Sprawdź relację:
Dzieje się!
Biznes

Polska się zbroi, będą inwestycje. Sektorów z potencjałem jest więcej

Poza branżą zbrojeniową eksperci liczą na napływ projektów zagranicznych firm farmaceutycznych, budowlanych oraz związanych z OZE – m.in. z Europy i Tajwanu. Poważną konkurencję dla Polski stanowią jednak Czechy i Węgry. Produkcja militarna nie należy przy tym do najłatwiejszych.

Na zdjęciu ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Na początku marca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, poinformowała o powołaniu w ramach KPO Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności z budżetem 30 mld zł. Fundusz ma wspierać inwestycje o podwójnym zastosowaniu – zarówno badania i produkcję w polskich firmach zbrojeniowych, jak i rozwój infrastruktury, np. dróg przystosowanych do pojazdów wojskowych czy budowę schronów. Czy te środki przyciągną zagraniczne inwestycje do Polski? Fot. PAP / Paweł Supernak

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W których sektorach można się spodziewać zagranicznych inwestycji w 2025 r.
  2. Z jakich krajów napłyną nowe projekty.
  3. Jak poprawić system zachęt inwestycyjnych.

Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski, który w 2023 r. wyniósł 29 mld dolarów, spadł w 2024 r. o 60 proc. – podaje UNCTAD. Czy to efekt wojny w Ukrainie, napięć handlowych czy kłopotów niemieckiej gospodarki? Te czynniki z pewnością nie sprzyjają stabilności – a kluczowi dla Polski inwestorzy z USA i Niemiec wykazują dziś mniejszy entuzjazm dla realizacji projektów nad Wisłą. Są jednak przesłanki, które mogą działać na naszą korzyść.

– Jest szansa, że niemieckie firmy, które się restrukturyzują, będą szukać nowych opcji. Amerykańskie firmy zdecydowanie przyjęły strategię „hold and wait”. W kilku sektorach jest jednak potencjał wzrostu w najbliższych 2-3 latach – mówi Jan Kamoji-Czapiński, dyrektor działu doradztwa w Europie w firmie Colliers.

Na razie jednak tych zmian nie widać w projektach obsługiwanych przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu (PAIH).

– Nadal na podium wśród inwestorów są firmy amerykańskie, które najczęściej lokują kapitał w sektorze nowoczesnych usług biznesowych. Pojawiają się pytania, czy polityka obecnej administracji USA wpływa na decyzje inwestycyjne, ale nie obserwujemy zatrzymania – podkreśla Monika Grzelak, dyrektorka Departamentu Wsparcia Inwestycji w PAIH.

Polska się zbroi, będą inwestycje

Jednym z sektorów o największym potencjale rozwoju pozostaje przemysł zbrojeniowy. Na początku roku Ministerstwo Rozwoju i Technologii przyznało grant dla Zakładów Sprzętu Precyzyjnego Niewiadów. Do maja 2029 r. w Małczu i Osiedlu Niewiadów powstanie fabryka amunicji o wartości ponad 508 mln zł. Wartość przyznanego grantu wynosi ponad 91,5 mln zł.

Kolejnym krokiem jest podpisana 27 marca br. umowa wykonawcza pomiędzy Ministerstwem Obrony Narodowej a Hutą Stalowa Wola. Przedmiotem kontraktu jest produkcja 111 bojowych wozów piechoty Borsuk o łącznej wartości 6,5 mld zł. Środki trafią nie tylko do głównego wykonawcy – w projekt zaangażowanych jest wielu podwykonawców. Silnik produkowany jest w Niemczech, przekładnia w Wielkiej Brytanii, a armata Bushmaster również pochodzi z zagranicy.

Na początku marca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, ogłosiła utworzenie w ramach KPO Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności z budżetem 30 mld zł. Fundusz ma wspierać inwestycje o podwójnym zastosowaniu – obejmujące badania, produkcję w polskich firmach zbrojeniowych, a także infrastrukturę: drogi przystosowane do pojazdów wojskowych i budowę schronów.

O roli funduszu mówił również podczas ostatniego spotkania z firmami Amerykańskiej Izby Handlowej Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony.

– Premier zapowiedział budowę magazynów, schronów oraz rozwój komponentu zbrojeniowego, w którym Polska zamierza skoncentrować się na dronach i systemach antydronowych. Zadeklarował, że kraj będzie starał się wykorzystać środki z puli 150 mld euro pożyczek dostępnych w UE na zbrojenia. Jednym z proponowanych rozwiązań ma być tworzenie joint venture między polskimi a amerykańskimi firmami – relacjonuje Jan Kamoji-Czapiński.

