Protest głodowy w kopalniach Solino. Orlen rozkłada ręce, rząd nie reaguje
Już ponad 35 dni trwa rotacyjny protest głodowy pracowników Inowrocławskich Kopalni Soli Solino z grupy Orlen. Część protestujących trafiła do szpitala. Załoga walczy o utrzymanie największego w kraju podziemnego magazynu ropy i paliw. Ani Orlen, ani rząd nie mają pomysłu na rozwiązanie sporu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- O co walczy załoga IKS Solino.
- Jak na postulaty protestujących odpowiada Orlen i polski rząd.
- Jaka jest rola magazynów ropy należących do kopalni Solino.
Strajk głodowy w Inowrocławskich Kopalniach Soli Solino z grupy Orlen trwa od niedzieli 15 marca. Pierwotnie protest podjęło czterech pracowników największego krajowego producenta solanki wykorzystywanej do produkcji soli i sody. Obecnie głodówka odbywa się rotacyjnie, a co kilka dni niektórzy protestujący trafiają do szpitala.
– Mamy zapewnioną opiekę medyczną. Do protestu zgłaszają się osoby z różnymi dolegliwościami, a protest głodowy jest bardzo ciężki. Jedni wytrzymują dłużej, inni krócej, część trafia do szpitala na dalsze badania. Kilka osób jest na zwolnieniach lekarskich, dochodzi do zdrowia. Przez ten czas nie było u nas nikogo z przedstawicieli rządu. Pracownicy czują, że nie są traktowani poważnie. Są zdeterminowani, aby protestować do skutku – informuje Jerzy Gawęda, przewodniczący zakładowej Solidarności, który reprezentuje protestujących pracowników.
O co walczy załoga IKS Solino?
Załoga walczy o utrzymanie krajowej produkcji soli oraz magazynów na ropę naftową i paliwa znajdujących się w solnych kawernach. Solino posiada największy w Polsce podziemny magazyn o łącznej pojemności około 5,8 mln m sześc. Jak podaje Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych, stanowi to około 47 proc. krajowych pojemności magazynów na ropę naftową i 20 proc. pojemności na paliwa ciekłe.
Pracownicy IKS Solino ostrzegają, że dochodzi do systematycznego osłabiania biznesu solnego na Kujawach, a to negatywnie odbija się na możliwościach gromadzenia zapasów paliw w kawernach. W ostatnim czasie pojemności podziemnego magazynu skurczyły się o 5 proc. Nie zadbano też o zagospodarowanie nowych złóż soli.
Pracowników zaniepokoiło jednak przede wszystkim ograniczenie mocy produkcyjnych przez pobliskie fabryki sody i soli należące do Qemetiki – spółki kontrolowanej przez miliardera Sebastiana Kulczyka. Bez współpracy z Qemetiką kopalnie Solino i podziemny magazyn ropy praktycznie nie mają szans przetrwać. W procesie tworzenia i utrzymywania podziemnych magazynów ropy i paliw w kawernach solnych powstaje solanka, którą trzeba na bieżąco odbierać i zagospodarować. Solino przesyła ją rurociągami do zakładu chemicznego Anwil z grupy Orlen oraz dwóch fabryk Qemetiki – w Inowrocławiu i Janikowie.
Qemetika w ubiegłym roku z powodu trudnych warunków rynkowych wstrzymała produkcję sody w Janikowie. Nadal produkuje tam sól, ale potrzebuje zdecydowanie mniej solanki. Dla związkowców to sygnał, że produkcja sody w Polsce jest zagrożona, a tym samym zagrożone jest funkcjonowanie strategicznej infrastruktury magazynowej.
Czas debat się skończył
Protestujący domagają się m.in. przejęcia przez Skarb Państwa kontroli nad strategicznymi aktywami Qemetiki związanymi z produkcją sody i soli. Oczekują też przygotowania przez rząd planu zagospodarowania nowych złóż soli, które mogą zostać wykorzystane pod budowę podziemnych magazynów surowców energetycznych. Swoje postulaty kierują więc wprost do rządu – premiera i Ministerstwa Energii, które odpowiada za bezpieczeństwo energetyczne kraju. Jak twierdzą związkowcy, żadnej odpowiedzi ze strony rządu nie otrzymali.
