Prywatny kapitał kontra demografia. Jak odroczona gratyfikacja może zrujnować emeryturę
Zabezpieczenie emerytalne staje w obliczu wyzwań demograficznych. Starzejące się społeczeństwo wpływać będzie na dużo niższą stopę zastąpienia, czyli relację emerytury do ostatniej pensji. Mimo dostępności narzędzi do długoterminowego oszczędzania na emeryturę, takich jak IKE i IKZE, oraz ich rosnącej popularności, wciąż niewielu decyduje się z nich aktywnie korzystać.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak zmniejszy się stopa zastąpienia w perspektywie najbliższych dekad.
- Jak działają IKE i IKZE oraz jakie są ich korzyści.
- Jakie możliwe są rozwiązania dopasowane do wieku inwestora.
Psychologiczny paradoks oszczędzania na emeryturę, czyli tytułowa odroczona gratyfikacja, polega na konflikcie między bieżącymi potrzebami a odległą, chwilami dość abstrakcyjną przyszłością. Trudno jest zrezygnować z konsumpcji tu i teraz na rzecz korzyści, które zmaterializują się za trzydzieści czy czterdzieści lat.
– Horyzont inwestycyjny w przypadku odkładania na emeryturę jest bardzo długi. W wielu przypadkach wynosi co najmniej kilkadziesiąt lat. Paradoksalnie czas, czyli jeden z największych sprzymierzeńców w długofalowych inwestycjach, przez mechanizm odroczonej gratyfikacji okazuje się barierą nie do przebycia – komentuje Krzysztof Szachogłuchowicz, dyrektor Departamentu Rozwoju Biznesu i Produktów w Generali Investments.
Coś drgnęło
Popularność kont IKE i IKZE – które są podatkowo najkorzystniejszym mechanizmem długofalowego odkładania na emeryturę – w ostatnim czasie nieco drgnęła. Rekordowy był pod tym względem rok 2024, kiedy liczba kont IKE wzrosła o ponad 12 proc., a IKZE o 15 proc. Ubiegły rok nie cechował się już tak spektakularnym wzrostem, ale za to w połowie 2025 r. po raz pierwszy liczba otwartych rachunków IKE przekroczyła okrągły milion (otwartych IKZE było ponad 615 tys.). Do tego w ciągu ostatnich pięciu lat łączna wartość aktywów na IKE i IKZE wzrosła z ok. 16,5 mld zł w roku 2020 do ponad 41 mld zł w połowie 2025 r. To wzrost o blisko 150 proc.
Mimo tych krzepiących danych popularność dobrowolnych programów emerytalnych w Polsce wciąż nie osiągnęła poziomu, który gwarantowałby systemowe bezpieczeństwo.
Labirynt skrótów i podatkowa tarcza
Istotnym hamulcem w powszechnej adaptacji rozwiązań trzeciego (czyli w pełni prywatnego) filara emerytalnego jest subiektywna percepcja złożoności produktów finansowych. Skróty takie jak IKE (Indywidualne Konto Emerytalne) czy IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego) mogą budzić konsternację, zamiast kojarzyć się z realnymi korzyściami.
Tymczasem ich konstrukcja opiera się na prostych zachętach podatkowych, które mają zrekompensować zamrożenie kapitału na długi okres.
– IKE, czyli indywidualne konta emerytalne pozwalają nam na inwestowanie na cele emerytalne z osiągnięciem korzyści podatkowej. Gdy już zdecydujemy się na wypłatę po osiągnięciu określonego wieku, nie będziemy płacili podatku od zysków kapitałowych, który wynosi 19 proc. Z kolei IKZE, „młodszy brat” IKE pozwala nam na osiągnięcie określonych korzyści od razu w postaci możliwości odliczenia wpłaconej do IKZE kwoty od podstawy opodatkowania – wyjaśnia Krzysztof Szachogłuchowicz.
Podwójny atut
Optymalnym scenariuszem dla inwestora odkładającego na emeryturę jest łączenie obu tych rozwiązań.
Elastyczność tych instrumentów, w tym możliwość częściowego wycofania środków z IKE w razie sytuacji awaryjnej, czyni je znacznie bardziej przystępnymi, niż sugerują to mity o „zamrożeniu pieniędzy aż do śmierci”.
