Kategoria artykułu: Społeczeństwo
Przełom Sezon 1 Odc. 7
Partner programu:

Religia i duchowość. Jak adaptują się do cyfrowego świata?

Medytacje wspomagane AI, msze w Roblox, aplikacje do modlitwy, a nawet spowiedź na zoomie to już standard. Co dalej? Gdzie naszą duchowość i religijność zaprowadzą nowe technologie? Jakie są tu szanse i zagrożenia?

Michał Niewęgłowski, Dorota Peretiatkowicz, Paweł Kowalski

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czy internet jest dziś przestrzenią duchową, czy narzędziem do mówienia o duchowości i religii.
  2. Czy duchowość bez wspólnoty i fizycznego rytuału to jeszcze duchowość. Czy aplikacja może zastąpić mistrza duchowego, mitycznego pasterza.
  3. Czy są obszary duchowości, których nie powinno się przenosić do świata cyfrowego.
Obejrzyj lub posłuchaj
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
00:00

W cyklu wideocastów XYZ Przełom mówimy jasno: tak jak było, już nie będzie. I rozmawiamy z ekspertami o tym, co i dlaczego się zmieniło w różnych istotnych przestrzeniach naszego życia. Dyskutujemy o tym, do czego zmiana, która dzieje się na naszych oczach, nas prowadzi.

Dziś rozmawiamy religii, kościele, duchowości i technologii. Dlaczego? Bo w dobie szybkiego rozwoju sztucznej inteligencji coraz częściej pojawiają się pytania, jak technologie mogą wspierać duchowe poszukiwania.

Dorota Peretiatkowicz, połowa teamu socjolożki.pl, Michał Niewęgłowski, twórca aplikacji do świeckiej medytacji Intu i autor książki „Polubić poniedziałki", oraz jezuita Paweł Kowalski rozmawiają, jak religia i duchowość adaptują się do cyfrowego świata.

Bardzo wyraźnie widać to w technologii i sposobie, w jaki ludzie korzystają z przestrzeni cyfrowej w kontekście wiary, transmisji nabożeństw, platform internetowych czy mediów społecznościowych. Gdy ktoś jest chory albo nie może uczestniczyć w liturgii osobiście, może wybrać, skąd wysłucha mszy. Ten przełom jest już dziś bardzo widoczny – mówi ojciec Paweł Kowalski, jezuita.

Religia i duchowość w cyfrowym świecie

Co nowe technologie dały i dają, a co zabrały duchowemu i religijnemu doświadczaniu?

– Już parę lat temu papież Franciszek mówił, że nie żyjemy jedynie w epoce zmian, ale w czasie zmiany epoki. Widać to szczególnie w obszarze technologii i świata cyfrowego. Przez długi czas życie Kościoła było zorganizowane wokół parafii, czyli jednostki geograficznej. Parafia obejmowała kilka ulic, a ludzie uczęszczali do jednego, lokalnego kościoła. Od pewnego czasu ten model przestaje jednak działać. Ludzie więcej podróżują, mają większy wybór i coraz częściej kierują się tym, co im odpowiada. Szukają miejsc, w których czują się zauważeni, gdzie treści są dla nich bardziej wartościowe – mówi ojciec Paweł Kowalski, jezuita.

W efekcie wybierają konkretne parafie czy wspólnoty, niezależnie od miejsca zamieszkania. Żyjemy w epoce procesów, a nie w logice sztywnych granic geograficznych.

– Bardzo wyraźnie widać to w technologii i sposobie, w jaki ludzie korzystają z przestrzeni cyfrowej w kontekście wiary, transmisji nabożeństw, platform internetowych czy mediów społecznościowych. Gdy ktoś jest chory albo nie może uczestniczyć w liturgii osobiście, może wybrać, skąd wysłucha mszy. Ten przełom jest już dziś bardzo widoczny – mówi ojciec Paweł Kowalski.

