Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Problemy w Państwowej Straży Pożarnej. Próba samobójcza, zastraszanie i mobbing na Kujawach

Państwowa Straż Pożarna od lat cieszy się największym zaufaniem społecznym. Ale w formacji dzieje się coś złego. Dwa tygodnie temu doszło do próby samobójczej w Bydgoszczy. Do redakcji XYZ spływają niepokojące sygnały o kolejnych przypadkach mobbingu w woj. kujawsko-pomorskim.

mobbing w straży pożarnej.
Co się dzieje w Państwowej Straży Pożarnej? Fot. PAP, XYZ

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co się dzieje za zamkniętymi drzwiami jednostek straży pożarnej w Toruniu, Bydgoszczy i innych jednostkach Państwowej Straży Pożarnej w woj. kujawsko-pomorskim.
  2. Jakie zarzuty mają strażacy do swoich bezpośrednich przełożonych i na co się skarżą.
  3. Jak na kwestie mobbingu w PSP patrzą przełożeni i co mają sobie do zarzucenia.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Do redakcji XYZ wpływają kolejne skargi i opisy sytuacji mobbingowych w tamtejszej straży pożarnej. A także alarmujące doniesienia o sytuacji związanej ze sprzętem.

20 stycznia Komenda Miejska PSP w Bydgoszczy poinformowała o zbiórce krwi na rzecz jednego ze strażaków. Doszło do próby samobójczej – rzucił się z ósmego piętra. Przeżył, jednak jego stan jest ciężki.

Trzy lata temu samobójstwo popełnił strażak z Torunia.

Czy te wydarzenia można łączyć? Teoretycznie – nie. Rozmówcy i sygnaliści ze straży pożarnej wskazują jednak, że w Bydgoszczy i Toruniu dochodziło do mobbingu przełożonych wobec podwładnych.

Bydgoszcz: młody strażak skacze z okna

Strażacy, z którymi rozmawiamy, opowiadają o sytuacji w regionie chętnie, ale z jednym zastrzeżeniem: anonimowo. Są w służbie liniowej, nie chcą „podpaść”, boją się. Piszą za to skargi i listy do przełożonych.

W jednym z nich można przeczytać, że w jednostce ratowniczo-gaśniczej (JRG), z której wywodzi się poszkodowany strażak z Bydgoszczy „doświadczał presji psychicznej, poniżania, oraz podważania jego przydatności do służby”. Miał być przenoszony między zmianami. Podobnie opisano zarzuty wobec władz jednostki, w której służył: niewdrożenie pomocy psychologicznej, brak ochrony przed dalszą presją, niewłaściwy nadzór kierowniczy nad jednostką.

– To nie jest chłopak o charakterze autodestrukcyjnym. Miał swoje pasje, walczył w K-1. Ale miał też swoje problemy. W życiu i w pracy. Wspominał, że służba jest ciężka, myślę, że mógł odczuwać presję – mówi XYZ jego przyjaciel. 

Choć jednocześnie pojawiały się doniesienia o problemach osobistych młodego strażaka.

Komendant z Bydgoszczy: Nie było sygnałów o takich sytuacjach  

Zwróciliśmy się z szeregiem pytań do Komendy Wojewódzkiej (KW) PSP w Toruniu. To Komenda Wojewódzka nadzoruje i kontroluje działalność innych, mniejszych jednostek w województwie. Chodzi o komendy miejskie (np. komendę w Bydgoszczy) czy powiatowe.

Zapytaliśmy o zdarzenie również komendanta miejskiego. Starszy brygadier Tomasz Czajka wskazuje, że toczy się postępowanie wyjaśniające.

– Badamy sytuację, która mogła mieć wpływ na tę sprawę. KW wysłała do nas psychologa. Jako komendanci prowadziliśmy rozmowę z każdą zmianą. Jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną i jesteśmy głęboko poruszeni. Nie widzimy tu jednak żadnego naszego zaniedbania. W PSP funkcjonuje przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji. Jest taka procedura – mówi dowódca bydgoskich strażaków.

Dodaje, że jest również procedura wsparcia psychologicznego w sytuacjach stresowych. A sami dowódcy są, jak wskazuje, dostępni dla swoich podwładnych i „można się umówić na rozmowę”.

– Nie ma sytuacji, że dowódcy zmian i jednostek są niedostępni. Odkąd pamiętam, nie było sygnałów o tego typu sytuacjach. Oficjalnych ani nieoficjalnych. Jestem bardzo zaskoczony, że doszło do takiej sytuacji – wskazuje st. bryg. Czajka.