Korea Południowa i Europa potrzebują nowych fabryk

Zdaniem eksperta z firmy Colliers, inwestycjami w sektorze zbrojeniowym są coraz bardziej zainteresowane także firmy z Korei Południowej.

– Zahamowaniu uległy ich inwestycje w sektorze elektromobilności, ponieważ Chińczycy zdobywają większość kontraktów na baterie dla europejskich producentów samochodów. Koreańczycy mają jednak silny przemysł zbrojeniowy, oparty pierwotnie na amerykańskich technologiach. Dziś oferują bardzo podobne rozwiązania, ale w niższych cenach niż firmy z USA. Chcą dywersyfikować produkcję, która dotąd była skoncentrowana głównie w Korei, i szukają zaplecza w bezpieczniejszej – być może – Europie – mówi ekspert Colliersa.

Przewiduje on także napływ inwestycji z innych kierunków.

– Europejski przemysł zbrojeniowy notuje dziś ogromne zyski na giełdach, m.in. w związku z odpływem kapitału z USA. Ten zastrzyk finansowy oznacza większe możliwości inwestycyjne. Równocześnie w Europie pojawiły się obawy polityków związane z nadmiernym uzależnieniem od amerykańskich dostaw, co prowadzi do rozwoju własnej produkcji – wyjaśnia ekspert.

Jan Kamoji-Czapiński zaznacza, że polskie firmy mają silny argument: produkty sprawdzone na froncie w Ukrainie. Zmianę nastawienia państwa widać choćby po decyzji syndyka Huty Częstochowa, który – z powodu blokady ze strony MON – unieważnił przetarg, w którym zainteresowaną stroną była indyjska spółka.

– Widzimy wyraźny wzrost zapytań dotyczących inwestycji w obronność i technologie podwójnego zastosowania – potwierdza dyrektorka Departamentu Wsparcia Inwestycji w PAIH.

Na razie nie widać tego jeszcze w statystykach, ponieważ projekty znajdują się na bardzo wczesnym etapie.

Jakie inwestycje? Europa nie ma know-how w zbrojeniówce

Nie wszyscy podzielają optymizm związany z rozwojem sektora obronnego.

– Nie mamy doświadczenia w budowie fabryk uzbrojenia i amunicji. Od początku wojny w Ukrainie Amerykanie powtarzali, że Europejczycy nie rozwinęli sektora obronnego i to oni muszą ich ratować. Dotyczy to zwłaszcza zdolności produkcyjnych w zakresie amunicji. Europejczycy próbują teraz nadrobić zaległości, ale to nie jest proste. Nie mamy know-how, nie mamy praktyki. Produkcja militarna działa inaczej niż inne branże. Nie wystarczy ogłosić, że chcemy ją rozpocząć. Racjonalnie byłoby poprosić Amerykanów o pomoc – przysłanie grupy specjalistów, którzy objęliby zarządzanie fabrykami. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie zaprojektować i uruchomić efektywnej produkcji amunicji – uważa proszący o anonimowość partner w firmie doradczej.

Ekspert nie widzi szansy na szybki przełom.

– W Polsce i Europie podejmowane są głównie pozorne działania. Mówi się o uruchomieniu produkcji w 2029 r. Mamy 2025 r., wojna trwa od ponad trzech lat, a nadal rozmawiamy o zdolnościach produkcyjnych! Bezwład organizacyjno-decyzyjny Europy jest porażający – ocenia nasz rozmówca.

Produkcja amunicji wymaga dostępu do nitrocelulozy – podstawowego składnika prochu bezdymnego.

– Grupa Azoty, największa firma chemiczna w regionie, wydaje się naturalnym kandydatem, by podjąć się tego zadania. Nigdy jednak tego nie robiła. Z kolei Zakłady w Niewiadowie planują rozbudowę i zwiększenie produkcji amunicji, a Nitrochem wytwarza proch. Embraer wspominał o montowni wojskowego samolotu transportowego w Polsce – ale bez szczegółów. Pojawiają się też informacje o polsko-amerykańskiej współpracy przy produkcji amunicji do Himarsów, jednak na razie bez konkretnych ustaleń. Tymczasem produkcję amunicji trzeba zwiększyć wielokrotnie. Rosja wystrzeliwuje dziennie tyle, ile Polska produkuje przez rok – zauważa doradca.

Przyznaje jednak, że to może być właściwy moment na inwestycje w przemysł zbrojeniowy.

