Kategorie artykułu: Polityka Społeczeństwo

Przesmyk suwalski wciąż wykluczony. Inwestycje w komunikację mniejsze i opóźnione?

Suwalszczyzna od dekad czeka na duże inwestycje komunikacyjne, które lepiej połączyłyby ją z resztą kraju. I wygląda na to, że jeszcze poczeka, bo budowa ważnych dróg i szlaków kolejowych będzie opóźniona.

Budowa drogi
Przesmyk suwalski wciąż jest wykluczony. Inwestycje w komunikację będą mniejsze i opóźnione? Na fot. budowa drogi na Suwalszczyźnie – na odcinku Suwałki -Budzisko. Fot. PAP/Artur Reszko

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie problemy z transportem drogowym i kolejowym ma Suwalszczyzna i dlaczego wciąż jest komunikacyjną białą plamą Polski.
  2. Które drogi, mające biec przez Suwalszczyznę mogą mieć obniżoną rangę i z czego to wynika.
  3. Dlaczego drogi na Suwalszczyźnie mają istotne znaczenie dla obronności państwa i na czym to polega.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Ważne drogi, takie jak odcinek Białystok-Suwałki czy Białystok-Ełk nie będą trasami ekspresowymi. Poinformował o tym portal miastosuwalki.pl.

Co to oznacza? De facto to, że będą się mogły po niej poruszać wszystkie pojazdy. W tym te wolne, takie jak rowery czy traktory. Będą również gorzej zabezpieczone: bez barierek, pasów awaryjnych, a prędkości mniejsze, niż na „ekspresówkach”.

Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja z Rail Baltica. Budowany od lat szlak transportowy prawdopodobnie będzie opóźniony. Ma łączyć Polskę, kraje bałtyckie i Finlandię Jak podaje przytoczony serwis suwalski – budowa kluczowego odcinka Ełk-Trakiszki może opóźnić się nawet o 10 lat.

To bardzo złe wiadomości. Zarówno dla mieszkańców północno-wschodniej Polski, od lat zmagających się z wykluczeniem komunikacyjnym, jak i dla obronności państwa. I drogi ekspresowe i Rail Baltica mają także znaczenie dla obronności państwa.

Andrzej Grzyb: MON i BBN oczekują utrzymania warunków

Czy faktycznie dwa istotne szlaki mogą nie utrzymać statusu dróg ekspresowych? A przede wszystkim: dlaczego? Z tymi pytaniami zwróciliśmy się do posła Andrzeja Grzyba, przewodniczącego komisji obrony.

Według polityka, do zmian dążyła Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Dlaczego? Powołuje się na badania tzw. frekwencji ruchu na obu odcinkach. Mówiąc wprost, należy wnioskować, że dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ruch ten był po prostu zbyt mały, by budować (o wiele bardziej kosztowną) drogę ekspresową.

Na Komisji Obrony Narodowej (OBN), jak powiedział Andrzej Grzyb, obecni byli przedstawiciele MON, resortu infrastruktury, a także Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Wszyscy, jak powiedział, oczekują utrzymania parametrów wyjściowych. I to może się udać.

– Wydaje się, że w Ministerstwie Infrastruktury (MI) jest pole do dyskusji, by utrzymać warunki, nazwijmy to, wyjściowe. Oba resorty, czyli MON i infrastruktura oczekują, że drogi te będą miały status dróg ekspresowych. Oczywiście Komisja nie wydaje decyzji, ale wysłuchała opinii wszystkich stron. Będzie to rozpatrywane przez oba ministerstwa. Ważne, by nie zapomnieć o walorach obronnych tych szlaków – przekazał przewodniczący komisji obrony.

Sporne odcinki na mapie
Wizualizacja: XYZ

Ekspresówki i Rail Baltica – dlaczego są tak ważne?

Dlaczego drogi ekspresowe są tak ważne? Otóż w największym uproszczeniu, są to odcinki, umożliwiające sprawne przerzuty wojska. Szerokie, o większej nośności – zapewniające lepszą organizację ruchu.

Co istotne, drogi będzie musiało w razie działań zbrojnych przejąć nie tylko wojsko. Posłużą one jako ewentualne drogi ewakuacji ludności cywilnej. O tym, że plany ewakuacyjne są tworzone na szczeblu międzynarodowym, pisaliśmy w XYZ w ubiegłym tygodniu.