Przypomina też, że PSP jest służbą mundurową, gdzie obowiązuje rozkaz i regulamin.

– Można się spotkać z różnymi rzeczami i być może czasem ktoś poczuje się urażony, jednak, jak mówiłem, obowiązuje tu regulamin i rozkazodawstwo. Powtórzę: nie spotkałem się z żadnymi przypadkami niewłaściwego zachowania, tzw. dojeżdżania – mówi komendant.

Pytania bez odpowiedzi

Poprosiliśmy m.in. o odpowiedź na pytanie, czy do KW wpłynęły skargi i doniesienia na zachowania noszące znamiona mobbingu. A jeżeli tak, to czy wszczęte zostały działania kontrolne, jakie były ich efekty itp.

Także – jakie działania podjęła KW w sprawie zarzutów gwałtu, jakiego mieli dopuścić się strażacy z Torunia podczas Mistrzostw Świata Strażaków w Piłce Nożnej. Zdarzenie miało miejsce we wrześniu ub. roku w Białymstoku. Zatrzymano co najmniej dwóch funkcjonariuszy PSP z tego miasta. Do momentu publikacji tekstu, odpowiedzi na żadne z pytań nie otrzymaliśmy.

W samym Toruniu też dzieje się źle. W jednej z kilku Jednostek Ratowniczo-Gaśniczych, podległych komendzie miejskiej, można mówić o nieakceptowalnych, przemocowych zachowaniach dowódcy. Co więcej – zachowaniach, które znają jego przełożeni. I… nic z nimi, jak słyszymy, nie robią.

Toruń – przemoc, rzucanie nożem, zagadkowe inicjatywy „półprywatne

– Naszą jednostkę nazywa się w mieście jednostką karną. Albo Jednostką Robotniczo-Gaśniczą, bo robimy naprawdę wszystko, co się da – mówi strażak z Torunia.

Wymienia długą listę zarzutów wobec dowódcy. Wskazuje, że na porządku dziennym było zarządzenie krzykiem, pozwolenie na „gnojenie” funkcjonariuszy, rzucanie kubkiem. Pojawiają się także przekazy o wykorzystywaniu sprzętu do nie do końca jasnych, na poły prywatnych inicjatyw dowódcy.

– Kiedyś w Lubiczu pod Toruniem cięliśmy złom tramwajowy na rzecz prywatnej firmy. Zostało to zakwalifikowane jako ćwiczenia, bo musieliśmy wyciągać z nich szyby. Usłyszałem wtedy, że organizator „jakoś to rozliczy z dowódcą” – opowiada strażak.

Strażak pyta, dowódca odpowiada: „Sp…j! Karabin i na granicę!

Lista uwag, zastrzeżeń i zarzutów do dowódcy jest dłuższa. Nasz rozmówca przytacza następującą historię.

– Kiedyś jeden z chłopaków przyniósł z domu stary, ale dobry jeszcze fotel. Dowódca uznał, że stoi w nieodpowiednim miejscu i kazał go… spalić. Co mieliśmy zrobić, wynieśliśmy i spaliliśmy go – mówi nasz rozmówca.

Pokazuje nam również screeny z grupowego czatu strażaków na jednym z komunikatorów. Strażacy zabezpieczali bieg „Tropem Wilczym”, upamiętniający żołnierzy niezłomnych. Jeden ze strażaków zwrócił uwagę, że ze względu symbolikę imprezy niekoniecznie powinna być tam eksponowana flaga Ukrainy.

„Sp…j. To teraz karabin i na granicę i w ramach zemsty nap….j do uchodźców” – brzmiała odpowiedź dowódcy JRG.

Zrzut ekranu z komunikatora
Zrzut ekranu z czatu na komunikatorze. Dowódca odpowiada jednemu ze strażaków. Fot. materiały własne

Ćwiczenia za brudne naczynia? Jak najbardziej

Takich zachowań było więcej.

Na tym samym czacie, dowódca udostępnił zdjęcia brudnych naczyń w remizie. W ramach kary kazał podległym sobie strażakom założyć ubrania specjalne, aparaty powietrzne i maski i czołgać się po terenie jednostki.

Takich nagrań jest więcej.

Ankieta i wizyta psychologa. Wyniki? Zamiecione pod dywan. Komendant: Nie było przypadków

Zapytaliśmy o zdarzenia komendanta miejskiego PSP z Torunia. Ten nie ma sobie nic do zarzucenia i przekonuje, że w komendzie nie dzieje się nic złego.