Mit upaństwowienia a konstytucyjna ochrona
W polskiej debacie publicznej wciąż żywa jest trauma związana z reformą Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE), co przekłada się na obniżone zaufanie do systemowych rozwiązań emerytalnych. Wielu potencjalnych inwestorów obawia się, że zgromadzone przez nich środki mogą stać się przedmiotem politycznych manipulacji.
Nie dotyczy to jednak mechanizmów IKE i IKZE. Wpłaty na te konta pochodzą z opodatkowanego już wynagrodzenia netto i mają status nienaruszalnej własności prywatnej.
– Własność prywatna podlega w Polsce ochronie. A gwarancje własności prywatnej czerpią swoje źródło z konstytucji. Pod tym względem myślę, że możemy czuć się w pełni bezpieczni. Zarówno w przypadku IKE, jak i IKZE mówimy o prywatnych środkach inwestora – podkreśla Krzysztof Szachogłuchowicz.
Strategia dla laika: fundusze cyklu życia
Dla wielu osób barierą wejścia w świat inwestowania z myślą o emeryturze jest brak specjalistycznej wiedzy na temat rynków finansowych. Obawa przed koniecznością samodzielnego doboru spółek czy analizowania wykresów skutecznie zniechęca do działania.
Jednym z rozwiązań, które mogą sprawdzić się w takich przypadkach, są tzw. fundusze cyklu życia. To rozwiązania niemal bezobsługowe, które automatycznie dostosowują poziom ryzyka do wieku inwestora. Dla młodych osób portfel jest bardziej „agresywny”, nastawiony na wzrost (ale dopuszczający większe straty), by z biegiem lat ewoluować w stronę bezpiecznych instrumentów dłużnych, chroniących zgromadzony kapitał tuż przed emeryturą.
Nieubłagana matematyka demografii
Zwlekanie z decyzją o inwestowaniu na emeryturę może nas słono kosztować. Prognozy demograficzne są bezlitosne: starzejące się społeczeństwo oznacza, że coraz mniejsza liczba pracujących będzie musiała utrzymać coraz większą liczbę emerytów. Poleganie wyłącznie na państwowym systemie ZUS oznacza ryzyko niskich wypłat w wieku emerytalnym.
Dziś stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do wysokości ostatniej pensji wynosi około 55 proc. A więc średnio emerytura stanowi nieco ponad połowę ostatniego wynagrodzenia osoby przechodzącej na emeryturę. W momencie, gdy ja będę przechodził na emeryturę [za dwadzieścia kilka lat – przyp. red.] poziom stopy zastąpienia będzie wynosił około 30 proc.
– Dziś stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do wysokości ostatniej pensji wynosi około 55 proc. A więc średnio emerytura stanowi nieco ponad połowę ostatniego wynagrodzenia osoby przechodzącej na emeryturę. W momencie, gdy ja będę przechodził na emeryturę [za dwadzieścia kilka lat – przyp. red.] poziom stopy zastąpienia będzie wynosił około 30 proc. To oznacza, że moje dochody ulegną redukcji aż o 70 proc. To jest liczba, która powinna motywować do działania – przekonuje Krzysztof Szachogłuchowicz.
Główne wnioski
- Starzejące się społeczeństwo stanowi poważne wyzwanie dla przyszłych świadczeń emerytalnych. Zjawiska demograficzne doprowadzą w niedalekiej przyszłości do dużego spadku stopy zastąpienia. Obecnie przeciętna emerytura stanowi nieco ponad połowę ostatniej pensji. Za 20 lat wskaźnik ten obniży się do zaledwie trzydziestu procent. Oznacza to radykalny spadek dochodów seniorów.
- Główną przeszkodą w dobrowolnym odkładaniu środków zaradczych jest mechanizm odroczonej gratyfikacji. Ludziom bardzo trudno przychodzi rezygnacja z bieżącej konsumpcji na rzecz korzyści widocznych dopiero po wielu dekadach.
- Prywatne zabezpieczenie emerytalne to jedno z ważnych rozwiązań problemu niskich świadczeń państwowych. Produkty oferujące ulgi podatkowe, takie jak Indywidualne Konta Emerytalne oraz Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego, zyskują w Polsce na popularności. Ale mimo to wciąż jest ich zbyt mało, by zapewnić pełnego bezpieczeństwo systemowe.