Mogą one także (niektóre odcinki) służyć jako tzw. DOL-e – drogowe odcinki lotniskowe. Czyli stanowić awaryjne, zapasowe punkty, na których w razie działań bojowych samolot może dotankować paliwo, uzupełnić uzbrojenie, wymienić załogę.

Tego rodzaju drogi będą służyć także wojskowej logistyce. Transport zaopatrzenia, amunicji, leków czy nawet rannych – do tego wszystkiego muszą służyć dobrze przygotowane odcinki drogowe.

W czasie wojny nie będziemy bronić się sami. Sięgniemy także po wsparcie sojusznicze. I do takiego transportu posłużą również te drogi. Korytarz drogowy Suwałki-Białystok to jeden z najbardziej istotnych korytarzy drogowych. Tamtędy będą bowiem jechały transporty w wypadku działań zbrojnych w krajach bałtyckich.

Północno-wschodnia Polska, w tym rejon Przesmyku suwalskiego, jest jednym z kluczowych obszarów wschodniej flanki NATO i powinna być traktowana priorytetowo w planowaniu infrastruktury. Opóźnianie lub ograniczanie projektów w tym regionie stoi w sprzeczności z aktualną sytuacją geopolityczną oraz doświadczeniami wynikającymi z wojny w Ukrainie.

Wójt gminy Raczki: Niech coś się zmieni!

Ważny jest także los ludności cywilnej. Mówi o tym wójt gminy Raczki, Piotr Gajda. Przez teren jego gminy, położonej pod Suwałkami, przebiegać ma m.in. fragment trasy Rail Balitica.

– Jeżeli chodzi o drogę do Białegostoku, to czy będzie to droga ekspresowa, czy krajowa ma znaczenie drugorzędne. Ważne, żeby coś się zmieniło w dojeździe do Białegostoku. Z Suwałk do Warszawy [ok. 290 km – red.] jedzie się dwie i pół godziny, ale do Białegostoku (130 km) nadal godzinę i 40 minut. Od 30 lat, od zmian administracyjnych, dojazd do stolicy województwa wciąż jest utrudniony. Z naszego punktu widzenia, punktu widzenia mieszkańców, ważne jest, żeby cokolwiek się zmieniło na lepsze – przekonuje wójt.

Nie lepiej jest, o czym mówi samorządowiec, z Rail Balticą. Budowa traktu kolejowego stoi. A słychać o niej, jak przekonuje, od 15-16 lat.

– Realizujmy to! Mamy dokumentację, mieszkańcy zdają sobie sprawę, że stracą ziemię, część domów jest przeznaczonych do wyburzenia. Mieszkańcy dziś nie wiedzą, co mają robić. To duża inwestycja. Skoro już ta decyzja została podjęta, to niech to zacznie się dziać, bo część terenów jest po prostu wyłączona. Dziś kolej jest bardzo ważnym środkiem transportu. W obliczu zagrożenia ze wschodu, ale też z kierunku północnego, czyli obwodu królewieckiego – podsumowuje wójt.

Maciej Romanów: Znaczenie tego obszaru wychodzi poza wymiar krajowy

Maciej Romanów, ekspert ds. bezpieczeństwa i energetyki z Instytutu Sobieskiego wskazuje, że temat nie jest wyłącznie kwestią inwestycji drogowych czy kolejowych. To realny problem bezpieczeństwa państwa.

– Północno-wschodnia Polska, w tym rejon Przesmyku suwalskiego, jest jednym z kluczowych obszarów wschodniej flanki NATO i powinna być traktowana priorytetowo w planowaniu infrastruktury. Opóźnianie lub ograniczanie projektów w tym regionie stoi w sprzeczności z aktualną sytuacją geopolityczną oraz doświadczeniami wynikającymi z wojny w Ukrainie – wskazuje Maciej Romanów.

Zdaniem Romanowa znaczenie tego obszaru wykracza daleko poza wymiar krajowy.

