Polski biznes i nauka na unijnych korytarzach. Podsumowanie 2025 i prognozy na 2026
Rok 2025 przyniósł wyraźny, choć spóźniony przełom w obecności polskiego biznesu w Brukseli. Allegro otworzyło pierwsze stałe biuro prywatnej polskiej firmy przy instytucjach UE, sektor energetyczny zanotował konkretne sukcesy deregulacyjne, a GAZ-SYSTEM pozyskał blisko 3 mld zł unijnego wsparcia na infrastrukturę strategiczną. Jednocześnie coraz wyraźniej widać, jak niewiele polskich podmiotów potrafi realnie wykorzystać potencjał, jaki daje stała obecność w Brukseli.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego stała obecność w Brukseli jest dziś najtańszą formą „ubezpieczenia” konkurencyjności – i czemu pojedyncze wizyty nie budują realnego wpływu.
- Co w 2025 r. faktycznie udało się wywalczyć polskim podmiotom – od historycznego biura Allegro, przez energetykę, po rekordowe środki dla GAZ-SYSTEM.
- Gdzie wciąż zieje największa luka, zwłaszcza po stronie nauki i instytucji wspierających innowacje, oraz jakie ryzyka niesie to dla 2026 r.
W Brukseli wpływ nie rodzi się z okazjonalnych spotkań ani wizyt „na chwilę”. Powstaje z obecności, relacji i konsekwencji. Z ludzi, którzy są na miejscu każdego dnia i rozumieją rytm unijnych procesów.
Allegro: pierwsze stałe biuro prywatnej polskiej firmy
Otwarcie pierwszego stałego biura prywatnej polskiej firmy w Brukseli – po ponad 20 latach członkostwa w UE – jest wydarzeniem historycznym. To zarazem gorzki komentarz do kondycji polskiego biznesu na unijnym forum. Z danych Rejestru Przejrzystości UE wynika, że Allegro stało się dziś najaktywniejszym polskim podmiotem pod względem liczby spotkań z Komisją Europejską. Trudno jednoznacznie ocenić, czy to powód do dumy, czy raczej dowód na to, jak nisko przez lata zawieszona była poprzeczka.
Dla samego Allegro obecność w Brukseli przyniosła wymierne efekty. Firma wskazuje na realne przesunięcie unijnej debaty w stronę uczciwej konkurencji i skuteczniejszego egzekwowania przepisów wobec podmiotów spoza UE. Widać to zarówno w dokumentach strategicznych Komisji Europejskiej, jak i w konkretnych działaniach. Czyli w reformie celnej, wzmocnieniu bezpieczeństwa produktów czy pierwszych postępowaniach wobec firm łamiących unijne regulacje.
– Temat level playing field, czyli równych reguł gry, przestał być wyłącznie postulatem. Stał się elementem realnej agendy politycznej – podkreśla Anna Mazur, kierująca biurem Allegro w Brukseli.
Jednocześnie wskazuje ona na największe wyzwanie: tempo zmian. Świadomość problemów rośnie szybciej niż zdolność instytucji do ich rozwiązywania. Proces decyzyjny w UE jest długi, a egzekwowanie przepisów nierówne. Z perspektywy biznesu oznacza to konieczność funkcjonowania w warunkach przedłużającej się niepewności – inwestowania, dostosowywania się i jednoczesnej obrony własnych interesów.
Na 2026 r. priorytet pozostaje niezmienny: mniej nowych regulacji, więcej realnego egzekwowania już istniejących.
– Krótko mówiąc: mniej prawa na papierze, więcej skutecznych działań w praktyce – podsumowuje przedstawicielka Allegro.
Bruksela to praca zespołowa
O ile Allegro przeciera szlaki jako samotny żagiel polskiego biznesu prywatnego, o tyle sektor energetyczny działa już w Brukseli jak dobrze skoordynowana flotyla. Polska ma dziś w unijnych instytucjach dwa trwałe punkty oparcia: przedstawicielstwa Polskiej Grupy Energetycznej oraz Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej.
Rok 2025 upłynął pod znakiem dwóch równoległych procesów. Po pierwsze, w Brukseli wyraźnie wzrosła świadomość, że bez bezpieczeństwa energetycznego i realnej infrastruktury transformacja nie będzie politycznie i gospodarczo możliwa. Po drugie, narastała frustracja związana z tym, że Unia znacznie szybciej wyznacza cele niż tworzy narzędzia do ich wdrażania.