Michał Niewęgłowski, twórca aplikacji do świeckiej medytacji Intu, dodaje, że trudno nie zauważyć tempa zmian w sposobie komunikacji, cyfryzacji i rozwoju sztucznej inteligencji. Z drugiej strony ludzkie potrzeby pozostają w gruncie rzeczy takie same.

Nasz mózg nie zmienia się tak szybko jak technologia. Zmienia się sposób docierania do ludzi w kontekście religii i duchowości, ale nie same potrzeby, z którymi ludzie przychodzą do parafii czy na medytację. Z jednej strony cyfryzacja daje dostęp do ogromnej liczby bodźców i treści, często w bardzo krótkiej, uproszczonej formie. Pojedyncze materiały, na przykład rolki w mediach społecznościowych, mogą być interesujące. Jeśli jednak konsumujemy ich dziesiątki czy setki dziennie, pojawia się pytanie, co tak naprawdę przyswajamy. Jaka jest istota doświadczenia religijnego czy duchowego i czy nie dochodzi do spłycenia tych doświadczeń – zastanawia się Michał Niewęgłowski.

Jak to wygląda z socjologicznego punktu widzenia?

– Żyjemy dziś w epoce dużego chaosu. Z naszych badań i rozmów z ludźmi wynika, że coraz częściej czują się zagubieni. Przez długi czas istniało przekonanie, że odpowiedzi na wszystkie pytania można znaleźć w psychologii, że wystarczy zastosować określone reguły, by osiągnąć dobrostan tu i teraz. Dziś widzimy, że to nie wystarcza. Pojawia się dezorientacja, nie wiadomo już, co w życiu jest najważniejsze. Kiedy prosimy ludzi, by wskazali priorytety, często zaznaczają wszystkie odpowiedzi. W efekcie tracą poczucie sensu. To zjawisko coraz wyraźniej widać w badaniach. Ludzie bardzo potrzebują dziś kogoś, kto pomoże im rozróżnić, co jest dobre, a co złe, co jest naprawdę istotne. Zatarł się podział na kulturę wyższą i niższą – mówi Dorota Peretiatkowicz.

Z jednej strony cyfryzacja daje dostęp do ogromnej liczby bodźców i treści, często w bardzo krótkiej, uproszczonej formie. Pojedyncze materiały, na przykład rolki w mediach społecznościowych, mogą być interesujące. Jeśli jednak konsumujemy ich dziesiątki czy setki dziennie, pojawia się pytanie, co tak naprawdę przyswajamy. Jaka jest istota doświadczenia religijnego czy duchowego i czy nie dochodzi do spłycenia tych doświadczeń – mówi Michał Niewęgłowski.

Technologia jako pośrednik

Chrześcijaństwo w swojej istocie kręci się wokół relacji. Zarówno horyzontalnych między ludźmi, jak i wertykalnych, czyli relacji człowieka z Bogiem.

– Technologia wchodzi między tych dwóch aktorów. Ułatwia kontakt, pozwala być w łączności ze wspólnotą i z drugim człowiekiem. Od jakiegoś czasu sporą część mojego życia zajmują indywidualne rozmowy z ludźmi, którzy przychodzą nie tylko do spowiedzi, ale też po prostu porozmawiać o swoim życiu duchowym. Wielokrotnie zdarzało się, że łączyliśmy się przez Zooma z osobami mieszkającymi w różnych krajach. W tym sensie technologia działa jak pośrednik, facilitator między człowiekiem a człowiekiem. Z drugiej strony jest też przestrzeń relacji wertykalnej. Jako jezuici mamy aplikację „Modlitwa w drodze”, oferującą codzienną, piętnastominutową medytację opartą na Piśmie Świętym. Korzysta z niej ok. 30 tys. osób dziennie. To przykład technologii, która pomaga w relacji ja i Pan Bóg, nie narzuca formy modlitwy, ale wspiera człowieka w codziennej praktyce – mówi Paweł Kowalski.

