Kategorie artykułu: Newsy Technologia

Rafał Brzoska kontra Meta. Oto szczegóły postanowienia sądu, które uderza w giganta z USA

Sąd Apelacyjny w Warszawie stanął po stronie Rafała Brzoski i Omeny Mensah w sporze z Metą, właścicielem Facebooka i Instagrama. Zgodnie z dokumentami, do których dotarła redakcja XYZ.pl, sąd uznał odpowiedzialność Mety za reklamy na platformie, odrzucając tezę, że to „bezpieczna przystań".

Rafał Brzoska, twórca i prezes InPost Group. Fot. Jakub Kuźmiński/XYZ
Rafał Brzoska z Metą walczy od 2024 r. Postanowienie Sądu Administracyjnego ma znaczenie także w innych sporach z platformą. Fot. Jakub Kuźmiński/XYZ

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak reklamy z deepfake’ami znanych osób stały się jednym z głównych narzędzi internetowych oszustów.
  2. Dlaczego sąd uznał, że Meta nie jest tylko biernym pośrednikiem, lecz aktywnym uczestnikiem rynku reklam.
  3. Jakie konsekwencje finansowe i prawne mogą grozić platformom społecznościowym za publikację scamów.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Początek sprawy sięga co najmniej 2024 r. W serwisach należących do Mety, przede wszystkim Facebooka i Instagrama, zaczęły masowo pojawiać się reklamy inwestycyjne, które były oszustwem. Wykorzystywały wizerunek Rafała Brzoski i Omeny Mensah.

Mechanizm był powtarzalny i oparty na manipulacji zaufaniem użytkowników. Reklamy zachęcały użytkowników do inwestowania na różnych platformach. Kluczowym elementem tych kampanii było wykorzystanie wizerunku znanych osób. W jednej z wersji wykorzystywano sfabrykowaną historię o pobiciu Omeny Mensah. W innej pojawił się deepfake z udziałem Rafała Brzoski, który rzekomo tłumaczył, jak zarabia na inwestycjach i zachęcał do wpłat.

Jak relacjonuje Maciej Ślusarek, pełnomocnik Rafała Brzoski i Omeny Mensah, działania te miały charakter masowy i uporczywy.

– Próby ich usunięcia na poziomie platformy nie przyniosły efektu. Dopiero droga sądowa doprowadziła do pierwszego przełomu – deklaruje Maciej Ślusarek.

Brzoska kontra Meta. Jak doszło do postanowienia

W konsekwencji pozwu złożonego w 2024 r. warszawski sąd udzielił zabezpieczenia, czyli zakazu emisji reklam na czas trwania procesu. Sąd pierwszej instancji przychylił się do wniosku powodów i zakazał publikacji treści wykorzystujących ich wizerunki. Meta odwołała się od tego rozstrzygnięcia, argumentując, że jako dostawca usług hostingowych nie odpowiada za treści publikowane przez użytkowników. Spółka powoływała się przy tym na przepisy Digital Services Act, wskazując, że jej rola ogranicza się do udostępniania infrastruktury. Ten argument stał się osią sporu prawnego, który trafił do sądu apelacyjnego.

Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 marca przyniosło przełomowe rozstrzygnięcie. Mecenas reprezentujący powodów poprosił o uzasadnienie. Właśnie je otrzymał.

– Sąd częściowo utrzymał zabezpieczenie – w odniesieniu do Omeny Mensah – a jednocześnie uchylił je w części dotyczącej Rafałą Brzoski, uznając je za zbyt szeroko sformułowane – tłumaczy Maciej Ślusarek.

Sąd uznaje odpowiedzialność Mety

Kluczowe znaczenie ma jednak uzasadnienie, w którym sąd odniósł się do istoty odpowiedzialności platformy.

– Sąd potwierdził, że Meta ponosi odpowiedzialność za treść reklam. Dlatego, że jest aktywnym uczestnikiem i wspomaga rozpowszechnianie tych reklam – relacjonuje Maciej Ślusarek.