– Przesmyk suwalski to newralgiczny korytarz łączący Polskę z państwami bałtyckimi. Tym samym – kluczowy element zabezpieczenia logistycznego naszych partnerów w regionie. To właśnie przez północno-wschodnią Polskę przebiega potencjalny główny kierunek wsparcia wojskowego i gospodarczego dla Litwy, Łotwy i Estonii. Oznacza to, że przepustowość infrastruktury drogowej i kolejowej w tym regionie jest nie tylko kwestią rozwoju. To warunek wiarygodności Polski jako państwa frontowego i filaru bezpieczeństwa w tej części Europy. Chcąc realnie odgrywać rolę stabilizatora i kluczowego ogniwa systemu bezpieczeństwa, musimy inwestować w zdolności logistyczne tego obszaru. Adekwatnie do jego znaczenia strategicznego – tłumaczy Maciej Romanów.

„Obrona na linii Wisły to przeszłość”

Ekspert uważa, że koncepcja obrony Polski na linii Wisły należy już do przeszłości. Państwo musi być przygotowane do obrony na swojej granicy, a nie oddawania przestrzeni operacyjnej przeciwnikowi.

Dlaczego? Każdy kilometr utraconego terytorium to zniszczona infrastruktura, ogromne koszty odbudowy i wieloletnie konsekwencje gospodarcze. Takie, których nie zrekompensują żadne hipotetyczne reparacje. Widać to zresztą dobitnie po Ukrainie, zmagającej się ze zniszczeniem infrastruktury przez Rosjan.

Romanów przypomina wojskowe przysłowie: „logistyka nie jest wszystkim, ale wszystko bez logistyki jest niczym”. I wskazuje na doświadczenia Ukrainy. Te, jak mówi, pokazują jasno, że o przewadze nie decyduje dziś liczba platform bojowych. Kluczowa będzie zdolność do utrzymania ciągłości działania w warunkach permanentnego zakłócenia.

Znaczenie kluczowe ma jego zdaniem rozproszona logistyka, elastyczne łańcuchy dostaw, zdolność do szybkiej produkcji i wykorzystania systemów bezzałogowych oraz integracja prostych środków walki z nowoczesnymi rozwiązaniami technologicznymi, opartymi także o sztuczną inteligencję.

Infrastruktura jako integralny element systemu obronnego państwa

Skuteczność buduje się dziś przez odporność, adaptację i rozproszenie, a nie koncentrację siły. To zdolność do utrzymania operacyjności – dostarczania środków bojowych, serwisowania sprzętu, ochrony infrastruktury i ludzi – to decyduje o wyniku działań.

– Nie bez powodu w wojskowości mówi się, że „teren jest multiplikatorem siły” – odpowiednio przygotowana infrastruktura i przestrzeń operacyjna mogą znacząco zwiększyć koszt natarcia przeciwnika – przypomina Maciej Romanów.

Dlatego właśnie infrastrukturę cywilną powinna się projektować jako integralny element systemu obronnego państwa. Chodzi o drogi, linie kolejowe, mosty, węzły logistyczne, ale także elementy infrastruktury krytycznej. Powinny umożliwiać szybki przerzut sił, jak i tworzenie naturalnych linii oporu oraz utrzymanie ciągłości działania w warunkach kryzysowych. Wymaga to ścisłej koordynacji z MON oraz właściwymi służbami już na etapie projektowania.

– Nie powinno mieć miejsca – szczególnie w obecnej sytuacji geopolitycznej – pomijanie komponentu obronnego w procesach inwestycyjnych. Przeciwnie, infrastruktura musi być świadomie wykorzystywana do zwiększania zdolności obronnych państwa i uwzględniana w ewentualnych planach – wskazuje ekspert.

Bardzo ważna jest też perspektywa cywilna. Jej rozwój to rozwój regionu, zwiększenie jego dostępności i odporności gospodarczej.

– W obecnych realiach infrastruktura północno-wschodniej Polski – zarówno projekty takie jak Rail Baltica, jak i drogi krajowe czy połączenia regionalne – powinna być traktowana jako system podwójnego zastosowania, wymagający przyspieszenia i wzmocnienia, a nie opóźnień – podsumowuje Maciej Romanów.

Obronność, gospodarka, komunikacja. Każdy element ma znaczenie

To ważne dla mieszkańców Suwalszczyzny – możliwość bezpiecznego poruszania się po kraju i regionie. A bezpieczeństwo to dziś nie tylko czołgi, wyrzutnie rakietowe i żołnierze. To także świadomość, że w razie konfliktu będą mieli gdzie się ewakuować.

