Kategorie artykułu: Biznes Świat

Raport kontrowersyjnej firmy analitycznej dołuje kurs Czechoslovak Group

Wycena Czechoslovak Group spadła od dnia giełdowego debiutu o ponad połowę. Powodem jest raport budzącej kontrowersje amerykańskiej firmy analitycznej Hunterbrook. Mimo to główny akcjonariusz CSG, Michal Strnad, to dziś numer 1 na liście najzamożniejszych Czechów magazynu „Forbes”.

Michal Strnad, prezes i główny akcjonariusz Czechoslovak Group 23 stycznia 2026 r. podczas debiutu jej spółki na giełdzie Euronex w Amsterdamie. W tle ekran przedstawiający spadający kurs.
Zaraz po giełdowym debiucie kapitalizacja Czechoslovak Group była wyższa niż wartość konkurencyjnych koncernów SAAB i Leonardo, największych zbrojeniowych spółek ze Szwecji i Włoch. Fot. Lina Selg/Bloomberg via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak zmieniał się giełdowy kurs Czechoslovak Group od debiutu do chwili obecnej.
  2. Co na temat CSG ujawniły opublikowane ostatnio raporty śledcze i analizy.
  3. O ile wzbogacił się w ciągu ostatniego roku Michal Strnad i jak zmieniła się jego pozycja w najnowszym rankingu czeskich miliarderów magazynu „Forbes”.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Giełdowy debiut Czechoslovak Group (CSG), największego środkowoeuropejskiego koncernu zbrojeniowego, okazał się dużym sukcesem. Na zamknięciu 23 stycznia 2026 r., czyli pierwszego dnia notowań, akcje spółki podrożały względem ceny z oferty publicznej o 30,1 proc. na giełdzie w Pradze oraz o 31,4 proc. w Amsterdamie.

To jednak już historia. Obecnie kurs CSG jest o ponad połowę niższy niż trzy i pół miesiąca po debiucie.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Umowa ze Słowację nie zapewnia zamówień

Pierwszy wyraźny spadek poniżej ceny emisyjnej nastąpił w marcu. Holenderski serwis Follow the Money wskazał, że jedną z przyczyn przeceny mogło być ujawnienie informacji dotyczących umów podpisanych przez słowackie ministerstwo obrony z CSG. Chodziło o kontrakty o wartości ponad 60 mld euro.

Problem polega jednak na tym, że – jak ustaliło Investigatívne centrum Jána Kuciaka – zdecydowana większość tych umów miała charakter ramowy. Oznacza to, że nie gwarantują one realizacji zamówień, a w praktyce często nie są w pełni wykonywane. „To są umowy, które wyznaczają potencjalne ramy współpracy, ale nie przesądzają o faktycznych zakupach” – wynikało z ustaleń centrum.

Publikacja informacji o skali i charakterze kontraktów mogła wpłynąć na sposób, w jaki inwestorzy oceniali przyszłe przepływy finansowe spółki. Szczególne znaczenie miało to w kontekście tego, że część umów ma charakter ramowy, co oznacza brak gwarancji ich pełnej realizacji.

W efekcie rynek zaczął bardziej krytycznie analizować założenia stojące za wcześniejszą wyceną CSG, uwzględniając nie tylko wartość podpisanych porozumień, lecz także stopień ich faktycznej wykonalności.

CSG mało produkuje, za to dużo handluje

W pierwszych dniach maja swój raport dotyczący CSG opublikowała amerykańska firma Hunterbrook, która równolegle zajmuje się analizami rynku i inwestycjami finansowymi. Wskazuje ona, że firma Michal Strnad przed debiutem prezentowała się tak, jakby była „drugim Rheinmetallem” – niemieckim koncernem zbrojeniowym i jednym z największych producentów sprzętu wojskowego w Europie. Tymczasem analiza dokumentów i sprawozdań spółek zależnych, zdjęć satelitarnych oraz wielu innych źródeł ma wskazywać, że CSG wprowadziła inwestorów w błąd. W rzeczywistości ma być przede wszystkim pośrednikiem w handlu uzbrojeniem i amunicją innych producentów, a właśnie ta działalność ma odpowiadać za większość przychodów. Z kolei skala produkcji – ze względu na publikację niespójnych danych – budzi poważne wątpliwości. Hunterbrook formułuje zresztą także inne zarzuty wobec CSG.

Publikacja raportu bardzo mocno uderzyła w kurs zbrojeniowego koncernu. Cena jego akcji w Amsterdamie spadła w ciągu jednej sesji o ponad 13 proc. (do 16 euro), a w Pradze – o prawie 18 proc. (poniżej 400 koron).