Jak podkreśla Marcin Laskowski, wiceprezes PGE, skuteczne działanie w Brukseli ma charakter zespołowy. „Nigdy nie jest tak, że sukces lub porażkę można przypisać jednej firmie czy organizacji. Każdy projekt wymaga zbudowania szerokiego poparcia i wspólnego zrozumienia jego znaczenia”.
W 2025 r. przedstawiciele PKEE prowadzili intensywne rozmowy z gabinetami kluczowych komisarzy – m.in. Teresy Ribery, Dana Jørgensena, Piotra Serafina i Maroša Šefčoviča – oraz z europosłami z różnych frakcji. Istotnym elementem były także konsultacje z głównymi negocjatorami nowego budżetu UE w Parlamencie Europejskim: Carlą Tavares i Siegfriedem Mureșanem. Ważną platformą dialogu pozostawała również konferencja PKEE Energy Day, która ponownie zgromadziła w Brukseli kilkuset uczestników.
Za jeden z kluczowych sukcesów 2025 r. Laskowski uznaje wpisanie do śródokresowego przeglądu WRF potrzeby wsparcia dla sieci dystrybucyjnych, infrastruktury dual-use oraz ochrony infrastruktury krytycznej. To efekt skoordynowanych działań wielu podmiotów – w tym polskich europosłów – i dowód, że konsekwentne budowanie argumentacji w Brukseli przynosi efekty.
Drugim ważnym osiągnięciem było ograniczenie nadmiernych obowiązków raportowych wynikających z dyrektyw CSDDD i CSRD w ramach pakietu omnibus. Według Komisji Europejskiej zmiany te zmniejszą koszty sprawozdawcze biznesu o ponad 4,5 mld euro rocznie. Jak podkreślają eksperci PKEE, kluczowe było odejście od obowiązku tworzenia przez firmy planów transformacji klimatycznej. Generowały one tylko biurokrację, nie przyspieszając realnych inwestycji.
Istotnym sygnałem był także raport Parlamentu Europejskiego o bezpieczeństwie energetycznym. Podkreślono w nim rolę mechanizmów takich jak polski rynek mocy w zapewnianiu stabilnych dostaw energii. Ma to znaczenie w kontekście rozmów o przedłużeniu funkcjonowania rynku mocy po 2030 r., co będzie wymagało zgody Komisji Europejskiej.
Jednocześnie Laskowski nie ukrywa rozczarowania kierunkiem części decyzji unijnych. Za największą porażkę uznaje przyjęcie celu redukcji emisji na 2040 r. w obecnym kształcie. Jego zdaniem Europa wciąż zbyt słabo łączy politykę klimatyczną z realiami przemysłowymi i bezpieczeństwem gospodarczy. Brak otwarcia EU ETS na międzynarodowe jednostki redukcyjne dodatkowo ogranicza elastyczność systemu. Kluczowym momentem ma być rewizja ETS zaplanowana na 2026 r.
Ważna jest też praktyczna lekcja z Brukseli. Skuteczność wymaga działania na wielu poziomach jednocześnie – od ekspertów i urzędników po dyrektorów generalnych i komisarzy. Jak zauważa Laskowski, często przełomowe okazują się wizyty decydentów w Polsce.
„To wtedy najlepiej widać skalę wyzwań polskiej energetyki i realne skutki regulacji przyjmowanych w Brukseli” – ocenia wiceprezes PGE.
Na 2026 r. PGE wyznacza trzy główne priorytety: reformę EU ETS (w tym racjonalizację podaży uprawnień i przedłużenie Funduszu Modernizacyjnego), walkę o dedykowane środki dla dystrybucji i ciepłownictwa w nowej perspektywie finansowej oraz rewizję zasad pomocy publicznej (GBER) w zakresie ciepła systemowego i magazynów energii. W tle pozostaje Pakiet Sieciowy – bo to właśnie sieci, jak podkreśla Laskowski, są dziś „wąskim gardłem” transformacji.