Dlatego właśnie potrzebne są drogi. Przejezdne, dobrze utrzymane, mogące służyć zarówno do transportu ludzi, towarów, również (jeśli zajdzie konieczność) wojska.

Nie inaczej jest zresztą ze szlakami kolejowymi. Kręgosłup transportowo-logistyczny wschodniej flanki NATO musi się rozwijać, jeśli chcemy być gotowi na potencjalnie najgorszy scenariusz – konfliktu zbrojnego. Spójrzmy na niepokojące doniesienia ze wschodniej Estonii. O co chodzi? Separatystyczne ruchy, dziwne organizacje, klimat rodem z Donbasu w 2014 r.

Warto zresztą zwrócić w tym kontekście uwagę na słowa posła Andrzeja Grzyba. Wskazał on na konieczną współpracę MON i BBN. Ośrodek ministerialny i prezydencki powinny wywrzeć stosowny wpływ na GDDKiA. Tak, aby Suwalszczyzna przestała być białym punktem na transportowej mapie kraju. W obliczu niestabilnej sytuacji bezpieczeństwa w Europie Polska nie może, nie powinna pozwalać na bylejakość i półśrodki.

Zdaniem eksperta

Jerzy Polaczek: „Rząd spóźnionej fazy” w akcji

Oczywiste jest (albo powinno być), że jeśli na mapie Europy Przesmyk suwalski jest uznawany za najbardziej newralgiczne miejsce w kontekście zagrożeń, to ważna jest najlepsza możliwa infrastruktura transportowa. Także ze względu na jej wykorzystanie dual-use: tak cywilne, jak wojskowe.

Ręce mi opadają, kiedy słyszę o odsuwaniu w nieskończoność realizacji projektu Rail Baltica. Wiem, że problemy mają w tym zakresie także Litwini, Łotysze i Estończycy, ale my powinniśmy się kierować wyłącznie kwestią naszego bezpieczeństwa. A przy tym egzekwować symetryczne zachowania naszych sąsiadów. Nie oglądajmy się zatem na nich, tylko róbmy swoje. Szybko, sprawnie i tak, jak trzeba. 

Byłem przekonany, że jeszcze za mojego życia dotrę z Warszawy do Wilna pociągiem w 3,6 godziny, ale obecny rząd, który nazywam „rządem spóźnionej fazy w akcji”, ma inne zdanie. Życzę im zatem dalszego dobrego samopoczucia. W sprawie Rail Baltica powołano wiele lat temu odrębną, europejską dyrekcję. Polska w tej sprawie podjęła działania, uruchomiono odcinki kolejowe w kierunku północno-wschodnim, co wiązało się także z projektem CPK.

Przesunięcie tego projektu o 10 lat jest wyjściem poza jakikolwiek kalendarz inwestycji europejskich. Rail Baltica i modernizacja infrastruktury drogowej w tym regionie kraju jest ostatnim domknięciem europejskiego rusztu transportowego. I jako taka powinna być realizowana priorytetowo. Tak samo zresztą, jak rozwój dróg w tym szczególnym punkcie.

Główne wnioski

  1. Suwalszczyzna, a raczej cała Polska północno-wschodnia ma duży problem komunikacyjny. Miały temu zaradzić nowo budowane odcinki dróg, łączące Suwałki z Białymstokiem i Białystok z Ełkiem. Ale GDDKiA, po badaniach natężenia ruchu chce, by były to normalne drogi krajowe. Tańsze w budowie, lecz słabiej dostosowane do wymogów obronności.
  2. Drogi ekspresowe są szersze, lepiej dostosowane do wymogów i potrzeb armii. Lepiej sprawdzą się w razie konfliktu, służą transportowi wojska i zaopatrzenia. Na ich budowę czeka nie tylko wojsko, lecz również mieszkańcy regionu, o czym mówi wójt gminy Raczki, przez którą przebiegać ma jedna z dróg i kolejowa Rail Baltica.
  3. O tym, że nie można oddzielać obronności od budowy nowej infrastruktury transportowej, mówi także Maciej Romanów z Instytutu Sobieskiego, który wskazuje na potrzebę rozbudowy tej infrastruktury.