Jak dodaje, udział Mety to nie tylko zamieszczanie reklam, ponieważ platforma zapewnia narzędzia targetowania, dystrybucji i optymalizacji kampanii. To rozstrzygnięcie podważa dotychczasową linię obrony platform cyfrowych, które powołują się na status biernych pośredników. W ocenie sądu Meta nie może korzystać z wyłączenia odpowiedzialności przewidzianego dla hostingodawców. Jej rola w procesie reklamowym ma bowiem charakter aktywny.

– W tym sensie sąd rozstrzygnął, że Meta nie może powoływać się na artykuł 6 i 7 DSA, który wyłącza odpowiedzialność hosting providerów za reklamy – podkreśla prawnik.

W Stanach Zjednoczonych „bezpieczna przystań" (ang. safe harbor) dotyczy zwolnienia platform technologicznych od odpowiedzialności za treści publikowane przez użytkowników. Precyzyjnie chodzi o sekcję 230 w przepisach z 1996 r. Pojęcie to jest używane także w Europie.

Warto wiedzieć

Raport Revoluta o skali wyłudzeń w social mediach

Skala scamów na platformach społecznościowych osiąga dziś poziom systemowy. Zdecydowana większość przypadków tzw. fraudów autoryzowanych, czyli sytuacji, w których użytkownik sam przekazuje pieniądze oszustom, zaczyna się właśnie w social mediach lub komunikatorach – pokazuje raport Revoluta.

Największym źródłem takich przestępstw pozostają platformy należące do Mety. Odpowiadają za 44 proc. wszystkich przypadków scamów. Sam Facebook generuje ponad 21 proc. oszustw, a WhatsApp kolejne 17 proc. Jednocześnie dynamicznie rośnie znaczenie Telegrama. Odpowiada już za ponad 20 proc. przypadków i w wielu krajach staje się głównym kanałem działania przestępców.

Kluczową rolę odgrywa także skala ekspozycji użytkowników na fałszywe treści. Według danych przytoczonych w raporcie europejscy internauci zobaczyli w 2025 roku niemal bilion reklam scamowych. Przeciętny użytkownik styka się z ok. 190 takimi komunikatami miesięcznie. To tworzy środowisko, w którym oszustwa stają się masowe i trudne do odróżnienia od legalnych ofert.

Najczęściej spotykane są tzw. purchase scams, czyli fałszywe oferty sprzedaży. Odpowiadają za ok. 57 proc. przypadków. Coraz szybciej rosną jednak oszustwa związane z ofertami pracy, które stanowią już 22 proc. wszystkich scamów.

Wnioski są jednoznaczne: social media nie są już tylko kanałem komunikacji, ale kluczową infrastrukturą dla globalnego rynku oszustw. Bez większej odpowiedzialności platform za treści i reklamy skala problemu będzie dalej rosnąć.

Postanowienie sądu, czyli uderzenie w globalną strategię Mety

Redakcja XYZ dotarła do uzasadnienia postanowienia sądu. Koncentruje się ono przede wszystkim na ocenie zakresu dopuszczalnego zabezpieczenia roszczeń oraz proporcjonalności nałożonych na pozwaną obowiązków. Punktem wyjścia sądu było przyjęcie, że powodowie – Omenaa Mensah i Rafał Brzoska – uprawdopodobnili naruszenie dóbr osobistych przez rozpowszechnianie nieprawdziwych treści wykorzystujących wizerunek powódki.

„W okolicznościach niniejszej sprawy dość oczywiste jest stwierdzenie, że wskutek publikacji wskazanych w pozwie reklam i innych materiałów promowanych doszło do naruszenia dóbr osobistych obojga powodów, w tym wizerunku i dobrego imienia. Ostateczny katalog naruszonych wartości zostanie ustalony przez sąd rozpoznający sprawę w wyroku kończącym postępowanie w sprawie. Kwestia ta pozostaje poza sporem na etapie postępowania zażaleniowego (strona skarżąca nie sformułowała żadnych zarzutów w tym zakresie)" – napisał sąd w uzasadnieniu.