– Firma, która dziś produkuje elementy metalowe, może rozważyć przestawienie części mocy produkcyjnych na komponenty militarne. Teraz jest na to czas – podsumowuje ekspert.

Farmacja i budowlanka

Kolejnym sektorem z potencjałem inwestycyjnym jest farmacja – szczególnie w obszarze produkcji substancji czynnych wykorzystywanych do wytwarzania leków.

– Obecnie aż dwie trzecie tych substancji produkują Indie i Chiny, choć jeszcze w latach 90. XX w. liderem były Stany Zjednoczone. W tej dziedzinie naprawdę dużo się dzieje. Ogólny wskaźnik wzrostu produkcji przemysłowej w Europie od czasów pandemii COVID-19 pozostaje bez zmian, ale w poszczególnych sektorach notujemy dynamiczne wzrosty. Jeden z najwyższych – sięgający 60 proc. – zanotowano w branży farmaceutycznej. Skorzystały na tym m.in. Dania i Szwajcaria, których gospodarki są silnie związane z produkcją leków, a także Grecja. Nie ma powodu, by Polska nie mogła zająć mocnej pozycji w tym segmencie – uważa Jan Kamoji-Czapiński.

Kolejną branżą, która może przyciągnąć inwestorów, jest produkcja materiałów budowlanych.

– Można racjonalnie założyć, że zbliża się moment zakończenia wojny w Ukrainie, skoro trwają rozmowy pokojowe. Wielu producentów materiałów budowlanych – od prefabrykatów po meble – już prowadzi rozmowy z rządem o uruchomieniu produkcji w Polsce lub bezpośrednio na Ukrainie. Południowa i wschodnia Polska to najlepszy rejon dla takich inwestycji – potwierdzają to choćby rosnące ceny gruntów w okolicach Rzeszowa – mówi partner w firmie doradczej.

Europa nie produkuje paneli, tylko je kupuje

Szansą na rozwój jest także produkcja sprzętu związanego z OZE, w tym paneli fotowoltaicznych, elektrolizerów do produkcji wodoru czy urządzeń do wyłapywania dwutlenku węgla.

– Blisko 85 proc. paneli fotowoltaicznych wyprodukowanych w 2023 r. powstało w Chinach. Kolejne miejsca zajmują Wietnam (3,4 proc.), Indie (2,7 proc.), Tajlandia (2,3 proc.), a także USA i Malezja – po nieco ponad 2 proc.. Europy na tej liście nie ma wcale – podkreśla Jan Kamoji-Czapiński.

Przełomem może być unijna inicjatywa Clean Industrial Deal, ogłoszona 26 lutego.

– Jest ona kluczowa z punktu widzenia nowych inwestycji z dwóch powodów. Po pierwsze, wprowadzi obowiązek uwzględniania pochodzenia sprzętu w przetargach publicznych – premiowane będą urządzenia wyprodukowane w UE. Po drugie, od 2026 r. poziom wsparcia dla sektora OZE zostanie obniżony z 35 do 17,5 proc. wartości inwestycji. Mamy kilku klientów, którzy poważnie rozważają rozpoczęcie produkcji paneli fotowoltaicznych czy turbin wiatrowych. Namawiamy ich, żeby nie zwlekali z decyzją – dodaje ekspert z Colliersa.

PAIH stara się o inwestorów z tej branży.

– Skupiamy się na kilku kluczowych sektorach w naszej działalności promocyjnej – to półprzewodniki, elektromobilność i zielone technologie, czyli wszystkie branże wspierające transformację gospodarki w kierunku niskoemisyjności. Nie rezygnujemy też z nowoczesnych technologii, projektów ICT, usług dla biznesu i sektora B+R – podkreśla Monika Grzelak.

Czy Chińczycy obrazili się na Polskę?

Mniejszy potencjał widać w przypadku inwestycji chińskich producentów samochodów elektrycznych.

– Niestety, polski rząd strzelił sobie w kolano, głosując za wprowadzeniem ceł na chińskie samochody elektryczne. Polska nie jest dużym producentem takich aut – wyjątkiem są pojazdy dostawcze, których cła nie obejmują. Electromobility Poland dopiero negocjuje z Geely. A jak głosowały państwa, dla których sektor motoryzacyjny jest strategiczny? Niemcy, Słowacja i Węgry były przeciw, a Hiszpania, Czechy, Austria i Rumunia wstrzymały się od głosu. Polskie stanowisko wpłynęło negatywnie na decyzje inwestycyjne chińskich firm i zamyka nam drogę do przyciągania fabryk – mówi Jan Kamoji-Czapiński.

