konsekwentnie realizowanej strategii ponad podziałami.
Polska nie stoi dziś przed pytaniem, czy potrafi rosnąć – to już udowodniła. Prawdziwe wyzwanie dotyczy jakości tego wzrostu: budowy własnych marek, technologii, źródeł energii i silnych instytucji. Poprzedni model dał awans. Kolejny zdecyduje, czy Polska pozostanie uczestnikiem gry, czy stanie się jednym z graczy, którzy rozdają karty.
Główne wnioski
- Kończy się model wzrostu oparty na kosztach, a zaczyna gra o jakość i skalę. Polska nie może już konkurować tanią pracą i dostępem do rynku europejskiego, bo te przewagi naturalnie się wyczerpały. W nowej rzeczywistości o pozycji gospodarki decydować będą technologia, dostęp do energii, zdolność do tworzenia wartości dodanej oraz umiejętność budowania własnych modeli biznesowych o globalnym zasięgu.
- Największym ograniczeniem nie jest brak kapitału czy kompetencji, lecz mentalność i skala ambicji. Polskie firmy często skutecznie rozwijają się na rynku krajowym, ale zbyt rzadko podejmują ryzyko ekspansji zagranicznej. Duży rynek wewnętrzny sprzyja „wygodnemu wzrostowi”, co opóźnia decyzje o wejściu na trudniejsze, bardziej konkurencyjne rynki międzynarodowe.
- Przewaga Polski w najbliższych latach będzie zależeć od jakości instytucji i zdolności do długofalowego myślenia. Bez stabilnych polityk publicznych, wykraczających poza jedną kadencję, trudno będzie rozwijać strategiczne obszary, takie jak sztuczna inteligencja, energetyka czy innowacje. Kluczowe znaczenie ma także edukacja i budowa ekosystemu, który pozwoli zatrzymać talent w kraju i przekuć go w realną przewagę gospodarczą.
Artykuł powstał na zlecenie Bridge Foundation.