Do protestujących pismo wystosował natomiast wojewoda kujawsko-pomorski. Najpierw zaproponował, że w ciągu 72 godzin po zakończeniu protestu głodowego zwoła posiedzenie wojewódzkiej rady dialogu społecznego. Strajkujący się na to nie zgodzili. Mimo to 14 kwietnia wojewoda zwołał taką radę, na której omówiona została sytuacja w zakładach IKS Solino. Protestujący na nią jednak nie przyszli.
– Wojewoda próbował tworzyć dziwne debaty, ale dialog społeczny w tej sprawie był już w ubiegłym roku. To nie jest temat regionalny, ale ogólnopolski. Czas debat i analiz się skończył, teraz jest czas na podejmowanie decyzji. Lokalne samorządy zaproponowały, aby premier wyznaczył mediatora do prowadzenia rokowań. I to jest dobry kierunek. Jako pracownicy, ale i obywatele Polski, jesteśmy zobowiązani alarmować o zagrożeniach i mamy prawo domagać się od rządzących przedstawienia planu działań w tej sprawie – podkreśla Jerzy Gawęda z Solidarności.
Rząd milczy, Orlen rozkłada ręce
Na nasze pytania o pomysł na rozwiązanie tego sporu nie odpowiedziała ani Kancelaria Premiera, ani Ministerstwo Energii. Ministerstwo Aktywów Państwowych stwierdziło natomiast, że nie spełni postulatu załogi IKS Solino dotyczącego przejęcia fabryk sody Qemetiki.
– Ministerstwo Aktywów Państwowych nie analizuje możliwości zakupu aktywów spółki należących do Qemetiki – przekazało nam biuro prasowe resortu.
MAP poinformowało też, że nie ma uprawnień do ingerowania w sprawy IKS Solino, bo spółka należy w całości do Orlenu. Orlen zaś w tej sprawie niewiele może zrobić.
– Akcja prowadzona przez jeden ze związków zawodowych działających przy IKS Solino nie jest strajkiem w rozumieniu ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Biorące w niej udział osoby przebywają na urlopach wypoczynkowych, a akcja odbywa się w pomieszczeniu związkowym. Z tego względu spółka nie podejmuje kroków prawnych wobec pracowników ani nie planuje tego robić. Równocześnie pracodawca zapewnia prowadzącym akcję opiekę zdrowotną, finansując codzienne wizyty ratowników medycznych monitorujących stan zdrowia – wyjaśnia biuro prasowe Orlenu.
Orlen i MAP zapewniają, że IKS Solino realizują i przygotowują inwestycje o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa energetycznego państwa oraz stabilności infrastruktury magazynowej. Twierdzą, że spółka rozwija i modernizuje kawernowe magazyny ropy i paliw, prowadząc projekty związane z unowocześnianiem infrastruktury powierzchniowej i podziemnej oraz podnoszeniem poziomu bezpieczeństwa procesowego. Są to inwestycje rozłożone na lata, które mają kluczowe znaczenie dla utrzymania pełnej gotowości operacyjnej magazynów. W ubiegłym roku spółka ukończyła jedną z najważniejszych inwestycji ostatnich lat – budowę rurociągów solankowych łączących kopalnię soli Mogilno z kopalnią soli Góra. Realizacja tego projektu zwiększyła możliwości operacyjne oraz efektywność wykorzystania kawern. Jednocześnie spółka prowadzi prace przygotowawcze dotyczące dalszego rozwoju pojemności oraz poprawy parametrów funkcjonujących magazynów.
Kluczowe zapasy ropy
Magazyny ropy i paliw mają kluczowe znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa dostaw tych produktów w naszym kraju. Doskonale uwidoczniła to trwająca wojna na Bliskim Wschodzie. Konflikt spowodował poważne zakłócenia w przepływie statków z ropą naftową, paliwami i gazem przez cieśninę Ormuz. Atakowana jest też infrastruktura energetyczna w regionie, co dodatkowo zmniejsza dostępność tych produktów na światowych rynkach. Według Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) mamy do czynienia z największym globalnym zakłóceniem dostaw ropy naftowej i paliw w historii.
Polska jest zobowiązana utrzymywać w swoich magazynach zapasy ropy naftowej i paliw w takiej ilości, aby móc zaspokoić krajowe zapotrzebowanie na te produkty co najmniej przez 90 dni.