– Nie było żadnych przypadków zgłoszeń mobbingu i niewłaściwych zachowań. Jeśli coś się dzieje, jeśli są jakieś zgłoszenia, to są dogłębnie sprawdzane. Zależy to także od tego, czy jest to zgłoszenie oficjalne, czy nieoficjalne, jeśli takie bywają – odpowiedział na nasze pytania komendant miejski z Torunia, brygadier Sławomir Grudziński.

Pytamy go także czy ma coś do zarzucenia sobie, czy mogły mu się zdarzać zachowania niewłaściwe z punktu widzenia podwładnych.

– Nie przypominam sobie, aby takie sytuacje miały miejsce – odpowiada bryg. Grudziński.

Związki zawodowe przygotowały też anonimową ankietę dla strażaków. Padały w niej pytania o mobbing, „negatywne postawy i zachowania” dowódcy w miejscu pracy. Większość odpowiedzi była twierdząca. Efekt? Wyniki… utajniono. Zrzuty z wyników ankiety przedstawiamy poniżej.

Wykres graficzny
Obraz z internetowej ankiety, dotyczącej relacji przełożonych z podwładnymi w jednej z toruńskich jednostek PSP. Fot. materiały własne
Wykres graficzny
Obraz z internetowej ankiety dotyczącej relacji przełożonych z podwładnymi w jednej z toruńskich jednostek PSP. Fot. materiały własne

Pęknięty resor i rzut nożem

Zagadkowych historii w Toruniu było zresztą więcej. Strażak, z którym rozmawiamy, opowiada, jak obecny dowódca jego jednostki (wówczas nim nie był) podczas imprezy… rzucił nożem w innego strażaka. Historia trafiła do komendanta miejskiego. Efekt? Żaden. Reakcją komendanta miejskiego miało być krótkie: „Słyszałem o tym”.

Kolejna historia dotyczy parku maszynowego. Strażak opowiada XYZ, że pewnego razu, w jednym z wozów bojowych pękło pióro resoru. Zameldował o tym przełożonemu. Ten, jak gdyby nigdy nic odparł, że… taki wóz „już przyszedł do jednostki”. Co oznacza, że – wiedząc o niebezpiecznej usterce – ktoś wydał dyspozycję o przyjęciu go do służby.

Zastępca dowódcy jednostki, kiedy wszyscy kierowcy odmówili obsadzenia tego wozu, (nawet pomimo jego propozycji, że on będzie kierowcą) wycofał samochód z podziału i pojechał nim do mechanika. Ale to nie wszystko. Na poniższych zdjęciach widać wóz bojowy z jednej z toruńskich jednostek.

W miejscu siedzenia przykręcona jest… deska z płyty pilśniowej. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by wiedzieć, czym mogłoby się to skończyć w razie wypadku samochodu.

Wnętrze samochodu
Wnętrze jednego z wozów bojowych straży pożarnej w Toruniu. W miejscu siedziska widoczna przykręcona deska. Fot. materiały własne
Wnętrze samochodu
Strażacy na akcje jeżdżą wybrakowanym wozem Zamiast siedziska – deska. Fot. materiały własne

Mogilno i Rypin – zmiany służby i bieganie w ubraniu specjalnym

To zresztą niejedyne przypadki dziwnego, niewłaściwego zachowania dowódców z woj. kujawsko-pomorskiego. W mediach społecznościowych pojawiło się udostępnione przez byłego Komendanta Głównego PSP nagranie z Rypina, pokazujące jak dochodzi do zmiany służby w ubraniach specjalnych oraz aparatach powietrznych.

Przez zaszumienie słychać słabo, jednak osoba, która była świadkiem, przekazała nam, że przełożony jasno powiedział: miała to być kara za skargi na złe traktowanie strażaków.   

– Takie pomysły, jak to, co widzieliśmy na nagraniu z Rypina to łamanie wytycznych Komendanta Głównego, będącego wynikiem działań całego, powołanego do sprawy odzieży specjalnej i wpływu substancji osadzających się na niej zespołu. Pikały sygnalizatory, słychać było, że kończy im się powietrze. A co, gdyby musieli nagle jechać do zdarzenia? Z czym by pojechali? – mówi XYZ generał brygadier Bartkowiak.

Gen. Andrzej Bartkowiak: „Ryba psuje się od głowy”

Byłemu szefowi PSP pokazujemy zebrane materiały. Pytamy go o ocenę nagrań, zdjęć i zachowań dowódców.