Jestem jak najbardziej za rozwojem działań cyfrowych pod warunkiem, że prowadzą do relacji w świecie rzeczywistym, a nie je zastępują – mówi Dorota Peretiatkowicz.

Michał Niewęgłowski przyznaje, że technologia w kontekście duchowości ma dzisiaj dwa oblicza.

– Z jednej strony prowadzi do spłycenia uwagi, bo nieustanny pęd, nadmiar bodźców, media społecznościowe i powiadomienia powodują jej fragmentację. Z drugiej strony technologia może też wspierać regularność praktyki i pomagać w redukcji rozproszenia. Dla części osób wejście w gotową wspólnotę bywa krępujące, dlatego zaczynają od indywidualnej praktyki w domu, z pomocą aplikacji. Czasem to właśnie ona staje się pierwszym krokiem, który prowadzi później do relacji z innymi ludźmi. Przykładem może być moja aplikacja, która ma pół miliona pobrań – przyznaje Michał Niewęgłowski.

Wykluczeni cyfrowo

– Ja jednak mam wrażenie, że w ostatnich latach porzuciliśmy ludzi, którzy nie potrafią funkcjonować w świecie aplikacji. Samotność stała się dziś jednym z największych problemów społecznych, ale dotyczy przede wszystkim osób starszych. Cały czas koncentrujemy się na depresji młodych, na złym samopoczuciu milenialsów, podczas gdy grupa 60+ doświadcza w ogromnym stopniu samotności, wykluczenia społecznego i lęku przed śmiercią. Moim zdaniem media społecznościowe i aplikacje nie oferują im w tym zakresie praktycznie nic – twierdzi Dorota Peretiatkowicz.

Z badań socjolozki.pl wynika, że wiara i Kościół okazały się najbardziej potrzebne kobietom po sześćdziesiątce mieszkającym na wsi.

– One nie mają żadnego pojęcia o aplikacjach. A jednocześnie mówią o tym, że czują się kompletnie porzucone przez Kościół, przez wspólnotę, przez parafię. Tracą wiarę, a nikt nie podejmuje z nimi rozmowy o duchowości ani o sensie życia. Jestem jak najbardziej za rozwojem działań cyfrowych, pod warunkiem, że prowadzą do relacji w świecie rzeczywistym. A nie je zastępują. Nawet jeśli ksiądz transmituje mszę w internecie i starsze osoby oglądają ją na YouTubie, to kluczowe jest, by przy parafii istniał klub seniora. Chodzi o miejsce, gdzie można się spotkać, porozmawiać, ugotować coś razem, napić się kawy i pobyć z innymi – mówi Dorota Peretiatkowicz.

Główne wnioski

  1. Żyjemy w epoce procesów dziejących się w czasie, a nie w logice sztywnych granic geograficznych. Bardzo wyraźnie widać to w technologii i sposobie, w jaki ludzie korzystają z przestrzeni cyfrowej w kontekście wiary, transmisji nabożeństw, platform internetowych czy mediów społecznościowych. Gdy ktoś jest chory albo nie może uczestniczyć w liturgii osobiście, może wybrać, skąd wysłucha mszy. Ten przełom jest już dziś bardzo widoczny.
  2. Cyfryzacja daje dostęp do ogromnej liczby bodźców i treści, często w bardzo krótkiej, uproszczonej formie. Pojedyncze materiały, na przykład rolki w mediach społecznościowych, mogą być interesujące. Jeśli jednak konsumujemy ich dziesiątki czy setki dziennie, pojawia się pytanie, co tak naprawdę przyswajamy. Jaka jest istota doświadczenia religijnego czy duchowego i czy nie dochodzi do jego spłycenia.
  3. Rozwój działań cyfrowych w obszarze religii i duchowości jest zasadny, pod warunkiem, że prowadzą do relacji w świecie rzeczywistym, a nie je zastępują.