Efekty już widać. BYD inwestuje na Węgrzech, Xpeng Motor i GAC Motor Group – w zakładach Magna Steyr w Graz w Austrii, a Geely ulokowało swój projekt na Słowacji.

– Te inwestycje przyciągają również licznych poddostawców z sektora motoryzacyjnego – dodaje ekspert.

– Wśród aktywnych projektów inwestycyjnych znaczną część stanowią inwestycje z Chin. Od zawsze było wiele zapytań z tego kraju, choć rzadko przekładały się na konkretne realizacje. W ubiegłym roku doszło jednak do przełomu – Ningbo Ronbay New Energy ogłosiła inwestycję w Koninie o wartości ponad 1 mld zł, przejmując fabrykę po Johnson Matthey. Chińska firma będzie tam produkować materiał katodowy do baterii wykorzystywanych w samochodach elektrycznych – komentuje dyrektorka Departamentu Wsparcia Inwestycji w PAIH.

Tajwan – jak Polacy konkurują z Czechami?

W sektorze półprzewodników Czesi bardzo aktywnie zabiegają o tajwańskie inwestycje – i mają przewagę polityczną.

– Czesi, podobnie jak Litwini, oficjalnie uznali państwowość Tajwanu. Polska znajduje się w niejednoznacznej sytuacji i nie potrafi jasno określić swojego stanowiska. Polska Agencja Inwestycji i Handlu podejmuje jednak działania w tym obszarze. W ubiegłym tygodniu w Sopocie odbyła się konferencja poświęcona półprzewodnikom. TSMC – we współpracy z europejskimi firmami – buduje fabrykę w Dreźnie, która otrzyma 5 mld euro wsparcia z budżetu niemieckiego rządu. Kolejne inwestycje z branży lokowane są w rejonie Drezna, ale też w Austrii i Czechach. Nie jestem pewien, czy w krótkim czasie powstanie kolejny „gigahub”, zwłaszcza że TSMC realizuje równolegle duże projekty w USA. Pytanie, czy Intel pod kierownictwem Lip-Bu Tana wznowi projekt fabryki półprzewodników pod Wrocławiem – mówi dyrektor Colliersa.

PAIH zabiega o inwestorów z Tajwanu.

– W naszych działaniach promocyjnych położymy duży nacisk na Tajwan. Wiele dzieje się wokół tego kraju, zwłaszcza w kontekście półprzewodników, ale nie tylko. W ubiegłym roku firma Compal ogłosiła inwestycję o wartości 230 mln zł – w Czeladzi powstanie fabryka elektroniki samochodowej – mówi Monika Grzelak

Dodaje, że Agencja nadal promuje Polskę w Korei Południowej, a w Japonii – przy okazji Expo – planuje organizację dużego forum inwestycyjnego. Tradycyjnie zachęca też do inwestycji firmy ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej.

Jak poprawić system zachęt?

Jan Kamoji-Czapiński uważa, że skutecznym sposobem na przyciągnięcie inwestycji byłaby modyfikacja programów zachęt inwestycyjnych. Polska Strefa Inwestycji, która gwarantuje zwolnienia podatkowe, straciła na atrakcyjności wskutek wprowadzenia globalnego podatku minimalnego. Program wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki powoli dobiega końca – zawieranie umów o granty przewidziane jest tylko do końca 2025 r. Rząd może jednak przedłużyć program, co zresztą czynił już w przeszłości.

Również w tym roku wygasa, wprowadzony dopiero we wrześniu 2024 r., program pomocy publicznej dla inwestycji strategicznych związanych z przejściem na gospodarkę o zerowej emisji netto.

– W niestabilnych czasach, sprzyjających relokacjom, warto dysponować systemem zachęt skoncentrowanym na kilku sektorach o wysokim potencjale wzrostu. Zaletą programu celowanego jest łatwość marketingu. Można by np. zorganizować roadshow po globalnych firmach farmaceutycznych i zaprezentować im dostępność wysoko wykwalifikowanych pracowników, obecność innych firm z branży, infrastrukturę – np. gotowe hale. Obecnie mamy klienta, który chce uruchomić produkcję już w lipcu! – opowiada ekspert Colliersa.