– To ludzie, którzy myślą, że można robić pewne rzeczy tak, jak 20-30 lat temu. Takie rzeczy się zdarzały, nie ukrywajmy tego. Ale na to trzeba reagować. Widać, że jest rozprężenie w województwach. W ogóle w służbach. Komendanci wojewódzcy pozwalają sobie na wiele. Mają umocowanie polityczne, a komendant główny niekoniecznie ma moc spionizować jednego czy drugiego komendanta – mówi oficer.

Jak ocenia były komendant główny „brakuje mocnej, zdecydowanej redakcji Komendy Głównej”.

– Reakcja KG na zdarzenie z Rypina była porażająca. Przecież tam powinno było być zdecydowane, mocne cięcie. A dostaliśmy jakieś niedorzeczne tłumaczenie z pomocą mediów społecznościowych. Słyszę o mobbingu w kolejnych województwach… – ocenia były szef PSP.

Jego zdaniem, „dowódcy niekoniecznie radzą sobie z młodszym pokoleniem strażaków”.

– Do nich trzeba podchodzić inaczej niż 10-15 lat temu. Dziś łatwiej, mówiąc kolokwialnie, dojechać młodego. Trzeba do nich inaczej podejść. Ludzie nie mają kontaktu z komendantem głównym. Ale ryba psuje się od głowy. Może trzeba byłoby w końcu głośno postawić pytanie, kto dzisiaj rządzi PSP? – podsumowuje gen. Bartkowiak.

Mogilno następne w kolejce?

Negatywne sygnały płyną też z Mogilna. Miały, według naszej wiedzy, trafić do Komendy Wojewódzkiej w Toruniu. Nasi rozmówcy wspominają o zastraszaniu strażaków w Mogilnie, złej atmosferze i wykorzystywaniu sprzętu PSP do prywatnych celów.

Komendantem powiatowym w Mogilnie jest oficer przeniesiony z Bydgoszczy. Również stamtąd otrzymaliśmy nagranie, pokazujące zmianę służby w ubraniach specjalnych.

Komenda Wojewódzka otrzymała od nas pytania także w tej sprawie. Odpowiedzi brak.

Toruńskie księstwo komendanta Świechowicza

Kujawsko-pomorskim komendantem wojewódzkim jest starszy brygadier Rafał Świechowicz. To były zastępca komendanta miejskiego w Toruniu i komendant miejski z Bydgoszczy. To on, jako dowódca toruńskiej JRG 1 miał kazać strażakom wykonywanie prac gospodarczych w sprzęcie ODO (ochrony dróg oddechowych), co jest naruszaniem przepisów bhp. Dlaczego?

Nie ma technicznej możliwości pozbycia się substancji kancerogennych z odzieży i aparatów ODO w warunkach jednostki. Jak mówi XYZ doświadczony strażak, narażanie bez potrzeby strażaków na kontakt z ubraniem specjalnym lub aparatami ODO to świadome narażanie ich zdrowia, a nawet życia.

W wielu krajach nowotwory u strażaków są chorobą zawodową. W ostatnich miesiącach, w Stanach Zjednoczonych przyjęto HONOR Act, który śmierć strażaka nawet po kilku latach po odejściu ze służby tratuje jako wypadek na służbie.

– Mentalne upośledzenie przełożonych i zakorzenione zwyczaje świadomie niszczą zdrowie strażaków. Obecnie strażacy będą służyć 30 lat i ze statystycznego punktu widzenia 50 proc. z nich umrze na raka – mówi nasz rozmówca.

Dziwne przypadki komendanta. Zgubione ciało, zagadkowe ćwiczenia

Sprawę również wyciszono, a kiedy bryg. Świechowicz otrzymał awans na stanowisko komendanta wojewódzkiego, winą obarczono jego następcę. Strażacy mają do niego wiele zastrzeżeń. To on kierował m.in. działaniami w czasie wypadku busa pod Cierpicami w 2021 r.

Media informowały wtedy, że strażacy, policjanci i ratownicy medyczni… przeoczyli ciało osoby, która zginęła w tamtym wypadku. Znaleźli je kilka dni później policjanci, kiedy wrak rozbitego samochodu stał już na policyjnym parkingu.

Kilka lat wcześniej bryg. Świechowicz kierował też działaniami podczas akcji gaszenia karczmy o nazwie „Siwy Dym”. Z relacji strażaków na miejscu, w pierwszej fazie działań przyjęto lokalizację pożaru bez szczegółowego rozpoznania. W późniejszej fazie, gdy pożar rozwinął się na tyle, że był już nie do opanowania, kierujący działaniami ratowniczymi zadecydował o zadysponowaniu praktycznie wszystkich jednostek z całego powiatu. Obiekt spłonął doszczętnie.  