Lewiatan: 25 lat w Brukseli i przełomowy wyrok TSUE
Rok 2026 to 25-lecie stałej obecności Konfederacji Lewiatan w Brukseli. To dobry moment, by zobaczyć, czym w praktyce jest długofalowa obecność organizacji pracodawców w unijnym ekosystemie. A także jakie realne efekty może przynieść konsekwencja zamiast jednorazowych interwencji.
Najważniejszym wydarzeniem 2025 r. był wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 czerwca (C-200/24). To efekt wieloletnich działań Konfederacji Lewiatan oraz Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET. TSUE uznał, że całkowity zakaz reklamy aptek w Polsce narusza prawo unijne.
– Ten wyrok potwierdził, że prawo unijne bywa ostatnią instancją ochrony przedsiębiorców. Konsekwentna praca na poziomie UE przynosi realne efekty. Przedsiębiorcy będą mogli rozwijać w aptekach usługi wspierające pacjentów i informować o nich w sposób proporcjonalny, zamiast funkcjonować w warunkach nadmiernych ograniczeń – mówi Kinga Grafa, zastępczyni dyrektor generalnej Lewiatana ds. europejskich.
Drugim kluczowym osiągnięciem było domknięcie prac nad pakietem farmaceutycznym – największą od ponad dwóch dekad reformą unijnego prawa lekowego.
– Od początku zabiegaliśmy o rozwiązania, które przyspieszą dostęp do terapii, a jednocześnie zapewnią firmom stabilne i przewidywalne warunki działania. Istotne jest także to, że reformie towarzyszy Critical Medicines Act. Wzmacnia on bezpieczeństwo dostaw leków i odbudowę produkcji farmaceutycznej w Europie, w tym w Polsce – podkreśla Kinga Grafa.
Wkrótce rozpoczną się trilogi, które przesądzą o ostatecznym kształcie regulacji.
Przedstawicielka Lewiatana zwraca też uwagę na znaczenie polskiej prezydencji. W ramach cyklu „Spotkań z prezydencją” w siedzibie Lewiatana gościli m.in. Enrico Letta, Kerstin Jorna – dyrektorka generalna DG GROW – pełnomocniczka rządu ds. prezydencji Magdalena Sobkowiak-Czarnecka oraz wiceministrowie Ignacy Niemczycki, Dariusz Standerski, Katarzyna Kacperczyk, Joanna Mucha i Michał Baranowski.
Zdaniem Grafy największą wartością takich spotkań jest to, że przy jednym stole zasiadają decydenci i przedstawiciele biznesu. To pozwala testować wykonalność regulacji jeszcze na etapie ich projektowania.
Priorytetem Lewiatana na 2026 r. pozostaje agenda konkurencyjności oparta na jakości prawa i jego uproszczeniu. W 2025 r. organizacja przedstawiła rekomendacje w raporcie „Simplifying EU Rules”, a temat deregulacji trafił do głównego nurtu debaty europejskiej. Kluczowe pytanie brzmi dziś nie „czy”, ale „czy rzeczywiście przełoży się to na praktykę legislacyjną”.
Równolegle Lewiatan zamierza wzmacniać głos przedsiębiorców w instytucjach UE. W nowej kadencji Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (2025–2030) kwestie konkurencyjności i jakości regulacji znalazły się w centrum agendy.
PKP: polska kolej gra o „makrootoczenie”
Rok 2025 był dla sektora kolejowego okresem intensywnej aktywności w Brukseli. Tomasz Lachowicz, dyrektor biura PKP przy UE, wskazuje na serię kluczowych spotkań – z komisarzem ds. transportu Apostolosem Tzitzikostasem, wizytę dyrektorki generalnej DG MOVE w siedzibie PKP w Warszawie oraz liczne rozmowy z europosłami, nie tylko z Polski. W Brukseli pojawili się również minister infrastruktury Dariusz Klimczak i wiceminister Piotr Malepszak.
Istotnym elementem był także międzynarodowy wymiar działań PKP. W ramach przewodnictwa w Międzynarodowym Związku Kolei (UIC) – co samo w sobie stanowi znaczące osiągnięcie – odbyły się spotkania z ministrem transportu Arabii Saudyjskiej oraz przedstawicielami administracji Chin i innych państw spoza UE.