Nie zakwestionował zasadności udzielenia ochrony tymczasowej. Podkreślił, że materiały sugerujące „rzekomą śmierć”, „pobicie” czy „zatrzymanie” stanowią poważną ingerencję w sferę dóbr osobistych. Mogą także wywoływać realne skutki społeczne.

„W ocenie Sądu Apelacyjnego strona powodowa uprawdopodobniła, że pomimo podjęcia kroków w postaci zgłoszeń treści nielegalnych zostały one jedynie częściowo usunięte lub pozostały nieusunięte. Wskazane treści naruszają standardy wewnętrzne społeczności oraz regulaminy platform administrowanych przez pozwanego. Pozwany przyznał, że nie jest w stanie, za pomocą dostępnych mu narzędzi i systemów, które niejednokrotnie mają charakter zautomatyzowany, powziąć informacji o wszystkich tego typu treściach. W konsekwencji dokonanych zgłoszeń oraz nieusunięcia wszystkich treści należy uznać za uprawdopodobnione, że pozwany posiadał konkretną wiedzę o istnieniu treści równoznacznych" – napisał sąd.

Meta nie zawsze winna

Jednocześnie jednak Sąd Apelacyjny wskazuje, że zabezpieczenie nie może prowadzić do nałożenia na pozwanego obowiązków o charakterze nadmiernie szerokim lub trudnym do wykonania. W uzasadnieniu zwraca uwagę na konieczność zachowania równowagi między ochroną dóbr osobistych a zasadą proporcjonalności środków ingerujących w działalność firmy.

Kluczowy argument dotyczy zbyt ogólnego i potencjalnie nieprecyzyjnego zakresu części nałożonych obowiązków. Sąd uznał, że niektóre z nich mogłyby prowadzić do sytuacji, w której pozwany musiałby podejmować działania wykraczające poza konkretne, zidentyfikowane przypadki naruszeń. A więc de facto monitorować i filtrować szerokie kategorie treści. Przykładowo, zwykłe posty przedsiębiorców.

Firma technologiczna i jej odpowiedzialność za treści

Taki obowiązek nie powinien być nakładany w postępowaniu zabezpieczającym, które ma charakter tymczasowy i nie może przesądzać o ostatecznej odpowiedzialności. W tym kontekście sąd częściowo zmienił wcześniejsze rozstrzygnięcie, eliminując elementy zabezpieczenia, które uznał za nadmierne. Dotyczą one Rafała Brzoski.

Sąd podkreślił, że środki ochrony powinny być „ściśle powiązane z konkretnymi naruszeniami” i możliwe do wykonania w sposób jednoznaczny, bez konieczności dokonywania szerokiej, samodzielnej oceny przez pozwanego co do tego, jakie treści mieszczą się w zakazie.

Jednocześnie Sąd Apelacyjny pozostawił w mocy część zabezpieczenia, która odnosi się do opisanych w sprawie form naruszeń dotyczących Omeny Mensah. Wskazał, że w tym zakresie obowiązek usunięcia lub zablokowania treści jest uzasadniony i proporcjonalny. Dotyczy bowiem jasno określonych przekazów naruszających dobra osobiste.

Sąd wykorzystuje DSA

Ciekawa jest argumentacja sądu co do odpowiedzialności Mety za reklamy.

„W ocenie Sądu Apelacyjnego należy podzielić stanowisko strony powodowej co do charakteru udziału pozwanego w procesie publikacji reklam i postów sponsorowanych. Po pierwsze, to od jego decyzji zależy to, czy zostaną one umieszczone na portalu. Pozwany otrzymuje wynagrodzenie i oferuje reklamodawcom pomoc i narzędzia (algorytmy), dzięki którym kampania reklamowa ma większy zasięg, trafia do właściwej grupy odbiorców, zapewniając wzrost spodziewanych przez płatników korzyści. W tym kontekście udział pozwanego nie powinien być traktowany jako bierny i sprowadzany do działań o charakterze automatycznym. Przyjęty model biznesowy nie może pozostać bez wpływu na ocenę statusu pozwanego jako dostawcy usług pośrednich" – pisze w uzasadnieniu sąd.