Droga energia, wysokie koszty pracy

Jego zdaniem w Europie Polska coraz częściej konkuruje o zagraniczne projekty z Hiszpanią i Portugalią. Ich przewagą są niższe koszty energii elektrycznej, na dodatek zielonej. W pierwszym półroczu 2024 r. odbiorcy komercyjni płacili w Hiszpanii średnio 137 euro za 1 MWh, a w Polsce 208 euro.

– Jeszcze kilka lat temu koszty emisji nie były tak istotne, a różnice w kosztach energii mniej odczuwalne. Teraz jednak pojawia się szansa na poprawę. Dwa lata temu weszła w życie ustawa umożliwiająca budowę linii bezpośredniej z farmy fotowoltaicznej lub wiatrowej. Dzięki zastosowaniu magazynów energii – na które właśnie ruszyły dopłaty – cały system można zbalansować i znacząco obniżyć ceny energii – mówi ekspert.

Koszty pracy na stanowiskach produkcyjnych są w Polsce wciąż niższe. W przypadku wysoko wykwalifikowanych specjalistów różnice są już jednak niewielkie. Tymczasem Hiszpania boryka się z wyższą stopą bezrobocia i ma dostęp do pracowników z Afryki Północnej – głównie z Maroka – oraz z Ameryki Łacińskiej, szczególnie po zamknięciu szlaków migracyjnych do USA.

– Czasami Polska wygrywa z Hiszpanią, zwłaszcza gdy produkcja jest kierowana na rynek niemiecki. Hiszpania natomiast zyskuje obecnie przewagę wśród inwestorów z Chin – mówi Jan Kamoji-Czapiński.

Czesi, Węgrzy i Rumuni – kto jest najgroźniejszy?

Jego zdaniem Czechy stanowią silną konkurencję dla Polski jedynie w przypadku zagranicznych projektów z sektora półprzewodników. System zachęt inwestycyjnych w tym kraju ocenia jako mało atrakcyjny.

– Obecnie najbardziej konkurencyjny w początkowej fazie inwestycji system zachęt oferują Węgrzy. Ilość informacji wymaganych do uzyskania wstępnie wiążącej oferty jest nieporównywalnie mniejsza niż w Polsce, a sama oferta przekazywana jest w ciągu kilku tygodni, a nie miesięcy. O ile w Polsce grant oblicza się według matematycznego algorytmu, o tyle na Węgrzech możliwe są negocjacje, co szczególnie odpowiada inwestorom z Azji. Węgry odnoszą ogromne sukcesy w przyciąganiu inwestycji z Korei Południowej i Chin – mówi Jan Kamoji-Czapiński.

Wbrew powszechnej opinii nie uważa Rumunii za poważnego rywala Polski w walce o zagraniczne projekty inwestycyjne.

– Na papierze wszystko wygląda dobrze, ale Rumunia zmaga się z poważnymi problemami. Kryzys demograficzny jest tam głębszy niż w Polsce, a znaczna część obywateli nadal emigruje. Inwestorów odstrasza niestabilna sytuacja polityczna – o kryzysie konstytucyjnym związanym z wyborami prezydenckimi dowiedział się cały świat. Invest in Romania, odpowiednik PAIH, działa fatalnie – brak odpowiedzi na maile, nieaktualne dane, brak profesjonalizmu. Gdyby kraj wyeliminował te niedociągnięcia, miałby wiele atutów: koszty pracy są niższe niż w Polsce, rynek pracy mniej wydrenowany, a ceny energii – w tym zielonej, z elektrowni wodnych – korzystniejsze – ocenia ekspert.

Główne wnioski

  1. Sektory z potencjałem wzrostu inwestycji to zbrojeniówka, farmacja, produkcja materiałów budowlanych i OZE.
  2. Inwestycje z branży zbrojeniowej. Powstanie Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności w ramach KPO z budżetem 30 mld zł ma wspierać inwestycje o podwójnym zastosowaniu. Polska planuje skupić się na dronach i systemach antydronowych. Korea Południowa, z silnym przemysłem zbrojeniowym, jest zainteresowana dywersyfikacją produkcji w bezpieczniejszej Europie. Europejski przemysł zbrojeniowy notuje wzrost zysków, co przekłada się na większe możliwości inwestycyjne. PAIH otrzymuje zapytania firm z sektora zbrojeniowego zainteresowanych inwestycjami w Polsce. Polska nie ma jednak doświadczenia w produkcji militarnej.
  3. Potencjał inwestycji w produkcję substancji czynnych dla farmacji. Jan Kamoji-Czapiński podkreśla wzrost w sektorze farmaceutycznym w Europie i widzi szansę dla Polski: „Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i Polska zdobyła pozycję na tym rynku.”