Jak podkreśla Lachowicz, kluczowym wyzwaniem na 2026 r. jest „budowa korzystnego makrootoczenia dla rynku kolejowego”. W praktyce oznacza to z jednej strony tworzenie rozsądnych ram regulacyjnych na poziomie UE, z drugiej – powstrzymywanie nadmiernej ingerencji Komisji w obszary, które powinny pozostać w gestii sektora. Innymi słowy: ograniczenie ryzyka nadregulacji.
Do tego dochodzą priorytety operacyjne – sprawne procedowanie projektów współfinansowanych z UE, skuteczne przewodnictwo w CER oraz utrzymanie roboczych relacji z instytucjami unijnymi. W kolejowym świecie Bruksela coraz częściej przestaje być miejscem deklaracji. Staje się przestrzenią realnego wpływu na tempo i kierunek inwestycji.
GAZ-SYSTEM: niemal 3 mld zł z UE na infrastrukturę strategiczną
Jednym z najbardziej konsekwentnie działających w Brukseli polskich podmiotów pozostaje GAZ-SYSTEM. To także przykład instytucji, której aktywność – ze względu na charakter infrastruktury krytycznej – w dużej mierze musi pozostawać poza światłem reflektorów. Efekty tej pracy są jednak bardzo konkretne.
W październiku 2025 r. spółka podpisała umowy na dofinansowanie trzech inwestycji w ramach programu FEnIKS 2021–2027. Łączna wartość projektów wyniosła 1,5 mld zł, z czego 884,5 mln zł pochodziło ze środków unijnych.
Dofinansowanie objęło:
- gazociąg Lewin Brzeski – Nysa (197,8 mln zł) – wzmacniający Korytarz Północ–Południe i bezpieczeństwo południowej Polski,
- tłocznię gazu Lwówek (559,9 mln zł) – integrującą krajowy system z infrastrukturą tranzytową,
- gazociąg Wężerów – Przewóz (126,8 mln zł) – poprawiający przepustowość i niezawodność sieci.
– Środki z programu FEnIKS nie tylko wzmacniają infrastrukturę, ale realnie budują suwerenność energetyczną Polski i całej Europy Środkowej – podkreśla Wojciech Wrochna, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.
W czerwcu 2025 r. GAZ-SYSTEM podpisał również z BGK umowę pożyczki w wysokości 2,2 mld zł z KPO na budowę lądowej części programu FSRU. To około 250 km gazociągów między Gdańskiem a Gustorzynem. Projekt ten domyka koncepcję Bramy Północnej i ma znaczenie dla całej architektury bezpieczeństwa energetycznego regionu.
Równolegle spółka buduje swoją pozycję w przyszłej gospodarce wodorowej. Nordycko-Bałtycki Korytarz Wodorowy otrzymał 6,8 mln euro z instrumentu CEF na studium wykonalności, a 1 lipca 2025 r. podpisano umowę grantową. W grudniu Komisja Europejska wpisała ten projekt – wraz z Pomorskim Klastrem Zielonego Wodoru – na listę PCI.
Status projektu wspólnego zainteresowania oznacza szybsze procedury, lepszy dostęp do finansowania i wyraźny sygnał polityczny co do jego znaczenia.
W tych działaniach widać, czym w praktyce jest skuteczna obecność w Brukseli. Nie tylko regulacje i deklaracje, lecz także realne pieniądze, priorytety inwestycyjne i tempo decyzji.
A co z resztą polskiego wpływu?
Gdy na początku 2025 r., u progu polskiej prezydencji w Radzie UE, pisałem pierwszy tekst z cyklu „Wyjaśnić Brukselę”, w powietrzu unosiła się ostrożna nadzieja. Wydawało się, że sprzyjający moment polityczny, połączony z rosnącą świadomością świata biznesu i nauki, może przynieść realną zmianę jakościową.
Rok później widać pierwsze oznaki przebudzenia. Niektóre branże zaczynają rozumieć wagę stałej obecności w Brukseli. Pojawiają się pojedyncze decyzje – jak ta Allegro – o trwałym zakotwiczeniu się przy instytucjach UE. Jednocześnie jednak wciąż trudno mówić o sukcesach polskich instytutów badawczych czy uczelni. W Brukseli zwyczajnie ich nie ma. A jeśli nie ma ludzi i struktur na miejscu, nie ma też codziennej pracy: udziału w komisjach eksperckich, konsultacjach, sieciach interesariuszy, nieformalnych rozmowach, w których faktycznie kształtuje się kierunek unijnych polityk.