Nasi rozmówcy przypominają także inne historie z toruńskiej straży. Jeden z nich wskazuje, że wielokrotnie narażone było bezpieczeństwo strażaków w czasie organizowanych ćwiczeń, kiedy nie przestrzegano przepisów bhp. Np. w ramach pracy na wysokości bez odpowiedniego zabezpieczenia.

Jak komendant wojewódzki nie dostał awansu generalskiego

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że st. brygadier (to w Straży Pożarnej stopień odpowiadający pułkownikowi) Świechowicz miał liczyć na awans generalski. Do jednej z instytucji opiniujących wpłynął więc list.

Opisano w nim sytuację z organizacją ćwiczeń w nocy. W liście można przeczytać, że „Wydano polecenie, żeby jeden z dowódców zmian zawisł na moście w Toruniu i zgłosił na 112 próbę samobójczą. Zaangażowano wszystkie służby z miasta, co skończyło się wieloma skargami do ówczesnego komendanta miejskiego”.

Kolejnym przykładem miała być np. organizacja ćwiczeń w ośrodku szkolenia. Ćwiczono wtedy umiejętności ratownictwa wysokościowego, tzw. samoratowania z kosza podnośnika z wysokości 25 m bez asekuracji.

Efekt? Komendant wojewódzki z Torunia wciąż jest „starszym brygadierem”.

Strażacy piszą listy (ze skargami)

Co ciekawe, w Toruniu najwyraźniej częściej zdarzały się takie sytuacje. Opisał je we wniosku o udzielenie informacji publicznej, adresowanym do komendanta miejskiego, jeden ze strażaków.

Wskazał, że zastępca dowódcy jednostki przewoził dzieci w koszu podnośnika pożarniczego bez stosowania wymaganych środków ochrony indywidualnej (kasków, szelek, pasów bezpieczeństwa).

Strażacy piszą też o mobbingu. Poniżej fragment listu otwartego strażaków z kujawsko-pomorskiego, adresowanego do Komendanta Wojewódzkiego PSP:

„Objawiało się to w wieloraki sposób: gnębieniem psychicznym, wielogodzinnymi ćwiczeniami w pełnym słońcu, w pełnym umundurowaniu, między wyjazdami do zdarzeń. Jeden z przykładów: stażyści wzięci pod proces szkolenia przez samego Pana Rafała Świechowicza, ćwiczyli rozwinięcia bojowe na placu wewnętrznym jednostki, w pełnym umundurowaniu bojowym w temperaturze przekraczającej 30 stopni, nieprzerwanie przez sześć godzin. Jedynymi przerwami były wyjazdy do zdarzeń”.

„Jeden ze strażaków zwymiotował do maski

Dalej jest tylko gorzej.

„Po kolejnym, wyjeździe, tym razem pożaru kamienicy i powrocie do ćwiczeń, jeden ze strażaków zwymiotował do maski aparatu ODO, najpewniej z wycieńczenia. W odpowiedzi usłyszał, że jest "ch…wy i się nie nadaje”.

To jednak wierzchołek góry lodowej. Strażacy sygnalizują, że podobne przypadki mają miejsce także w innych województwach. Wiemy o problemach tego rodzaju także w warmińsko-mazurskim i dolnośląskim, a to zapewne dopiero początek listy. Sprawie będziemy się przyglądać.

Warto wiedzieć

Telefon interwencyjny

Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy, odczuwasz lęk i smutek, masz myśli samobójcze – nie lekceważ tego i nie czekaj. Zadzwoń, telefon jest bezpłatny i czynny całą dobę, siedem dni w tygodniu:

  • 800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym.
XYZ

Zdaniem eksperta

Bartłomiej Mickiewicz: Takim sytuacjom trzeba się przeciwstawiać z całą mocą

Skoro jest procedura, to znaczy, że jest i mobbing. Jeśli chodzi o Kujawy, to sprawa jest złożona. Można jednak przypuszczać, że coś jest nie tak. Bardzo nie tak. Dotarły do nas informacje nieoficjalne. Zastanawiające jest, że te informacje nie dotyczą jednej komendy, jednego człowieka, ale kilku miejsc. Trzeba to po prostu dokładnie posprawdzać. Mam nadzieję, że dowiemy się także, co się wydarzyło w przypadku próby samobójczej w Bydgoszczy.