To pozwany decyduje o tym, czy dana reklama pojawi się w administrowanej przez niego przestrzeni wirtualnej. Dokonuje jej weryfikacji pod kątem zgodności z wprowadzonymi przez siebie zasadami.

„Oznacza to, że ma dostęp do treści przekazu jeszcze przed jego publikacją, na etapie przyjęcia zlecenia i pobrania stosownej opłaty. Zakres podejmowanych aktywności i wykorzystywanych w tym zakresie narzędzi został przedstawiony w odpowiedzi na zażalenie, w sposób, który w świetle przesłanki uprawdopodobnienia może być uznany za wystarczający. Należy więc zgodzić się z tezą, że rola pozwanego w procesie emisji reklam jest świadoma, aktywna i ukierunkowana na osiągnięcie korzyści majątkowej – przez siebie oraz przez reklamodawców" – wylicza sąd apelacyjny.

Kto jest odpowiedzialny za treści na Facebooku

W uzasadnieniu pojawia się także wyraźne rozróżnienie między odpowiedzialnością za konkretne treści a generalnym obowiązkiem zapobiegania ich pojawianiu się w przyszłości. Sąd podkreśla, że postępowanie zabezpieczające nie jest właściwym instrumentem do nakładania szerokich, systemowych obowiązków prewencyjnych. Zwłaszcza gdy wymagają one złożonych działań technicznych i organizacyjnych.

„Na obecnym etapie argumentacja pozwanego, będącego wiodącym dostawcą usług pośrednich w skali światowej, odnosząca się do braku możliwości technologicznych, budzi wątpliwości, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że również pozwany, jak sam przyznał, posługuje się sztuczną inteligencją w celu usprawnienia funkcjonowania administrowanych przez siebie platform" – napisano w uzasadnieniu.

Całość rozumowania prowadzi do wniosku, że ochrona powodów powinna być zapewniona, ale w sposób precyzyjny i ograniczony do niezbędnego minimum. Sąd akcentuje tymczasowy charakter zabezpieczenia i konieczność powstrzymania się od rozstrzygnięć, które mogłyby w praktyce przesądzać o wyniku sprawy głównej lub nadmiernie obciążać jedną ze stron jeszcze przed jej zakończeniem.

Konsekwencje postanowienia

Choć formalnie mamy do czynienia z postanowieniem zabezpieczającym, jego znaczenie wykracza poza etap tymczasowy. Sąd odniósł się bowiem do fundamentalnej kwestii odpowiedzialności za reklamy. Po raz pierwszy w historii spraw z platformami technologicznym.

– To jest rozstrzygnięcie precedensowe w całej Europie – ocenia Maciej Ślusarek.

Równolegle coraz większe znaczenie w sprawie zyskuje wątek finansowy. Pełnomocnik Rafała Brzoski i Omeny Mensah zapowiada, że będzie domagać się ujawnienia przez Metę przychodów uzyskanych z emisji reklam wykorzystujących wizerunki powodów. Od tych danych zależeć będzie wysokość roszczeń odszkodowawczych. Skala potencjalnych kwot może być znacząca. Prawnik powołuje się na materiały ujawnione przez Reutersa, które mają wskazywać na globalny wymiar zjawiska.

Miliardowe zarobki Mety

– To około 10–12 proc. globalnych przychodów Mety. To są miliardy dolarów – mówi prawnik.

Jeśli informacje te znajdą potwierdzenie w toku postępowania, mogą stać się jednym z kluczowych argumentów w sprawie, wskazując na systemowy charakter problemu.

Istotnym elementem sporu pozostaje także skuteczność działań podejmowanych przez platformę. Meta deklarowała wprowadzenie mechanizmów ograniczających wykorzystywanie wizerunków w reklamach. Jak jednak wynika z relacji strony powodowej, nie przyniosły one realnych efektów.

– Pomimo wprowadzenia systemu reklamy skamowe z panem Rafałem się ukazywały i nadal się ukazują – podkreśla Maciej Ślusarek.