Tam, gdzie zapadają decyzje o miliardach euro na badania, innowacje i nowe technologie, polska nauka pozostaje zbyt słabo obecna. Zarówno fizycznie, jak i koncepcyjnie.
W kuluarach Brukseli, gdzie dziś rozstrzyga się przyszłość AI, wodoru czy biotechnologii, język polski słychać rzadko. A jeśli już, to najczęściej w wykonaniu biznesu, nie sektora badań i rozwoju. Zamiast spójnych strategii na 2026 r. ze strony instytucji odpowiedzialnych za innowacyjność, wciąż dominują ogólne deklaracje i oczekiwanie, że „zainteresowanie samo wzrośnie”. To za mało, by budować realny wpływ.
Na koniec warto wrócić do liczb, od których zaczynałem serię „Wyjaśnić Brukselę”. W stolicy UE działa dziś ponad 12 tys. organizacji lobbingowych. Pracuje w nich około 25 tys. profesjonalnych lobbystów. Kolejne 10–15 tys. osób w Europie regularnie uczestniczy w procesach decyzyjnych.
Z danych lobbyfacts.eu wynika, że na dzień 19 stycznia stałe biuro w Brukseli deklaruje zaledwie 13 organizacji z Polski. Dla porównania: Niemcy mają ich 254, Francja 150, a Stany Zjednoczone – kraj spoza UE – 152.
To liczby, które nie pozostawiają złudzeń. Wciąż nie dojrzeliśmy do traktowania Unii Europejskiej jako współwłasnej przestrzeni decyzyjnej, w której – na mocy traktatów – mamy realne prawo wpływu. Bruksela nie czeka na spóźnionych. Premiowani są ci, którzy są na miejscu, mają ludzi, plan i cierpliwość do codziennej, żmudnej pracy.
Bez fizycznej obecności nie ma infrastruktury wpływu. A bez niej nie ma ani konkurencyjności, ani bezpieczeństwa, ani realnego miejsca Polski przy europejskim stole.
Główne wnioski
- Stała obecność w Brukseli przestaje być symbolem prestiżu – staje się infrastrukturą wpływu.
To ona skraca czas reakcji, zwiększa liczbę realnych rozmów i pozwala uczestniczyć w procesie decyzyjnym zanim zapadną decyzje. Przykład Allegro pokazuje, że fizyczne wejście do Brukseli natychmiast przekłada się na sprawczość. Jednocześnie fakt, że firma ta jest dziś najaktywniejszym polskim podmiotem w kontaktach z Komisją Europejską, powinien być raczej sygnałem alarmowym niż powodem do dumy. Skala polskiej obecności nadal jest niewspółmierna do wagi interesów, o które toczy się gra. - Energetyka pozostaje najbardziej „brukselsko dojrzałym” polskim sektorem. Sukcesy w ograniczaniu nadregulacji, uznanie znaczenia rynku mocy oraz skuteczna walka o finansowanie infrastruktury pokazują, że koalicje, konsekwencja i wielopoziomowe działania przynoszą efekty. Jednocześnie spór o cel redukcyjny na 2040 r. i przyszłość EU ETS będzie jednym z kluczowych pól konfliktu w 2026 r. – z realnymi konsekwencjami dla cen energii, bezpieczeństwa dostaw i konkurencyjności przemysłu.
- GAZ-SYSTEM pokazuje, że Bruksela to nie tylko regulacje, lecz także pieniądze, status i tempo decyzji. Środki z FEnIKS, pożyczka z KPO na FSRU oraz projekty wodorowe z oznaczeniem PCI dowodzą, jak wygląda skuteczna gra o infrastrukturę strategiczną. Równolegle jednak najsłabszym ogniwem pozostaje polska nauka i ekosystem innowacji – zbyt często nieobecne tam, gdzie zapadają decyzje o miliardach na badania i technologie. Bez trwałej, instytucjonalnej obecności uczelni i instytutów badawczych wpływ Polski pozostanie niepełny, zwłaszcza w obszarach AI, biotechnologii, wodoru i przyszłej polityki konkurencyjności UE.