Analitycy bezradnie rozkładają ręce

CSG odniosła się do raportu Hunterbrooka, uznając, że jest on nieprecyzyjny i niezgodny z faktami. „Przypisywanie zdolności produkcyjnych jednemu zakładowi świadczy o zasadniczym niezrozumieniu modelu przemysłowego. Spółka działa w oparciu o rozproszoną, zintegrowaną pionowo sieć produkcyjną obejmującą wiele zakładów w różnych krajach” – czytamy m.in. w odpowiedzi.

Ta odpowiedź na niewiele się jednak zdała. W kolejnych dniach kurs CSG tylko w niewielkim stopniu się odbił.

Cytowani przez agencję prasową ČTK analitycy nie byli w stanie jednoznacznie ocenić, na ile analiza Hunterbrooka odzwierciedla rzeczywistą sytuację. Trudno im było także wskazać, w którym kierunku podąży kurs CSG. Pavel Peterka, główny ekonomista XTB, stwierdził, że rynek reaguje natychmiast, a weryfikacja informacji zawartych w raporcie wciąż trwa. „W obecnej sytuacji handel akcjami CSG jest bardzo ryzykowny i wymaga ostrożności” – podsumował ekspert.

Podobnego zdania jest Petr Lajsek, analityk z Purple Trading. Zauważa on, że rynek ma tendencję do bardzo gwałtownych reakcji na tego typu materiały, podczas gdy ich rzeczywiste znaczenie ujawnia się dopiero z czasem.

Nietypowa hybryda gra na spadki

Lukáš Kovanda z portalu globe24.cz zwraca z kolei uwagę na firmę, która przygotowała raport, określając ją jako nietypową hybrydę. Składa się ona z dwóch części – Hunterbrook Media oraz Hunterbrook Capital. Zdaniem krytyków jest to w istocie „fundusz hedgingowy przebrany za serwis informacyjny”. Na bazie publicznie dostępnych informacji tworzy sensacyjne analizy, które następnie wykorzystuje do zajmowania pozycji rynkowych. Kluczowe jest to, że zarabia na tym, stosując krótką sprzedaż, czyli grając na spadki.

Autor publikacji przywołuje podobny przykład sprzed kilku miesięcy. W październiku 2025 r. Hunterbrook oskarżył Viscofana, hiszpańskiego producenta z branży spożywczej, o naruszenia zasad bezpieczeństwa pracy w zakładzie w Illinois. W ciągu jednego dnia akcje spółki spadły nawet o 18 proc. Później jednak kurs stopniowo się odbudował i dziś jest wyższy niż przed publikacją analizy Hunterbrooka.

Forbes” ponownie typuje miliarderów

Tymczasem w najnowszym, opublikowanym 6 maja, rankingu najbogatszych Czechów magazynu „ForbesMichal Strnad zajmuje pierwsze miejsce. Wartość jego majątku oszacowano na 533 mld koron (92,7 mld zł), czyli o ponad 130 proc. więcej niż rok wcześniej. Dzięki temu główny akcjonariusz CSG awansował na pierwszą pozycję w zestawieniu.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Wzrosły także majątki pozostałych liderów rankingu. Fortunę Renáty Kellnerovej i jej rodziny wyceniono na 466 mld koron (81 mld zł), Daniela Křetínskiego – na 381 mld koron (66,3 mld zł), a Karla Komárka – na 338 mld koron (58,8 mld zł). Przypomnijmy, że według „Forbesa” Michał Sołowow, najbogatszy Polak, dysponuje majątkiem szacowanym na 27,65 mld zł.

Istotnie, bo o 15 mld koron, wzbogacił się w ciągu ostatniego roku również czeski premier Andrej Babiš. Autorzy rankingu wycenili tym razem jego majątek na 96 mld koron (16,7 mld zł). Dzięki temu lider partii ANO utrzymał 7. pozycję na liście najzamożniejszych obywateli Czech.

Główne wnioski

  1. Na wycenę CSG mogły wpływać nie tylko twarde dane. Do takich wniosków doszli autorzy ze słowackiego Investigatívne centrum Jána Kuciaka oraz amerykańskiej firmy Hunterbrook. Ci ostatni piszą, że CSG kreowała się na „drugiego Rheinmetalla”. Tymczasem w rzeczywistości ma produkować relatywnie niewiele, a głównie handluje sprzętem i amunicją innych koncernów.
  2. Informacje i raporty znacząco zbiły kurs CSG. Po publikacji powyższych danych akcje firmy Michala Strnada wyraźnie potaniały. Niewiele dała riposta, w której CSG podważa wiarygodność raportu Hunterbrooka. Analitycy na razie nie wiedzą, jak dalej będzie się zachowywać kurs spółki.
  3. Michal Strnad awansuje w rankingu najbogatszych Czechów. Niezależnie od kłopotów CSG jej główny akcjonariusz i prezes znacząco się wzbogacił w ciągu ostatniego roku. „Forbes” oszacował właśnie wartość jego majątku na 533 mld koron. 33-letni przedsiębiorca to dziś najzamożniejszy Czech.