Co dalej?
Sytuacja w IKS Solino wydaje się więc na razie patowa. Załoga prowadzi rotacyjny protest głodowy, Orlen płaci za codzienne wizyty pogotowia ratunkowego, Ministerstwo Aktywów Państwowych twierdzi, że nie ma możliwości interwencji, a Kancelaria Premiera i Ministerstwo Energii nie odpowiadają na postulaty protestujących.
W politycznych kuluarach krążą natomiast różne teorie na temat tego protestu. Część osób twierdzi, że jest to próba uderzenia w rząd przez Prawo i Sprawiedliwość. Szef Solidarności w IKS Solino Jerzy Gawęda przez lata zasiadał bowiem z ramienia PiS w organach samorządowych. Już 17 marca, a więc dwa dni po rozpoczęciu protestu, pracowników odwiedzili przedstawiciele prezydenta Karola Nawrockiego – prezydencki minister Mateusz Kotecki oraz doradca prezydenta Sławomir Mazurek.
Inni przekonują, że za protestem stoi Qemetica, która próbuje w ten sposób sprzedać państwu swoje aktywa. Nie jest tajemnicą, że w ostatnich latach – z powodu utraty konkurencyjności europejskiego przemysłu i napływu na unijny rynek taniej tureckiej sody – sytuacja fabryk Qemetiki na Kujawach jest trudna. Solidarność działająca przy fabrykach sody Qemetica wyraziła pełne poparcie dla protestującej załogi IKS Solino.
Qmetica już na początku akcji protestacyjnej stwierdziła, że nie odnosi się do postulatów pracowników IKS Solino dotyczących przejęcia jej aktywów przez Skarb Państwa.
– Co do zasady nie komentujemy tego typu doniesień. Mamy swoje wyzwania, nie jest to przedmiotem naszych rozważań – skwitowało biuro prasowe Qemetiki.
Niektórzy wypominają natomiast ministrowi energii Miłoszowi Motyce, że jeździ na każde zawołanie górniczych związkowców na Śląsku. Minister pod koniec grudnia 2025 r. pojechał nawet do prywatnej kopalni węgla Silesia, gdzie część załogi prowadziła podziemny protest. Wizyta Miłosza Motyki i jego obietnice dotyczące pomocy pracownikom prywatnej kopalni zakończyła protest w Silesii. Natomiast teraz, gdy mamy do czynienia z protestem głodowym w spółce należącej do kontrolowanego przez państwo Orlenu, rząd nie reaguje.
Główne wnioski
- Od 15 marca trwa rotacyjny protest głodowy kilku pracowników Inowrocławskich Kopalni Soli Solino z grupy Orlen. Załoga walczy o utrzymanie krajowej produkcji soli oraz magazynów na ropę naftową i paliwa znajdujących się w solnych kawernach. Solino zarządza największym w kraju podziemnym magazynem ropy. Do jego sprawnego działania niezbędna jest solanka, która musi być na bieżąco zagospodarowana. Obecnie trafia ona m.in. do pobliskich chemicznych zakładów Qemetiki – spółki kontrolowanej przez miliardera Sebastiana Kulczyka. Qemetika w ostatnim czasie mocno ograniczyła jednak produkcję, a tym samym także odbiór solanki z kopalń Solino.
- Na postulaty protestujących nie odpowiedziała dotychczas ani Kancelaria Premiera, ani Ministerstwo Energii, które odpowiada za bezpieczeństwo energetyczne kraju. Do rozmów załogę IKS Solino zaprosił wojewoda kujawsko-pomorski, ale protestujący nie chcą już dyskusji. Oczekują konkretnego planu działania nakreślonego przez rząd.
- Sytuacja wygląda na patową. Załoga prowadzi rotacyjny protest głodowy już przez 37 dni, Orlen płaci za codzienne wizyty pogotowia ratunkowego, Ministerstwo Aktywów Państwowych twierdzi, że nie ma możliwości interwencji, a Kancelaria Premiera i Ministerstwo Energii nie odpowiadają na postulaty protestujących. – Pracownicy czują, że nie są traktowani poważnie. Są zdeterminowani, aby protestować do skutku – zapewnia Jerzy Gawęda, przewodniczący zakładowej Solidarności.