W jego ocenie brak skutecznych działań może wynikać z ekonomicznych motywacji.

– Meta najprawdopodobniej nie jest zainteresowana zaprzestaniem tego rodzaju reklam, bo ma z tego gigantyczne przychody – dodaje prawnik.

Sprawa w Irlandii

Sprawa ma również wymiar międzynarodowy. Równolegle toczy się postępowanie przed irlandzkim odpowiednikiem Urzędu Ochrony Danych Osobowych, właściwym ze względu na europejską siedzibę Mety. To tam może zapaść decyzja dotycząca ewentualnych sankcji administracyjnych za naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych, w tym bezprawne wykorzystanie wizerunku. Potencjalne kary mogą sięgać nawet 10 proc. globalnych przychodów spółki.

Po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia postanowienia sprawa wchodzi w kolejny etap. Pełnomocnicy zapowiadają złożenie nowego, bardziej precyzyjnego wniosku o zabezpieczenie dotyczącego wizerunku Rafałą Brzoski oraz kontynuację postępowania głównego.

– Będziemy składali oczywiście nowy wniosek, węziej opisujący deepfake i w sposób, który wskazał sąd apelacyjny – zapowiada Maciej Ślusarek.

Na dalszym etapie sąd rozstrzygnie o ewentualnych przeprosinach, odszkodowaniu oraz ostatecznym zakresie odpowiedzialności platformy.

Rafał Brzoska o postanowieniu

Zadowolony z postanowienia sądu jest Rafał Brzoska.

„To nie jest koniec tej walki. To jest moment, w którym zaczyna pękać model bezkarności wielkich platform!" – napisał w poście opublikowanym na platformie Linkedin.

O komentarz do sprawy poprosiliśmy biuro prasowe spółki Meta Polska. Do momentu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania.

Główne wnioski

  1. Spór pomiędzy Rafałem Brzoską i Omenaą Mensah a Metą ujawnia skalę i mechanizm działania oszustw inwestycyjnych w mediach społecznościowych. Szczególnie tych, które opierają się na manipulacji wizerunkiem znanych osób. Sąd potwierdził, że publikowane reklamy naruszały dobra osobiste powodów. A ich masowy charakter oraz nieskuteczność zgłoszeń do platformy uzasadniały interwencję prawną. Sprawa pokazuje, że dotychczasowe narzędzia moderacji treści są niewystarczające wobec skali i powtarzalności tego typu nadużyć.
  2. Kluczowym elementem rozstrzygnięcia jest uznanie aktywnej roli Mety w procesie emisji reklam, co podważa jej linię obrony opartą na statusie biernego pośrednika. Sąd wskazał, że platforma nie tylko udostępnia infrastrukturę, ale także uczestniczy w targetowaniu i optymalizacji kampanii, czerpiąc z tego korzyści finansowe. W konsekwencji Meta nie może korzystać z wyłączenia odpowiedzialności przewidzianego w przepisach Digital Services Act. To może mieć szerokie implikacje dla całej branży technologicznej w Europie.
  3. Jednocześnie sąd podkreślił konieczność zachowania proporcjonalności środków prawnych, ograniczając zakres zabezpieczenia wobec Brzoski i utrzymując je wobec Mensah w bardziej precyzyjnej formie. Rozstrzygnięcie nie nakłada na Metę obowiązku ogólnego monitorowania treści, lecz wymaga reakcji na konkretne naruszenia. Sprawa ma charakter precedensowy i może wpłynąć na przyszłe regulacje oraz odpowiedzialność platform za treści reklamowe. Zwłaszcza w kontekście rosnącej skali oszustw i potencjalnych miliardowych przychodów z tego segmentu.


Napisaliśmy o tym, bo uznaliśmy to za ważne i ciekawe. Dla pełnej transparentności informujemy, że fundusz RiO, należący do Omeny Mensah i Rafała Brzoski, prezesa i akcjonariusza InPostu, jest inwestorem w XYZ.