Takim sytuacjom trzeba przeciwdziałać z całą mocą. Powiem tyle: człowiek w takim wieku nie powinien być doprowadzony do stanu, w którym targa się na życie. Na pewno zwrócimy się z pytaniem do rodziny tego strażaka czy nie potrzebują pomocy i wsparcia. Jeśli tak, to oczywiście jej udzielimy.
 
Wystąpiliśmy jako Solidarność do KG PSP o przeprowadzenie kontroli w województwie kujawsko-pomorskim. Te informacje należałoby potwierdzić, stąd mój wniosek do KG o kontrolę w kilku miejscach. Mamy nadzieję, że te kontrole niczego nie wykażą. Nie chciałbym jako strażak, by takie informacje się potwierdziły. Ostatnim niepokojącym wydarzeniem jest sytuacja z Rypina, gdzie załoga odbywała zmianę służby w aparatach powietrznych. Musimy to potwierdzić. Jeśli ktoś kazał im to zrobić, to nie słyszałem, by w PSP był taki tryb przeprowadzania ćwiczeń, by ktoś kazał funkcjonariuszom przebrać się w ubrania specjalne i aparaty.

Raz na jakiś czas, w ramach uzgodnienia można pozwolić, by załoga założyła te stroje, ale z rozsądkiem. Druga rzecz to aparaty ODO, w których strażacy biegali. Powinien być plan ćwiczeń, powinien być ich konspekt. Dziwi mnie tłumaczenie KG PSP i KW PSP, że strażacy sami sobie zażyczyli takich ćwiczeń. Nie słyszałem, mówiąc szczerze, by zmiana sama sobie zażyczyła, by po zdaniu służby jeszcze pół godziny zostać i pobiegać w ODO. Stąd był nasz wniosek o kontrolę. Czekamy na potwierdzenie rozpoczęcia kontroli i wyjaśnienie tego zdarzenia. 

Wystąpiliśmy z wnioskiem o kontrolę
 
Jeżeli chodzi o dyscyplinę i wyszkolenie, to zgadzam się z tym, że strażaków należy szkolić. Ale to kwestia metod. A te kojarzą mi się, szczerze mówiąc, z falą w wojsku w latach 90. Jeśli faktycznie są nagrania, na których strażacy ćwiczą w ubraniach roboczych, bo mieli, proszę wybaczyć, brudne talerze, to utwierdzam się w przekonaniu, że dobrą decyzją był wniosek o kontrolę. Mam nadzieję, że strażacy przekażą kontrolującym prawdziwe, rzetelne zeznania. Postaramy się uświadomić załogę o jej prawach i obowiązkach w zakresie uczestniczenia w kontroli, aby świadomie udzielali prawdziwych i rzetelnych informacji. Nie potrafię zrozumieć, że ktoś próbuje w taki sposób dyscyplinować podwładnych. Jeśli coś takiego się dzieje, to będziemy z tym walczyć. 
 
Jeśli przeprowadzona została ankieta przez związek zawodowy, to mówiąc A, należy powiedzieć także B. Należałoby zatem zapytać jakie działania podjęto. W takich sytuacjach jesteśmy ostrożni. Uważam, że nie możemy uznać, iż nic się nie wydarzyło. W PSP obowiązują procedury i trzymajmy się ich. 

Główne wnioski

  1. Województwo kujawsko-pomorskie może mieć problem z mobbingiem w straży pożarnej. Funkcjonariusze opowiadają o problemach z przełożonymi, piszą listy ze skargami do dowódców. W Bydgoszczy doszło dwa tygodnie temu do próby samobójczej. Trzy lata temu jeden ze strażaków się powiesił. Ale wyraźnej reakcji przełożonych brak.
  2. Niepokojące nagrania płyną z Mobilna i Rypina. Widać, jak strażacy odbywają zmiany w ubraniach specjalnych, co może być narażaniem ich zdrowia. Były komendant główny PSP, gen. bryg. Andrzej Bartkowiak mówi, że to złamanie wytycznych komendanta głównego.
  3. Szef Krajowej Sekcji Pożarnictwa NSZZ Solidarność, Bartłomiej Mickiewicz mówi, że dostali sygnały z kilku miejsc w województwie. Sprawdzają je, weryfikują i wystąpili do Komendy Głównej PSP z wnioskiem o kontrole. KG PSP nie odpowiedziała na nasze zapytania. Tak samo jak komenda wojewódzka w Toruniu.